Zmarli w domu, czyli indonezyjskie Halloween Toradżów

Dawno nie publikowałem bo praca dla Prezydenta Miasta Siedlce bo z nim mam do końca roku umowę o pracę i gorączka świąteczna bo matka w domu goni mnie po pracy do trzepania dywanów i innych pierdół, ale myślę że dzisiejszy horror z życia wzięty będzie dla drogich czytelników moich wypocin i innych – przypadkowych internautów trafiających na tego bloga chociaż małym zadośćuczynieniem mojego kilkutygodniowego milczenia…

Mimo tego ostatniego dziękuję internatom z różnych stron świata  (Hongkongowi i Ukraińcom też 😛 :D) za systematyczne odwiedzanie mojego bloga. Bo statystyki sprawdzam niemal codziennie…. Jesteście wielcy :*. A dzisiejszy wpis jest (mam nadzieję) początkiem cyklu wpisów z tej kategorii. Bo kiedyś jeden z komentujących mojego bloga życzył sobie „więcej horrorów z życia wziętych”……

Tak, więc przenosimy się do  muzułmańskiej Indonezji, a konkretnie na wyspę Celebes (jedenastą co do wielkości wyspę na świecie w Archipelagu  Malajskim. Żyje tam lud protestanckich (kiedyś wyznających animizm) Toradżów…….Ale to nie dane geopolityczne są istotą horroru z życia wziętego, ale podejście ludu Toradżów do śmierci i zmarłych. Takie Samhain/Halloween/Święto Zmarłych/Wszystkich Świętych…. w Indonezji. Obca kultura i obyczaje dla nas EUROPEJCZYKÓW pasujące do wspomnianej wcześniej kategorii….

Celebes.png

Wyspa Celebes w Indonezji (w czerwonej ramce)….

Toradżowie zamieszkują dolinę zwaną Tana Toraja, a nie tylko w ojczystej Indonezji, ale i na świecie ten protestancki lud jest znany z niekonwencjonalnego podejścia do zmarłych. A mianowicie: zgon swoich bliskich, krewnych i członków rodziny traktują jak powód do zabaw, weseli i innych przyjęć. Jeśli chcesz zjeść kolację ze swoim martwym dziadkiem lub zmarłą niedawno teściową to możesz zrobić to u Toradżów i to nie w sensie duchowym, przenośnym lub emocjonalnym ; ale dosłownym bo ten lud słynie z wyciągania z grobów i trumien swoich bliskich nieboszczyków i zapraszania ich do domu na rodzinne przyjęcia i imprezy. Ciało wydobyte z grobu może fizycznie „biesiadować” w domu nawet kilka tygodni lub miesięcy. Zależy od tego jak długo potrwa impreza :).

tor

Toradżanki w strojach ludowych….

Toradżański pogrzeb….

Im bogatsza rodzina tym uroczystość pogrzebowa jest dłuższa i kosztowniejsza, a gnijący, doczesny odwłok krewnego tym więcej spędza czasu z żyjącymi jeszcze członkami rodziny, sąsiadami, znajomymi i krewnymi. Trup babci, cioci lub taty zawinięty w kawałek materiału spoczywa w szopie, na strychu, w piwnicy bądź innej izbie domu i czeka aż żyjący domownicy zaproszą go do stołu.

Podczas domowej uroczystości zmarli krewni są traktowani jak żyjący domownicy, a szkieletom z resztkami wiszącej skóry są czesane włosy i obcinane paznokcie przez innych biesiadników! Nawet jeśli takie ciało zostanie złożone nazad do grobu to toradżańscy krewni nie pozwolą mu się za długo  cieszyć spokojem bo jeszcze w tym samym roku zaproszą trupa na kolejną imprezę…. Czy to aby na pewno po chrześcijańsku? :O

20181222_133645

Z grobów wydobywane są zmumifikowane zwłoki, którym zmienia się ubrania (a czasami bywa to młoda para – nowożeńcy, którzy zmarli w wieku 60 +). Zwłoki i ich pozostałości – szkielety są też przez bliskich im Toradżan czyszczone. Tak „upiększone” zwłoki zmarłych bliskich są zapraszane na toradżański zjazd rodzinny tj. na kilku lub kilkunastodniowy pobyt w domu i zabawy oraz rozmowy i mieszkanie z żywymi (jeszcze) członkami rodziny.

Na takich rodzinnych zjazdach gnijące trupy zasiadają przy wspólnym stole świętując razem z żywymi domownikami, a potem są nazad czyszczone i składane do grobu, aż do kolejnego, rodzinnego święta….

Farma umarłych (The Body Farm)

W stanie Tennessee funkcjonuje największa na świecie „Farma umarłych”,czyli wyodrębniony teren, na którym prowadzone są badania nad martwymi ciałami w różnym stanie rozkładu i wystawionymi na działania różnych warunków atmosferycznych. Badania te mają ułatwić pracę medykom sądowym i policjantom z wydziału zabójstw rozwiązującym zagadki morderstw i zgonów naturalnych.

To miejsce badań działa przy Uniwersytecie Antropologicznym Tennessee i pracują na nim jego wykładowcy oraz inni specjaliści tacy jak: osteolodzy i entomolodzy. Badają oni wpływ warunków atmosferycznych i zwierząt żerujących na ofiarowanych im zwłokach na ich rozkład i proces gnicia. Badania te przysługują się bardzo medycynie, a zwłoki można do ich celów przekazać dobrowolnie jeszcze za swojego życia. Na pozostałościach zwłok i szkieletów szkolą się studenci z Uniwersytetu Tennessee. Do eksperymentów trafiają ciała w różnym stanie, a załączony do tego wpisu film zawiera szczegóły pracy medyków sądowych na „Farmie umarłych” i relacje pracujących tam specjalistów. Widz dowie się z niego wiele o osobach ofiarujących swoje zwłoki do badań naukowych i o historii medycyny sądowej.

Mimo szczegółowych opisów owadów i larw żerujących na rozkładających się zwłokach i kilku ujęć tych w stanie rozkładu film nie jest drastyczny ani straszny. Więcej w nim do słuchania niż oglądania, a zainteresować się nim powinni na pewno przedstawiciele branży medycznej jak i kryminolodzy oraz studenci kierunków związanych ww. dziedzinami.

Od momentu powstania tego miejsca zwłoki na użytek naukowy oddało ok. 400 osób. Istnieje też lista oczekujących na oddanie swoich zwłok do celów naukowych. Są to zwłoki osób, które za życia interesowały się medycyną sądową lub po prostu chcieli oddać swoje ciała nauce.

W 2003 roku wydano również książkę poświęconą tzw. „wzgórzu Tennessee”i znajdującej się na nim „Farmie umarłych„. Inne takie miejsca działają przy Uniwersytecie Stanowym w Teksasie i w stanie Pensylwania przy University of California