Peter Kürten – Wampir z Düsseldorfu

 

W dzisiejszym „horrorze z życia wziętym” opiszę najważniejsze i najbardziej bestialskie zbrodnie kolejnego niemieckiego, seryjnego mordercy z przed czasów Hitlera. Będzie to drugi po Fritzu Haarmannie potwór z za Odry zwany przez mieszkańców Nadrenii-Północnej Westfalii „wampirem z Düsseldorfu „, a dlaczego?….

Fritza Haarmanna opisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/17/fritz-haarmann/

Wstęp

Peter Kürten urodził się w 1883 roku w Kolonii i tam też zmarł w 1931, gdzie wrócił z Düsseldorfu. Udowodniono mu 9 morderstw, chociaż podczas trwającej 10 dni rozprawy sądowej przyznał się do prawie 80 i twierdził że młode kobiety jak i dzieci zabijał z lekkim sercem bo nie miał sumienia, a patrzenie na męczarnie umierającej ofiary sprawiało mu przyjemność. wampirem zwany jest gdyż swoim ofiarom pośród których był tylko jeden mężczyzna (a przynajmniej tylko jednego mu udowodniono) podrzynał gardła i pił z nich jeszcze ciepłą, wypływającą krew jak już wsłuchał się w jej kapanie na podłogę.

Proces sądowy mordercy

W ramach dowodów na rozprawę sądową przyniesiono czaszki zamordowanych przez niego ludzi, a sam oskarżony był zamknięty podczas procesu w klatce. To z niej snuł wprawiające w przerażenie, obrzydzenie i opowieści śledczych i rodziny ofiar zgromadzonych na sali rozpraw. Niemiec miał wtedy 27 lat i los chciał że więcej nie było bo został skazany na śmierć przez ścięcie głowy. Wydała go żona – była prostytutka, której jako jedynej zwierzył się ze swoich zbrodni i dostała nagrodę za schwytanie terroryzującego Düsseldorf masowego mordercy i gwałciciela (głównie) młodych kobiet i dziewczynek.

Przed gmachem sądu również gromadzili się żądni sensacji dziennikarze (w tym polscy) oraz rozentuzjazmowany tłum protestujących – wściekłych mieszkańców terroryzowanego kilka miesięcy wcześniej przez Petera Düsseldorfu gotowych w każdej chwili dokonać linczu lub samosądu na mordercy. Na czele tego tłumu szli również krewni ofiar, a policja z trudem mogła zapanować nad porządkiem. Taki tłum był podniecony…

kur

Masowy morderca z Düsseldorfu aresztowany – głosi napis pod zdjęciem Petera Kürtena w 1932 roku

Jak mordował? 

Najczęściej najpierw podduszał lub ogłuszał czymś przyszłą ofiarę, a potem podrzynał jej gardło i patrzył jak wycieka ciepła krew, którą pił. Lubił też gwałcić i okaleczać ciała kobiet. Lubił też wracać na miejsca zbrodni aby przysłuchiwać się rozmowom miejscowych dotyczącym jego zbrodni. Miał wtedy satysfakcję. I tak na przykład wrócił do gospody w  Düsseldorfie, którą noc wcześniej napadł w celach grabieżczych. Ale nie znalazł w  niej nic ciekawego oprócz córki właścicieli gospody, na której postanowił zrealizować tkwiącą w nim od lat żądzę. Podszedł do śpiącej dziewczynki i dusił ją poduszką. Poderżnął również gardło scyzorykiem, a spływającą na podłogę krew wypił. To było jego pierwsze tak bestialskie i brutalne morderstwo bo wcześniej (jeszcze gdy mieszkał z rodziną w Kolonii) płynąc po Renie z kolegami zrzucił ich do tej rzeki i utonęli. Jednym z kolegów był kolega-hycel, który pomagał wcześniej małemu Peterowi maltretować i zarzynać psy i koty, których krew również pili. Heh i  pomyśleć że zaczęło się od zwykłej – kaczej krwi……

Największą przyjemność sprawiało mu jednak dźganie zwierząt i ludzi nożem jak wyznał psychologowi w więziennej celi. Wyznał mu też że jego ojciec był sadystycznym alkoholikiem krzywdzącym całą swoją rodzinę. A Kürtenowie mieli 13-cioro dzieci. Większość dziewczynek. Ale czy mordercze, sadystyczne i wampirze skłonności Petera można zrzucić na karb trudnego dzieciństwa? – O tym później….

Tymczasem wampir pijący krew ofiar miał już 13 wyroków za drobne kradzieże, a policja szacowała że więcej czasu spędził w więzieniu niż na wolności. Za morderstwo córki właścicieli gospody, do której się włamał również go nie skazali, mimo że zostawił na miejscu zbrodni poszlakę, która miała kierować policję na jego trop – chusteczkę ze swoimi inicjałami.  Jednak za to morderstwo został skazany wujek dziewczynki, który był pokłócony z ojcem ofiary. Wampirowi się tym razem upiekło bo śledczy olali zostawiony im przez niego ślad. Może dlatego dzień po morderstwie czuł się na tyle pewny że wrócił w dzień do gospody i przysłuchiwał się z radością i bezczelnością komentarzom jej gości na temat całego zdarzenia i policyjnego śledztwa?

Jednak pierwszym partactwem niemieckiej policji było uznanie utonięcia dwóch nastolatków w Renie za nieszczęśliwy wypadek i nie znalezienie na udział osób trzecich w  ich śmierci żadnych dowodów. Tak to jest drodzy czytelnicy moich wypocin że mordercę seryjnego złapać to trzeba chcieć :). Czy nie było by kolejnych bestialstw i  okrucieństw jeśli śledczy wzięli by się już wtedy poważnie za robotę?

Tymczasem niektóre ofiary miały pochwy rozerwane jakimś narzędziem i podźgane nożyczkami piersi. Słysząc takie wieści mieszkańców ogarnęły blady strach i panika, a kobiety bały wychodzić się same z domów, ale to dzięki opowieści jednej z nich udało się go ostatecznie schwytać.

Po odsiedzeniu kolejnego wyroku za oszustwa i kradzieże Peter Kürten wyszedł na wolność w 1921 roku i postanowił wreszcie ułożyć sobie życie. Poślubił byłą prostytutkę, ubierał się schludnie i poprawnie wysławiał, znalazł pracę w fabryce i był szanowany oraz poważany przez sąsiadów. Nic nie wskazywało na to ze to właśnie on jest wampirem z  Düsseldorfu.

Mimo powyższego przybywało w mieście uduszonych i zarżniętych dziewczynek 5-cio i 14-sto letnich, z wyssaną krwią. A jednej pokojówce tak wbił w plecy nóż że aż złamało się w jej ciele jego ostrze! Jednej z ofiar zadał 13 ciosów nożem,a ciało spalił, a inną planował ukrzyżować aby wstrząsnąć jeszcze bardziej społeczeństwem. Nie udało mu się to jednak ze względu na wagę kobiety.  Inne dwie kobiety zgwałcił i zatłukł młotkiem w  lesie.

W 1929 roku policja odnotowała ponad 50 ataków na mieszkańców  Düsseldorfu, które można by przypisać Peterowi, ale nie wszystkie kończyły się śmiercią ofiar bo kilka z nich uciekło – niedoszłe ofiary.  Cała społeczność oszalała i spanikowała, a do pewnej gazety przyszedł list od mordercy….

Kürten zawarł w nim wskazówki dotyczące swojego najnowszego morderstwa, a mianowicie zadźgania nożem (36 ciosów) 5-cio letniej dziewczynki, której ciało porzucił pod bramą fabryki, w której pracował. Jednak ostatnia jego ofiara przeżyła jego atak i opowiedziała o wszystkim koleżance, której matka zgłosiła ten fakt na policję.Zaczęła się obława na Kürtena, której początkowo się wymykał. Jednak gdy zdał sobie sprawę że to dłużej nie wyda opowiedział o swojej zbrodniczej działalności żonie i zasugerował jej aby go zadenucjowała i zgarnęła nagrodę za schwytanie wampira z Düsseldorfu

I tak oto w 1931 roku na dziedzińcu więzienia w Düsseldorfie został ścięty 27- mio latek, który pierwszych morderstw dokonał jako nastolatek kierowany dreszczykiem emocji. Kolejnej serii zbrodni dokonywał już z zimną krwią radując się że niesie w ten sposób zgrozę, strach i  przerażenie :).

Aż w końcu skazano go na 9-cio krotną dekapitację za 9 brutalnych morderstw, które zdołano mu udowodnić.

Na szafocie odmówił pacierz  i  przyjął Komunię Świętą! Po czym zapytał czy przed śmiercią usłyszy jeszcze przyjemny dźwięk ciepłej krwi wypływającej z szyi.

Dzieciństwo Petera

Jednak czy życie okrutnego i sadystycznego psychopaty, który zwyrodniale mordował kobiety samo było wolne od przemocy? Czy Peter Kürten nie doświadczył zła i okrucieństwa ze strony najbliższych? – rodziców.

Peter wychował się w patologicznej rodzinie alkoholika, który nigdy nie trzeźwiał. W domu panowały głód i  cierpienie, a królował kazirodczy seks! Ojciec gwałcił swoje córki (których miał więcej niż synów) na oczach Petera i innego rodzeństwa. Nie przeszkadzała mu w tym też obecność osób trzecich. Mały Peter uciekał więc z domu do sąsiadek – prostytutek, u których przesiadywał całe dnie. Jedna z  nich miała skłonności sadomasochistyczne co też wpłynęło jakoś na dzieciństwo mordercy. W sąsiedztwie poznał też kolegę-hycla, z którym, zarzynał oraz torturował zwierzęta, z których razem wypijali krew i cieszyli się z  ich agonii. Od innej sąsiadki-prostytutki chłopiec dostał do picia krew kaczki, która miała go wzmocnić bo był głodny i  mizerny. Była to pierwsza krew, którą wypił….

Był trzecim dzieckiem swoich rodziców i tak jak reszta rodzeństwa świadkiem stosunków kazirodczych i tych między rodzicami w domu.

Sąsiadka była przekonana że kacza krew wzmocni mizernego chłopca, a  nie sprowokuje do okrucieństwa i bestialstwa. Jednak mały Peter nie tylko polubił krew, ale też przesiąknął poglądami przesądnej kobiety. (A podobno bywa na odwrót: to kobieta przesiąka poglądami mężczyzny :D). Rodzina Kürtenów przeprowadziła się z Kolonii do  Düsseldorfu, ale  i tam mały Peter nie uwolnił się od patologicznego ojca – pedofila i pijaka i podobnie jak w Kolonii zaczął kręcić się wkoło prostytutek. Kradzieże, drobne oszustwa i rozboje uczynił sobie sposobem na życie, a do więzienia po raz pierwszy trafił w wieku 15 lat. Nie został tam jednak zresocjalizowany, ale zdegenerował się i zdziczał do cna. Wyszedł wtedy na wolność jako 22-latek i zdał sobie szybko sprawę że torturowanie zwierząt i rozboje z kradzieżami już go nie kręcą. Już wtedy kręcił go strach jaki wzbudzał w  mieszkańcach Düsseldorfu.

Peter Kürten w popkulturze

Jego imieniem i nazwiskiem nazywają się dziś niemieckie zespoły muzyczne nagrywające utwory o takich samych tytułach jak ich nazwy. Powstało też wiele krótkometrażowych filmów dokumentalnych opisujących czyby bohatera dzisiejszego wpisu, ale większość z  nich jest po angielsku, francusku lub hiszpańsku. Tak samo jak youtuberzy nagrywają o nim vlogi na swoich, też niestety obcojęzycznych kanałach :(. Ale jest jeden polski akcent w polskim rapie, a konkretnie utwór „Słonia” pt. „Otis Driftwood”:

 

AVE!

Reklamy

Amelia Dyer – Herodka wiktoriańskiej Anglii

Dzisiejszy „horror z życia wzięty” dotknął przede wszystkim noworodki, których bohaterka wpisu zamordowała ok. 400.

Za czasów panowania Wiktorii Hanowerskiej (1837-1901) sytuacja samotnych matek w Anglii była co najmniej nieciekawa z powodu ich napiętnowania społecznego i aktom prawnym piętnującym rozwody oraz samotne wychowywanie dzieci. Finansowo też było tragicznie, więc powyższe sprzyjało pozbywaniu się noworodków przez samotne matki lub oddawaniu je pod opiekę za opłatą tak zwanym „farmerkom dzieci”. Były to pielęgniarki i położne, które dorabiały sobie właśnie wychowując cudze dzieci i odbierając ich porody poza szpitalem. Ogłaszały się w prasie i czekały na noworodki od samotnych matek. Niektóre z nich prowadziły żłobki i przyjmowały do nich niemowlęta. Farmerki wykorzystywały dzieci aby zarobić za opiekę i pozbyć się ich jak najszybciej zostawiając samym sobie aby zmarły z głodu, brudu i zimna po zainkasowaniu należności za opiekę.

Nie wszystkie „farmerki” były uczciwe i nie wszystkie posiadały matczyny zmysł, a prawie żadna nie miała wykształcenia pedagogicznego. Amelia Dyer – córka szewca, która jeszcze przed zdobyciem wykształcenia i zatrudnieniem się w żłobku udusiła kilkanaście noworodków była jedną z nich, a dzieci rodziło się coraz więcej i popyt na usługi „farmerek” wzrastał. Dyer wrzuciła do rzeki tyle ciał noworodków że zaczęto na nią wołać – „czyniąca aniołami”.

Amelia

Amelia Dyer

Była jedną z najbardziej znanych seryjnych morderczyń w Anglii i jedynym na świecie seryjnym mordercą mordującym dzieci płci żeńskiej! Także kobieta też potrafi. Prowadziła jednoosobową firmę odbierającą od niezamężnych matek ich wstydliwy problem – dziecko, a po zapłacie za opiekę je zabijała. Sama wyznała że lubiła patrzeć na pętle na szyjach noworodków i czerpała przyjemność z ich agonii. Odbierając niemowlę obiecywała że zapewni im kochający i bezpieczny dom, a tymczasem poiła je tzw. laudanum – nalewką z opium złośliwie zwaną przyjacielem matek. Odurzone niemowlęta nie płakały i nie chciały jeść, a siostra Dyer mogła wtedy zaczekać aż umrą. Martwe ciała zawijała potem w szary papier i wrzucała do rzeki, a oprócz sposobu z opium dusiła jeszcze dzieci i zawiązywała im pętlę na szyję aż do powolnej i bolesnej śmierci, która ją cieszyła.

Aby zwiększyć liczbę dzieci wziętych pod opiekę do żłobka, a tym samym jego dochody Dyer asystowała przy porodach w szpitalu (na położną i pielęgniarkę wykształciła się właśnie po to żeby mieć łatwiejszy dostęp do dzieci). Świeżo urodzone dziecko podduszała tak aby chwilowo przestało płakać i oddychać i pokazywała martwe lekarzowi. Uzyskiwała w ten sposób akt zgonu tj. że niby dziecko urodziło się nie żywe, ale gdy znowu zaczęło oddychać zabierała je do swojego sierocińca żeby dostać pieniądze na wychowanie i wyżywienie kolejnej sieroty, a natychmiast po transakcji podawała dziecku nalewkę….

Potem żeby zoptymalizować i przyśpieszyć swój przyjemnie morderczy proceder dusiła niemowlęta taśmą krawiecką. I interes miał się dobrze dopóki jeden z lekarzy nie zgłosił policji że w sierocińcu Dyer dzieci umierają dosyć często. Nawet za często jak na XlX-sto wieczne standardy wiktoriańskiej Anglii. Oskarżono ją wtedy o zaniedbanie i wydano symboliczny wyrok – pół roku ciężkich robót.

Po odbyciu kary kontynuowała proceder, ale już nie informowała lekarzy o zgonach podopiecznych i często zmieniała ksywy oraz miejsca zamieszkania. Nie odpowiadała też na listy matek zainteresowanych swoimi dziećmi oddanymi Dyer pod opiekę za pieniądze. Takie listy i ogłoszenia „farmerek dzieci” znajdują się do dzisiaj w muzeum angielskiej policji razem z kosmykiem włosów „czyniącej aniołami”, które pobrano wtedy do użytku ówczesnych techników kryminalistyki.

A interes kwitł dopóki z rzeki nie wyłowiono zawiniątka ze zwłokami noworodka, a ślady doprowadziły policję do domu położnej. Bezpośrednich odwodów jej winy nie znaleziono bo były tylko umowy adopcyjne i taśma krawiecka do duszenia dzieci, które teraz też można podziwiać w ww. muzeum, a położna została i tak aresztowana. O mordowanie noworodków podejrzewano też jej rodzinę i współpracowników, ale Dyer zeznała że oni nie mieli z tym nic wspólnego i o tym nie wiedzieli. Jej obrońcy zagrali natomiast przed sądem na niepoczytalność, zły stan psychiczny i trudne dzieciństwo oskarżonej. Po części zgadzało się tylko to ostatnie bo Dyer gdy była dzieckiem musiała opiekować się chorą, umierającą matką. Słuchała jej lęków, lamentów i pretensji aż ta umarła, a córka postanowiła w nieco inny sposób kontynuować swoją „opiekuńczą” profesję.

Obszerny kącik linkowy z makabrycznymi szczegółami działalności czyniącej aniołami dla anglojęzycznych:
http://www.rebelcircus.com/blog/amelia-dyer-worlds-first-female-child-serial-killer/
https://www.crimemuseum.org/crime-library/serial-killers/amelia-dyer/
http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/amelia-dyer-the-woman-who-murdered-300-babies-8507570.html
http://ultimatehistoryproject.com/baby-farmers-and-angelmakers-childcare-in-19th-century-england.html

Urodzona w 1838 roku Dyer została powieszona w 1896 roku. Przez cały okres swojej działalności była całkowicie poczytalna i wiedziała co i dlaczego robi. A mordowała niemowlęta dla pieniędzy. Dokładniej wytłumaczy to wam i zobrazuje poniższy film dokumentalny:

Hotel zła 3 (Fritt Vilt 3) 2010

Akcja ostatniej odsłony „Fritt Vilt” jest swojego rodzaju genezą dwóch poprzednich części. Rozgrywa się w 1976 roku w paśmie górskim Jotunheimen w Norwegii, gdzie pewien rzadko odwiedzany przez turystów hotel przeżywa właśnie większy kryzys, za który niepełnosprawnego chłopca obwinia jego ojczym – współwłaściciel hotelu i zamyka go w piwnicy.

To ten sam chłopiec, który jest mordercą w poprzednich odsłonach. Nie chce się też wierzyć że pasmo wieloletnich morderstw w okolicy tego hotelu zaczęło się od leśnej rzezi owiec i psów. Ojczym ukrywający niepełnosprawnego chłopca po śmierci jego matki radził sobie jakoś z jego rzeźnicką pasją i ukrywał ją przed miejscową policją,a ta nie domyślała się kto zabija zwierzęta…..

I tak było dopóki ten starszy już chłopiec nie zamordował pierwszego turysty. Wtedy policjant skojarzył fakty z historii.

Bohaterami tej części jest 6 osób, które przyjeżdżają w góry Jotunheimen żeby się rozerwać. Ale też trafiają na opuszczony hotel, ale nie wszyscy chcą w nim nocować. Takim sposobem grupka nastoletnich turystów trafia pod namioty podwieziona jeszcze przez jednego z miejscowych, który ma też ich odebrać na drugi dzień. Nie zdąża jednak, a na młodzieńców, którzy zamiast spać postanawiają poszlajać się po okolicy czekają zmyślne pułapki….

Oni są pierwszymi, którym przychodzi się zmierzyć z mordercą i mają do dyspozycji większy teren bo morderca ściga ich na zewnątrz – po górach, a nie tylko po pomieszczeniach hotelu jak w przypadku poprzednich odsłon.

Nie muszę chyba dodawać że z czasem każdemu zdarzają się mniejsze lub większe uszkodzenia ciała, a całą masakrę przeżywa tylko miejscowy policjant, który za późno orientuje się że jednak trzeba kogoś ratować. To on sam nieumyślnie doprowadza do śmierci ostatniej żywej dziewczyny strzelając do niej ze strzelby. Wszystkie poszlaki wskazują bowiem ze to ona, a nie miejscowy odludek trzymany przez ojczyma w piwnicy hotelu jest mordercą, chociaż sama odniosła już wiele ran w górskiej konfrontacji z nim.

Film kończy się oczywiście stertą trupów wynoszonych przed dymiący budynek drewnianego hotelu przez policjanta. Ten policjant jest też bratem ojczyma mordercy jak w trakcie seansu wykazuje fabuła. Na te wszystkie trupy i swojego wujka patrzy z daleka ukryty za wzgórzem morderca….

Reżyseria: Mikkel Brænne Sandemose
Gatunek: horror, dramat
Kraj produkcji: Norwegia
Rok premiery: 2010
Poprzednik: „Fritt Vilt ll”
Role główne: Ida Marie Bakkerud, Julie Rusti, Sturia Rui, Nils Johnson

Fritt Vilt 2 (Hotel zła 2) 2008

Kontynuacja norweskiego horroru, o którym pisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/09/07/hotel-zla-fritt-vilt-2006/

Jannicke (w tej roli: Ingrid Bolsø Berdal) jako jedyna przeżywa masakrę w opuszczonym ośrodku wypoczynkowym w norweskich górach i za sprawą samochodu jej i jej martwych już od tamtej części kolegów, który znajduje opuszczony jeden z policjantów trafia do szpitala. Jannicke staje na drodze policjantowi gdy ten jedzie wozem i powoduje mały wypadek, dzięki temu ten przewozi ją do szpitala w mieście Otta.

Tam jedyna ocalała z rąk seryjnego mordercy mieszkającego w „Hotelu Zła” opowiada o tym jak i gdzie zginęli jej przyjaciele i gdzie są ciała ich i mordercy, którego sama zabiła (a przynajmniej tak się jej wtedy wydaje). Ona zostaje w szpitalu pod ochroną policjanta usiłującego poderwać jedną z pielęgniarek – tą, która następnie nie podaje jej psychotropów lub leków na uspokojenie tak jak jej to polecił lekarz co miało potem bolesne konsekwencje dla jej adoratora….

Policjanci i technik kryminalistyczny udają się w góry do rzeczonej przez Jannicke skarpy gdzie za pierwszym razem znajdują 5 ciał – mordercy i czworga przyjaciół Jannicke, których ten brutalnie zamordował. Ciała zostają wydobyte z lodowej skarpy i przewiezione do tego samego szpitala, w którym leży Jannicke gdyż ludzie z laboratorium mogą je zbadać dopiero następnego dnia. Potem policjanci wybierają się do opuszczonego hotelu gdzie znajdują ślady krwi i coś zaczyna ich straszyć, a w międzyczasie ich komendant łączy opowieść Jannicke z zaginięciem chłopca z przed lat, który bawił się w okolicach tego hotelu (czy to właśnie on jest zamaskowanym mordercą?) i zaginięciami kilkudziesięciu narciarzy i turystów w ciągu ostatnich lat. Zaginęli w okolicach „Hotelu zła” i lodowej skarpy…

Gdy jedyna żywa ofiara tego horroru dochodzi w szpitalu do siebie pielęgniarka mówi jej że ciała jej znajomych i mordercy są obok jej sali – w kostnicy. Obydwie udają się je obejrzeć. I podczas okazania Jannicke w ataku szału i histerii rzuca się na ciało zabójcy bijąc je w klatkę piersiową. Kilka chwil później ciało mordercy dostaje drgawek i zaczyna się miotać……

frit

Na oddziale powstaje zamieszanie, a doktor i pielęgniarki zabierają się do reanimacji jak się okazuje żywego zabójcy! Udaje się mimo iż ten odniósł poważne rany. 3 dni spędzone w lodowatej skarpie sprawiły że tkanki i komórki zamarzły przez co wolniej się wykrwawiał i wolniej biło mu serce, więc Jannicke mogła w poprzedniej części odnieść wrażenie że go zabiła. Poza tym to nie sprawdzała tego bo jego ciało od razu spadło w lodową czeluść na trupy jej znajomych. Jannicke próbowała przerwać reanimację, a powstrzymujący ją przed tym policjant dostał w pysk. Potem pacjentkę przywiązano pasami do łóżka, nad którym odwiedzał ją mały Daniel – również jeden z pacjentów. Od teraz morderca żyje i został przykuty kajdankami do łóżka, na którym leży pod medyczną aparaturą. A policjantowi jego ulubiona pielęgniarka opatruje jego złamany i zakrwawiony nos.

Ten jednak nie długo się cieszy życiem nie krwawiąc bo gdy zostaje sam w sali z nieprzytomnym mordercą ten budzi się i narzędziami chirurgicznymi podrzyna mu gardło. Policjant pada pierwszą ofiarą ożywionego mordercy z poprzedniej części w tym filmie!

Inni policjanci, którzy na polecenie komendanta wrócili jeszcze raz do skarpy lodowej odkrywają w jej wnętrzu zamrożone ciała innych – zaginionych przed laty turystów i narciarzy….

Od tej pory w szpitalu gaśnie światło, a personel i pacjenci mierzą się z bestią, z którą Jannicke mierzyła się od poprzedniej części tej historii. I tak oto giną pielęgniarka i lekarz, a policja powiadomiona o masakrze w szpitalu szturmuje szpital. Ale i oni nie radzą sobie z mordercą z opuszczonego hotelu i giną jeden po drugim. Podczas szturmowania szpitala Jannicke, która i tą masakrę przeżyła i jedna z pielęgniarek zostają zamknięte w radiowozie, ale i tam znajduje ich zabójca, gdy już wymordowuje większość policjantów. Sam zostaje postrzelony i ucieka w las, a potem w góry. Jannicke rusza w pogoń za nim z zabraną z radiowozu strzelbą na skuterze śnieżnym przed czym bezskutecznie usiłuje zatrzymać ją jedyna pielęgniarka ze szpitala w Otta – Camilla (w tej roli: Marthe Snorresdotter Rovik). Jannicke jednak nie słucha swojej opiekunki, która wcześniej mierzyła jej ciśnienie, dawała zupę, a nie dawała psychotropów. Tutaj – w nocy, przed zdewastowanym szpitalem, pod lasem i między rozbitymi radiowozami oraz trupem policjanta, który na koniec postrzelił potwora kończy się druga odsłona historii pt. „Fritt Vilt„. Ale nie dla Jannicke, która nadal ściga tego potwora i wraca za nim do opuszczonego hotelu….

*Należy zwrócić uwagę że pielęgniarka Camilla jest jedną z nielicznych bohaterek i nielicznych bohaterów tej odsłony, którzy i które przeżywają masakrę w szpitalu. Drugą jest Jannicke, a w poprzedniej odsłonie była tylko ona jako ta co przeżyła masakrę. Dwie żywe dziewczyny nie licząc pacjentki z kroplówką, która podczas masakry wyszła do toalety i żyła jeszcze gdy potwór mordował w szpitalu szturmujących go policjantów.

Dane techniczne:
Gatunek: Dramat i horror
Kraj produkcji: Norwegia
Rok premiery: 2008
Kontynuacja: „Fritt Vilt lll”
Tytuł polski: „Hotel zła ll”
Tytuł angielski (międzynarodowy): „Cold Prey ll” ; a poprzedniczki po prostu: „Cold Prey”
Tytuł oryginalny (norweski): „Fritt Vilt ll” ; a poprzedniczki po prostu: „Fritt Vilt”
Reżyser: Mats Stenberg, a poprzedniej odsłony: Roar Uthaug
Główne role: Ingrid Bolsø Berdal (Jannicke), Mats Eldøen i Kim Wifladt (policjanci) , Marthe Snorresdotter Rovik (Camilla – pielęgniarka)
Czas trwania: 1 godzina i 29 minut
Nagrody i nominacje: Amanda za najlepszą aktorkę dla Ingrid Bolsø Berdal (nominacja)

Jako w piekle, tak i na ziemi (As Above, So Below) 2014

Uczona poliglotka Scarlett (w tej roli Perdita Weeks) i córka szalonego naukowca, który popełnił samobójstwo w jednym eksploruje ze swoją świtą (niektórzy koledzy pozbierani po drodze) podparyskie katakumby, w których spoczywa sześć milionów trupów w celu znalezienia grobu słynnego, starożytnego alchemika Nicolasa Flannela.

To w nim ma być ukryty rzekomo kamień filozoficzny. A bohaterowie, jeszcze na początku horroru sobie nieznajomi przedzierają się teraz przez ściany zrobione z czaszek i czołgają się między kośćmi aby dotrzeć do skarbu. Nagrywają swoją eksplorację na kamery video i to co ich spotka w katakumbach. Jak się okazuje wszyscy mają coś za uszami, a na kamieniach i w tunelach, które od setek lat nie widziały światła widnieją tajemnicze inskrypcje po aramejsku oraz znajomy cytat z „Nieboskiej komedii” Dante`go.

as.jpg

Wszyscy miewają dziwne omamy słuchowe i wzrokowe, a wewnątrz katakumb napotykają na sektę kultywującą jakiś starożytny rytuał. Wodzirejka wyprawy (Scarlett) jest poszukiwaczką prawdy oraz archeologiem i historykiem jak sama o sobie mówi. Ale to ona namawia resztę kolegów do igrania z życiem i nadprzyrodzonymi siłami, których nie znają i nie rozumieją, a z czasem zaczynają się ich bać.

Kiedy gubią się w katakumbach, a na drodze napotykają pułapki typu walące się sufity i przepaści lub rzeka krwi zaczynają powątpiewać czy wyjdą z tej naukowej wyprawy żywi. Nie wszyscy…..

Czy tłumacz od aramejskiego, znawca paryskich katakumb i kobieta-naukowiec znaleźli przejście do piekła pod Paryżem? I jakie jaskinie lub grobowce są wysadzane w powietrze na początku horroru?

150px-Nicholasflamel.png

                                                                         Nicolas Flannel

Od autora

A film jest nawet straszny i fabuła traktuje o ciekawych sprawach. Trochę historii, nauki i alchemii w jednym. Z racji tego że cała wyprawa pod Paryż jest filmowana przez każdego z jej uczestników film przypomina trochę „Paranormal Activity”

„Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wstępujecie”

Dane techniczne

Gatunek: Oczywiście horror

Kraj produkcji: Stany Zjednoczone

Rok premiery: 2014 (Polska i świat)

Boxoffice: 40 235 114 dolarów

Główne role: Perdita Weeks, Ben Feldman, Edwin Hodge,Ali Marhyar, Marion Lambert

Juleńka (Yulenka) 2009

Krótka opowieść o pewnym rosyjskim nauczycielu, który przenosi się z Moskwy na prowincje ze względu na zdrowie przyszłej żony. Porzuca posadę uniwersyteckiego wykładowcy w stolicy aby objąć stanowisko nauczyciela w żeńskim gimnazjum w małym mieście. Szybko zauważa że uczennice i nauczycielki (jest tam jedynym mężczyzną) skrywają jakąś tragiczną tajemnicę z przeszłości,więc zamiast uczyć i wychowywać (mimo braku doświadczenia nauczycielskiego dostał od razu wychowawstwo) dziewczynki z klasy, którą mu przydzielono połowę czasu pracy i tego prywatnego spędza na próbach odkrycia tej tajemnicy.

Tajemnica z samobójstwem jednej z uczennic w tle, z którym wspólnego mogą coś mieć inni pedagodzy łącznie z dyrektorką i tytułową „Yuleńką”, z której matką nauczyciel wreszcie ląduje w łóżku – zdradza przyszłą żonę. Z czasem jest terroryzowany i szantażowany przez tę uczennicę, a jego psychicznego koszmaru dopełnia fakt że „Yuleńka” i jego przyszła córka są koleżankami z jednej klasy – jego wychowankami.

yul

Uczennice z gimnazjum nie zachowują się jak małe dziewczynki i plotkują o nowym nauczycielu za jego plecami np. o tym że go ktoś śledzi. Mężczyzna odrzuca prośbę uczennicy o porzucenie swojej rodziny dla niej i jej matki, z którą niedawno uprawiał seks w jej pokoju. Okazuje się że poprzedni adoratorzy kobiety skończyli martwi, a zamknięta w psychiatryku matka małej samobójczyni nienawidzi nauczycieli, których oskarża o śmierć swojej córki. Na nią również wpływ wywiera uczennica – zgadnijcie która? 🙂

Rodzinie nauczyciela grozi niebezpieczeństwo, a on zostaje oskarżony o pedofilię i zaraz uniewinniony. Ktoś podpala jego dom i grozi mu śmiercią. Czy wykładowca z Moskwy wreszcie umrze? I kto go zabije? Zdradzę tylko że skończy w dosyć brutalny sposób, a zabójców będzie sztuk dwie.

Jaką tajemnicę skrywają uczennice i nauczycielki? Co naprawdę stało się z jedną z dziewczynek z klasy mężczyzny? Czy na pewno popełniła samobójstwo? I kto jest mordercą? Mimo że to rosyjski thriller zawiera dobry wątek kryminalny, a nudę ciągnącą się przez długi czas filmu wynagradza widzowi stopniowe rozwiązywanie tej kryminalnej zagadki….

Dane techniczne
Kraj produkcji: Rosja ( w końcu coś nie amerykańskiego!)
Rok premiery: 2009
Gatunek: Thriller, ale i na kryminał pasuje
Reżyser: Aleksandr Strizhenov
Oryginalny tytuł: „Yuleńka”
Główne role: Marat Baszarow (Andriej Biełow – nowy nauczyciel, wykładowca z Moskwy), Darya Balabanova (Yuleńka), Oksana Lavrenteva (przyszła żona Biełowa), Helga Filipova i Irina Kupczenko (dyrektorka żeńskiego gimnazjum)

Farma umarłych (The Body Farm)

W stanie Tennessee funkcjonuje największa na świecie „Farma umarłych”,czyli wyodrębniony teren, na którym prowadzone są badania nad martwymi ciałami w różnym stanie rozkładu i wystawionymi na działania różnych warunków atmosferycznych. Badania te mają ułatwić pracę medykom sądowym i policjantom z wydziału zabójstw rozwiązującym zagadki morderstw i zgonów naturalnych.

To miejsce badań działa przy Uniwersytecie Antropologicznym Tennessee i pracują na nim jego wykładowcy oraz inni specjaliści tacy jak: osteolodzy i entomolodzy. Badają oni wpływ warunków atmosferycznych i zwierząt żerujących na ofiarowanych im zwłokach na ich rozkład i proces gnicia. Badania te przysługują się bardzo medycynie, a zwłoki można do ich celów przekazać dobrowolnie jeszcze za swojego życia. Na pozostałościach zwłok i szkieletów szkolą się studenci z Uniwersytetu Tennessee. Do eksperymentów trafiają ciała w różnym stanie, a załączony do tego wpisu film zawiera szczegóły pracy medyków sądowych na „Farmie umarłych” i relacje pracujących tam specjalistów. Widz dowie się z niego wiele o osobach ofiarujących swoje zwłoki do badań naukowych i o historii medycyny sądowej.

Mimo szczegółowych opisów owadów i larw żerujących na rozkładających się zwłokach i kilku ujęć tych w stanie rozkładu film nie jest drastyczny ani straszny. Więcej w nim do słuchania niż oglądania, a zainteresować się nim powinni na pewno przedstawiciele branży medycznej jak i kryminolodzy oraz studenci kierunków związanych ww. dziedzinami.

Od momentu powstania tego miejsca zwłoki na użytek naukowy oddało ok. 400 osób. Istnieje też lista oczekujących na oddanie swoich zwłok do celów naukowych. Są to zwłoki osób, które za życia interesowały się medycyną sądową lub po prostu chcieli oddać swoje ciała nauce.

W 2003 roku wydano również książkę poświęconą tzw. „wzgórzu Tennessee”i znajdującej się na nim „Farmie umarłych„. Inne takie miejsca działają przy Uniwersytecie Stanowym w Teksasie i w stanie Pensylwania przy University of California