Plagi Breslau (2018)

We wpisie „Kobiety Mafii” jebnąłem się i napisałem że jest najnowszą produkcją Vegi, a nie jest, więc przepraszam. Najnowszą i wzbudzającą kontrowersje jak to u Vegi jest trwający godzinę i 33 minuty film sensacyjny „Plagi Breslau” Wzbudzający kontrowersję bo premiera jakby poniekąd polskiego filmu i polskiego reżysera odbyła się wcześniej za granicą niż w Polsce.

W kinach kanadyjskich, szwedzkich, amerykańskich, holenderskich, norweskich czy belgijskich „Plagi Breslau” cudzoziemcy mogli oglądać od listopada 2018 roku, a polska premiera odbyła się 14 grudnia 2018 roku i to nie w kinach, ale UWAGA! – na platformie „Showmax”, która zakończyła działalność w Polsce 31 stycznia 2019 roku!

Produkcja miała być specjalnie dedykowana widzom „Showmaxu” jako pożegnanie i zakończenie jego działalności w Polsce. W kinach ani na ekranach telewizorów tej polskiej jakby poniekąd produkcji na pewno nie zobaczymy!

A dlaczego? – Ten film sensacyjny jest podobno bardzo straszny i krwawy, ma też zakrawać na horror. Ale MikkeHarry jest świeżo po seansie i wnioskuję że chociaż produkcja miała trochę zakrawać na polską „Piłę” to reżyserowi wyszedł nudny i lekki kryminał stawiający polską policję i służby specjalne w złym świetle jak na Vegę przystało. Natomiast faktem że fani reżysera w Polsce o tym że premiera światowa odbyła się wcześniej dowiedzieli się grubo po fakcie nie byli zachwyceni. Obrazili się na swojego ulubieńca, który teraz ma mniej fanów.

„Plagi Breslau”, a zamknięcie „Showmaxu”
MikkeHarry teoretycznie sobie spiskuje i spekuluje że wyświetlenie tego filmu tylko i wyłącznie na jednej platformie miało coś wspólnego z decyzją o jej zamknięciu. A nie na odwrót – że niby Vega zrobił specjalnie „Plagi Breslau” na pogrzeb wielkiego „Showmaxu”. I że specjalnie dla jakiejś tam platformy internetowej zagonił do roboty tylu znanych aktorów.

Może twórcy, właściciele, administracja „Showmaxu” wiedzieli wcześniej że premiera filmu odbędzie się w zagranicznych kinach? Co o tym myślicie?

I może „Showmax” został ZMUSZONY przez władzę do swoistego „zamknięcia się” w Polsce za to że wyświetla film Vegi?

I może razem z fanami obraziły się polskie, kina, telewizje, wytwórnie, ktoś jeszcze…..i nacisk na platformę wywarli po prostu donowie kinematograficzno-multimedialnego półświatka w Polsce, a nie rząd?

Ale zostawmy już moje spekulacje i zajmijmy się trochę grą aktorską w filmie i postaciami odgrywanymi przez aktorów….

pla

Aktorzy i bohaterowie
Główną rolę – komisarza łapiącego galopujące po Wrocławiu konie i ścigającego seryjnego mordercę gra Małgorzata Kożuchowska. Ta 46-cio letnia aktorka to debiutantka w filmie Vegi i jak sama twierdzi musiała przejść do tej roli sporą aktorską metamorfozę, co było jej akurat potrzebne. Po mojemu milf Kożuchowska nie nadaje się do roli wulgarnej i twardej policjantki. Zupełnie nie trafiony angaż.Postać aktorki jak na policjantkę z wydziału zabójstw przystało ma też emocjonalne problemy osobiste, a bardziej załamuje się jeszcze jak jej partner – grany przez Tomasza Oświecińskiego policjant Bronson zostaje kopnięty przez galopującego po Wrocławiu konia, którego nie udało mu się schwytać i ląduje w szpitalu w śpiączce, a lekarze nie dają szans że się wybudzi.

Jednak jakie osobiste problemy bohaterki wpływają na jej policyjną robotę i życie prywatne nie będę spojlował tylko polecam seans :). Dodam że w tle problemów jest pijany poseł i przejechane na śmierć dziecko….

Natomiast lekarza ostatniego kontaktu, który jest w filmie potrzebny z racji tego że spada kilka głów gra 66-cio letnia Iwona Bielska.

Sama postać Kożuchowskiej natomiast nazywa się Helena Ruś, a Bronson budzi się ze śpiączki dzięki pomocy agentki ABW granej przez 41-dno letnią Darię Widawską. To właśnie agentka Iwona Bogacka podczas niedyspozycji Bronsona pomaga mu ścigać „wrocławskiego Piłę” – seryjnego mordercę.

Zobaczymy też grającą żonę  Bronsona Katarzynę Bujakiewicz, jednak 46-cio letnia aktorka dostała od Vegi mały epizod. Jest też prokurator grany przez 66-cio letniego Andrzeja Grabowskiego. Prokurator ma alergię i jest żądny uwagi mediów oraz sławy. Zachowuje się śmiesznie, tak swojsko żeby nie napisać żałośnie. Postacie Grabowskiego i Kożuchowskiej mają dwa odmienne i zgoła przeciwne sobie charaktery i ten kontrast widz zauważy oglądając.

Inni aktorzy, którzy zagrali w filmie to: Ewa Kasprzyk (62 l) – jak się potem okazuje matka mordercy i młoda Maria Dejmek (31 l) znana między innymi z filmu „Sep”. Ewa Kasprzyk zadebiutowała już u Vegi w filmie „Botoks” grając tam bezwzględną prezes koncernu farmaceutycznego. A Maria Dejmek gra tutaj natrętną dziennikarkę.

 

Fabuła
Chodzi o to żeby złapać mordercę interesującego się historią Wrocławia, w którym dzieje się akcja filmu. Ktoś codziennie o godz. 18:00 morduje ludzi w sposób w jaki były mordowane w XVlll wieku – dziwacznie i brutalnie. Jego ofiarą o mało nie pada sam premier RP, a na pewno zobaczymy trupa komornika i obciętą głowę. Konie wyścigowe też mają w filmie swój oddzielny – morderczy epizod zaraz obok byków rasy Limousine, a sama główna bohaterka jest ze wsi :P. Morderca wydaje się znać każdy ruch policjantów z wydziału zabójstw jakby był jednym z nich. Ja wiem już kto nim jest……

Dodam tylko że na ciałach ofiar wypala rozgrzanym żelazem różne epitety jeszcze za ich życia! Czy ofiary „wrocławskiego Piły” zrobiły za życia coś złego?….

Kobiety mafii (2018)

Najnowszy i jeden z najnudniejszych filmów sensacyjnych Patryka Vegi. Nudniejsze były tylko Ostatni pies” Botoks”. W tym ostatnim warunki i zwyczaje panujące w polskich szpitalach, pogotowiu i ogólnie Służbie Zdrowia zostały przedstawione w bardzo przejaskrawionym świetle. Poziom mocnego kryminału i filmu sensacyjnego trzymają tylko dwa pierwsze „Pitbulle”: „Nowe Porządki” „Niebezpieczne Kobiety”.

Powodem swojego rodzaju „zepsucia” „Kobiet Mafii” może być współpraca przy filmie Patryka Vegi z innym reżyserem – Olafem Olszewskim. Bukiet aktorów i aktorek stanowią natomiast „gwiazdy” poprzednich produkcji Vegi. Ale jak na tytuł przystało większość nudnych, a czasami i głupich postaci grają aktorki.

Cycki i głupota

Od innych dzieł tego reżysera „Kobiety Mafii” odróżniają się dużą ilością scen erotycznych tj. film po prostu ocieka polskim seksem uprawianym w nim przez polskie, znane aktorki, które już śmiało można nazwać milfami. I tak gołe cycki i gołą „broszkę” 😀 pokazuje w ciągu tych dwóch godzin i piętnastu minut 42-letnia Aleksandra Popławska znana z innych produkcji takich jak: „Wataha” (2014), czy „Testosteron” (2007). Zobaczymy również gołe cycki 45-cio letniej Agnieszki Dygant (ale pokryte trochę tatuażami :P). Ostatnio pokazała je ponad 10 lat temu w „Fali Zbrodni”, ale tutaj lepiej widać. I chyba pierwszy raz gra taką ociekającą seksem i wulgarnością rolę – niepozornej niani produkującej i sprzedającej narkotyki oraz mordującej z zimną krwią konkurencję z przestępczego półświatka – zarząd tzw. „grupy żoliborskiej. Nie muszę przypominać że ww. aktorka ma już doświadczenie w roli niani :P.

pol_264245r1

 

Na uwagę zasługuje też postać grana przez 33-letnią Olgę Bołądź, a konkretnie jej taniec na rurze. W tym filmie Olga nie pokazuje swoich cycków w przeciwieństwie do „Botoksu”. Gra tutaj wywaloną z roboty przez komendanta policjantkę. Wywaloną za to że zgarnęła wielu mafiozów i zaraz po zwolnieniu z policji trafia do pracy w ABW. Najgłupszą rolę odgrywa tutaj 42-letnia Katarzyna Warnke – żony mafiozy narkotykowego i matki małego chłopca. Ale jej głupotę trzeba zobaczyć , nie będę spojlował, ale powiem jedno – rozpieszczona i wulgarna blondynka :). Natomiast najbardziej irytującą i denerwującą postacią jest córka starego szefa mafii przemycającego narkotyki do Skandynawii. Grana chyba przez najmłodszą aktorkę – Julię Wieniawę-Narkiewicz (21 lat) Sandra jest wulgarnym i rozpieszczonym dzieckiem liczącym na pieniądze od ojca. Nie umie śpiewać, ale jest początkującą piosenkarką i ma wiele emocjonalnych problemów i innych takich ze sobą. Aż wreszcie zaczyna ćpać i ojciec – międzynarodowy dealer narkotykowy zamyka ją w ośrodku odwykowym :D.Julia…. grała między innymi w „Klanie”.

No cóż. Niech opisy powyższych ról milfów będą zachętą do obejrzenia tego mającego już rok polskiego filmu.

Fabuła

Czyli to co mało interesujące w tym kryminalnym filmie akcji.

Światy policji, mafii, służb specjalnych i narkotyków przenikają się wzajemnie. Wyszkolona przez FBI agentka ABW – Izabela Konarska (Olga Bołądź) rozpracowuje grupę przestępczą handlującą na masową skalę narkotykami i zakochuje się naprawdę w jednym z gangsterów. A ma tylko zbliżyć się do jego szefa – granego przez Bogusława Lindę Padrino. Konarska wciela się potem w różne postacie, które mają jej pomóc zbliżyć się do mafiozy, a członkowie jego grupy są stopniowo to aresztowani, to wypuszczani zaraz na wolność.

Na szybkim zlikwidowaniu handlujących narkotykami grup przestępczych w Polsce zależy szefowi ABW, który przejmuje wreszcie ich interes i szlaki i sam handluje narkotykami, a Konarska odkrywa to i mówi siedzącemu w więzieniu gangsterowi z grupy Padrina, którego wcześniej na zlecenie tego samego szefa ABW rozpracowywała i zakochała się w nim.

 Dealerowi narkotykowemu w randze szefa polskich służb specjalnych pomaga grana przez Agnieszkę Dygant Daria, która te narkotyki produkuje, a czasami i sama sprzedaje za granicą razem z kobietą, u której pracuje jako niania. Daria z Anną – żoną gangstera, w którym zakochała się Konarska jeżdżą z narkotykami do Szwecji i Danii aby tę spuściznę po jej zamkniętym w więzieniu mężu sprzedać muzułmanom i w ten sposób zarobić na alimenty po gangsterze, wypłatę niani i luksusowe życie Anny, które wreszcie zamienia się w pijacki cug z lekami popijanymi alkoholem. Kończy się to w psychiatryku, a potem w więzieniu gdzie Anna trafia za sprawą swojej niani – Darii, której wcześniej obiecała 100 tysięcy złotych za pomoc w przewozie narkotyków za granicę i sprzedaży ich tam. Niania się wycwaniła i zaczęła strzelać do gangsterów oraz rozpuszczać ich w ługu sodowym. Tak zrobiła z zarządem grupy żoliborskiej, a scena z Leonem i Kazkiem (ta z piłką ręczną) jest jedną z nie-nudnych w tym filmie.

Kilka scen było kręconych w Danii i Szwecji, więc zobaczymy tamtejsze miasta i tamtejszych policjantów oraz usłyszymy język angielski w wykonaniu Agnieszki Dygant. Kiedy rodzice małego Maćka oboje trafiają do więzienia (Anna za sprawą Darii) to właśnie Daria dostaje od sądu opiekę nad dzieckiem, a jego ojca, który wychodzi z więzienia po tym jak zamykają matkę zabija trucizną. Większość gangsterów łącznie z samym Padrino trafia wreszcie do więzienia zatrzymana przez antyterrorystów. W więzieniach dostają wylewów albo są truci, ale nie Daria. Ona i szef ABW są teraz nową mafią narkotykową, a polski superagent pomaga niani od tej pory w narkotykowym biznesie i opiece nad dzieckiem z mafijnej rodziny :). Daria przez cały czas trwania pijacko-lekowego cugu Anny dokumentuje jej zachowanie w stosunku do dziecka. Te nagrania pomagają jej potem w sądzie.

Młoda i rozwydrzona córka Padrino zaćpa się na śmierć, a inny gangster zostanie zatłuczony młotkami przez ciapatych mężów swojej byłej żony w Maroku. Tak, tam też jest krótki epizod jak również ze dwa krótkie epizody w Ameryce Południowej. W jednym z nich widz może podziwiać w plenerze gołe cycki Aleksandry Popławskiej. Gra ona kochankę bandyty, który zdradził kolegów z narkotykowej mafii i ma być świadkiem koronnym. Żywy, bo taką ksywę ma ów bandyta zostaje zamordowany przez poderżnięcie gardła w szkole policyjnej, w której razem z kochanką zostali umieszczeni do rozprawy i poprzebierani za policjantów.

Konarska i Daria wreszcie spotykają się gdy ta druga teraz szuka niani do Maćka, którego sama była wcześniej nianią i tu historia się kończy, ale „Kobiety Mafii” mają jeszcze powrócić. Może drugim razem będzie w nich więcej akcji i strzelanin oraz sensacji niż seksu milfów, ale mimo to i innych nudnych oraz irytujących scen w filmie polecam seans. Chociażby ze względu na cycki i rozśmieszającą scenę z mafią żoliborską błagającą o życie kobietę celującej do niej z karabinu. Kobietę, którą dzień wcześniej pobili za to że produkuje narkotyki na ich terenie i zmusili do innej czynności seksualnej – Darię. Błagania nie ratują bandytów przez robieniem sobie nawzajem loda i obcinaniem piłką nogi, a potem ługiem sodowym. W końcu – „szefie, ja nikomu nie powiem, jakoś to będzie”…..

Dane techniczne

Premiera: 22 luty 2018 rok

Czas trwania: dwie godziny i 15 minut

Reżyserzy: Patryk VegaOlaf Olszewski

Nagrody:  nominacja do nagrody Filmwebu za najlepszy/najgorszy film 2018 roku

Kontynuacja: „Kobiety Mafii 2” ; premiera 22 lutego bieżącego roku 2019 będzie

Inne role męskie: Piotr Stramowski (Żywy), Tomasz Oświeciński (Milimetr ;. d. Marcin Opałka)

„Masa o życiu świadka koronnego” – Artur Górski i Jarosław Sokołowski

W tym bestselerze (jednym z wielu z serii) Jarosław Sokołowski ps. Masa rozmawia z dziennikarzem i pisarzem Arturem Górskim o swoim życiu prywatnym i rodzinnym po tym jak zgodził się na współpracę z organami ścigania i został świadkiem koronnym. Zdradza też wiele smaczków ze swojego życia jako gangster.

Jarosław Sokołowski Masa jest byłym gangsterem z grupy pruszkowskiej rozbitej przez policję pod koniec lat 90. tego wieku. Pokłócił się z większością mafijnych bossów i zgodził na współpracę z prokuraturą, więc został świadkiem koronnym. Sam nie ma na koncie poważniejszych przestępstw takich jak np. zabójstwo, gdyż za takie lub zlecenie jego w Polsce świadkiem koronnym zostać nie można. Sokołowski kierował pruszkowską grupą przestępczą i miał pod sobą 6 ochroniarzy tzw. bryndziaków, którym też poświęcone jest wiele wątków rozmowy.

Artur Górski to pisarz i dziennikarz, były twórca i redaktor naczelny pisma „Focus śledczy”. Jego dzieła to min. „Po prostu zabijałem”, „Zdrada Kopernika”, „Świat tajnych służb”, Masa o pieniądzach polskiej mafii”, Masa o kobietach polskiej mafii” i inne wywiady z Masą….

Rozmowa ma charakter luźnych odpowiedzi byłego gangstera na pytania dziennikarza,a gangster mówi o takich znanych dawniej ludziach z polskiego półświatka przestępczego jak Rympałek, Pershing, Oczko, Dziad, Malizna, Klajaniak i Baranina, Wańka,Parasol, Kiełbasa. Opowiada o swoich kontaktach z ww. bossami czy to gangów pruszkowskich,czy wołomińskich z czasów gdy jeszcze był przestępczą. Czytelnik dowie się również co nie co o półświatku przestępczym w takich miastach i miejscowościach jak Szczecin, Częstochowa, Żoliborz, Mokotów. Masa opowiada też o kontaktach gangsterów i szefów mafii z policją i na odwrót – z wysoko postawionymi funkcjonariuszami policji, którzy byli kiedyś na usługach mafii. Ostatnim rozdziałem tej książki jest swojego rodzaju wyliczanka Masy, w której wymienia i opisuje on pokrótce większość znanych w Polsce gangsterów i bossów mafii. Opowiada o swoich kontaktach z nimi jak i o tym jak potoczyło się ich życie prywatne i zawodowe po prokuratorskich realizacjach, czyli po zatrzymaniu przez policję z całego kraju bandytów z Grupy Pruszkowskiej. Jednych lubił bardziej, a drugich mniej i sam też miał wrogów w tym środowisku. Ale przede wszystkim mówi o tym jak jemu i jego rodzinie żyje się gdy jest już świadkiem koronnym….

Czy jedna z najbardziej chronionych osób w Polsce mieszka w jednym miejscu czy się przemieszcza razem z rodziną? Czy skruszony gangster, który poszedł na współpracę wygląda dziś tak samo jak za czasów swojej przestępczej świetności? W jaki sposób jest ochraniany? (świadków koronnych ochraniają funkcjonariusze specjalnej jednostki policyjnej zwanej ZOŚKA – Zarząd Ochrony Świadków Koronnych). I jakie są jego relacje z tymi policjantami? Czy jako świadek koronny nadal spotyka się z kolegami, którzy jeszcze są czynnymi mafiosami? Na co może sobie pozwolić świadek koronny, a na co nie? Kto płaci za wystawne życie i zachcianki Masy i jego rodziny łącznie z opłacaniem jego ochrony? Czy zabójcy wynajęci przez Starszych – pierwszych szefów gangu pruszkowskiego nadal na niego polują? I czy nowe życie Jarosława Sokołowskiego i jego rodziny jest nadal zagrożone? – Na te i inne pytania czytelnik otrzyma odpowiedź w odpowiedziach byłego gangstera na pytania dziennikarza. Ale nie spodziewajcie się całej prawdy. Z resztą nie wszyscy ją znają. Nawet ci najbardziej zainteresowani.

W książce wypowiada się również były policjant pracujący kiedyś pod przykrywką jako przestępca w grupie pruszkowskiej i prokurator, który prowadził sprawę Masy. Pewne jest też że Masa nie jest jedynym świadkiem koronnym w sprawie Pruszkowa. A opowiada również jak i u boku jakich mafijnych bossów zaczynał swoją przestępczą karierę i o problemach jego rodzinnym życiu, w którym wszyscy muszą się ukrywać,a synów ma dwóch i żonę Elżbietę. W obronie syna bił się nawet już jako świadek koronny z kibicami jednej z drużyn piłkarskich, a jak sam mówi mimo iż świadka koronnego obowiązują teoretycznie surowe obostrzenia nie miał problemu wymknięcia się na przygodny seks z panią poznaną w internecie. I to nie jedną dziennie….Ale szczegóły zostawiam już czytelnikowi.

masa

W rozmowie nie brakuje też opisów bójek, w których gangster wziął udział i zabójstw oraz zabójców, o których wie. Wspomina że jego szwagier też jest przestępcą, który z nim współpracował i o kontaktach mafiosów z politykami. Bohaterami drugiego planu w tej książce są również służby specjalne – polskie i niemieckie, wszak czytelnik dowie się też czegoś o swobodzie poruszania się przez świadka koronnego. Antyterroryści, zabójstwa kelnerek i wymuszanie haraczy od małych biznesów oraz obłożenie lichwą kasyn, Ściąganie haraczy od wszystkich lokali z automatami do gry w Polsce! – między innymi tym wszystkim zajmował się Masa i jego ludzie i to wszystko zostało mu darowane w imię wyższych racji. – Wydania przestępców, którzy zlecali i popełniali morderstwa, a stali się jego wrogami w półświatku i zamierzali się również na niego….

Masa mówi też o swoich konfrontacjach z innymi świadkami koronnymi i o tym jak próbował ukrywać swoją tożsamość przed otoczeniem, policją i innymi, mniejszymi gangsterami gdy czasami wymykał się funkcjonariuszom ZOŚK-i na małe co nie co…..

Opowiada też o nieudolności i niekompetencji organów ścigania i o tym co naprawdę śledczy uważają o przestępcy, który chce iść z nimi na współpracę. – Czy naprawdę zależy im na jego życiu i ochronie? Czy mają go totalnie w dupie i chcą tylko wykorzystać do uzyskania informacji o innych przestępcach

Jarosław Sokołowski opowiada też o swoim życiu w więzieniu – w Polsce i w Szwecji bo tam też siedział. Ze dwa rozdziały tej liczącej ponad 250 stron rozmowy to dawka szczegółowych opisów więziennego życia oraz stosunków między więźniami i zasad, którymi kieruje się więzienna egzystencja. Wszystkie te smaczki okraszone są niewielką dozą słów powszechnie uważanych za wulgarne co dodaje opowieściom Masy szczyptę pikanterii i rozbawia czytelnika. I tak dowiemy się np. komu wolno grypsować, a komu nie. Kto jest cwelem?, dlaczego wszyscy boją się kapusiów? I komu lepiej nie podawać ręki w więzieniu? Masa wspomina też że w każdym kraju te więzienne zasady są inne i uczy czytelnika kilku słów z więziennego słownika i ich znaczeń.

Świadek koronny mówi też o swoich przesłuchaniach z prokuratorem, które nie odbywały się na komendzie policji, ale prokurator przyjeżdżał tam gdzie w danej chwili ukrywany jest akurat Masa. Godzinami opowiadał mu o przestępcach z Pruszkowa. Sokołowski i jego rodzina otoczeni są bowiem zawsze kordonem antyterrorystów, a gdy głowa rodziny wychodzi to też przebrana za policjanta aby nie różniła się od ochroniarzy. Masa opowiada też o przestępstwach i uchybieniach popełnianych przez policję i Służbę Więzienną, tak więc nic dziwnego że jego życie może być zagrożone….I tak czytelnik dowie się do czego w więzieniu służy furgonetka zwana „kurwowozem”.

I tak do procesu Gangu Pruszkowskiego po jego zatrzymaniach, na którym Masa zeznawał przeciwko byłym kolegom,a obecnym wrogom. Byłoby ewenementem w skali świata gdyby świadek koronny został zamordowany zaraz po tych procesach! Czyżby przestał już być potrzebny policji i prokuraturze? Bo zrobił swoje – wydał gangsterów, którzy już siedzą i nie ma na kogo donosić. Świadek koronny stał by się kłopotliwym i drogim balastem, za którego organy ścigania nie miały by już pożytku….Jednak Sokołowski żyje!

A z 6-ciu najgroźniejszych bossów mafii pruszkowskiej zatrzymano tylko trzech! Masa nic nie wiedział o rozpoczęciu zatrzymań, a uważa że dzięki jego informacjom udało by się zatrzymać wszystkich! Ale prokurator się pośpieszył i w efekcie zatrzymano tylko tych, których ktoś i to nie bandyta, ale polityk z górnej półki ostrzegł telefonicznie przed działaniami policji i prokuratury! W efekcie zatrzymano tylko tych, którzy w momencie realizacji byli zbyt pijani żeby uciekać i zbyt pijani żeby odebrać telefon z ostrzeżeniem!

Że należało poczekać z zatrzymaniami ze dwa lata uważa też Jan Fabiańczyk (ps. Majami) – policjant, który był zakonspirowany w pruszkowskiej grupie przestępczej i pomagał organom ścigania ją rozbijać. A dlaczego? – Zapraszam do lektury.

O swoim majątku i majątku innych gangsterów, którzy zarobili go nawet całkiem legalnie (sam Masa miał własną restaurację w Pałacu Kultury) i owielu innych gangstersko-mafijnych sprawach traktuje ta rozmowa. Zapraszam do lektury bestseleru!

*W bibliotece ciężko jest trafić na dostępny egzemplarz, którejś z rozmów tych dwóch panów. Ale nie z powodu braku woluminów lecz z powodu wysokiego zainteresowania czytelników tym tematem. Aby książkę wypożyczyć trzeba ją zamówić i czekać. W końcu to najnowsza historia Polski, a ludzie z jej kart żyją i poruszają się wśród nas…..i nie chodzi mi tylko o świadków koronnych, na program ochrony których wszyscy płacimy podatki. Policjanci, politycy, sportowcy, piosenkarze, dziennikarze – oni wszyscy mieli albo nadal mają coś wspólnego z mafią. Tą pruszkowską, ale jej już od dawna teoretycznie nie ma bo została rozbita. W miejsce jej struktur powstało kilka nowych, mniejszych i jeszcze gorszych i brutalniejszych grup przestępczych, które przejęły jej majątek, ludzi i sposoby działania……Czy naprawdę jesteśmy bezpieczni? Czy nie ma już mafii?

Wielu oficerów policji dostało za „realizację” grupy pruszkowskiej generalskie szlify….

Dane techniczne:

Liczba stron: 256

Rok wydania: 2017 (nowość)

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

MikkeHarry na wakacjach

Pozdrowienia z nadmorskich Łazów w zachodniopomorskim. (Ok. 15 km od Koszalina). Pozdrowienia z Wolnościówki`17, która jutro się kończy i będę wracał do moich ukochanych oraz w pełni zelektryfikowanych i odkułaczonych Siedlec, a tym czasem….

 

Ze mną szwedzka księżna Ingrid detter de Frankopan. – Emerytoany wykładowca uniwersytetu w Oxfordzie i profesor prawa międzynarodowego.

Księżnej się bardzo podoba w Polsce (bo wczoraj ponad godzinę przegadałem z nią po niemiecku, gdyż mimo podeszłego wieku księżna mówi biegle w 5 językach), a jeszcze bardziej by się podobało gdyby ta Polska wyszła z UE.

P.S Jutro jadę z księżną w jednym aucie.

Paszport, ale po co?

Był już kiedyś wpis o masowym wydawaniu polskich paszportów tzw. żydom w Izraelu, więc dzisiaj będzie o paszportach obcych państw, których raczej nie opłaca się posiadać. Toteż i nie warto zostawać obywatelami poniższych państw, których nierzadko formalnie wcale nie ma….

Sierra Leone
To zachodnioafrykańskie państwo, leżące na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego jest na końcu światowej listy dotyczącej długości życia mieszkańców. Większość mężczyzn nie dożywa tam 50 roku życia. Jak na tamtejsze warunki to i tak dobrze, a w Polsce 50-cio letni mężczyźni są przecież w sile wieku! Nie chcę już zestawiać tutaj ceny ichniejszego paszportu z przeciętną pensją Sierraleończyka…..Ale czy się to tam opłaca?

Autonomia Palestyńska
Po co wystawiać paszport państwa nie uznawanego przez 57 krajów świata za państwo? Co prawda 138 krajów uznaje Palestynę jako oficjalny byt państwowy co nie zmienia faktu że będąc posiadaczem jej paszportu się praktycznie nie istnieje…. I tak Palestyńczycy są bezpaństwowcami min. dla Kanadyjczyków, Amerykanów czy niektórych państw UE. To dlatego na okładce dokumentu widnieje napis „Autonomia” , a nie „Królestwo”, czy „Republika”. Z takimi napisami dokument mógłby zostać za granicą podróżującemu Palestyńczykowi skonfiskowany przez obce władze jako falsyfikat. Co się tyczy wiz to obywatele Autonomii Palestyńskiej nie potrzebują ich do wjazdu tylko do 36 państw!

Afganistan
Taki Afgańczyk jest traktowany na świecie jeszcze gorzej niż Palestyńczyk gdyż bez wizy może odwiedzić zaledwie 24 państwa!

Liberia
Przy obecnej stawce godzinowej (13 zł/h) Polak może zapracować na swój czerwony dokument z orzełkiem w jeden dzień (polski paszport kosztuje ok. 140-160 zł, MikkeHarry też jest szczęśliwym posiadaczem takiego). Natomiast Liberyjczyk może sobie pomarzyć o tak szybkim dostaniu paszportu. Mieszkaniec tego również zachodnioafrykańskiego państwa, położonego nie daleko Sierra Leone – pierwszego bohatera dzisiejszego wpisu musi pracować na swój paszporcik ok. 22 dni :). Według innych szacunków biedny murzynek musi pracować aż półtora miesiąca (24 razy dłużej niż najmniej zarabiający Polak!) bo płaca minimalna w tym afrykańskim kraju wynosi ok. 5,5 zł na dzień!

Nawet jeśli już mu się uda to bezie musiał pracować na podróż i życie w swoim kraju. Czyli Liberyjczyk mimo otrzymania paszportu i tak ma duże szanse na to aby NIGDZIE NIE POJECHAĆ! Opłaca się?

Republika Nigru (Niger)
Jeden na pięciu mieszkańców tego również zachodnioafrykańskiego (jakieś fatum?), położonego na Saharze kraju umie czytać i pisać. Na świecie jest prawie miliard analfabetów, a w Nigrze najwięcej. Akurat w tym ten mały kraj przoduje :). Z kobiet tylko jedna na dziesięć jest piśmienna, a w Nigrze żyje 15 milionów analfabetów niby z braku popytu na naukę. Tam ważniejsza od kształcenia siebie i swoich dzieci jest praca (bo niby uszlachetnia?), a chodzenie do szkoły jest nieważne. Z resztą i tak najczęściej w pobliżu żadnej nie ma :D…..

Ale przecież paszport ma odczytać kontrola paszportowa kraju do którego się wjeżdża, a nie jego posiadacz! Chyba że urzędnik/celnik również jest analfabetą :D. Bo jeśli nie to z takiego paszportu wyczyta co najwyżej że odwiedzający jego kraj posiadacz tegoż dokumentu nie ukończył żadnej szkoły…..

Salwador
Przenosimy się do Ameryki Południowej bo połowa morderstw i zabójstw dokonywanych na świecie jest rozłożona zaledwie na 10 państw, a na pierwszym miejscu tego rankingu znajduje się właśnie Salwador. (A nie San Escobar?). Salwadorczyków jest niecałe 6,5 miliona, a co 79 minut jeden z nich ginie z ręki kogoś innego – czy to w potyczce z wojskiem, policją lub też w zwykłej wojnie gangów…. Opłaca się wyrabiać paszport?

Trupy nie podróżują! Chyba że na cudzych nogach.

„Paszporty pozytywne”
Tj. takie, które opłaca się posiadać. Dokumenty państw, których obywatelami warto zostać, ale najczęściej trzeba udowodnić im że zyskują wartościowego obywatela – nie oszukującego na podatkach.

Malta
Aby podreperować finanse swojego wyspiarskiego państwa handluje ono swoimi paszportami, które umozliwiają też swobodne poruszanie się po innych krajach UE. Podróżowanie i mieszkanie gdzie się chce to codziennosć dla Niemca, Włocha czy Szweda, ale są jeszcze na świecie ludzie, którzy o takim luksusie mogą tylko pomarzyć. Np. taki Liberyjczyk. Aby otrzymać nieograniczone pozwolenie na pobyt na terytorium Malty i całej UE wystarczy więc wystawić czek na milion euro! Maltańskie paszporty cieszą się więc zainteresowaniem bogatych arabskich szejków, Rosjan i Chińczyków.

Milionerzy mogą czasami uciekać ze swoich państw przed odpowiedzialnością karno-sądową. Uciekać w objęcia Unii Europejskiej prosto z Chin i Rosji.

I to już koniec pozytywów :).

„Inne”
Szwecja
Szwedzki paszport jest najczęściej kradzionym i najbardziej pożądanym dokumentem tego typu na czarnym rynku. Umożliwia on wjazd bezwizowy do 175 państw co stawia go pod tym względem na drugim miejscu zaraz za Niemcami. Dokument kosztuje 160 zł, a w razie jego zgubienia można występować o jego wydanie ponowne nieskończoną liczbę razy. W innych krajach występują w tej materii surowsze ograniczenia, a szwedzka policja twierdzi iż tylko w samym roku 2016 zaginęło ponad 177 tysięcy szwedzkich paszportów. Większość z nich pojawia się na czarnym rynku jako podróbki, a cena takiego falsyfikatu może wynosić nawet 12 tysięcy zł za sztukę lub więcej!

Biss & Kajs vs. Snoppen och Snippan

I tak to w naszych blogowych podróżach znowu przenosimy się do Szwecji aby poznać szwedzką kulturę, szwedzkie obyczaje, ale przede wszystkim to szwedzkie programy dla dzieci jakim bez wątpienia jest wieczorynka „Biss & Kajs”.

Pamiętacie jeszcze szwedzką bajkę dla dzieci pt. „Snoppen och Snippan?” tj. „Penis w pełnym galopie”. Jesli nie to tu jest o niej wpis:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/01/16/snoppen-och-snippan-penis-w-pelnym-galopie-czyli-edukacja-dzieci-po-szwedzku/

Otóż głównymi bohaterami programu popularno-naukowego dla szwedzkich dzieci pt. ‚Biss & Kajs” są strumień moczu i kał (gówno), którzy w każdym odcinku opowiadają dzieciom o innym członku i organie ludzkiego ciała i ich roli w procesie wydalniczym, o którym to dzieci w Szwecji uczą się w taki sposób.

kal

Prowadzący program (siki z gównem :D) szczegółowo omawiają na antenie ludzkie potrzeby fizjologiczne z zaproszonym gościem. Tym przebranym za jaki ludzki narząd lub przypominający go. Taka tematyka i sposób jej przedstawiania podobno przynosi programowi niebywałą popularność wśród najmłodszych widzów. W tym programie troje dorosłych Szwedów przebranych za gówno, siki i coś tam jeszcze spotyka się aby radośnie i szczegółowo omówić ludzkie wydaliny. Wszystko to dla dobra i edukacji najmłodszego pokolenia Szwedów. Zastanawiam się tylko czy to takim sukcesem zakończyła się ostatnia reforma edukacji w tym skandynawskim państwie…

Załączony filmik radzę obejrzeć do końca bo jest tam podobno jakiś nietypowy smaczek. Mam tylko nadzieję że nie do jedzenia, wszak to bajka o czymś zupełnie przeciwnym…

*I przepraszam za moje „S” bez ptaszka bo nie jestem u siebie i na tej klawiaturze nie mam. Opcji wyjustowania tekstu też nie posiada sprzęt, na którym wlaśnie pracuje.

Kurs snajperski dla muzułmańskich imigrantów finansowany przez szwedzkie państwo

Wg. szwedzkiej gazety Allehanda.se rząd Szwecji finansuje nowo przybyłym do tego królestwa imigrantom szkolenia ze strzelania z broni snajperskiej i z obchodzenia się z nią. To wszystko w ramach programu integracyjnego szwedzkiego urzędu ds. imigrantów i kursu językowego oferowanego przez lokalne gimnazjum. Również mimo wzrastającej liczby zamachów terrorystycznych popełnianych przez imigrantów w Europie.

Gazeta twierdzi że treningi dla muzułmańskich imigrantów zaczęły się na małą skalę w 2015 roku z oczywistych powodów. Gdy jej dziennikarze odwiedzili strzelnice w jednym ze szwedzkich miast zastali tam ponad 50 muzułmanów, w większości młodych imigrantów ćwiczących tam swoją sztukę strzelecką. Jeszcze bardziej nie do uwierzenia jest fakt że te kursy strzelectwa snajperskiego dla przyszłych terrorystów i zamachowców są finansowane przez szwedzki rząd!

Młodzi muzułmanie mają rzekomo brać udział w kursach strzeleckich, a prowadząca kursy instruktorka twierdzi że wielu z nich jest zainteresowanych i utalentowanych!. (SZOK!). A kurs ma być oferowany w ramach kursów językowych w lokalnym gimnazjum.

Według wypowiedzi instruktorki, na które powołują się szwedzcy dziennikarze trening ze strzelania snajperskiego to coś więcej niż lekcje strzelania z karabinów snajperskich dla najeźdźców, ale to też pokazywanie im jak wydajnie używać tychże karabinów, jak je obsługiwać i obchodzić się z nimi.

To jest dla nich (imigrantów) dobre bo mogą tu (na kursach strzelania) rozmawiać po szwedzku i spotkać nowych ludzi zamiast się opierdalać (bluzg w oryginalnym artykule). To ma być szczególnie dobre dla ich słownictwa.

Tak więc finansowany przez państwo trening ze strzelectwa snajperskiego dla młodych, muzułmańskich imigrantów nie jest znany w Szwecji tylko jako osobliwy i dziwaczny żart.

*Źródło: „Schweiz Magazin”.

Oryginalny artykuł: http://www.schweizmagazin.ch/nachrichten/ausland/25738-Schweden-Snipertraining-Flchtlinge.html