Dotyk przeznaczenia (The Gift) 2000

Jasnowidzka samotnie wychowuje trzech synów, a na ich i swoje utrzymanie zarabia przepowiadaniem przyszłości i czytaniem z kart. Jest medium. Pewnego dnia jej rodzinie wygraża mąż jej klientki, który jest znanym w miasteczku damskim bokserem. Ta klientka znika i okazuje się że została zamordowana, a ojciec ofiary wraz z szeryfem proszą o pomoc w odnalezieniu zaginionej i ewentualnego zabójcy lokalną jasnowidzkę.

Ta miewa również wizje, w których widzi że jej klientka została zamordowana i spoczywa na dnie jeziora zawiązana łańcuchami. Policja wyławia ciało, a głównym podejrzanym o zabójstwo staje się maż ofiary, który ją bił. Z początku pewna jest tego też lokalna wiedźma, z którą główny podejrzany miewał zatargi np. o to że jego żona korzysta z jej usług. Teraz główna bohaterka musi stanąć przed sądem i zmierzyć się nie tylko z przeszłością swojej byłej klientki i przyszłością oskarżonego wygrażającego że zabije ją i jej synów, ale również z przeszłością swojej rodziny. Ojciec trzech synów zginął bowiem w pożarze fabryki i między innymi takie stare brudy zostaną wyciągnięte na rozprawie mającej skazać sprawcę zabójstwa. Ale kto rzeczywiście nim jest? Czy aby na pewno maż ofiary?

Tymczasem jasnowidzka miewa kolejne, przerażające wizje, w których ukazują się jej ofiary morderstw, a jej synowie zaczynają częściej wypytywać o ojca i klientów matki. W między czasie miejscowa wiedźma mierzy się też z widokiem płonącego pedofila – ojca jednego z jej klientów, któremu nie umiała pomóc bo karty nie odgadły co w przeszłości zabrał mu ojciec. A ten pamiętał tylko niebieski diament, a takowy przyszły trup ma wytatuowany na brzuchu, bezpośrednio nad genitaliami. To ojciec klienta, więc zgadnijcie co zabrał mu w dzieciństwie. A teraz dorosły syn się na nim mści, a miejscowa wiedźma nie da rady mu w tym przeszkodzić.

Od autora
Film jest za długi (godzina i 66 minut) bo nudny i mało się w nim dzieje. Mimo to dostał nominacje do 6 nagród.

Dane techniczne
Główne role: Cate Blanchett i Ceaneu Reeves, Giovanni Ribisi, Greg Kinnear, Hilary Swank, Katie Holmes
Boxoffice: 44 miliony 567 tysięcy i 606 dolarów
Nagrody i nominacje: 6 nominacji
Kraj produkcji: USA
Rok premiery: 2000 (film ma już 18 lat, więc jest dorosły :D)
Gatunek: Thriller, dramat
Reżyser: Sam Raimi
Czas trwania: 1 godzina i 46 minut lub 1 godzina i 51 minut (w zależności od wersji)

Amelia Dyer – Herodka wiktoriańskiej Anglii

Dzisiejszy „horror z życia wzięty” dotknął przede wszystkim noworodki, których bohaterka wpisu zamordowała ok. 400.

Za czasów panowania Wiktorii Hanowerskiej (1837-1901) sytuacja samotnych matek w Anglii była co najmniej nieciekawa z powodu ich napiętnowania społecznego i aktom prawnym piętnującym rozwody oraz samotne wychowywanie dzieci. Finansowo też było tragicznie, więc powyższe sprzyjało pozbywaniu się noworodków przez samotne matki lub oddawaniu je pod opiekę za opłatą tak zwanym „farmerkom dzieci”. Były to pielęgniarki i położne, które dorabiały sobie właśnie wychowując cudze dzieci i odbierając ich porody poza szpitalem. Ogłaszały się w prasie i czekały na noworodki od samotnych matek. Niektóre z nich prowadziły żłobki i przyjmowały do nich niemowlęta. Farmerki wykorzystywały dzieci aby zarobić za opiekę i pozbyć się ich jak najszybciej zostawiając samym sobie aby zmarły z głodu, brudu i zimna po zainkasowaniu należności za opiekę.

Nie wszystkie „farmerki” były uczciwe i nie wszystkie posiadały matczyny zmysł, a prawie żadna nie miała wykształcenia pedagogicznego. Amelia Dyer – córka szewca, która jeszcze przed zdobyciem wykształcenia i zatrudnieniem się w żłobku udusiła kilkanaście noworodków była jedną z nich, a dzieci rodziło się coraz więcej i popyt na usługi „farmerek” wzrastał. Dyer wrzuciła do rzeki tyle ciał noworodków że zaczęto na nią wołać – „czyniąca aniołami”.

Amelia

Amelia Dyer

Była jedną z najbardziej znanych seryjnych morderczyń w Anglii i jedynym na świecie seryjnym mordercą mordującym dzieci płci żeńskiej! Także kobieta też potrafi. Prowadziła jednoosobową firmę odbierającą od niezamężnych matek ich wstydliwy problem – dziecko, a po zapłacie za opiekę je zabijała. Sama wyznała że lubiła patrzeć na pętle na szyjach noworodków i czerpała przyjemność z ich agonii. Odbierając niemowlę obiecywała że zapewni im kochający i bezpieczny dom, a tymczasem poiła je tzw. laudanum – nalewką z opium złośliwie zwaną przyjacielem matek. Odurzone niemowlęta nie płakały i nie chciały jeść, a siostra Dyer mogła wtedy zaczekać aż umrą. Martwe ciała zawijała potem w szary papier i wrzucała do rzeki, a oprócz sposobu z opium dusiła jeszcze dzieci i zawiązywała im pętlę na szyję aż do powolnej i bolesnej śmierci, która ją cieszyła.

Aby zwiększyć liczbę dzieci wziętych pod opiekę do żłobka, a tym samym jego dochody Dyer asystowała przy porodach w szpitalu (na położną i pielęgniarkę wykształciła się właśnie po to żeby mieć łatwiejszy dostęp do dzieci). Świeżo urodzone dziecko podduszała tak aby chwilowo przestało płakać i oddychać i pokazywała martwe lekarzowi. Uzyskiwała w ten sposób akt zgonu tj. że niby dziecko urodziło się nie żywe, ale gdy znowu zaczęło oddychać zabierała je do swojego sierocińca żeby dostać pieniądze na wychowanie i wyżywienie kolejnej sieroty, a natychmiast po transakcji podawała dziecku nalewkę….

Potem żeby zoptymalizować i przyśpieszyć swój przyjemnie morderczy proceder dusiła niemowlęta taśmą krawiecką. I interes miał się dobrze dopóki jeden z lekarzy nie zgłosił policji że w sierocińcu Dyer dzieci umierają dosyć często. Nawet za często jak na XlX-sto wieczne standardy wiktoriańskiej Anglii. Oskarżono ją wtedy o zaniedbanie i wydano symboliczny wyrok – pół roku ciężkich robót.

Po odbyciu kary kontynuowała proceder, ale już nie informowała lekarzy o zgonach podopiecznych i często zmieniała ksywy oraz miejsca zamieszkania. Nie odpowiadała też na listy matek zainteresowanych swoimi dziećmi oddanymi Dyer pod opiekę za pieniądze. Takie listy i ogłoszenia „farmerek dzieci” znajdują się do dzisiaj w muzeum angielskiej policji razem z kosmykiem włosów „czyniącej aniołami”, które pobrano wtedy do użytku ówczesnych techników kryminalistyki.

A interes kwitł dopóki z rzeki nie wyłowiono zawiniątka ze zwłokami noworodka, a ślady doprowadziły policję do domu położnej. Bezpośrednich odwodów jej winy nie znaleziono bo były tylko umowy adopcyjne i taśma krawiecka do duszenia dzieci, które teraz też można podziwiać w ww. muzeum, a położna została i tak aresztowana. O mordowanie noworodków podejrzewano też jej rodzinę i współpracowników, ale Dyer zeznała że oni nie mieli z tym nic wspólnego i o tym nie wiedzieli. Jej obrońcy zagrali natomiast przed sądem na niepoczytalność, zły stan psychiczny i trudne dzieciństwo oskarżonej. Po części zgadzało się tylko to ostatnie bo Dyer gdy była dzieckiem musiała opiekować się chorą, umierającą matką. Słuchała jej lęków, lamentów i pretensji aż ta umarła, a córka postanowiła w nieco inny sposób kontynuować swoją „opiekuńczą” profesję.

Obszerny kącik linkowy z makabrycznymi szczegółami działalności czyniącej aniołami dla anglojęzycznych:
http://www.rebelcircus.com/blog/amelia-dyer-worlds-first-female-child-serial-killer/
https://www.crimemuseum.org/crime-library/serial-killers/amelia-dyer/
http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/amelia-dyer-the-woman-who-murdered-300-babies-8507570.html
http://ultimatehistoryproject.com/baby-farmers-and-angelmakers-childcare-in-19th-century-england.html

Urodzona w 1838 roku Dyer została powieszona w 1896 roku. Przez cały okres swojej działalności była całkowicie poczytalna i wiedziała co i dlaczego robi. A mordowała niemowlęta dla pieniędzy. Dokładniej wytłumaczy to wam i zobrazuje poniższy film dokumentalny: