Sicario (Morderca na zlecenie?) 2015

Dramat kryminalny mimo iż zaczyna się od kilku trupów i wybuchu oraz kończy się strzelaniną i kilkoma trupami pomimo to jest nudny – bez większej akcji i sensacji i trudno się skapować o co tak naprawdę w filmie chodzi.

Znaczenie tytułu jest widzowi wyjaśniane w pierwszych mi

nutach filmu, więc Sicario to według twórców tej dwugodzinnej nudy to meksykański morderca na zlecenie. Między innymi. Uważnie oglądając i czytając dialogi bohaterów powiążemy tytuł z jednym z nich :).

Produkcja doczekała się kontynuacji w 2018 roku pt. „Sicario 2: Soldado”, a czy jest ona nudna tak samo jak część pierwsza MikkeHarry doniesie wam po seansie.

Fabuła

Przedstawia próby zwalczenia meksykańskiego kartelu narkotykowego przez CIA i inne amerykańskie służby. W centrum tej nierównej walki, która odbywa się głównie na terenie Meksyku jest młoda agentka FBI, która pomaga kolegom z policji i CIA zlikwidować jednego z narkotykowych bossów.

Agentka odkrywa że jej koledzy nie zawsze są po właściwej stronie barykady. Chyba że tylko oficjalnie, a wielu z nich jest powiązanych z kartelem narkotykowym i pomaga przestępcom uniknąć aresztowania.

Służby najczęściej działają niezgodnie z prawem i posuwają się nawet do torturowania podejrzanych albo aresztowania Bogu ducha winnych Meksykanów. Agentka FBI ma więc dylemat co zrobić z odkrytym przez siebie faktem, a dodam że za zdradzenie metod pracy amerykańskich i meksykańskich kolegów grozi jej śmierć z ich rąk. Zostanie jednak tylko ranna…..

I tak zobaczymy meksykańskiego policjanta – ojca i męża, który w radiowozie przewozi narkotyki. Stróż prawa pracuje bowiem dla kartelu, a syna osieroci z powodu właśnie służb, a nie wojny karteli. Zostaje bowiem wykorzystany przez tytułowego Sicario do zatrzymania jednego z bossów, który ma go doprowadzić do jeszcze większego bossa. Latynoski agent CIA zabija jednak przestępcę na oczach jego żony i dzieci zamiast go aresztować.

Metody walki z kartelami narkotykowymi wyglądają w tym filmie jak powyżej opisałem i nie różnią się za bardzo od tych przestępczych. Wiedzą o tym przełożeni policji i CIA. Ale czy FBI też?

Sic

Podobne produkcje
Jako że w tym filmie, którego fabuła traktuje o narkobiznesie i meksykańskich kartelach narkotykowych mało co się dzieje przeciwstawiam mu znany i kultowy już serial Netflixa zwany „Breaking Bad”. Było kilka sezonów i wszystkie odcinki obejrzałem.

Przygody nauczyciela chemii chorującego na raka i produkującego ze swoim byłym uczniem metaamfetaminę są o wiele ciekawsze. W serialu jest więcej zwrotów akcji, trupów, strzelanin i niezręcznych dla niepozornego belfra sytuacji :).

Podobne wpisy
https://mikkeharry.wordpress.com/2015/12/03/pablo-escobar-robin-hood-z-medellin/

Nazwa kolumbijskiego miasta Medellin pada w Sicario parę razy. Jest ono ojczyzną, a z resztą nie muszę chyba tłumaczyć kogo tylko zaprosić do powyższego wpisu

Dane techniczne
Rok premiery: 2015
Kontynuacja: „Sicario 2: Soldado”
Kraje produkcji: USA
Boxoffice: 80 553 825 dolarów
Reżyser: Denis Villeneuve
Główne role: Benido del Toro, Emily Blunt, Victor Garber, Josh Brolin, Jeffrey Donovan
*Swoją drogą pierwsza dwójka to bardzo dobrzy i znani aktorzy jak do tak nudnego filmu.
Czas trwania: 2 godziny i 1 minuta
Gatunek: Kryminał, dramat
Nagrody i nominacje: Satelita za najlepszy montaż dla Joe Walker`a. (Otrzymał w 2016 roku) i 35 nominacji do nagród.
*Nominacji swoją drogą też sporo, a moim zdaniem produkcja na za wiele nie zasługuje. Może dlatego dostała tylko jedną nagrodę i to za montaż. Nagrodzony został facet, który wcale nie pojawia się na ekranie :). Po mojemu gościu za dużo się napracował przy tym filmie.

Strefa X (Monsters) 2010

Miałem o tym filmie nie wspominać bo i nie bardzo jest o czym. Trwa półtorej godziny, ale już po godzinie widać że producent postawił na oszczędności, a jedyne co się dzieje w „Monsters” to dialogi. Te ostatnie są jednak godne wspomnienia na blogu bo chyba napisała je Szymborska, a zredagował Pudzianowski. I tak przez cały seans widz, a raczej słuchacz może usłyszeć paplaninę, która w całości wyczerpuje temat  fabuły.

W pierwszy dzień świąt się nudziłem i postanowiłem ten jakby poniekąd film o kosmitach, który według krytyków i recenzentów jest thrillerem sci-fi, a internetowe telegazety nazywają go HORROREM!! obejrzeć w TV. I ta TV o dziwo uraczyła widza/słuchacza podczas tego seansu TYLKO JEDNĄ PRZERWĄ REKLAMOWĄ! Co nie zmienia faktu że oglądając migawki i czytając recenzję się na paliłem, a film okazał się totalną nudą i szmirą. Nie wiem co nudniejsze: film czy święta…..

O co chodzi?

Amerykański fotograf przebywający w Meksyku, którego terytorium przygraniczne z USA zajęli kosmici dostaje polecenie bezpiecznego przetransportowania córki swojego szefa do USA. Nie zapomina fotografować przy tym martwych dzieci i wieśniaków wożących kosmiczny złom na furmankach. Za zdjęcie zabitej czterolatki dostaje bowiem 50 tysięcy dolarów od ojca swojej towarzyszki podróży.

Wojska amerykańskie bombardują i ostrzeliwują tytułową „Strefę X” – teren skażony. Jak dowiadujemy się z jednego z dialogów kosmici rodzą się z luminescencyjnej mazi zamieszkującej drzewa, z których przedostaje się ona do morza, w którym składa jaja. Gdy kosmici się wylęgają w morzu (z tej drzewnej mazi) natychmiast zaczynają się w nim parzyć, rosnąć i wychodzić na miasto – Jak widać same głupoty, o których jak już wspomniałem widz przez większość filmu słyszy. Sceny, w  których widać tych kosmitów są ze trzy. Rzekoma walka z nimi toczy się również poza okiem widza, któremu wystarczyć muszą efekty audio i relacje bohaterów, którzy obserwują strzelaninę z ufoludkami przez szyby samochodu.

Ostatni bilet do USA na statek kosztował 5 tysięcy dolarów, ale jest już nie dostępny i fotograf musi swoją towarzyszkę podróży i córkę szefa w jednym prowadzić przez skażoną kosmitami „Strefę X”. Udaje im się wynająć przemytników, takich którzy szmugglują nielegalnych imigrantów do amerykańskiej granicy z Meksyku. Płacą za to pierścionek z brylantem i zegarek bo wcześniej zostają ograbieni i nie mają pieniędzy :D. Przemytnicy przewożą ich po rzece do muru zbudowanego na granicy przez USA aby do nich nie przedostawali się kosmici z Meksyku. Mur nie spełnia swojej roli bo gdy para Amerykanów dociera wreszcie do ojczyzny zastaje opuszczone miasto przygraniczne. Straż Graniczna już dawno uciekła, mieszkańców ewakuowano, a na zbombardowanych gruzach amerykańskich domów lezą trupy olbrzymich ośmiornic…..

Fotograf cały czas robi zdjęcia. Po drodze spotykają jeszcze w Meksyku wielu autochtonów i u jednych nawet nocują. Córka szefa mówi po hiszpańsku, a fotograf nie, więc to on dzięki niej dogaduje się jak najszybciej i najbezpieczniej dotrzeć do granicy amerykańskiej z miejsca, w którym się właśnie znajdują.

Ich podróż kończy się w amerykańskiej stacji paliw, w której skrywają się aby wezwać pomoc. Pomieszczenie zostaje zaatakowane przez parę olbrzymich ośmiornic, którym zebrało się właśnie na amory. Stwory te bardzo przypominają trójnogi z filmu „Wojna Światów” – „War of the Worlds” z 2005 roku, który był kultowym sci-fi w reżyserii Stevena Spielberga. Twórcy chcieli najwyraźniej porównać swój niskobudżetowy kicz do tego hitu, ale w odbiorze wyszło na odwrót bo w porównaniu z „War of the Worlds” „Monsters” wydaje się być jeszcze większym gównem :).

 

Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie.

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/01/03/war-of-the-worlds-2005/

Podsumowanie

  • Prawie zero efektów specjalnych
  • Zero akcji i sensacji
  • Mnóstwo gadaniny i dialogów
  • Przereklamowane
  • Brak znanych aktorów
  • Nuda

Dane techniczne

Reżyser i scenarzysta: Gareth Edwards

Gra aktorska: z litości nie wymieniam nazwisk

Gatunek: (podobno) horror i thriller sci-fi

Kraj produkcji: Wielka Brytania

Boxoffice: 4 miliony 242 tysiące 978 dolarów

Nagrody: między innymi Saturn za najlepszy film zagraniczny w 2011 roku oraz 6 innych nominacji

Czas trwania: 1 godzina i 37 minut

Następczyni: „Strefa X 2” („Monsters: Dark Continent”) 2014

Premiera światowa: rok 2010

Oj joj bo Trump

Do wyborów prezydenckich w USA jeszcze kilka miesięcy, a w Polsce gówno o tym wiadomo bo ludzie nie znają się na wyborach u siebie, a co dopiero w Ameryce. Pośród tych co jednak wiedzą i się interesują odczuwa się i słyszy niezdrową ekscytację Donaldem Trumpem (nie mylić z Tuskiem). Biznesmen, miliarder, przedsiębiorca, autor książek i od nie dawna polityk – Donald Trump oferuje swoją osobę na prezydenta USA i również swoje pomysły takie jak np.

  • Budowa muru na granicy z Meksykiem, za którą miałby zapłacić Meksyk
  • Wyjebanie z USA Latynosów i muzułmanów
  • Dogadanie się gospodarczo z Rosją bo  Chiny rosną w siłę
  • Zmniejszenie długu USA

Chiny posiadają dużo obligacji państwa amerykańskiego i dużo dolarów, więc jakby wszystkie wypuściły to poszła by się jebać gospodarka amerykańska i załamała by się światowa bo Chiny w ogóle posiadają za dużo dewiz i kapitału, więc różne międzynarodowe agendy finansowe zwróciły im już nawet na to uwagę…

Sztama USA i Rosji miała by być wg. niektórych komentatorów niekorzystna dla Polski.

Meksyk

Trump jest jawnie przeciwko imigrantom, więc w Meksyku go nienawidzą i robią sobie z niego jaja. Miliarder ma też na pieńku z meksykańskim potentatem telewizyjnym, który nie chce pokazywać go w swoich telewizjach. Obaj panowie kłócą się również w sądzie. W Meksyku można kupić papier toaletowy z wizerunkiem Donalda Trumpa, tak jak na Ukrainie z wizerunkiem Władimira Putina. Ten drugi jest tam sprzedawany po cenie droższej niż waluta narodowa (hrywna).

Polska

Niektórym Trump wydaje się za bardzo korwinowy. Z tego co wiem korwinistom podobają się jego pomysły na prezydenturę. Ale co przedsiębiorca i miliarder zrobi gdy już przekroczy próg Białego Domu? Czy zostanie tam taką samą rzeczywistość jaką zastaje na swoich wystąpieniach i konferencjach prasowych?  Czy prezydentura będzie pytaniem do niego i to takim ,które nie padło w trakcie kampanii, więc nie mógł się nauczyć ani przygotować?

Kampania w USA

Tam kandydaci podczas konferencji i wystąpień otwarcie i szczerze mówią o swoim pochodzeniu i o wykształceniu swoich rodziców. Nie wstydzą się też publicznego wyrażania swojej wiary bo na porządku dziennym wieczorku wyborczego w poszczególnych stanach, czy innego superwtorku są pozdrowienia typu „God bless you” i mówienie o Biblii, Bogu oraz, o tym w co się wierzy. Już wyobrażam sobie taką kampanię w Europie i Polsce:

– Nazywam się Jankiel, syn Mordechaja i Halszki :D…

Kandydat natychmiast dostał by łatkę żyda lub katotaliba i padłby ofiarą internetowego hejtu oraz fałszerstwa wyborczego. Środowisko jako przedstawiciel, którego by kandydował zrobiło by z niego kozła ofiarnego i wykorzystało ten fakt do innej kampanii…

Tak czy srak Trump jest dla mnie najrozsądniejszym kandydatem i jeśli jako nie-Amerykanin mam prawo się wypowiadać to zagłosował bym na niego gdybym mógł. Mieszkańców USA i uprawnionych tam do głosowania też do tego zachęcam. I niech was nie zrazi to że na swoje wystąpienia biznesmen i miliarder przychodzi w kombojskich butach. Mimo tego ostatniego prowadzi wśród reszty kandydatów, no może na spółkę z Tedem Cruzem z Teksasu (straszny katotalib).

Inny kandydaci do zajęcia prezydenckiego stołka bo Barracku Obamie w USA

  • Marco Rubio – syn kubańskich imigrantów, z Florydy, zrezygnował z kandydowania
  • Bernard Sanders – komunista
  • Hillary Clinton – głupia pizda
  • John Kasisch – gubernator Ohio i republikanin tak jak Donald Trump

Z Partii Demokratycznej kandydują np. Sanders i Clinton

Wybory na prezydenta USA już 8 listopada bieżącego roku, a tymczasem zachęcam do czytania tygodnika konserwatywno-liberalnego”Najwyższy Czas!”, z którego też można dowiedzieć się wiele o kampanii prezydenckiej w USA. I zdaje mi się że to nie ostatni mój wpis na ten temat….

Zachęcam amerykańskich Polaków do głosowania na Donalda Trumpa…