Obozowanie

Widzę na Fejsach modę na obozowanie i tak sobie przypominam że w Hiszpanii też istniały obozy koncentracyjne wybudowane przez frankistów przy czynnym wsparciu niemieckich hitlerowców, a w których wykorzystywano więźniów w tym Polaków i Żydów do budowy mauzoleum Franco w Dolinie Poległych. Mimo to nikomu hiszpańskie obozy się teraz z hiszpańskimi nie mylą, chociaż hiszpańskie były i nikt Hiszpanom nie robi z tego inby tak jak Polsce 🙂.

ger

Informacje na Polsacie były łaskawe dzisiaj przypomnieć że w ….obozach zginęło więcej Żydów niż Polaków, a więc pewnie i więcej niż Niemców! Dlatego czyje były to obozy najlepiej tłumaczy Jerzy Urban 😀 :

Peter Kürten – Wampir z Düsseldorfu

 

W dzisiejszym „horrorze z życia wziętym” opiszę najważniejsze i najbardziej bestialskie zbrodnie kolejnego niemieckiego, seryjnego mordercy z przed czasów Hitlera. Będzie to drugi po Fritzu Haarmannie potwór z za Odry zwany przez mieszkańców Nadrenii-Północnej Westfalii „wampirem z Düsseldorfu „, a dlaczego?….

Fritza Haarmanna opisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/17/fritz-haarmann/

Wstęp

Peter Kürten urodził się w 1883 roku w Kolonii i tam też zmarł w 1931, gdzie wrócił z Düsseldorfu. Udowodniono mu 9 morderstw, chociaż podczas trwającej 10 dni rozprawy sądowej przyznał się do prawie 80 i twierdził że młode kobiety jak i dzieci zabijał z lekkim sercem bo nie miał sumienia, a patrzenie na męczarnie umierającej ofiary sprawiało mu przyjemność. wampirem zwany jest gdyż swoim ofiarom pośród których był tylko jeden mężczyzna (a przynajmniej tylko jednego mu udowodniono) podrzynał gardła i pił z nich jeszcze ciepłą, wypływającą krew jak już wsłuchał się w jej kapanie na podłogę.

Proces sądowy mordercy

W ramach dowodów na rozprawę sądową przyniesiono czaszki zamordowanych przez niego ludzi, a sam oskarżony był zamknięty podczas procesu w klatce. To z niej snuł wprawiające w przerażenie, obrzydzenie i opowieści śledczych i rodziny ofiar zgromadzonych na sali rozpraw. Niemiec miał wtedy 27 lat i los chciał że więcej nie było bo został skazany na śmierć przez ścięcie głowy. Wydała go żona – była prostytutka, której jako jedynej zwierzył się ze swoich zbrodni i dostała nagrodę za schwytanie terroryzującego Düsseldorf masowego mordercy i gwałciciela (głównie) młodych kobiet i dziewczynek.

Przed gmachem sądu również gromadzili się żądni sensacji dziennikarze (w tym polscy) oraz rozentuzjazmowany tłum protestujących – wściekłych mieszkańców terroryzowanego kilka miesięcy wcześniej przez Petera Düsseldorfu gotowych w każdej chwili dokonać linczu lub samosądu na mordercy. Na czele tego tłumu szli również krewni ofiar, a policja z trudem mogła zapanować nad porządkiem. Taki tłum był podniecony…

kur

Masowy morderca z Düsseldorfu aresztowany – głosi napis pod zdjęciem Petera Kürtena w 1932 roku

Jak mordował? 

Najczęściej najpierw podduszał lub ogłuszał czymś przyszłą ofiarę, a potem podrzynał jej gardło i patrzył jak wycieka ciepła krew, którą pił. Lubił też gwałcić i okaleczać ciała kobiet. Lubił też wracać na miejsca zbrodni aby przysłuchiwać się rozmowom miejscowych dotyczącym jego zbrodni. Miał wtedy satysfakcję. I tak na przykład wrócił do gospody w  Düsseldorfie, którą noc wcześniej napadł w celach grabieżczych. Ale nie znalazł w  niej nic ciekawego oprócz córki właścicieli gospody, na której postanowił zrealizować tkwiącą w nim od lat żądzę. Podszedł do śpiącej dziewczynki i dusił ją poduszką. Poderżnął również gardło scyzorykiem, a spływającą na podłogę krew wypił. To było jego pierwsze tak bestialskie i brutalne morderstwo bo wcześniej (jeszcze gdy mieszkał z rodziną w Kolonii) płynąc po Renie z kolegami zrzucił ich do tej rzeki i utonęli. Jednym z kolegów był kolega-hycel, który pomagał wcześniej małemu Peterowi maltretować i zarzynać psy i koty, których krew również pili. Heh i  pomyśleć że zaczęło się od zwykłej – kaczej krwi……

Największą przyjemność sprawiało mu jednak dźganie zwierząt i ludzi nożem jak wyznał psychologowi w więziennej celi. Wyznał mu też że jego ojciec był sadystycznym alkoholikiem krzywdzącym całą swoją rodzinę. A Kürtenowie mieli 13-cioro dzieci. Większość dziewczynek. Ale czy mordercze, sadystyczne i wampirze skłonności Petera można zrzucić na karb trudnego dzieciństwa? – O tym później….

Tymczasem wampir pijący krew ofiar miał już 13 wyroków za drobne kradzieże, a policja szacowała że więcej czasu spędził w więzieniu niż na wolności. Za morderstwo córki właścicieli gospody, do której się włamał również go nie skazali, mimo że zostawił na miejscu zbrodni poszlakę, która miała kierować policję na jego trop – chusteczkę ze swoimi inicjałami.  Jednak za to morderstwo został skazany wujek dziewczynki, który był pokłócony z ojcem ofiary. Wampirowi się tym razem upiekło bo śledczy olali zostawiony im przez niego ślad. Może dlatego dzień po morderstwie czuł się na tyle pewny że wrócił w dzień do gospody i przysłuchiwał się z radością i bezczelnością komentarzom jej gości na temat całego zdarzenia i policyjnego śledztwa?

Jednak pierwszym partactwem niemieckiej policji było uznanie utonięcia dwóch nastolatków w Renie za nieszczęśliwy wypadek i nie znalezienie na udział osób trzecich w  ich śmierci żadnych dowodów. Tak to jest drodzy czytelnicy moich wypocin że mordercę seryjnego złapać to trzeba chcieć :). Czy nie było by kolejnych bestialstw i  okrucieństw jeśli śledczy wzięli by się już wtedy poważnie za robotę?

Tymczasem niektóre ofiary miały pochwy rozerwane jakimś narzędziem i podźgane nożyczkami piersi. Słysząc takie wieści mieszkańców ogarnęły blady strach i panika, a kobiety bały wychodzić się same z domów, ale to dzięki opowieści jednej z nich udało się go ostatecznie schwytać.

Po odsiedzeniu kolejnego wyroku za oszustwa i kradzieże Peter Kürten wyszedł na wolność w 1921 roku i postanowił wreszcie ułożyć sobie życie. Poślubił byłą prostytutkę, ubierał się schludnie i poprawnie wysławiał, znalazł pracę w fabryce i był szanowany oraz poważany przez sąsiadów. Nic nie wskazywało na to ze to właśnie on jest wampirem z  Düsseldorfu.

Mimo powyższego przybywało w mieście uduszonych i zarżniętych dziewczynek 5-cio i 14-sto letnich, z wyssaną krwią. A jednej pokojówce tak wbił w plecy nóż że aż złamało się w jej ciele jego ostrze! Jednej z ofiar zadał 13 ciosów nożem,a ciało spalił, a inną planował ukrzyżować aby wstrząsnąć jeszcze bardziej społeczeństwem. Nie udało mu się to jednak ze względu na wagę kobiety.  Inne dwie kobiety zgwałcił i zatłukł młotkiem w  lesie.

W 1929 roku policja odnotowała ponad 50 ataków na mieszkańców  Düsseldorfu, które można by przypisać Peterowi, ale nie wszystkie kończyły się śmiercią ofiar bo kilka z nich uciekło – niedoszłe ofiary.  Cała społeczność oszalała i spanikowała, a do pewnej gazety przyszedł list od mordercy….

Kürten zawarł w nim wskazówki dotyczące swojego najnowszego morderstwa, a mianowicie zadźgania nożem (36 ciosów) 5-cio letniej dziewczynki, której ciało porzucił pod bramą fabryki, w której pracował. Jednak ostatnia jego ofiara przeżyła jego atak i opowiedziała o wszystkim koleżance, której matka zgłosiła ten fakt na policję.Zaczęła się obława na Kürtena, której początkowo się wymykał. Jednak gdy zdał sobie sprawę że to dłużej nie wyda opowiedział o swojej zbrodniczej działalności żonie i zasugerował jej aby go zadenucjowała i zgarnęła nagrodę za schwytanie wampira z Düsseldorfu

I tak oto w 1931 roku na dziedzińcu więzienia w Düsseldorfie został ścięty 27- mio latek, który pierwszych morderstw dokonał jako nastolatek kierowany dreszczykiem emocji. Kolejnej serii zbrodni dokonywał już z zimną krwią radując się że niesie w ten sposób zgrozę, strach i  przerażenie :).

Aż w końcu skazano go na 9-cio krotną dekapitację za 9 brutalnych morderstw, które zdołano mu udowodnić.

Na szafocie odmówił pacierz  i  przyjął Komunię Świętą! Po czym zapytał czy przed śmiercią usłyszy jeszcze przyjemny dźwięk ciepłej krwi wypływającej z szyi.

Dzieciństwo Petera

Jednak czy życie okrutnego i sadystycznego psychopaty, który zwyrodniale mordował kobiety samo było wolne od przemocy? Czy Peter Kürten nie doświadczył zła i okrucieństwa ze strony najbliższych? – rodziców.

Peter wychował się w patologicznej rodzinie alkoholika, który nigdy nie trzeźwiał. W domu panowały głód i  cierpienie, a królował kazirodczy seks! Ojciec gwałcił swoje córki (których miał więcej niż synów) na oczach Petera i innego rodzeństwa. Nie przeszkadzała mu w tym też obecność osób trzecich. Mały Peter uciekał więc z domu do sąsiadek – prostytutek, u których przesiadywał całe dnie. Jedna z  nich miała skłonności sadomasochistyczne co też wpłynęło jakoś na dzieciństwo mordercy. W sąsiedztwie poznał też kolegę-hycla, z którym, zarzynał oraz torturował zwierzęta, z których razem wypijali krew i cieszyli się z  ich agonii. Od innej sąsiadki-prostytutki chłopiec dostał do picia krew kaczki, która miała go wzmocnić bo był głodny i  mizerny. Była to pierwsza krew, którą wypił….

Był trzecim dzieckiem swoich rodziców i tak jak reszta rodzeństwa świadkiem stosunków kazirodczych i tych między rodzicami w domu.

Sąsiadka była przekonana że kacza krew wzmocni mizernego chłopca, a  nie sprowokuje do okrucieństwa i bestialstwa. Jednak mały Peter nie tylko polubił krew, ale też przesiąknął poglądami przesądnej kobiety. (A podobno bywa na odwrót: to kobieta przesiąka poglądami mężczyzny :D). Rodzina Kürtenów przeprowadziła się z Kolonii do  Düsseldorfu, ale  i tam mały Peter nie uwolnił się od patologicznego ojca – pedofila i pijaka i podobnie jak w Kolonii zaczął kręcić się wkoło prostytutek. Kradzieże, drobne oszustwa i rozboje uczynił sobie sposobem na życie, a do więzienia po raz pierwszy trafił w wieku 15 lat. Nie został tam jednak zresocjalizowany, ale zdegenerował się i zdziczał do cna. Wyszedł wtedy na wolność jako 22-latek i zdał sobie szybko sprawę że torturowanie zwierząt i rozboje z kradzieżami już go nie kręcą. Już wtedy kręcił go strach jaki wzbudzał w  mieszkańcach Düsseldorfu.

Peter Kürten w popkulturze

Jego imieniem i nazwiskiem nazywają się dziś niemieckie zespoły muzyczne nagrywające utwory o takich samych tytułach jak ich nazwy. Powstało też wiele krótkometrażowych filmów dokumentalnych opisujących czyby bohatera dzisiejszego wpisu, ale większość z  nich jest po angielsku, francusku lub hiszpańsku. Tak samo jak youtuberzy nagrywają o nim vlogi na swoich, też niestety obcojęzycznych kanałach :(. Ale jest jeden polski akcent w polskim rapie, a konkretnie utwór „Słonia” pt. „Otis Driftwood”:

 

AVE!

Kursy integracyjne dla islamistów w Auschwitz?

O tym co nawyczyniała pewna Niemka, ale innego pochodzenia, a jej wyczyn był związany z Polską napisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/09/21/niemieckie-odszkodowania-za-przymusowe-roboty-u-bauerow/

Ale po pani Azize Tank kolej na jej koleżankę, ale o wiele młodszą i ładniejszą Niemkę pochodzenia pakistańskiego, ale urodzoną w Berlinie. Chodzi mianowicie o niejaką Sawsan Chebli, zdjęcie po niżej i o to jaki miała pomysł związany z Polską.

sawsan

Otóż ta 40-sto latka jest sekretarzem stanu w Berlińskim ratuszu i członkiem reprezentującym niemiecko – rosyjską oraz niemiecko – francuską grupę przyjaźni. Studiowała między innymi nauki polityczne i jest deputowaną do Bundesratu (jedna z niemieckich izb parlamentu, w której zasiadają deputowani reprezentujący poszczególne landy licząca 69 członków).

Ostatnio wyszła z inicjatywą zorganizowania kursów integracyjnych dla islamskich imigrantów w Niemczech na terenie Polski, a konkretnie w byłych NIEMIECKICH obozach koncentracyjnych! Argumentowała potrzebę takich kursów wzrastającą wśród muzułmańskiej ludności (tej napływowej) Niemiec  agresją i przemocą wobec ludności żydowskiej. Innym politykom, a nawet pedagogom z za Odry podoba się pomysł wysyłania niemieckich muzułmanów do Polski w celu obejrzenia przez nich nieczynnych już obozów zagłady w Auschwitz czy Treblince. Czy w ten sposób politycy z za Odry chcą podstępnie i pod przykrywką przewieźć (relokować) do Polski imigrantów? Nie chce ona wszak ich przyjmować „po dobroci” tj. w ramach przymusowej relokacji, a to byłby dobry początek….

I tak to w ramach przeciwdziałania judeosceptyzmowi wśród nowych Niemców ci starzy pokażą im miejsca, w których niegdyś sami palili w piecach i przerabiali na mydło przedstawicieli grupy etnicznej, której ten judeosceptyzm dotyczy! Czy od widoku starych prycz, gór butów i puszek po cyklonie-B naprawdę zmniejszy się agresja wobec Żydów w Niemczech i ataki fizyczne na nich dokonywane przez takich nekroturystów – imigrantów? Pomysłowi przyklasną także Josef Schuster – szef Centralnej Rady Żydów w Niemczech! Może myśli że od tego zmniejszy się agresja i przemoc wobec przedstawicieli jego narodu, a nie że zwiększy się liczba muzułmanów w Polsce. Bo na wycieczce przecież można….się zgubić. Można też spotkać w barakach Majdanku wycieczkę klasową małych Izraelitów z Izraela – taką za jaką kilka lat temu chodził po barakach sam MikkeHarry!

Wyobraźcie więc sobie drodzy czytelnicy moich wypocin spotkanie grupy mówiących pół po niemiecku, a pół po arabsku lub turecku uczniów z Niemiec z grupą szlochających i mówiących w jidysz małolatów z Izraela. Spotkanie to odbędzie się w miejscu gdzie dziadowi tych drugich byli mordowani przez gospodarzy tych pierwszych i  trzeba też pamiętać że Żydzi i Arabowie nienawidzą się między sobą. Islam i judaizm to od dawna wrogowie! Czy nie dojdzie wtedy do wybuchu przemocy i ataków agresji? Odziany po cywilnemu i uzbrojony w krótkofalówkę agencik z MOSSAD-u raczej nie poradzi sobie sam z grupą wściekłych islamistów i nie obroni przed nimi płaczących, małych żydątek w czarnych jarmułeczkach i ich nauczycielki.

Odszkodowania i składki za przymusowe roboty u bauerów do ZUS-u, a islamscy imigranci na wycieczkę do Auschwitz. Ale jaki interes w obronie niemieckich Żydów ma Pakistanka Sawsan Chebli?  – praktykująca muzułmanka opowiadająca się za noszeniem chust na głowach i polityk socjaldemokratycznej partii.