Australijskie lato

Lato

Uprzejmie donoszę że teraz w Australii jest lato! Jak co roku w grudniu i styczniu panują tam wysokie temperatury i jak co roku część terytorium kontynentu płonie…..

Co ciekawe propaganda medialna w Unii Europejskiej wyolbrzymia tym razem zjawisko ukazując na sfałszowanych fotografiach że żywioł pochłania większość terytorium kraju, a w tym pustynie 😀 :D, na których nie ma co płonąć bo nie ma tam przecież lasów!

Tymczasem pali się tylko ok 1/85 terytorium Australii, na którym lasy występują. Natomiast nie płonących pustyń jest w Australii mnogo. Dość wspomnieć Wielką Pustynię Wiktorii, czy Małą Pustynię Piaszczystą.

Pustynie zajmują również dużą cześć terytorium tego 6 co do wielkości kraju naszego świata!

FB

Temat podchwyciły też szybko media społecznościowe i na profilach oraz relacjach użytkowników na FB i Twitterze dało się zobaczyć zdjęcia pożarów lasów i zniszczonej infrastruktury miejskiej oraz innych dóbr :). Jednakże nie ze wszystkich zdjęć można było wywnioskować gdzie zostały faktycznie zrobione. – Czy na pewno w Australii? I czy na pewno są prawdziwe?

Użytkownicy chwalili się przelewaniem pewnych kwot pieniędzy na pomoc dotkniętym żywiołem Australijczykom i zachęcali do tego innych. A autentyczne bądź nie zdjęcia dodawali ze swoim opisem aby zawstydzić i zobligować moralnie tych, którzy jeszcze nic nie wpłacili do takiego wsparcia jak oni.  Również kilkoro moich znajomych prześcigało się w dodawaniu takich fotografii i opatrywaniu ich pełnymi smutku, żalu i współczucia opisami. Czekając oczywiście aż ich znajomi zachowają się tak jak oni i w końcu zrobią to samo. Bo im głupio że kolega zapłacił, a oni nie. Ze wstydu. I najlepiej niech pochwalą się ze scanem dowodu wpłaty :).

WOŚP

O skali i sile po części przekłamanej i opartej na zmanipulowanych i sfałszowanych przez analogowe media zdjęciach map płonącej Australii niech świadczy fakt, że część puli pieniędzy zebranej w tym roku do owsiakowych puszek WOŚP również podarowano poszkodowanym przez ogień Australijczykom..

Eksperyment?

Podejmujący temat dziennikarze oczywiście wiedzieli że wyolbrzymiają problem, ale pokazali w ten sposób tylko jak biorąc Polaków i darczyńców na współczucie da się wyciągnąć od nich pieniądze. Darczyńcy i Polacy natomiast opierając swoją chęć niesienia pomocy, co prawda tylko finansowej bo na odległość tylko na informacjach i zdjęciach ukazywanych w mediach dali się w ten niebezpieczny eksperyment wciągnąć.

Nie sprawdzili samodzielnie tematu w innych źródłach! Chociażby danych geograficznych dostępnych w internecie, w którym to chwalili się swoją hojnością na Facebooku albo w encyklopediach. Nie spojrzeli ile procent terytorium Australii faktycznie płonie i czy znajduje się na nim więcej łatwopalnych lasów, czy pustyń.

I tak oto z dobrego serca, połechtani przekłamaną propagandą dziennikarską, wzięci na uczucia wpłacili datki na walkę ze skutkami wyolbrzymionego problemu.

Zdjęcia

Tutaj oszukańcza fotografia medialnych propagandystów ukazuje ile wg. niej terytorium Australii płonie (zaznaczone na czerwono).

A tak ze szkolnej beczki: Potraficie poprawnie wskazać i nazwać chociaż jedną australijską pustynię na tej mapie?  😀 🙂

81277388_2636893799679076_5868945167850930176_n

A poniżej zdjęcie satelitarne świata zrobione przez NASA ukazujące również ilość obecnych pożarów na naszym globie. Również zaznaczone na czerwono…..

Zwróćcie szczególną uwagę na Australię na zdjęciu poniżej i powyżej :).

82070638_2250279341738386_8737147482288422912_o

Fotografia jest dowodem na całkowitą sterowalność opinii publicznej i internautów przez analogowych dziennikarzy i propagandę medialną 🙂

 

POZDRAWIAM

AVE!

MikkeHarry zawsze z wami, zawsze przy was tak jak napalm albo rzep 🙂

Zakazana historia ludzkości – J. Douglas Kenyon cz.1

Jak oficjalna nauka fałszuje prawdziwe początki cywilizacji.

Książka liczy 375 stron i jest zbiorem artykułów z amerykańskiego czasopisma „Atlantis Rising”. Autorzy zebranych tekstów pisują do niego, a zebrał je i zredagował Douglas Kenyon – jego redaktor naczelny.

Kenyon to mieszkający w Montanie geolog interesujący się starożytnymi tajemnicami, niestandardową tj. tą nieortodoksyjną i nie uniwersytecką nauką oraz niewyjaśnionymi anomaliami. Pismo „Atlantis Rising” założył w roku 1994, a artykuły w nim zakrawają na „Ancient Aliens” („Starożytni kosmici”). A o tekstach zebranych w książce niech najlepiej zaświadczy sam jej tytuł i tytuły rozdziałów, które przytoczę w tej części wpisu. Niektóre z nich po swojemu skomentuję, a notka o tej książce będzie trzyczęściowa i obszerna ponieważ informacji w niej jest dużo.

Zbiór czyta się ciężko i długo. Autorzy rozwodzą się szczegółowo nad elektrycznymi, mitologicznymi lub geologicznymi sprawami technicznymi co przeciętnego czytelnika – nie zainteresowanego tymi tematami może irytować i nudzić. Czytałem zbiór ze dwa miesiące i często miałem ochotę ze złości przerwać w trakcie, gdyż większości wywodów naukowców Kenyon`a nie rozumiałem albo mnie to po prostu nie obchodziło!
Autorzy artykułów

Teksty są naukowe bądź pseudonaukowe. Zależy kto je czyta i z której strony na nie patrzeć. Jest ich 42 i jedne są bardziej ciekawe, a inne mniej. Tacy badacze jak Graham Hancock, Robert Schoch, Zecharia Sitchin, David Samuel Lewis, Peter Bros i Len Kasten oraz sam Kenyon i wielu innych przedstawiają czytelnikowi alternatywną historię ludzkości. Taką niekonwencjonalną tj. nie nauczaną na uniwersytetach za co są odżegnywani od czci i wiary, wyklinani i odseparowywani ze środowiska akademickiego przez swoich kolegów naukowców.

Egiptolodzy, geolodzy, dziennikarze, technicy, lekarze, bibliotekarze, filozofowie, astronomowie i nawet wojskowi wyjawiają nam tajemnicę cudów świata i innych dzieł ludzkich rąk takich jak np. piramidy w Gizie ; które wg. nich wcale nie miały być grobowcami faraonów. Co prawda w te niekonwencjonalne rewelacje trudno będzie uwierzyć przeciętnemu czytelnikowi, który skończył państwowe szkoły i uważa że Atlantyda to mit Platona :).

Autorzy tekstów „Atlantis Rising” uważają bowiem że to był rzeczywisty ląd i umiejscawiają go nawet w różnych punktach na świecie! Ale takie szczegóły już w opisie poszczególnych rozdziałów i tematów artykułów….

20190310_185226

Sprawy techniczne
Zbiór zawiera oczywiście wstęp, czyli sporo słów od Kenyon`a i dział z krótkim opisem autorów artykułów oraz na końcu podziękowania dla wybranych osób od redaktora min. dla jego żony, rodziców, grafika i sponsorów wydania zbioru.

Najmniej z tego interesująca jest wybrana bibliografia, a szczegóły techniczne książki takie jak np. wydawnictwo i tłumacz polski podam w ostatnim wpisie o nie.

Dawne modele się nie sprawdzają: darwinizm i kreacjonizm pod ostrzałem

1. Teksty z tym numerem popełnił Will Hart – dziennikarz, a jego teksty dotyczą darwinizmu i szukania brakującego ogniwa w ewolucji człowieka, roślin i zwierząt. Konfrontuje też ze sobą w sposób odmienny od tego niż robi to konwencjonalna – akademicka nauka kreacjonizm i darwinizm.

2. Artykuły dziennikarza Davida Samuela Lewisa dotyczą prawdziwości sporu między ewolucjonizmem, a kreacjonizmem, czyli teksty z tym numerem są dosyć nudnym i upierdliwym męczeniem teorii stworzenia i darwinizmu.

3. Teksty redaktora zbioru traktują o sposobach fałszowania książek akademickich i o tuszowaniu faktów naukowych przez mainstreamow`ych naukowców. Akademików, doktorów, profesorów, egiptologów. Kenyon uważa bowiem że od lat jesteśmy przez naukowców i nauczycieli okłamywani, a kłamstwa dotyczą tematów poruszanych w jego zbiorze artykułów.

Argumenty za katastrofizmem: Zmiany na ziemi nagłe i stopniowe

4. Ta cyferka należy do Williama P. Eigles`a. Wspomina on min. doktora geologii Roberta Schoch`a i jego kontrowersyjne poglądy na historię naturalną. O działalności Schoch`a napiszę jeszcze przy okazji jego artykułu, a na tym etapie musi wam wystarczyć fakt że jedną z jego książek też przeczytałem i opisałem:

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/03/09/zapomniana-cywilizacja-robert-schoch-2017/

5. Dział Davida Lewisa, w którym rozwodzi się on nad kataklizmem z roku 9500 p.n.e i nad Platonem oraz jego relacjami o Atlantydzie. Czy była ona prawdziwym lądem? A relacje starożytnego filozofa o niej należy traktować jak źródło historyczne? Lewis porusza też temat zlodowaceń na ziemi. Zwłaszcza tych starożytnych.

6. Peter Bros przytacza argumenty za potopem biblijnym jako faktem historycznym. – Katastrofą naturalną. Takich potopów było rzekomo w dziejach świata więcej, a mity i relacje o nich występują w księgach wielu starożytnych i współczesnych kultur, społeczeństw i religii! Autor odkłamuje też znane ogółowi zainteresowanych wiadomości o epoce lodowcowej zwanej tutaj – lodową.

7. John Ketler. Pisze on o katastrofizmie, który zyskuje coraz więcej zwolenników i innych ideach z nim związanych. Dużo i nudno rozwodzi się też nad życiem i działalnością radzieckiego Żyda – psychiatry i psychologa Immanuela Velikovsky`ego. Naukowiec ten, zmarły w 1979 roku był autorem wielu książek, w których to reinterpretował i odkrywał na nowo wiele faktów historycznych. Naukowiec był przez środowiska akademickie ignorowany i wyśmiewany :). Velikovsky (rus. Wielikowski) był podobno prekursorem katastrofizmu.

Ketler szczegółowo opisuje ataki na tego naukowca na jakie zasłużył on sobie swoimi kontrowersyjnymi i niekonwencjonalnymi poglądami. Ataki i męczarnie jakie zafundowali mu koledzy-naukowcy.

8. Dział należący do dziennikarza naukowego Steven`a Parsons`a. Dział nosi tytuł „Groźna amnezja planetarna”, a jeden z jego artykułów przedstawia dowody na to że protocywilizacja wyginęła przez pradawny kataklizm podobny do tego, który zmiótł z powierzchni ziemi dinozaury. Czy przed naszą erą również uderzyła w ziemię planetoida? Asteroida? Statek kosmiczny? Inna planeta?……

Czy w ten sposób została zmieciona z powierzchni ziemi cywilizacja zamieszkująca ją przed szeroko pojmowaną przez nas starożytnością? I czy ta cywilizacja była bardziej zaawansowana technicznie niż my teraz albo nawet kontaktowała się z kosmitami?! Ci ostatni mieli rzekomo odwiedzać ziemię w starożytności (paleokontakt) i uczyć żyjące na niej istoty! Może nawet krzyżowali się gatunkowo z homo-sapiens! Czy kosmici uprawiali kiedyś seks z ludźmi i mieli z ich kobietami potomstwo?!

No, cóż wg. Biblii robiły coś takiego anioły….A może chodzi o jedno i to samo?

9. „Boże gromy” napisane przez Mel`a i Amy Acheson`ów. Małżeństwo autorów łączy mitologicznych bogów (min. greckich) z planetami Układu Słonecznego. Dowodem na te związki mają być takie nazwy jak Jowisz, Saturn, Wenus, Mars (bóg wojny). Teksty mitologiczne często wspominają o tym że bogowie ci władali gromami – są one opisywane jako broń wielu z nich, a na planetach takich jak mars są ślady wyładowań elektrycznych przypominających uderzenia piorunów w ich powierzchnię. Małżeństwo autorów twierdzi że to właśnie greccy bogowie zrobili miotanymi przez siebie w walkach piorunami blizny planetom.

Nie tylko powierzchnia marsa ma być okaleczona piorunem, poza tym na nim znajduję się Twarz w rejonie Cydonii. Szerzej nt. w dziale Zecharii Sitchina, w którymś z kolejnych wpisów o tym zbiorze…

20190310_185456

Cywilizacja jest starsza niż sądzono dotychczas

Trzeci, główny temat w zbiorze, a w nim zaczynają się podrozdziały z artykułami od nr. 10 🙂

10. Ponownie David Lewis w dziale pt. „Zagadka prehistorii Indii”. Na podstawie datowania odkryć w zatoce kambijskiej (jakieś znaleziska pod wodą) stawia pod znakiem zapytania dotychczasową – akademicką, ortodoksyjną i konwencjonalną wiedzę nt. rozwoju cywilizacji w rejonie morza arabskiego.

Dzieje pierwszych Hindusów miałyby rzekomo nie przebiegać tak jak uczą tego po uniwersytetach, a przed formalnie znaną nam teraz starożytnością istniał tam kontynent zwany Mu lub Lemuria i rozciągał się od dzisiejszego Madagaskaru do brzegów Australii. Przy okazji w jego skład wchodziły lądy zwane dzisiaj Indiami czy Sri Lanką. Żyjące tam protocywilizacje miałyby zostać zalane przez podnoszenie się wód na skutek topnienia lodowców bądź nawet zniszczone w starożytnej wojnie atomowej :D.

Dość wspomnieć tzw. wimany – pojazdy latające, na których hinduscy bogowie przylatywali na ziemię z kosmosu! (UFO?, paleokontakt?, „Ancient Aliens”?). Pojazdy były też rzekomo używane w celach wojskowych np. do zrzucania z nich przez bogów broni jądrowej :D. Natomiast w celach cywilnych transportowano nimi postacie z wyższych sfer ówczesnych społeczeństw.

Od MikkeHarry`ego
Jak widać większość opisów jest ode mnie :D. Nie przepisuję na bloga książki, a swoimi słowami opisuję jej treść/zawartość na podstawie spisu jej treści. Nie przytaczam funkcji, zawodów i tytułów wszystkich autorów aby skłonić was drodzy czytelnicy moich wypocin do samodzielnego poszperania w internecie. A tematów i nazw wszystkich rozdziałów,podrozdziałów i tytułów artykułów nie przytaczam bo po prostu nie mają one za wiele wspólnego z treścią tekstów i nie mają też większego znaczenia nie mówiąc czytelnikowi zupełnie nic o tym co pisze autor.

A że ten wpis jest długi i nudny albo głupi i śmieszny bo traktuje o pierdołach? –

Hmmmm, jaki jego bohater (książka) to taki wpis 🙂

I zapraszam na dalsze części opisów tych artykułów….

Train to B(P)usan* – Pociąg do Pusan (2016)

*Mam dwie wersje nazwy miasta, do którego zmierzają pasażerowie pociągu z Seulu (Korea Południowa) – To tam rozgrywa się akcja kolejnego – azjatyckiego (?) filmu. W każdym razie jedna wersja jest przez „P”, a druga przez „B”. Druga może jest zangielszczona, ale mniejsza o to i wybierzcie sobie drodzy czytelnicy moich wypocin co chcecie :).

Trwająca prawie dwie godziny produkcja nie jest horrorem mimo iż traktuje o zombie. – Żywych trupach. Posiada akcję z policją i wojskiem w tle, ale nie ma w niej strzelanin. Akcja ta jest bardzo żywiołowa, a twórcy wykorzystali efekty specjalne godne azjatyckich filmów postapo. Szczególnie pod koniec historii (scena wypadku z udziałem płonącego pociągu).

Film jest też katastroficzny i posiada mnóstwo bohaterów, a jeszcze więcej bohaterów drugoplanowych (zombie, nieumarli ; w filmie zwani – zarażonymi). Dlatego twórcy ukazują tutaj ludzkie zachowania i postawy w sytuacjach kryzysowych i ostatecznych. Zachowania w stosunku do innego człowieka i zachowania ludzi różnych stanów, wieku (dzieci), zawodu, pozycji i płci. Ale chyba nie to było ich głównym celem….

Pus4

Fabuła
Szef wielkiej, koreańskiej korporacji zarządzającej finansami innych firm wychowuje małoletnią córkę w Seulu gdzie pracuje. Jej matka, a jego była żona mieszka w Pusan. Kilka dni przed swoimi urodzinami dziecko wścieka się bo dostało nie udany prezent i żąda natychmiastowego (jutro) wyjazdu do matki (Pusan). Ojciec planował to, ale kilka dni później. Ulega jednak namowom córki zważając na to że nigdy nie był dobrym ojcem i myślał tylko o sobie przez co odeszła jego żona (jak potem stwierdzi dziecko) i oboje wyjeżdżają do Pusan na drugi dzień.

Najpierw samochodem na dworzec kolejowy. Mało nie wpadli na kolumnę służb ratunkowych i policji pędzącą przez stolicę Korei Południowej. Już wtedy w mieście zaczęło dochodzić jednorazowych i jednoosobowych zamieszek spowodowanych przez ludzi (?) zachowujących się jak zombie. Zakrwawieni zakażeni wałęsali się wygięci w pół i gryźli jeszcze żywych, którzy po ugryzieniu też stawali się zakażeni….

Heh, a zaczęło się od potrąconej przez samochód lamy. Lama spacerowała sobie po terenie skażonym drobnym wyciekiem z pobliskiej fabryki. Fabryki, której finansami zarządzał ojciec dziewczynki.

Gdy już dotarli na dworzec to wsiedli w pociąg do Pusan, a podróż miała trwać godzinę. Podróżowali wraz z innymi pasażerami – grupą koreańskich sportowców z pałkami drewnianymi, dwiema podstarzałymi siostrami, grubasem z ciężarną żoną i prezesem seulskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego zarządzającego autobusami i taksówkami w mieście. Jedzie on pociągiem bo maszyny jego przedsiębiorstwa przestały jeździć, a w stolicy wprowadzono stan wyjątkowy jak potem pasażerowie pociągu do Pusan dowiedzą się z telewizji.

Do jednego z wagonów, tuż przed odjazdem dostaje się zarażona i za kilka minut wszyscy podróżni zaczną walczyć ze sobą o przetrwanie. Nie tylko człowiek z zombiakiem, ale i człowiek z człowiekiem (zachowania i postawy w sytuacjach).

zo

W pociągu
Już zanim ruszyli mała córka szefa firmy zarządzającej finansami innych firm zauważyła za oknem pociągu że ludzie na peronach dziwnie się zachowują. Jeden skacze na drugiego i gryzą się. W pociągu inwazja zombie zaczyna się od ugryzienia panny z obsługi maszyny. A potem już idzie lawinowo – pasażer za pasażerem.

Wreszcie większość podróżnych staje się tylko zwierzętami kierowanymi pierwotnym instynktem – jeść! A mała grupa nie zarażonych postara się (nie będzie miała wyboru) przeżyć podróż do Pusan.Żeby obronić swoje rodziny, a niektórzy tylko siebie (prezes komunikacji w Seulu :P) będą musieli nie tylko uciekać z wagonu do wagonu aby zostawiać w tylnych przedziałach zarażonych, ale też walczyć z nimi na gołe pięści gdy rozdzielą się ze swoimi bliskimi i zapragnął po nich iść.

W międzyczasie konduktor melduje przez interkom że nie zatrzymają się na kilku stacjach gdyż tamtejsze miasta zostały całkowicie opanowane przez zarażonych. Do akcji wkracza wojsko i w całym kraju zostaje wprowadzony stan wyjątkowy. Gdy sytuacja już się wyklarowała – mamy w całej Korei Południowej inwazję zombie konduktor miewał już tylko szczątkowy kontakt radiowy ze stacjami w miastach, które miał przed sobą jego pociąg.

Tata najmłodszej pasażerki był wysoko postawionym człowiekiem i gdy konduktor zameldował że na kolejnej stacji zatrzymują się aby wysiąść prosto w objęcia wojska, które zabierze ich w bezpieczne miejsce i podda kwarantannie dzwoni do znajomego kaprala południowokoreańskiej armii, z którą jego firma też prowadzi interesy aby poprosić o pomoc TYLKO dla siebie i córki. Wojskowy zgadza się po obietnicy sowitego wynagrodzenia i każe iść mężczyźnie w innym kierunku niż tłum, który wyskoczy z pociągu i uda się na główny plac przed dworcem. – Tam czekają już żołnierze…..zarażeni! A za wschodnią bramką mają czekać ludzie kaprala i czekają…..zarażeni!

Toteż wszyscy pasażerowie musieli udać się nazad do pociągu pełnego zombie i chcąc nie chcąc pojechać nim do Pusan. Jak się jednak okaże w bezpiecznym według doniesień mieście też nie czeka garstki ocalałych nic dobrego. A po każdej przygodzie z zombiakami i ze sobą samymi ludzi zostaje jeszcze mniej i tylko trzy osoby, a w tym dwie kobiety przeżyją tą inwazję. Ale nie powiem które! 😛 – Oglądać!

Tak to jest. – Żeby przeżyć inwazję zombie w pociągu trzeba sobie pomagać co zobaczymy na przykładzie małej córki szefa firmy….i starszej kobiety, na przykładzie grubasa w niebieskim garniturze i jego ciężarnej żony. – Te cztery osoby mimo początkowej nie chęci do siebie samców alfa będą sobie pomagać w celu przeżycia trochę dłużej :).

Można też sobie nie pomagać, ale pchać innego pasażera nogą prosto w objęcia zombie żeby te zajęły się nim i dały drugiemu czas na ucieczkę. Można nie wpuszczać kilkoro nie zarażonych do bezpiecznego wagonu i blokować drzwi w celu przeżycia jeszcze dłużej. Jednak myśląc tylko o sobie przeżyje się dłużej – to w tym filmie widzimy na przykładzie prezesa seulskiej komunikacji. Który zostanie zarażony na sam koniec filmu zaraz po jedynym konduktorze, a ostatnią osobą, którą ugryzie będzie prezes firmy odpowiedzialnej za drobny wyciek w fabryce i ojciec najmłodszej pasażerki w jednym….

Wyróżniam scenę!
Scena z płonącą lokomotywą (1 godz. 31 min. 50 sek.) i wypadkiem, który spowodowała uderzając w stojące na bocznicy dwa pociągi. Twórcy dali tutaj dobre efekty specjalne i zniszczyli dużo żelastwa :P. Przysporzyło to więcej kłopotów pasażerom biegającym sobie wtedy po bocznicy w celu poszukiwania bezpiecznego pociągu, którym wyjechał jeszcze przez chwile żywy konduktor.

 

Ta przygoda (po wypadku) mrozi trochę krew w żyłach, a sama scena jest jakby poniekąd katastroficzna :).

Dojechali już prawie do końca. Jeszcze tylko ze dwa ugryzienia, płacz dziecka i baba w ciąży kierująca lokomotywą.

I puste, spokojne Pusan, skurcze ciężarnej, której zdaje się nikt nie pomoże urodzić bo nikogo w mieście nie ma, śpiew dziecka i prosto przez tunel w objęcia ; matki ?, nie – żołnierzy…..zarażonych?

Dane techniczne:
Gatunek: Dramat, horror
Kraj produkcji: Korea Południowa
Reżyser: Sang-no Yeon
Główne role: Su-an Kim, Yu-mi Yung, Yoo Gong, Woo-sik Choi, Don-seok Ma, So-hee Ahn, 
Nagrody: dwie nominacje
Czas trwania: 1 godzina i 58 minut
Boxoffice: 87 547 518 milionów dolarów

Tytuł południowokoreański: „Boo-san-haeng”

Tytuł polski?: „Zombie Express”

Kursk – nieznane fakty

 

Zbliża się kolejna rocznica katastrofy rosyjskiego okrętu podwodnego, a zarazem atomowego „Kursk”. Tj. 17 sierpnia. Poniżej kilka mało znanych faktów związanych z ww. wydarzeniem:

– Zbudowany został pod koniec lat 90. – wtedy „na żyletki” poszło wiele okrętów floty rosyjskiej.

– Okrętu nie ochrzciła kobieta (rozbijając butelkę o jego kadłub) lecz uczynił to pierwszy dowódca „Kurska”.

– W umywalce marynarzy znajdowało się zwierciadło, które pękło samo na kilka dni przed ostatnim wyjściem okrętu w morze.

– Maskotką jednostki był pies „Bryg”, który witał każdy okręt wracający z morza i każdy odbijający od brzegu żegnał.

Jednak nie pożegnał „Kurska” przed jego wyjściem na morze, gdyż zagryzły go inne psy kilka dni przed wodowaniem.

– Wielu marynarzy i członków ich rodzin miało profetyczne sny i dziwne przeczucia przed „Kurska” w morze. W okół wielu z nich działy się też dziwne rzeczy.

– Dowódcą „Kurska” był komandor Gienadij Liaczin. Wysłał on do dowództwa szyfrogram o treści: „Na pokładzie znajduje się uszkodzona torpeda. Proszę o zdecydowanie wyrzucenia jej za burtę”. Taki rozkaz kazano wykonać.

– Na pokładzie zarejestrowano dwa niezidentyfikowane wybuchy, po których zepsuła się łączność ze sztabem. Ten wreszcie zaczął podejrzewać że z „Kurskiem” stało się coś złego.

– Po kolejnym – nocnym seansie łączności z okrętem sztab zdecydował o wszczęciu akcji ratowniczej

– Hydroakustycy z atomowego okrętu „Piotr Wielki” namierzyli zatonięty „Kursk” i nawiązali z nim kontakt wizualny.

Prezydent Władimir Putin powołał rządową komisję do ustalenia przyczyn zatonięcia „Kurska”.

Badania wraku okrętu przeprowadzały ekipy holenderskie i norweskie na dnie morza, ale dokładniej można było go zbadać po podniesieniu go z dna morza Barentsa w 2001roku.

– Gdy holenderski  holownik zabrał kadłub „Kurska” w jego ostatni rejs ni z tąd ni z owąd otoczyło go stado delfinów! Odprowadziły one resztki okrętu do Zatoki Kolskiej po czym rozpłynęły się w głębinach.

– Po katastrofie jeszcze żywi członkowie załogi upewnili się e oba reaktory atomowe na „Kursku” są wyłączone….

– Nie naruszono też przepisów żeglugi ani transportu morskiego i nie stwierdzono w całej katastrofie winy urzędników.

– W katastrofie zginęło ok. 118 osób (marynarzy)

– Członkowie załogi, którzy ocaleli mieli stracić życie dopiero dzień lub dwa po katastrofie. – 8 godzin po eksplozji i w przedziale torpedowym.

Hydroakustycy uczestniczący w akcji ratowniczej utrzymują że stukanie z okrętu dochodziło jeszcze w kilka dni po śmierci wszystkich załogantów….

– Okręt wykonywał zadanie bojowe na akwenie o niewielkiej głębokości – dziwne. W tych warunkach załoga nie była w stanie podjąć działań taktycznych na wypadek ataku wroga.

Kilka hipotez co do zatonięcia „Kurska”:
– dywersja
– terroryzm
– awaria uzbrojenia
– zderzenia z rosyjskim lub zagranicznym okrętem podwodnym lub nawodnym
– trafienie torpedy- Mina z czasów Drugiej Wojny Światowej

* Hipotez takich jest drugie tyle

** Majaki autora – zagryziony pies, rozbite lustro, uszkodzona torpeda, brak kobiety, profetyczne sny i przeczucia, dziwne wybuchy na pokładzie… to normalne?

Śledztwo wykazało że przyczyną zatonięcia „Kurska” w 2000 roku było uderzenie w niego torpedy. – oficjalne ustalenia rosyjskiej strony. Marynarze, którzy przeżyli wybuchy zrobili wszystko aby pomóc swoim kolegom zachowując się profesjonalnie i logicznie. Po wydobyciu okrętu z pod wody ciała i ich fragmenty wybierano z niego ręcznie. Robiono to samo pod wodą bo wprowadzenie jakichkolwiek urządzeń technicznych spowodowało by uszkodzenie ww. szczątków.

Katastrofa okrętu nie nastąpiła rzekomo w skutek naruszenia przepisów bezpieczeństwa morskiego lub w skutek zderzenia „Kurska” z innym okrętem – obcym lub rosyjskim.

Katastrofa „Kurska” generuje więcej pytań niż odpowiedzi i czy wyjaśnieniem niejasności typu – uszkodzone torpedy, zbite lustra i zagryzione psy jest przypadek? Czy też jakieś właściwości pozaziemskie lub ezoteryczne?

***Cieszę się że dołożyłem coś do sprawy „Kurska„, którego rocznica katastrofy jest za kilkanaście dni…..

Hydroakustyka to dział akustyki zajmujący się rozchodzeniem się fal akustycznych w akwenach wodnych (jeziorach, rzekach itp.). Dział ten wytwarza też pod wodą ww. fale. Akustyka podwodna. Badanie akustyki pod wodą.