Dan Brown – „Początek”

 

W tej najnowszej historii znanego autora powieści opartych na teoriach spiskowych, do której publikacji Dan Brown przygotowywał się ponad cztery lata jej główny bohater – jak zwykle Robert Langdon  – specjalista od znaków, symboli, kodów i wzorów, wykładowca uniwersytetu Harvard udaje się do Hiszpanii……

Robert Langdon przeżywał już przygody we Włoszech („Inferno„) i we Francji („Kod Da Vinci”), a do Sewilli, Barcelony, Madrytu czy do Muzeum Guggenheima w Bilbao zawlokła go prezentacja multimedialna publikowana tam przez jego byłego studenta, a zarazem przyjaciela Edmonda Kirscha – futurystę, miliardera i znanego ateistę  obwiniającego Kościół Palamariański mający swoje centrum w Hiszpanii o śmierć swojej biologicznej matki, która była jego członkinią. („Początek”).

Kontrowersyjną prezentację ma obejrzeć kilkaset milionów widzów i internautów na całym świecie, a dotyczy ona odkrycia, którego dokonał tak samo kontrowersyjny Edmond Kirsch. Twierdzi on bowiem że znalazł odpowiedź na pytania odwiecznie nurtujące ludzkość – „Skąd przyszliśmy?” i „Dokąd idziemy?” Nie trudno się domyśleć że chodzi o pochodzenie i przyszłość gatunku ludzkiego, a kwestię będącą przedmiotem powieści dobrze obrazuje audiofonicznie poniższy utwór „Grupy Operacyjnej”: 

Fani teorii spiskowych dojdą zapewne do wniosku że udzielenie potwierdzonych i wypróbowanych naukowo odpowiedzi na te pytania przyniesie kryzys i zapaść we wszystkich religiach świata, nie tylko w mającym swojego własnego papieża Kościele Palamariańskim. Odkrycie Kirscha może wywołać nie lada panikę i kryzys wierzeń oraz powołań nie tylko w katolickiej Hiszpanii borykającej się właśnie z jednej strony z żądającymi reform w kościele katolickimi liberałami, a z drugiej z konserwatywnymi tradycjonalistami chcącymi aby zostało „po staremu”. Takim tradycjonalistą jest stojący właśnie nad grobem król Hiszpanii, a jego miejsce ma zająć syn – książę Julian. 

Aby poznęcać się trochę z obalanymi właśnie religiami ateista i miliarder pokazuje najpierw prezentację ze swoim odkryciem rabinowi, imamowi i biskupowi Valdespino – bliskiemu (a czytelnikom moich wypocin nie zdradzę jak bardzo bliskiemu i zapraszam do lektury) przyjacielowi umierającego króla mającemu duży wpływ na niego i kreowaną przez niego politykę monarchii. Duchowni trzech religii uznają zgodnie że opublikowanie wyników badań futurysty będzie tragiczne dla każdej religii, więc postanawiają wydać przed jej publikacją oświadczenie przedstawiające odkrycie w korzystnym dla wiary świetle lub……przeszkodzić Kirschowi w jej publikacji w Muzeum Guggenheima w Bilbao, a na tą prezentację zaproszono kilkaset gości + widownia przed szklanymi i ciekłokrystalicznymi ekranami. Cala powieść Browna utrzymana jest w konotacji odwiecznej walki religii z nauką i próby odpowiedzi na pytania dręczące ludzkość od czasów jej istnienia. A każda religia ma przecież swoją wizję pochodzenia i przyszłości gatunku ludzkiego….

Toteż Edmond Kirsch nie zdąża zaprezentować ludzkości dzieła swojego życia bo zostaje podczas prezentacji zamordowany……Ale co ma z tym wszystkim wspólnego Robert Langdon ? – Jeden z zaproszonych gości, którego właśnie zszokowała śmierć byłego studenta i obecnego jeszcze przyjaciela na oczach kamer.

Po tragicznej śmierci futurysty profesor od symboli i znaków wyrusza razem z przyszłą królową Hiszpanii Ambrą Vidal na poszukiwanie 44-znakowej sekwencji kodu, którą trzeba wpisać do komputera aby dokończyć prezentację ateisty. Towarzyszy im głos sztucznej inteligencji – Winston – audiofoniczny przewodnik po Muzeum Guggenheima (muzeum sztuki współczesnej) w Bilbao, który odegra kluczową rolę w całej 557-mio stronicowej powieści. Innymi towarzyszami podróży Langdona i znajomej Kirscha – Ambry Vidal –  narzeczonej księcia Juliana i 39-cio letniej dyrektorki Muzeum Guggenheima będą funkcjonariusze Guardia Real (Gwardii Królewskiej) chroniącej na polecenie księcia przyszłą królową. Nie zabraknie też osób pragnących im przeszkodzić w dokończeniu dzieła Kirscha, takich jak sam jego morderca – palamarianin i emerytowany admirał hiszpańskiej floty – Louis Avila. 

Dan

Langdon Vidal przemierzą kilka hiszpańskich miast i odwiedzą kilka istniejących rzeczywiście zabytków takich jak katedra Sagrada Familia czy Casa Mila – znany w Barcelonie budynek i miejsce, w którym Kirsch ukrył wskazówkę dotyczącą kodu odblokowującego jego prezentację. Ścigani przez hiszpańską policję i Gwardię Królewską raz będą porywaczem (Langdon) i porwaną (Vidal) bo takie oświadczenia wyda ustami specjalistki od królewskiego PR Pałac Królewski aby rzekomo chronić przyszłą królową, którą porwał amerykański profesor, a taka wersja ułatwi policji poszukiwania Ambry, a raz będą za takie oświadczenia przepraszani.

Druga grupa bohaterów tej historii podążająca za umierającym królem Hiszpanii do również istniejącej rzeczywiście Doliny Poległych, w której pochowani są Francisco Franco i jego ofiary. Ale po co umierający monarcha ściąga do wybudowanego rękami więźniów obozów koncentracyjnych mauzoleum swojego syna – księcia i zaufanego powiernika – biskupa. Odpowiedź dostępna tylko dla wytrwałych czytelników bo znajduje się praktycznie na samym końcu powieści zwali z nóg bardziej konserwatywnych katolików i tradycjonalistów……

Jedyną samotną postacią w tej historii jest admirał Louis Avila, który stracił rodzinę w zamachu terrorystycznym na kościół podobnie jak Kirsch stracił matkę  przez Kościół Palamarian. Morderca traktuje swoje zadanie jako zemstę na nauce za śmierć żony i dzieci, a sam jest głęboko wierzącym katolikiem przekonanym przez antypapieża z Hiszpanii że wybaczenie nie jest jedyną drogą do zbawienia, a jego żona i dzieci zginęły pośrednio przez jego kościół. Palamarianie czując więc się winni. Ale czy odwołująca się do konserwatyzmu i tradycji katolicka sekta naprawdę wynajęła zabójcę kontrowersyjnego ateisty?

W książce nic do końca nie jest jasne i po opisie przygód postaci trudno stwierdzić kto jest dobry, a kto zły. Sam epilog pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami bez różnicy czy czytelnikiem jest teoretyk spiskowy (nie przymierzając MikkeHarry :D), katolik-tradycjonalista czy ateista. Nie zmienia to faktu że wszystko oprócz opisów zabytków, budynków, kościołów, mauzoleów i hiszpańskich miast oraz ulic jest fikcją literacką godną tego autora i jego czteroletniej pracy nad powieścią. Kto czytał inne dzieła Dana Browna na pewno to zrozumie i nie będzie zaskoczony zwrotami akcji, rozwojem fabuły jak i zakończeniem historii. No, w tej jest morze trochę więcej ofiar śmiertelnych niż w poprzednich, a kontrowersyjny naukowiec i odkrywca Edmond Kirsch nie jest wcale pierwszą i jedyną. Mimo tego że miejscem akcji jest Hiszpania, to niektóre, wcześniejsze wątki rozgrywają się na Węgrzech i w Arabii Saudyjskiej. Wspomniałem przecież że bohaterami powieści są też trzej duchowni – reprezentanci trzech religii zszokowani wynikami pracy Kirscha. 

Czy Vidal Langdon ujawnią odpowiedź na nurtujące ludzkość pytania? A jeśli tak to jakie będzie miała ona konsekwencje dla światów nauki i religii? A jakie dla samej ludzkości?

W książce znajdziemy wiele opisów odkryć naukowych napisanych fachowym językiem, opisy architektury, ciekawostki z różnych religii świata, rozkładanie symboli i znaków na czynniki pierwsze, dzieła sztuki współczesnej i nowinki technologiczne, opisy postaci takich jak np. Francisco Franco Antoni Gaudi (kataloński architekt). Fikcja literacka przepleciona jest gdzie nie gdzie faktami historycznymi z dziejów Hiszpanii i religii.  Nie zabraknie też odniesień do teorii stworzenia i darwinizmu. Które z dwóch ostatnich zwycięży w tej historii?

„Mroczne religie w dal odeszły i rządzi słodka nauka”

– William Blake

Zachęcam do lektury!

AVE!

Reklamy

Kursy integracyjne dla islamistów w Auschwitz?

O tym co nawyczyniała pewna Niemka, ale innego pochodzenia, a jej wyczyn był związany z Polską napisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/09/21/niemieckie-odszkodowania-za-przymusowe-roboty-u-bauerow/

Ale po pani Azize Tank kolej na jej koleżankę, ale o wiele młodszą i ładniejszą Niemkę pochodzenia pakistańskiego, ale urodzoną w Berlinie. Chodzi mianowicie o niejaką Sawsan Chebli, zdjęcie po niżej i o to jaki miała pomysł związany z Polską.

sawsan

Otóż ta 40-sto latka jest sekretarzem stanu w Berlińskim ratuszu i członkiem reprezentującym niemiecko – rosyjską oraz niemiecko – francuską grupę przyjaźni. Studiowała między innymi nauki polityczne i jest deputowaną do Bundesratu (jedna z niemieckich izb parlamentu, w której zasiadają deputowani reprezentujący poszczególne landy licząca 69 członków).

Ostatnio wyszła z inicjatywą zorganizowania kursów integracyjnych dla islamskich imigrantów w Niemczech na terenie Polski, a konkretnie w byłych NIEMIECKICH obozach koncentracyjnych! Argumentowała potrzebę takich kursów wzrastającą wśród muzułmańskiej ludności (tej napływowej) Niemiec  agresją i przemocą wobec ludności żydowskiej. Innym politykom, a nawet pedagogom z za Odry podoba się pomysł wysyłania niemieckich muzułmanów do Polski w celu obejrzenia przez nich nieczynnych już obozów zagłady w Auschwitz czy Treblince. Czy w ten sposób politycy z za Odry chcą podstępnie i pod przykrywką przewieźć (relokować) do Polski imigrantów? Nie chce ona wszak ich przyjmować „po dobroci” tj. w ramach przymusowej relokacji, a to byłby dobry początek….

I tak to w ramach przeciwdziałania judeosceptyzmowi wśród nowych Niemców ci starzy pokażą im miejsca, w których niegdyś sami palili w piecach i przerabiali na mydło przedstawicieli grupy etnicznej, której ten judeosceptyzm dotyczy! Czy od widoku starych prycz, gór butów i puszek po cyklonie-B naprawdę zmniejszy się agresja wobec Żydów w Niemczech i ataki fizyczne na nich dokonywane przez takich nekroturystów – imigrantów? Pomysłowi przyklasną także Josef Schuster – szef Centralnej Rady Żydów w Niemczech! Może myśli że od tego zmniejszy się agresja i przemoc wobec przedstawicieli jego narodu, a nie że zwiększy się liczba muzułmanów w Polsce. Bo na wycieczce przecież można….się zgubić. Można też spotkać w barakach Majdanku wycieczkę klasową małych Izraelitów z Izraela – taką za jaką kilka lat temu chodził po barakach sam MikkeHarry!

Wyobraźcie więc sobie drodzy czytelnicy moich wypocin spotkanie grupy mówiących pół po niemiecku, a pół po arabsku lub turecku uczniów z Niemiec z grupą szlochających i mówiących w jidysz małolatów z Izraela. Spotkanie to odbędzie się w miejscu gdzie dziadowi tych drugich byli mordowani przez gospodarzy tych pierwszych i  trzeba też pamiętać że Żydzi i Arabowie nienawidzą się między sobą. Islam i judaizm to od dawna wrogowie! Czy nie dojdzie wtedy do wybuchu przemocy i ataków agresji? Odziany po cywilnemu i uzbrojony w krótkofalówkę agencik z MOSSAD-u raczej nie poradzi sobie sam z grupą wściekłych islamistów i nie obroni przed nimi płaczących, małych żydątek w czarnych jarmułeczkach i ich nauczycielki.

Odszkodowania i składki za przymusowe roboty u bauerów do ZUS-u, a islamscy imigranci na wycieczkę do Auschwitz. Ale jaki interes w obronie niemieckich Żydów ma Pakistanka Sawsan Chebli?  – praktykująca muzułmanka opowiadająca się za noszeniem chust na głowach i polityk socjaldemokratycznej partii.

Masakra polskiego bezdomnego w Bochum

Dawno nie było horroru z życia wziętego, a więc dzisiaj ten jaki przeżył 55-cio letni polski bezdomny w niemieckim Bochum (Nadrenia Północna-Westfalia).

Za:http://www.epochtimes.de/politik/deutschland/unfassbares-verbrechen-obdachloser-in-bochum-gesteinigt-und-lebendig-begraben-a2287947.html

Tłumaczy: MikkeHarry

CZY W KONTEKŚCIE PONIŻSZEGO POWINNIŚMY PRZYJMOWAĆ IMIGRANTÓW DO POLSKI W RAMACH RELOKACJI?

Wiem że wpis o Trybunale….. był ostatnio, ale powyższe pytanie jest też do Trybunału, do którego ostatnio UE podała Polskę za nie przyjmowanie imigrantów….

Niepojęta zbrodnia: bezdomny w Bochum ukamienowany i pogrzebany żywcem

Czyn, którego dotyczy modus operandi jest w naszym kręgu kulturowym czymś okrutnym, brutalnym i całkowicie niezwykłym. Wydarzył się w listopadzie w Bochum. Policja podaje już szczegóły i publicznie szuka sprawcy. Sprawozdanie Jurgena Fritza.

Niepojęty czyn wydarzył się jak podaje DER WESTEN i inne gazety zaraz na początku listopada w nocy z 8 na 9 w Bochum, gdzie 55-cio letni polski bezdomny był śledzony około godziny 1:30 w nocy.

Ni stąd ni zowąd został powalony na ziemię przez młodego mężczyznę kostką brukową. Co się później stało jest okrutne, brutalne i dotyczy modus operandi, dla naszego kręgu kulturowego zupełnie nietypowego.

Gdy mężczyzna już leżał na ziemi sprawca podniósł więcej kilogramów kostki brukowej, która tam leżała i rzucił ją na powalonego. I jak mówi policja, która analizowała to przez obraz z kamery zainstalowanej tam w pobliżu robił to minutami! 

Sprawca ciągle rzucał kamienie na rannego i złamał mu przy tym kilka żeber. Następnie przykrył nie ruszające się ciało kamieniami, paletą i workami z grysem i uciekł z miejsca zbrodni, więc musiał założyć że mężczyzna jest już martwy albo tam marnie zginie. To wszystko ciągnęło się według policji od 10 – 15 minut.

55-cio latek leżał tam ranny ponad dwie godziny. Nocą w zimnie. Był tak ciężko ranny że niemożliwe było żeby się sam uwolnił. Był prawie całkowicie zakopany, tak że tylko stopy wystawały.

Około godziny 3:50 ostatkiem sił podjął się wołania o pomoc i miał wielkie szczęście że jego wołania w środku nocy zostały usłyszane. Faktycznie został znaleziony i przewieziony karetką do kliniki. W międzyczasie nie doznał tylko licznych złamań żeber, ale i był mocno przemarznięty. Mężczyzna leżał następnie wiele dni na oddziale intensywnej terapii. 

A policja depcze sprawcy po piętach, szukają go już publicznie jego zdjęciem (patrz niżej) z powodu usiłowania zabójstwa. 

Motyw czynu jest ciągle nieznany. Podejrzany jest w wieku 20-30 lat, ma najprawdopodobniej brodę zakrywającą pół twarzy. Nosił rzucającą się w oczy, jasną kurtkę. Plecy i kieszenie miała ciemne. Policja prosi o informacje pod numerem telefonu: (0234) 909-4106 0234/909-4106 albo (0234) 909-4441..

Według gazety Bild-Zeitung miejsce zbrodni to parking meczetu. Przy tym meczecie znajduje się też kamera, która nagrała sprawcę i jego czyn”.

Podsumowanie

Skoro to ukamienowanie miało miejsce na terenie meczetu to czy przypadkiem nie został ten teren splamiony krwią niewiernego psa?! Bo jak mniemam polski bezdomny był chrześcijaninem.

I jak wynika z tekstu niemiecka policja nie szuka jakiegoś Helmuta w zielonym kapeluszu z piórkiem i białych rajstopach do kolan  ani tłustego Steffena w okularach i zielonych spodniach na szelkach, ale młodego mężczyzny z brodą na całą twarz włóczącego się nocami po meczetowych parkingach…..A jeśli miejsce zbrodni jest terenem meczetu to przypuszczam że nie muzułmanin nie mógł by wejść tam sobie ot, tak. Ale w takim razie jak znalazł się tam polski bezdomny? Czy został przez sprawcę zawleczony na parking?

Nie wiem też czy PIS jest za bardzo zajęty wymienianiem głośnika naczelnika tj. za przeproszeniem – prezesa Jarosława Kaczyńskiego że MSZ nie widzi tragedii rodaka za granicą, która wydarzyła się już ponad miesiąc temu. Czy może mają to po prostu w pi……sie :). W świetle zaskarżenia Polski do jakiegoś tam Trybunału za odmowę podzielenia się imigrantami, czyli ludźmi, których Europa przyjęła pod swój dach, a potem zorientowała się że ma ich za dużo, więc postanawia ich przepę….. tzn. relokować tożsamość sprawcy mogłaby być argumentem obronnym w Trybunale przeciwko przyjmowaniu imigrantów. Ale do tego policja w Bochum musi ustalić kim on był.

Tak więc, gość w dom – bruk w dom. Przyjmijmy ich to nas ukamienują. Reżymowe media jak i inne prywatne do tej pory o tym milczały i śmiem twierdzić że mało kto w Polsce o sprawie wie. Partia rządząca nie ma czasu na takie pierdoły jak ten czyn i Trybunał bo jest zajęta bitwą o stołki wewnątrz siebie i kłótnią o Krajowe Rady Sądownictwa :D. Tak, więc do dzieła……

AVE!

Trybunał w Hadze, a Piotrków Trybunalski

Czy do elitarnego aresztu śledczego przy ulicy Wroniej 66 w Piotrkowie Trybunalskim może trafić niedługo skazany w tym roku (w listopadzie) na dożywocie przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze generał Ratko Mladić?

Od kilku lat karę odsiadują tam skazani przez ten sam trybunał ds. byłej Jugosławii generałowie Radislav Krstić Sreten Lukić – obaj już w podeszłym wieku koledzy z rodzimej armii wyżej wymienionego! Ale dlaczego akurat w Polsce? I co na to polskie społeczeństwo?

Polscy podatnicy łożą więc na domniemanych zbrodniarzy wojennych, a co roku organizuje się akcje upokarzające polskie dzieci typu „Podziel się posiłkiem”, a wszelakie media przebąkują  że nadal znaczny odsetek Polaków żyje w skrajnej biedzie i ubóstwie nie mogąc pozwolić sobie nawet na tzw. minimum niezbędne do biologicznego przeżycia.

Radislav Krstić odsiadywał wcześniej część swojego wyroku w Anglii, gdzie muzułmańscy współwięźniowie poderżnęli mu gardło. Były i skazany na 35 lat za masakrę w Srebrenicy generał jest też niepełnosprawny bo 23 lata temu nadepnął na minę przeciwpiechotną i lekarze amputowali mu nogę, więc w celi ma wózek inwalidzki, ale i protezę, lecz ze swoją niepełnosprawnością nie lubi się obnosić i uczy się polskiego języka podobnie jak jego kolega – Lukić. Obaj pracują w więziennej bibliotece i dogadują się z polskimi więźniami, którzy uczą ich polskich przekleństw 🙂

kr

Radislav Krstić

Ze wszystkich państw, które zgłosiły możliwość przetrzymywania u siebie serbskich wojskowych polskie więzienie okazało się więc najbezpieczniejsze i nadzwyczaj nowoczesne bo osadzeni mogą rozmawiać w nim na skypie z rodzinami w Serbii. Piszą pisma do zarządcy więzienia w języku polskim i to robią w nich mniej błędów niż polscy osadzeni :D, a co dla nich najważniejsze w polskich więzieniach nie ma……muzułmanów!

A dlaczego akurat to jest takie ważne w ich przypadku? – O tym później :).

Generał Sreten Lukić został skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny ds. byłej Jugosławii (czy jak mu tam :D) na 20 lat więzienia za to że jako szef serbskiej policji kierował masowymi deportacjami albańskiej, czyli muzułmańskiej ludności Kosowa w latach 1998-1999. Czyli za to że dokonywał relokacji muzułmanów 😀 😀 – tego, czego chcą dokonać teraz kraje UE, a sędziowie ww. trybunału wywodzą się właśnie z nich :D.

sr

Sreten Lukić

Zarząd aresztu śledczego przy ulicy Wroniej 66 w Piotrkowie Trybunalskim jest dumny z tego serbscy zbrodniarze wojenni są grzeczni i sklejają książki, ale też z tego że w ich areszcie w ciągu 2016 roku zdarzyło się tylko jedno samobójstwo.  Areszt jest też przygotowany na przyjęcie skazanego na dożywocie za ludobójstwo, zbrodnie wojenne  i główne sprawstwo tzw. masakry w Srebrenicy  i oblężenie Sarajewa generała Ratko Mladića  – dowódcy bośniackich Serbów, dla których jest teraz bohaterem i wzorem do naśladowania, a większość z nich nie zgadza się z wyrokiem trybunału i jak mniema MikkeHarry kat Bałkanów, bo między innymi taki pseudonim został nadany Mladićowi przez społeczność międzynarodową może zostać z więzienia odbity. Czy na taką ewentualność areszt śledczy w Piotrkowie Trybunalskim też jest przygotowany?

Rodacy już raz uratowali Mladića przed aresztowaniem tarasując samochodami drogę wojskom Narodów Zjednoczonych, które po dwóch godzinach odjechały upokorzone przez miejski, cywilny lud bez zbrodniarza wojennego i bohatera Serbów bośniackich w jednym :).

Po więcej szczegółów na temat warunków odbywania kary przez zbrodniarzy wojennych w piotrowskim areszcie odsyłam do „Dziennika Łódzkiego” nr. 279 ; 1 Xll

Srebrenica była jedną ze stref bezpieczeństwa ONZ dla muzułmanów, w której jednak nie byli bezpieczni, a holenderscy żołnierze nie ochronili ich przed masową relokacją przez ludzi Mladića. Sami trafili do serbskiej niewoli, a Serbowie relokowali muzułmanów do wykopanych (wybudowanych?)wcześniej podziemnych ośrodków kilka kilometrów od Srebrenicy. Dlatego MikkeHarry się dziwi że Mladić i ci dwaj poprzedni będą przetrzymywani właśnie w Polsce gdzie nie spotkają ich przykrości ze strony braci w wierze ich ofiar, których w Polsce po prostu jeszcze nie ma, gdy w krajach zachodnich mogli by doradzać i służyć doświadczeniem w relokacji imigrantów tj. w podzieleniu się nadwyżką przyjętych muzułmanów z innymi krajami Sajuza Europejskiego np. z Polską.

To by była relokacja prosto do Allacha. Na dzikie dziewice. Ratko Mladić i Sreten Lukić relokowali imigrantów zanim to się stało modne, są więc prekursorami i twórcami nurtu islamu warstwowego…

Warstwa islamistów, warstwa ziemi, warstwa islamistów, warstwa ziemi….

Pozdrawiam

MikkeHarry

Przegląd zamachów – Barcelona (najnowszy)

Pod wpływem zamachów terrorystycznych w katalońskiej Barcelonie w Hiszpanii, całkiem niedawnych z resztą bo terrorysta z hiszpańskiej enklawy w Maroku był łaskaw dzisiaj (17.08/2017) porozjeżdżać ludzi i turystów ciężarówką, a potem ze wspólnikiem do nich strzelać i barykadować się w restauracji naszły mnie takie oto wieczorne rozkminy, gdy wróciłem ze spotkania mojej partii i włączyłem szklany ogłupiacz:

„Wracam ze spotkania do domu żeby przeredagować jeden KoLibrowy kwitek, włączam szklane narzędzie propagandy, a tutaj zamachy! W Barcelonie! Nie było mnie dwie godziny w domu i….i tak można ich samych zostawić.” – MikkeHarry na FB o 22:33 ; 17.08/201

„Bo żeby kogoś zabić nie potrzeba pistoletu. Wystarczy go rozjechać ciężarówką i skutek będzie taki sam. Dostęp do broni ludzie mają utrudniony i ile w ogóle znacie osób posiadających broń, a ile posiadających samochód?

Patrzcie na ulice. Ile jeździ potencjalnych morderców! Dlaczego nie wprowadzić pozwolenia na samochody tylko dla uprzywilejowanych jak na broń? Czy wariat z palcem na spuście jest niebezpieczniejszy niż wariat z ręką na kierownicy?” – MikkeHarry o 22:37 na FB ; 17.08/2017

*Kilka godzin po tej bestialskiej masakrze dokonanej oczywiście przez muzułmanów do ataku było łaskawe przyznać się Państwo Islamskie ustami swojej agencji prasowej.

Do zamachów terrorystycznych w Europie zaczynamy się powoli przyzwyczajać i traktować je jak coś normalnego. Czy jak jakiś zdarzy się na sąsiedniej ulicy też będziemy tak reagować? Ja już przestałem liczyć i prawie słuchać…

Polska wolna od islamskich Imigrantów!

Stop relokacji pod przymusem!

 

Rzetelność w mediach

Biały Angol rozjeżdża muslimów pod meczetem – atak, zamach, wypadek i terroryzm.

Muzułman rozjeżdża zagranicznych turystów na promenadach – incydent!

Zwróćcie uwagę drodzy czytelnicy moich wypocin że w pierwszym przypadku kolor skóry i narodowość sprawcy są przez media podawane w dziennikowych migawkach, a w drugim przypadku nie :). Gdy dojdzie do ataku lub zamachu to słowo muzułmanin (jeśli to on go dokonał) jest przemilczane, chyba że terrorystą jest biały Angol to można powiedzieć o herbaciarzu-białasie. Niech go nienawidzą! A co? Psy będą na nim wieszać bo to terrorysta 🙂 Ale muslim – nie :).

I dlaczego jedno rozjechanie ludzi lub muzułmanów ciężarówką jest zamachem, a inne incydentem? Co to za różnica?

Tymczasem dzisiaj doszło do kolejnych zamachów bo dzień zamachów to dzień stracony…..Aaaaaa i przyszły terrorysta – syn Polki i Tunezyjczyka, o którym służby już dawno wiedzą że jest niebezpieczny, a mimo to przedłużyły mu pozwolenie na broń :). (Francja). Będzie coś z tego?

„Turcja jest najlepszym krajem na świecie”

W dzisiejszej „kulturze i rozrywce” udajemy się za zachodnią granicę i sprawdzamy co słychać u niemieckich Turków. Niektórzy twierdzą że nie ma kogoś takiego jak „niemiecki Turek” podobnie jak nie ma czegoś takiego jak koński szczur. Nawet jeśli szczur mieszka w stajni…

Dzisiejsze tłumaczenie wpisu gościnnego pewnej niemieckiej nauczycielki, ale raczej tureckiego pochodzenia – Lamya Kaddor. Uświadamia czytelnikowi co czują „niemieccy Turcy” oraz jak są traktowani w Niemczech i w Turcji lub kim sami się czują. Lamya Kaddor uczy wielu Turków mieszkających w Niemczech. Artykuł wspomina też trochę o tym co dzieje się teraz w Turcji. Także w sobotnim wpisie wyjeżdżamy za granicę i to dwie.

„Wielu niemieckich Turków czuje się jeszcze za mało przyjętych. Również dlatego identyfikują się z Erdoganem (prezydent Turcji – przyp. MikeHarry) i jego opowieściami o dumie i sile.

Wpis gościnny Lamyi Kaddor.

Turcja jest najlepszym krajem na świecie. Takie i temu podobne zdania słyszałam przez ostatnie 13 lat od młodych niemieckich Turków jako nauczycielka w Zagłębiu Ruhry. Tak jak przedtem nadal dzieci i młodzież zafascynowani są ojczyzną swoich pradziadków. Sami znają ją tylko z urlopów albo myślą że znają. Gwarancją tego że Turcja jest najlepszym krajem na świecie zdaje się być dla nich jej prezydent – Recep Tayyib Erdoğan.

Tą obietnicą turecki rząd przynajmniej obejmuje swoich współobywateli w Niemczech. Wiele moich uczennic i uczniów z turecką historią pochodzenia identyfikuje się z wyznawanymi przez turecki rząd wartościami takimi jak: duma, honor i siła. Czują się wartościowi i częścią tej narracji. W Niemczech przeciwnie, czują się uzależnieni. Młodzi niemieccy Turcy nie czują się jak część całości, ale w najlepszym razie jak mniejszość, na którą patrzy się z góry z nieufnością i brakiem zaufania.

Obcy w obu kulturach
Moi uczniowie z tego kręgu kulturowego czują się odrzuceni i dyskryminowani. Nic dziwnego więc że wielu na moje pytanie któremu narodowi i któremu państwu się powinni podporządkować ?odpowiada jasno i bez wahania: Jesteśmy Turkami. Żeby stwierdzić w następnym zdaniu że w Turcji nazywani by byli Niemiaszkami.Teraz dwa toki myślenia, a później wyjaśni się im ich własny dylemat.Są niemieccy Turcy, którzy dotarli do ważnego i widocznego miejsca w naszym społeczeństwie. Są to fantastyczni artyści, literaci i naukowcy, bez których Niemcy były by biedniejsze. Ale są też tacy, którym jest wyraźnie trudniej przeżyć socjalną akceptację. Po prostu jest im łatwiej uznawać siebie samych za Turków niż za Niemców. To tkwi też w naszych debatach, które od dziesięcioleci są prowadzone ze stereotypami: Turcy nadchodzą, ratuj się kto może – zatytułował swój egzemplarz der Spiegel w 1973 roku.

Stereotypy o Turcji nadal istnieją
Wiele moich uczniów i uczennic z tureckimi korzeniami skarży się też dzisiaj na jednostronne sprawozdania i doniesienia w mediach. To że prezydent Erdogan nie reprezentuje całej Turcji nie jest wystarczająco jasno podane. Gdy mówi lub pisze się o polityce Erdogana to zawsze kojarzy się to z Turcją. Chociaż oczywiście zachowanie tureckiego prezydenta potwierdza ten stereotyp: On jest Turcją, a Turcja jest nim.

Faktycznie jest często zapominane że Turcja stoi teraz przed swoim największym od założenia państwa wyzwaniem w polityce wewnętrznej: Eskalacja konfliktu z Kurdami i terrorystyczna organizacja PKK (Partia Pracujących Kurdystanu – przyp. MikeHarry) jest aktywniejsza niż przed kilkoma laty. Państwo Islamskie również przeprowadza zamachy terrorystyczne w Turcji. Kraj przyjął 3 miliony syryjskich uchodźców, a gospodarka popadła w zapaść i próba puczu w poprzednim roku też zostawiła ślady. I to są w tym czasie największe i najwidoczniejsze wyzwania.

Partia rządząca AKP w ogóle i Erdogan w szczególności mają swój udział w rozwoju powyższego. Najpóźniej od protestów w Gezi-Parku i stłumienia tego ruchu przemocą i pałkami w roku 2013 jest to coraz wyraźniejsze. Żadnych pytań, Erdogan zrobił przede wszystkim dużo ważnego i dobrego dla kraju oraz poprowadził go sporo i wyraźnie na przód. Ale te sukcesy się kiedyś odwróciły i tureckie społeczeństwo jest coraz bardziej podzielone, a rząd coraz rzadziej wybiera praworządne i konstytucyjne środki aby znaleźć rozwiązanie problemu.

Wielu Turków nie życzy już sobie wstąpienia Turcji do UE
W tej sytuacji nie tylko wielu Turków, ale też niemieckich Turków otwarcie wyraża tęsknotę za silną ręką,która nie ustąpi tym wyzwaniom (podejmie je – przy. MikeHarry). W Erdoganie widzą urzeczywistnienie tego, a on sam w usilnie forsowanej transformacji do systemu prezydenckiego jedyną możliwość stawienia czoła przeciwnikowi, który według jego przekonania czai się wszędzie.

Od pomysłu że Turcja mogła by stać się częścią Unii Europejskiej coraz więcej niemieckich Turków nabiera dystansu. Nie chcą go już więcej urzeczywistniać, a zamiast tego skarzą się na nieuczciwość unijnych partnerów w rozmowach akcesyjnych. Turcja powinna się przeorientować na inny kierunek – tak to często brzmi. Do istniejącej i rosnącej nieufności rzuca im się w oczy że z Niemiec wydalono 13 imamów islamskiego związku wyznaniowego Ditib (organizacja koordynująca w całych Niemczech działania społeczne, religijne i kulturalne meczetów i gmin muzułmańskich z Niemiec, które do niej należą z siedzibą w Kolonii – przyp. MikeHarry), którzy na zlecenie tureckiego rządu donosili na członków swojej gminy muzułmańskiej.Śledztwa przeciwko imamom z Ditib trwają i rośnie polityczna presja na największe islamskie organizacje w Niemczech.

Dlatego organizacja Ditib powinna zrewidować swoje struktury jeśli chce być uważana za islamskiego partnera do rozmów w Niemczech. Musi być też niezależna i samowystarczalna. Oderwanie się od Turcji było by właściwym i ważnym krokiem. Ale to oznaczało by też ogromne straty finansowe., które nie były by przypuszczalnie zrekompensowane niemieckiemu państwu. Kto powinien w przyszłości opłacać imamów? Duża część z 900 pracujących imamów, którzy w wielu miejscach robią dobrą robotę było by bezrobotnych i wyjechałoby do Turcji. Chcemy tego?

Samo oderwanie się od Turcji nie wystarczy żeby wiarygodnie reprezentować tutaj interesy muzułmanów. Ditib wzbrania się przykładowo ciągle przed współpracą z mniejszymi i liberalniejszymi reprezentantami muzułmanów takimi jak związek e.V (pozarządowa organizacja na rzecz ochrony środowiska i natury w Niemczech – przyp. MikeHarry). Sama praca w tak zwanym Zarządzie Koordynacyjnym Muzułmanów, w którym zasiadają największe islamskie organizacje i te o podobnych przekonaniach jest przyćmiewana przez intrygi w ich wewnętrznych władzach. To też musi się zmienić

Wrogość do islamu jako zabójczy argument
Wszystkie te różnorodne tła prowadzą w końcu do dalszego i naglącego problemu. Nie mało Turków jak i niemieckich Turków zwęszyło w krytyce Ditibu jak i tureckiego rządu islamofobię/wrogość do islamu. Ale to się zgadza bo odrzuca się ich z powodu tego że są muzułmanami, a nie Turkami. To da się przypisać rasistom i prawicowo-populistycznym politykom, ale nie większości mieszkańców Niemiec.

Musi być możliwe krytykowanie AKP i Ditib tez publiczne bez wyciągania maczugi islamofobi. Jest też niebezpiecznie lekceważyć rosnący problem wrogości do islamu aby zmusić do milczenia politycznie nieprzyjemnych (niepoprawnych – przyp. MikeHarry) krytyków. Obserwuję też że przez lata współbojownicy w walce o niemiecko-tureckie i muzułmańskie interesy czują się urażeni gdy też są nagle traktowani jak wrogowie i atakowani jak mówią coś krytycznego o Erdoganie lub Ditib. Ważni sympatycy Turków i niemieckich Turków grożą że są zastraszani lub będą zastraszać.

Na koniec turecka partia rządząca i prezydent Erdogan urastają na sporze z Niemcami. Sprawa z uchodźcami doprowadziła do tego że Turcja zyskała na znaczeniu dzięki naszej polityce wewnętrznej. Aresztowanie dziennikarza die Welt-u Deniza Yucela przyniosło kolejny konflikt. W jego następstwie w wielu gminach utrudniane są wystąpienia polityków wysokich rangą z Turcji. Też jak turecki minister gospodarki Nihat Zeybekçi w Kolonii i turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu w Hamburgu mogli mówić że było by rozsądniej dla takiej demokracji jak Niemcy nie rzucać tureckim politykom kamieni na drogę (pod nogi – przyp. MikeHarry). Tylko tak zarzut wadliwej praworządności i ograniczonej wolności wypowiedzi może być wiarygodnie przekazany do Turcji.

Nie możemy pochopnie generalizować (uogólniać)
Tak turecki rząd jak i nasza polityka znajdują się teraz w walce wyborczej (kampanii) i żyją często według schematu przyjaciel-wróg z powodu polaryzacji i politycznej retoryki. Niemiecko-turecki konflikt już od dawna nie dotyczy tylko polityków z obu krajów. Najmocniej trafia w niemiecko-tureckich współobywateli. Każdy kto stawia ich pod ogólnym zarzutem niedemokratyczności i braku praworządności myśli/uważa oczerniająco w stosunku do nich tylko dlatego że sympatyzują z Erdoganem i wzmacnia to napięcie. Wielu niemiecko-tureckich współobywateli czuje się przez to zmuszonych do obrony Erdogana i jego polityki ponieważ wiążą z nimi części swojej tożsamości.

Rozwiązanie może wyglądać tak: Wszyscy powinniśmy mimo politycznych i społecznych napięć zachować zimną krew i pozostać spokojnymi. Musimy rozpoznać że my jako niemieckie państwo musimy przedkładać więcej propozycji i oferować więcej wartości żeby młodym Niemcom z tureckimi korzeniami zapewnić równoważne i takie samo miejsce w naszym społeczeństwie. W przeciwnym razie młodzi Niemcy z tureckimi korzeniami będą musieli dalej zabiegać o swoją prawowitą rolę w tym kraju. Jednocześnie muszą oni zaprzestać pochopnego i lekkomyślnego odrzucania krytyki tureckiego rządu jako wrogiej Turcji czy islamowi. Ostatnio nie chodzi tu o pro-Erdogan albo kontra Erdogan. Chodzi o nas samych. Chodzi o nas wszystkich. Chodzi o naszą wspólną tożsamość w Niemczech.”

Oryginalny artykuł: http://www.zeit.de/gesellschaft/2017-03/deutschtuerken-tuerkei-ditib-werte-zugehoerigkeit/seite-2

Napis pod pierwszym zdjęciem na stronie 1: „Fani tureckiego prezydenta Erdogana na manifestacji w Berlinie w lutym 2014 roku”.

Napis pod video: „Turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu na spotkaniu z Sigmarem Gabrielem (polityk i samorządowiec z SPD, były premier Dolnej Saksonii oraz były minister gospodarki, środowiska i energii. Od 2017 roku minister spraw zagranicznych) powiedział że Niemcy zaniechają przygotowań do referendum konstytucyjnego”.

*Wierzę że sobotni wieczór z geopolityką i opinią niemieckiej nauczycielki tureckiego pochodzenia się spodobał bo się namęczyłem. Zachęcam też do dyskusji w komentarzach na temat tego tekstu. A jutro wracamy z bliskiej zagranicy bo już jutro kolejna petycja!….