Powszechny obowiązek obrony….

Może się nie znam i nie jestem na czasie z przepisami. Może jestem głupi, ale na ch… teraz potencjalnemu pracodawcy takie informacje o kandydacie na stanowisko?

Przydział mobilizacyjny do sił zbrojnych RP, stopień wojskowy, przynależność ewidencyjna do WKU i stosunek do….

Byłem tam 11 lat temu gdy jeszcze obowiązywał tzw. „powszechny pobór”, czy jak to się tam nazywało, a tą zieloną książeczkę i maleńkie zaświadczenie zgubiłem w ferworze porządków świątecznych i przemeblowań w domu. Ale na pewno leżą gdzieś w piwnicy. Z tego wszystkiego pamiętam że mam kategorię C….chyba. Co nie oznacza (mam nadzieję) że w opinii Wojska Polskiego byłem i nadal jestem po prostu ciotą. Z resztą tak się już nie obraża kolegów od ok. 10 lat. Są inne – wymyślniejsze epitety i obelgi, bardziej nowoczesne cokolwiek by to nie znaczyło.

Może i mam przestarzałe informacje, ale armia zawodowa w RP istnieje tylko formalnie, a praktycznie istnieje armia amatorska nazywana WOT-em, z którego kolegów i znajomych teraz serdecznie pozdrawiam :*. Podobno w Wojsku Polskim jest więcej urzędników zdolnych do wytwarzania dokumentów niż żołnierzy i oficerów rzeczywiście zdolnych do praktycznej walki na polu bitwy i dźwigania ciężkich karabinów. Tych ostatnich widziałem na jakimś pokazie WOT. Ale to przecież amatorzy :).

20181108_102908

Ja tu gadu-gadu o pierdołach, a przy okazji publikacji tych ładnych zdjęć chciałem wam opowiedzieć historię o mojej przygodzie z wojskiem….

Nie, nie – nic z TYCH rzeczy. Po prostu poszedłem na badanie i spotkanie z oficerem na ul. Daszyńskiego (teraz te okolice zwą się „Nowe Siedlce”) jako 18-sto latek mający fiu-bździu w głowie i myślałem że będę tam sam, a miły pan żołnierz przybije mi pieczątkę i każe spie…. sobie pójść :). Cała operacja miała potrwać ok. 10 minut przynajmniej w opinii młodego i uśmiechniętego chuderlaka jakim byłem w 2008 roku.  Tyle czasu przewidziałem na moją przygodę z wojskiem bo mieszkałem w centrum, a  WKU jest w Siedlcach na obrzeżach miasta i szedłem tam godzinę. Tak bo wtedy jeszcze miałem ochotę na spacery i bałem się nie wiadomo dlaczego komunikacji miejskiej. Druga godzina to miał być powrót ze spotkania z wojskiem. Tak, więc cała operacja była w mniemaniu 18-sto latka czasowo nieopłacalna, aczkolwiek wtedy jeszcze chciało mi się tam iść i byłem wesoły :). Dzisiaj byłbym srogo wkur…. przez samo to. Nie mówiąc już o zdarzeniach, które nastąpiły potem, a które ze wstydu nie wszystkie opiszę poniżej….

Otóż było tam nas ok. 20 chłopa, a cała operacja badania i wypisywania papierka trwała ok 5-ciu godzin! Wszystkim kandydatom na żołnierzy (18-sto latkom mającym fiu-bździu w głowach) kazano rozebrać się do majtek i zamknięto ich w sali z otwartym oknem, w której był przeciąg. 19-stu nagich kolesi, a wśród nich chudy i uśmiechnięty MikkeHarry zdegustowany jak na razie tylko zapachem panującym w pomieszczeniu. Z tej oto sali poborowych wywoływano pojedynczo do gabinetu żołnierza-lekarza, który ich ważył i mierzył. W jego gabinecie było ciepło w przeciwieństwie do pomieszczenia, w którym kazano nam czekać na swoją kolej. Koniec końców zostałem zważony i zmierzony i dostałem gorączki oraz zapalenia płuc…u lekarza :). Zostałem wygoniony po badaniu jak inni poborowi do tej samej zimnej i śmierdzącej sali, w której razem z innymi – poznanymi właśnie przed chwilą i przypadkiem kolegami czekałem pół nagi na wypisanie kwitka przez oficera. Drżałem i zgrzytałem zębami z zimna, a na myśl przychodzili mi pensjonariusze jakiejś Treblinki lub Auschwitz-Birkenau czekający na prysznic jak chudy i lekko wkur… MikkeHarry na spotkanie z oficerem Wojska Polskiego.

Już wtedy zacząłem kichać i leciały mi kozy z nosa….

Podstarzały oficer WP, którego stopnia i nazwiska już nie pamiętam, ale za to pamiętam że miał mordę jak pożar lasu gaszony  śrubokrętem wpisał mi KATEGORIĘ C (cokolwiek to wtedy znaczyło i znaczy dzisiaj gdy nie ma „powszechnego poboru” ) i wypisał resztę kwitków.

Wyszedłem z WKU chory. Zadowolony jednak z tego że przynajmniej pozwolono mi się ubrać, a gdy szedłem na piechotę z ul. Daszyńskiego na ul. 11-go listopada – chudy, głodny, zły i spragniony byłem spocony i kolega Wojtek z z liceum w samochodówce, który miał dużo moich oryginalnych gier na CD, a mieszkał w pobliżu WKU i zauważył mnie jak wracałem i złośliwie   puszczał sygnały na telefon….

Podsumowując, całe zamieszanie z WKU kosztowało mnie pół zmarnowanego dnia, dwa tygodnie choroby i jakieś  90 zł, które wydałem wtedy na receptę. Żołnierzem nie zostałem. Nie nadawałem się i nie nadaje się nadal.

Gdzie są k…. moje pieniądze?!  😀

A jeślibym…

…Jednak został żołnierzem z KATEGORIĄ A i na drugi dzień były by mobilizacja, wezwania, wojna… Sytuacja, w której miałbym obowiązek stawić się w służbę czynną do wojska?

Załóżmy że z własnej woli bym się nie stawił i przyszła by siłą zabrać mnie Żandarmeria Wojskowa….

Świeżo upieczony żołnierz zamiast bronić RP z karabinem w ręku leży w łóżku z zapaleniem płuc otoczony lekami i zdycha. Jest nie zdolny do obrony kraju z powodów zdrowotnych. Jeden, to tam ch….,  ale nas tam było 20-stu zamkniętych półnago w sali z przeciągiem. Przypuśćmy że 10-ciu zachorowało na zapalenie płuc i jest teraz obłożnie chorych tj. czasowo niezdolnych do czynnej służby wojskowej. A podobne pobory odbyły się w przypuśćmy 20-stu miastach Mazowsza….

A tutaj wojna….A żołnierze chorzy po poborze….

Po tej przygodzie Wojsko Polskie wspominam nieprzyjemnie i źle, a wcale w nim nie byłem :).

RODO na poważnie i mniej poważnie

Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych to unijne rozporządzenie dotyczące przetwarzania i ochrony danych osobowych osób fizycznych takich jak: imię i nazwisko, numery telefonów oraz informacje o stanie zdrowia. Dotyczy też swobodnego na terenie całej UE przepływu danych osobowych osób fizycznych. W Polsce zaczęło obowiązywać 25 maja bieżącego roku razem z nową ustawą o ochronie danych osobowych i na początek wprowadziło więcej zamieszania niż pożytku o czym najpierw przekonali się internauci gdy zaczęły im wyskakiwać na stronach i serwisach internetowych ramki proszące o kliknięcie zgody na przetwarzanie ich danych osobowych tam gdzie jest to niezbędne do korzystania z usług witryn i serwisów. Kolejnymi „ofiarami” RODO stali się członkowie stowarzyszeń i organizacji non-profit bo nowe przepisy wymuszają na ich centralach zbieranie i gromadzenie papierowych deklaracji członkostwa w formie papierowej w centrali organizacji, w sejfach. Dotychczas centralom wystarczyły scany dokumentów z ich oddziałów terenowych. Zarządy główne stowarzyszeń i organizacji zmieniają się czasami poprzez decyzje konwentów i walnych zebrań członków, a dokumenty z danymi osobowymi aktualnych i byłych już członków zostają do dyspozycji nowych władz tych organizacji. Władze te będą mogły dysponować sobie danymi osobowymi swoich byłych i obecnych członków oraz je przetwarzać, ale czy aby na pewno pytając wcześniej o zgodę? A co jeśli do zarządu takiej organizacji zostanie wybrany ktoś niepowołany i gdzie trafią dane osobowe za rok, dwa, dziesięć?….

Osoby fizyczne będą miały podobno większe prawo do skutecznej obrony przed sądem w razie naruszenia tj. wykorzystania i przetworzenia bez ich wiedzy i zgody ich danych osobowych, a podmiot dokonujący takiego przestępstwa np. pracodawca będzie zagrożony nawet milionowymi kwotami zadośćuczynienia na rzecz osoby poszkodowanej. Są to kary maksymalne mające być straszakiem i mające nie dotyczyć małych i średnich firm, a sądy w orzekaniu odszkodowania na rzecz poszkodowanego mają kierować się kryterium proporcjonalności do wyrządzonych mu szkód. W przypadku Polski sankcje finansowe dotyczą tylko przedsiębiorstw z sektora publicznego, które od decyzji sądu będą mogły się odwołać do innej instancji. Sąd może orzec też zadośćuczynienie finansowe na rzecz poszkodowanego jeśli uzna że poniósł on uszczerbek na jego dobrym imieniu lub przetworzenie jego danych osobowych doprowadziło do popadnięcia w stres lub inny rozstrój nerwowy czy uszczerbek na zdrowiu.

Na razie to do stresów, nerwic i zawracania czterech liter doprowadza samo RODO bo MikkeHarry też jest członkiem w stowarzyszeniu, a nawet jego osobą funkcyjną, więc wie jakie konsekwencje to za sobą niesie i ile kosztuje pracy oraz nerwów. Dobrze rozumiem członków organizacji non-profit bojących się o to kto w przyszłości może przejąć ich dane osobowe, a ja postaram się wykazać poniżej w mniej poważnej, ale czy aby na pewno w przyszłości nierealnej? części tego tekstu RODO utrudni też ludziom pracę….

Właściwość sądu do skarżenia na naruszenie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych zależy od tego czy skarżący chce uzyskać odszkodowanie czy tylko zdyscyplinować podmiot łamiący przepisy RODO. Orzeczenia również będą się różnić w zależności od tego o co wnosi pozywający. I tak w sądzie cywilnym można będzie skarżyć o odszkodowanie, a w administracyjnym o sądowe przywołanie łamiącego przepisy do porządku. Poszkodowany będzie więc musiał zdecydować czy ważniejsze są dla niego pieniądze czy opieprzenie podmiotu bez jego wiedzy i zgody przetwarzającego jego dane. Jeśli poszkodowanemu wystarczy czasu, nerwów i pieniędzy na zakładanie spraw może skorzystać z usług obu sądów :). Nowością jest również to że teraz Polak i inny obywatel UE będzie mógł pozwać takie firmy jak Google, Facebook czy inne amerykańskie firmy o naruszenie jego danych osobowych! Do tej pory szarzy cebulacy z nad Wisły mieli z tym nie lada problem, a jak pokazały ostatnie afery z Markiem Zuckerbergiem zeznającym przed amerykańskim kongresem i jakąś komisją w Brukseli Facebook miał problemy z ochroną danych osobowych i prywatności jego użytkowników. Dane bowiem wyciekły i zostały użyte do jakichś niecnych, politycznych gierek, o czym właściciele tych danych nie wiedzieli….

Trudno sobie też przypomnieć aby przez ostatnie 20 lat obowiązywania starej Ustawy o Ochronie Danych Osobowych w Polsce jakiś podmiot został ukarany grzywną za naruszenia w tej materii lub osoba więzieniem :). Nie było przecież „Komisji Śledczej ds. Danych Osobowych ” 😀 😀 ani żadnej innej afery….

Powagę i skuteczność nowych przepisów zweryfikuje jednak praktyka sądowa, a nie dywagacje jakiegoś blogera, więc czas pokaże….

Wydźwięk RODO za oceanem

Niektóre firmy medialne z za oceanu takie jak np. „Los Angeles Times ” czy „New York Daily News ” desperacji odcięły swoich europejskich czytelników od portali internetowych swoich gazet po wejściu RODO. Dlatego jeśli ktoś czytający na co dzień po angielsku i korzystający z witryn takich mistrzów propagandy wstał rano i odpalił stronę swojej ulubionej gazety to zamiast ramki z prośbą o zgodę na przetwarzanie danych mógł zobaczyć wielką figę :). Nawet wielkie koncerny medialne o miliardowych obrotach przestraszyły się swoich europejskich odbiorców mogących od 25 maja bieżącego roku pozwać ich do sądu za przetwarzanie danych osobowych bez ich wiedzy i zgody! Ale czy jeśli by już w Polsce do takiej rozprawy doszło to czy sąd faktycznie orzekłby milionowe odszkodowanie na rzecz poszkodowanego przez amerykański koncern? Ile lat ciągnęła by się sprawa sądowa? Jedno jest pewne  – pierwszy proces z amerykańskimi mediami byłby w Polsce iście….medialny :D.

To była ta poważniejsza część dzisiejszego tekstu. Wytrwałym dziękuję! I zapraszam niżej na tą mniej poważną, co nie znaczy że to nie może się niebawem stać albo już się nie dzieje….NIECH SIĘ DZIEJE WOLA RODO!…..

Na zakupy?

Będąc stałym klientem należy teraz pamiętać numer swojej karty lojalnościowej bo w sklepach i salonach pracownicy nie mogą już wyszukiwać w ich wewnętrznych bazach danych klientów….po nazwisku. Boją się procesu o maksymalne odszkodowanie! 😀 Kolega miał problem z kartą Biedronki gdy chciał coś tam załatwić na numer telefonu co dotychczas było możliwe. Kazano mu przyjść osobiście :).

Prawo jazdy

Szkoły jazdy nie miały dostępu do portalu ośrodków szkoleń kierowców, za którego pomocą starostwa przekazują informacje o kandydatach na kierowców :D. Czy takie konsekwencje wprowadzenia RODO były zamierzone? I czy to tylko „przejściowe trudności”?

Wybory samorządowe 2018

Odbędą się najprawdopodobniej pod okiem kamer przesyłających  w czasie rzeczywistym obraz z Komisji Wyborczych….ale gdzie i do kogo? 😀 Są już mała panika i histeria z tym związane bo Komisje Wyborcze przetwarzają przecież dane osobowe głosujących (adres też się do nich zalicza). Wcześniej też to robiły bez kamer, a panika i histeria, które były już i tak bo przecież były wybory nie przeszkadzały zbytnio w ich przeprowadzaniu :D.

Kamery przemysłowe

Przedsiębiorcy korzystający w swoich firmach z monitoringu są zobowiązani na mocy RODO do kasowania obrazu z przed ich sklepów czy siłowni z kamer co trzy miesiące, a nie jak dotychczas po sześciu lub dziesięciu miesiącach. Trzymanie takich nagrań było konieczne bo czasami chciała je zabezpieczyć policja aby zidentyfikować sprawcę pobicia mającego wcześniej miejsce przed lokalem lub sprawcę nielegalnego spożycia alkoholu. Zważając na szybkość działania polskiej policji i prokuratury to w ciągu trzech miesięcy prowadzenia śledztwa i postępowania nie zdążą udać się po nagrania z monitoringu. Policja od właściciela interesu dostanie wtedy jedną, wielką figę, a sprawca pobicia nie zostanie zidentyfikowany ani ukarany. Na nie wypisanym mandacie straci budżet państwa lub ewentualnie nie pożywi się komornik…. AVE RODO! 😀 😀 

Siadaj – jedynka!

Belfrzy już boją się wywoływać dzieci do tablicy po nazwisku bo to przecież dane osobowe, a dziecko od 13 lat już trzeba pytać o zgodę na ich przetwarzanie! Ono też jest osobą fizyczną. W przypadku młodszych dzieci taką zgodę musi wyrazić rodzic lub opiekun. Wcześniej polskie prawo określało osobę fizyczną jako taką, która skończyła 16 lat. Znaczy to tylko tyle że żakowie będą wywoływani do tablicy….po numerku z dziennika. Dobrze że RODO nie kazało wypalić im go na przedramieniu!…..jeszcze.

Na zdrowie!

Nie będzie można też zapisać się do lekarza przez telefon bo podawanie swojego imienia i nazwiska przez słuchawkę to przecież przetwarzanie danych! Takie zapisy nie będą już możliwe, a do przychodni w celu zapisania się na wolny termin do lekarza będzie trzeba przybyć osobiście :). Urosną panika i kolejki…..

Imię i nazwisko lekarza to także jego dane osobowe widniejące (jeszcze) na drzwiach jego gabinetu od zewnątrz. Mogą je zobaczyć przechodzący przez korytarz ludzie i pacjenci, ale czy lekarz sobie na pewno życzy żeby jego dane były w taki sposób przetwarzane? Czy nie długo na tabliczkach z nazwiskami specjalizacjami lekarzy zobaczymy tylko: „lek. med.”? Czy też: „lek. med. RODO”? 😀

W gabinecie lekarskim

Lekarz przyjmujący pacjenta nie powinien rozkładać na biurku kart pacjentów z ich widocznymi nazwiskami. Chodzi o to żeby kolejny pacjent nie widział kto był przyjmowany przed nim, a kto będzie przyjęty po nim. Coś podobnego jest już dawno praktykowane przez Komisje Wyborcze – nakładka na kartę, na której podpisuje się głosujący.

Informacje o stanie zdrowia są danymi szczególnie chronionymi przez RODO, więc pracodawca, do którego zadzwoni pracownik usprawiedliwiając swoją nieobecność w pracy z powodu choroby lub, który dostarczy elektroniczne L4 nie będzie mógł się dzielić tymi informacjami z resztą pracowników (kolegami z pracy chorego) tak swobodnie i frywolnie. Jeśli koniecznie nie może się przed tym powstrzymać to musi uzyskać wcześniej od pracownika pisemną zgodę na przetwarzanie i wykorzystywanie jego danych osobowych i informacji o stanie zdrowia właśnie w takiej formie.  😀 😀 .

Grafiki obecności i nieobecności poszczególnych pracowników w pracy nie mogą więc wisieć obok siebie na tej samej tablicy korkowej aby koleżanki nie widziały czemu tej drugiej nie będzie bądź nie było w pracy i kiedy jej nie było….i że była lub jest chora :D.

– Szefie, czemu Gaudentego dzisiaj nie ma w robocie do ku..y nędzy?! Miał przecież ze mną cegły nosić!

-Gaudenty zach….,eh eh eh, znaczy: się dzisiaj napi….lił, pijak jeden! Nosisz cegły sam, frajerze 🙂

Chyba tak będzie pracodawcy bezpieczniej powiedzieć co jednak nie wpłynie pozytywnie na morale pracowników i ich relacje z kolegami w pracy jak i z samym pracodawcą :).

Urząd skarbowy

Też przetwarza nasze dane osobowe. Te majątkowe. Te z PIT-ów. Informacje o naszym majątku to tylko nasza i….jego sprawa. Czy mogę w jakiś sposób zobowiązać fiskusa do zaprzestania przetwarzania moich danych osobowych z PIT-a lub wymusić na nim poproszenie mnie o zgodę na ich przetwarzanie? 😀 😀

Taksówki

Zamawianie taryfy przez telefon na nazwisko wywoła konsternację u dyspozytorki (bo to przecież dane osobowe) i wielkie oczy u przybyłego po nas taryfiarza! Taksówkę trzeba więc zamawiać przez telefon na hasło, a nie nazwisko…..Dobrze że nie na numer z przedramienia :).

Wszystkiego najlepszego!

Data urodzin pracownika to również jego dane osobowe. Dlatego jeśli w jakimś korpo obowiązuje niepisany bądź pisany na kalendarzach urodzin wieszanych na tablicach korkowych zwyczaj świętowania urodzin pracowników i robienia im niespodzianek to teraz jakiś nadkorpoczłowiek będzie musiał poprosić ich o pisemną zgodę na takie przetwarzanie ich danych osobowych w firmie. Powinni ją wyrazić jeśli chcą dumnie widnieć na korporacyjnym kalendarzyku urodzin i mieć robione niespodzianki przez kolegów z pracy. A składając komuś życzenia także przetwarzamy jego dane osobowe….

Życzenia na pocztówkach i kartkach urodzinowych lub świątecznych są wysyłane najczęściej na prywatne, domowe adresy korpoludzików, które są ich danymi osobowymi. Dlatego firma powinna pozbierać od nich pisemne zgody na….złożenie im w tej formie świątecznych i urodzinowych życzeń! W przeciwnym razie narazi się na pozew o nielegalne wykorzystanie danych osobowych osoby, której składa życzenia, a ona sobie tego ku..a w danym momencie nie życzy! Tak, składającego życzenia nadkorpoczłowieka z pracy też możemy dzięki RODO podać do sądu cywilnego o odszkodowanie albo do administracyjnego o utarcie mu prawnie nosa. Będzie miał niespodziankę :). A może ma urodziny tego samego dnia co Ty?….

Zdjęcia na FB

Umieszczanie na swoich profilach w portalach społecznościowych zdjęć malutkich i słodkich bachorków szefa z peanami na ich cześć i komentarzem że właśnie spróbowało się ich zdrowej kupki też podpada pod RODO umożliwiające przetwarzanie danych osobowych osób po 16 roku życia. Nowa, polska Ustawa o Ochronie Danych Osobowych (ta, która weszła 25 maja wraz z RODO) chciała być świętsza od papieża i umożliwiła przetwarzanie danych osobowych osób fizycznych po 13 roku życia.

*Jak w części poważniejszej się mi coś popieprzyło i napisałem na odwrót to wybaczcie. Ale sami widzicie jakie ułatwienia i dogodności wprowadza RODO :)….

Specjalny catering

Diety uwarunkowane potrzebami zdrowotnymi lub religijnymi czy alergiami pokarmowymi mogą być potraktowane jako dane szczególnie wrażliwe – te o stanie zdrowia. Zamawiając więc w firmie cateringowej wiele posiłków dla dużej grupy pracowników, posiłków w większości takich samych bo z wyjątkiem tych dla cukrzyków, grubasów i muzułmanów należy uważać aby nie podać nazwiska trzech ostatnich. Ktoś kto nie planuje schudnąć, a przytyć jeszcze bardziej nie życzy sobie bowiem przetwarzania danych o jego stanie zdrowia tak samo jak ktoś kto w najbliższych latach planuje przeprowadzić zamach terrorystyczny na podmiot przetwarzający bez jego wiedzy i zgody jego dane osobowe….

CV

Jeśli odpowiedzialny w firmie za zatrudnianie i rekrutację pracowników chce porozmawiać z innymi współpracownikami o czyjejś kandydaturze używając jako pomocy dydaktycznej CV kandydata powinien zasłonić widniejące na dokumentach aplikacyjnych: adres, numer telefonu, nazwisko…. Bez tego taka rozmowa była by przetwarzaniem danych osobowych.

Opinia polityczna

Nasze zdanie na temat bieżącej polityki rządu, a co gorsza zdanie na temat Naczelnika Jarosława lub Izraela to nasza opinia polityczna. Są to wrażliwe dane osobowe, których organizacje ani przedsiębiorstwa nie powinny rejestrować ani przetwarzać. Powinność powinnością, ale trzeba uważać co się gada w biurze bo ktoś może wykroczyć przeciwko RODO i przekazać dalej to co powiedzieliśmy o Izraelu albo kolanie prezesa. A wiadomo kto za rok będzie naszym szefem?

Lepiej też nie obnosić się w biurze z członkostwem w partii politycznej innej niż rządząca i innymi polityczno-światopoglądowymi sympatiami, chociaż Polska jest konstytucyjnie światopoglądowo neutralna…..Ale konstytucja!? – Komu to potrzebne?….

Pracodawca będzie więc mógł uzyskać i wykorzystać tylko takie dane o pracowniku, na których uzyskanie i wykorzystanie przez niego ten się zgodził….

Każdy pracodawca będzie miał też prawo do założenia w zakładzie pracy monitoringu jeśli uzna że jest to konieczne dla bezpieczeństwa pracowników lub ochrony produkcji i mienia firmy.

**Zachęcam do udostępniania tego tekstu i dzielenia się waszymi opiniami ze mną w komentarzach.

AVE!

 

Świadek koronny ponownie przed sądem!

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/10/27/masa-o-zyciu-swiadka-koronnego-artur-gorski-i-jaroslaw-sokolowski/

Jarosław Sokołowski pseudonim artystyczny MASA został kilka dni temu aresztowany pod zarzutem wyłudzania kredytów i korumpowania szefów policji :D, czego miał dokonywać jak był już pilnowanym przez Zarząd Ochrony Świadków Koronnych (ZOŚKA) znanym w kraju świadkiem koronnym! 😀 I to chyba najsławniejszym. W niniejszej książce będącej wywiadem z nim prowadzonym przez red. Artura Górskiego MASA opowiada o bezpiecznym i luksusowym życiu swojej rodziny i swoim na garnuszku podatników i z opłacaną przez państwo ochroną, która była tylko i wyłącznie do jego dyspozycji!

Jak wynika z wypowiedzi Artura Górskiego w migawce z informacji nie wierzy on w zbrodniczą działalność MASY jako świadka koronnego. Obaj panowie poznali się przecież bardzo dobrze podczas robienia wywiadu….

Książka jest jedną z serii i muszą one być dosyć ciekawe bo w bibliotece miejskiej wypożyczanie ich jest na zapisy, a w kioskach opowieści MASY spisane przez Górskiego kosztują od 15 do 20 zł. Przypominał książkę na fali odgrzania sprawy z MASĄ i dlatego że polecam ją przeczytać. Sokołowski mówi bardzo ciekawe rzeczy :). Mam też nadzieję że galopująca moda na byłych lub obecnych przestępców-celebrytów, których sprawy są odgrzewane za rządów PIS jak prawdziwe bądź wyimaginowane afery poprzedniej koalicji PO-PSL wygenerują mi dużo wyświetleń tych wpisów albo i komentarzy :). Sprawy są odgrzewane w dziennikach nawet w niehandlowe niedziele….

„Bądź Pro” – Eric Worre

Mój pierwszy wysłuchany już dwukrotnie audiobook to biblia wieopoziomowych i sieciowych marketingowców, a mówiąc prościej – poradnik dla stawiających pierwsze i dalsze kroki w MLM-ach. Eric Worre radzi tam marketerom w jaki sposób szukać sobie klientów, jak zapraszać ich na spotkania typu biznes info i te ostatnie promować. Przyszły marketer sieciowy dowie się z tej książki kim w marketingu wielopoziomowym jest prospekt i jak utrzymywać kontakt ze świeżo zdobytym klientem bez względu na to czy to jest znajomy czy ktoś obcy.

Autor przeprowadza czytelnika przez kolejne szczeble kariery w MLM-ie na swoim własnym przykładzie. Opowiada jak on zaczynał i dorobił się w marketingu sieciowym fortuny, jakie popełniał błędy i jakie zadawał pytania prospektom (kandydatom na klientów). Radzi też jakich pytań nie zadawać i podaje gotowy już schemat przeprowadzania rozmowy tak aby prospekt zgodził się na propozycję marketera. Przyszły MLM-owiec dowie się więc jak proponować prospektowi materiały szkoleniowe tak aby się zgodził i jak umawiać z nim termin kolejnej ekspozycji (spotkania) co jest ważne w utrzymaniu relacji z klientem. Jeden z rozdziałów mówi też o tym w jaki sposób prowadzić spotkanie typu biznes info i jak występować publicznie aby opowiedzieć nowym w MLM osobom o swojej sukcesywnej karierze w tej branży. Z innego rozdziału dowiemy się natomiast dlaczego w tym biznesie jest ważna papierowa (pisana ręcznie) lista kontaktów i kogo na nią wpisywać. Każdy jeden rozdział opisuje szczegółowo inny krok do sukcesu i spełnienia marzeń jak twierdzą dystrybutorzy i marketerzy marketingu sieciowego. Dowiemy się po co w takich firmach organizuje się spotkania wyjazdowe (eventy) z konferencjami i prelekcjami partnerów MLM.

Jeśli zajmujący się marketingiem sieciowym zastosuje się do rad autora i zdobędzie 7 podstawowych umiejętności takich jak: znajdowanie prospektów i prezentowanie im produktu firmy lub przekształcanie prospekta w klienta bądź marketera. Oprócz tego ten biznes rządzi się też własnymi zasadami, które lepiej znać chcąc odnieść sukces i zarobić fortunę zajmując cię multi-level-marketingiem.

PRO!

Czytając bądź słuchając książki poznamy takie wyrażenia jak: upline (marketerzy i dystrybutorzy, którzy są nad klientem) przy czym zwykły klient też może zostać czyimś uplinem. Białe kołnierzyki - pracownicy nie pracujący fizycznie, a zatrudnieni w sektorze publicznym np. doradcy podatkowi, przedsiębiorcy i prawnicy - czyli ci zarabiający za biurkiem i niebieskie kołnierzyki - pracujący fizycznie np. na produkcji. Kolor (niebieski) kołnierzy tych ludzi lepiej maskuje brud i w kolorze niebieskim jest jeans, z którego najczęściej produkuje się w USA ubrania robocze. Tygrysy, pozerzy, profesjonaliści i prowadzący własne small-buisness`y. 

Czytelnik pozna znaczenie powyższych terminów w marketingu wielopoziomowym.

Eric Worre – autor jest międzynarodowym liderem branży MLM od ponad 25 lat i mówcą motywacyjnym oraz szkoleniowcem z zakresu marketingu sieciowego. Współpracował między innymi z takimi ludźmi jak Robert Kiyosaki. Był prezesem firmy wartej ponad 200 mln. dolarów, a na MLM zarobił 15 mln. Pracował jako konsultant marketingowy w branży bezpośredniej sprzedaży i rocznie zarabiał siedmiocyfrową kwotę. Prowadził spotkania typu biznes info z 250 tysiącami ludzi z całego świata włącznie ucząc ich w ten sposób pracy w MLM-ie. W 2009 roku założył najczęściej przeglądany przez użytkowników ze 137 krajów świata serwis informacyjny o marketingu sieciowym i wielopoziomowym. Na koniec każdej swojej książki lub wystąpienia życzy swoim słuchaczom i czytelnikom aby zgodzili się zostać marketerami sieciowymi bo jest pewien że znalazł lepszą drogę i chce o tym powiedzieć całemu światu.

Worre zaczyna książkę tradycyjnie od podziękowań i wstępu, ale w jednym z jej ostatnich rozdziałów nie zapomina dosyć obficie wspomnieć jakie korzyści osiągnął już dzięki MLM i jakie marzenia mu się spełniły. Wymienia między innymi kraje świata, w których był i zabytki jakie w nich zwiedzał lub atrakcje jakich zażył podczas swoich zagranicznych wycieczek, a był np. na Ukrainie, której wybrzeże przepłyną statkiem wzdłuż. To wszystko dzięki ciężkiej i długiej pracy w MLM-ie…..

worre

Eric Worre

Od Harry`ego

Wiem że byli klienci lub marketerzy marketingu sieciowego hejtują MLM-y bo się z tym często spotykam szukając swoich prospektów. Ale od swoich uplineów nasłuchali się pewnie że produkt sprzedaje się sam i w ogóle nie trzeba pracować albo wystarczy poświęcić 5 godzin w tygodniu na to żeby po miesiącu zarabiać 10 tys. zł. I właśnie dlatego im się nie udało. I teraz hejtują. Z drugiej strony obwiniają też swoje upliney za swoje niepowodzenia bo tak jest wygodniej wytłumaczyć ich własne lenistwo.

Książka nie jest dla tych, których sprawa nie interesuje. Nie dowiecie się z niej jak drogo sprzedawać, a tanio kupować i nie jest też poradnikiem dla przedsiębiorców, którym się nie udaje biznes. Nie jest też receptą na sukces w handlu, ale jest gotowym schematem jak poradzić sobie w MLM i (podobno) jak będzie się ściśle do tych zasad stosować to zarobi się 10 tysięcy miesięcznie.

Tekst jest nudny i po którymś razie odsłuchiwania bądź odczytywania może zirytować, a informacje w nim zawarte mogą się wydać zbędne i nie przydatne w pracy. W tej ostatniej trzeba je jednak stosować nadgorliwie aby odnieść sukces. Marketingowcy sieciowy twierdzą że należy przeczytać ją kilkanaście razy aby utrwalić sobie i zrozumieć zawarte w niej wiadomości. Sam autor twierdzi nawet że nie sposób w kółko słuchać tej samej książki nawet jeśli ciche i wpadające w ucho dźwięki przynoszą przyjemność. Odsyła do stron internetowych i materiałów szkoleniowych w kwestiach MLM online np. do krótkich filmików na YT nagrywanych przez co zdolniejszych i sukcesywniejszych marketerów i upline`ów będących już długo w biznesie MLM.

Swoje przemyślenia na temat informacji z tej książki pozostawię dla siebie gdyż jeszcze mało zastosowałem ich w praktyce (szukaniu sobie prospektów, których po dwóch tygodniach w biznesie mam czterech). Może podzielę się nimi z wami kiedy indziej. Wiadomości na pozór oczywiste i wydające się stosowane nie tylko w biznesie, ale i w zwykłym życiu przez siebie samego (czytelnika) i innych ludzi na co dzień trudno wchodzą do głowy i zaraz po wysłuchaniu książki się je zapomina. Czy to dlatego należy ją czytać/słuchać kilkanaście razy?  I czy upliney z dystrybutorami i marketerami też tak robią? Czy tylko mówią że robią?….

Zachęcam do podzielenia się ze mną swoimi uwagami nt. MLM, Erica Worre i jego dzieł oraz wszystkich tematów poruszonych w tym wpisie w komentarzach pod tym wpisem :).

OLINKOWANIE

Podobne wpisy:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/05/26/jestes-bez-grosza-na-wlasne-zyczenie-jak-przestac-klepac-biede-i-zaczac-lepiej-zyc-larry-winget/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/10/cashback-world-moj-mlm/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/18/marketer-mikkeharry/

 

Rzetelność w mediach

Biały Angol rozjeżdża muslimów pod meczetem – atak, zamach, wypadek i terroryzm.

Muzułman rozjeżdża zagranicznych turystów na promenadach – incydent!

Zwróćcie uwagę drodzy czytelnicy moich wypocin że w pierwszym przypadku kolor skóry i narodowość sprawcy są przez media podawane w dziennikowych migawkach, a w drugim przypadku nie :). Gdy dojdzie do ataku lub zamachu to słowo muzułmanin (jeśli to on go dokonał) jest przemilczane, chyba że terrorystą jest biały Angol to można powiedzieć o herbaciarzu-białasie. Niech go nienawidzą! A co? Psy będą na nim wieszać bo to terrorysta 🙂 Ale muslim – nie :).

I dlaczego jedno rozjechanie ludzi lub muzułmanów ciężarówką jest zamachem, a inne incydentem? Co to za różnica?

Tymczasem dzisiaj doszło do kolejnych zamachów bo dzień zamachów to dzień stracony…..Aaaaaa i przyszły terrorysta – syn Polki i Tunezyjczyka, o którym służby już dawno wiedzą że jest niebezpieczny, a mimo to przedłużyły mu pozwolenie na broń :). (Francja). Będzie coś z tego?