Zakazana historia ludzkości – Douglas Kenyon cz. 2

11. Dział autora zbioru pt. „Cofanie wrót cywilizacji” opowiada o przełomie w badaniach nad prehistoryczną i zaawansowaną technicznie protocywilizacją. Przełom nastąpił też podobno w jej poszukiwaniach.

12. Geolog Robert Schoch rozwodzi się tutaj nad nowym datowaniem Sfinksa. Jest on wg. niego starszy niż ortodoksyjna egiptologia sądzi i nosi ślady erozji wodnej, która miała nastąpić 10 tysięcy lat przed naszą erą! Spekuluje też na temat cywilizacji, która zbudowała owego Sfinksa i przytacza wyniki badań nad nim. Tj. szczegóły techniczne geologiczne, rozmiary komór znajdujących się pod łapami Sfinksa i domniemania nt. ich zawartości.

Schoch twierdzi też że Sfinks miał wcześniej kocią (Anubis) lub nawet ludzką (faraon, kosmita?) twarz. Miała ona zostać odkruszona/odłupana w międzyczasie (czyżby przez starożytnych Egipcjan, których cywilizacja rozwinęła się na terenach Gizy po wyginięciu budowniczych Sfinksa?) i zastąpiona znaną współcześnie maluczkim twarzą lwa :).

20190310_185325

13. Dr. Joseph Ray smęci coś o kluczu do wiedzy starożytnych cywilizacji. a w tytule działu wspomniany jest niejaki Schwaller de Lubicz – pseudoarcheologia i Egiptologa, który marudził coś o tym że geometria egipskich piramid ma charakter sakralny.

14. Douglas Keynon przekonuje o istnieniu wielkiej, ale dawno zapomnianej cywilizacji, która zostawiła naszej jakieś dziedzictwo. Ale czy w ferworze dotychczasowych dziejów nie zostało ono bezpowrotnie zniszczone?

15. O zaawansowanej i starożytnej kulturze w Mezoameryce (Środkowej) pisze Will Hart. Nie pamiętam już czy chodzi mu o Majów, Azteków ; ale pyta on dlaczego współczesna nauka nie wyjaśnia źródeł pochodzenia takich zaawansowanych protokultur. Przed oficjalnymi starożytnymi ludami Mezoameryki miała tam się rozwijać inna protocywilizacja tak jak na terenie Gizy rozwijała się takowa przed starożytnymi Egipcjanami.

Inni autorzy tekstów ze zbioru pójdą trochę dalej twierdząc nawet że przedstarożytne protocywilizacje przenikały się i wykształciły zaawansowany transport morski, oceaniczny, a nawet lotniczy! – wimany. Przedstawiciele tych kultur mogli zatem już przed naszą erą odbywać loty i rejsy transkontynentalne np. z Mu do Starożytnego Egiptu, a stamtąd do Atlantydy lub Ameryki Środkowej :D.

16. O zaawansowanej astronomicznej, gwiezdnej, chirurgicznej i kosmicznej wiedzy cywilizacji Majów rozpisuje się Moira Timms – niezależny egiptolog i autorka wielu książek z pogranicza „Ancient Aliens„. Od Majów możemy się dzisiaj dużo nauczyć! Dość wspomnieć ich system kalendarzowy np. tzw. długą rachubę – kalendarz ten jest przepowiednią na kilkadziesiąt tysięcy lat do przodu, a skończył się w 2012 roku. Majowie na podstawie układu gwiazd i planet przewidzieli rzekomo dni, miesiące, lata i wydarzenia, aż do tej daty kiedy miał nastąpić jakiś koniec. Ale jak się okazało w 2012 roku nie świata tylko może jakiejś idei, myśli, cywilizacji?

W Imperium Majów obowiązywały jeszcze dwa inne – bardziej współczesne im kalendarze, których używali na co dzień. Również były oparte na astronomii.
W poszukiwaniu źródła – Rozdział IV

17. Douglas Kenyon zaczyna ten rozdział od Megalitycznej Anglii i Atlantydy 🙂

18. O Platonie – kronikarzu Atlantydy i wiarygodności jego relacji na temat zaawansowanego społeczeństwa Atlantydów „mówi” czytelnikowi Frank Joseph – autor wielu książek o Atlantydzie i takich z pogranicza „Ancient Aliens”. No to ostatnie to raczej wszyscy publicyści „Atlantis Rising” mają ze sobą wspólnego.

19, Ponownie Frank Joseph, który tym razem zastanawia się czy relacje Platona o Atlantydzie nie są tylko bajką o niepozornej greckiej wyspie. Pisarz umiejscawia Atlantydę min. na Santorynie lub Rhodos, a nie za Słupami Heraklesa (Gibraltar). Zaawansowane społeczeństwo posiadające przywódców, klasy społeczne, okręty bojowe i samoloty 😀 (wimany) miało rzekomo zostać zniszczone przez wybuch wulkanu, po którym z gruzów Atlantydy miała powstać inna wyspa. Wyłoniła się rzekomo z morza.
Inne relacje głoszą że Atlantyda została zalana lub roztopiona. Jej terytorium mogło też „pęknąć” bo Atlantydzi wywiercali z pod wyspy złoto diamentowymi wiertłami :D. Z resztą ten cenny kruszec miał pokrywać elewacje wielu pałaców na wyspie i miał być tam wszechobecny. Czy Atlantydzi zostali ukarani za bestialskie ograbianie ziemi z jej zasobów?

I czy relacje Platona – czy wiarygodne czy nie są ostrzeżeniem dla współczesnych cywilizacji aby za bardzo nie eksploatowały matki ziemi bo zatoną albo się roztopią? 😀
Fragmenty rewelacji greckiego filozofa Frank Joseph w swojej szpalcie również przytacza 😛

20. Nadal Frank Joseph (nie mylić z Franz Joseph – cesarz Austrii i Król Węgier). Atlantologia – czyli nauka (pseudonauka?) o Atlantydzie i o tym kto szuka tej zalanej lub „pękniętej” 😀 cywilizacji.

21. Douglas Kenyon i specjaliści, na których się powołuje umiejscawiają zaginioną Atlantydę w różnych miejscach starożytnego świata tylko nie tam gdzie powinna być wg. Platona i obowiązujących obecnie pseudonauk oraz popkultury.

22. Artykuł dotyczy rozlokowania w różnych miejscach globu starożytnych monumentów takich jak moai na Wyspie Wielkanocnej i Stonehenge w Wielkiej Brytanii. Zdaniem Randa Flem-Ath`a ich rozmieszczenie może nam wiele powiedzieć o historii przesuwania się skorupy ziemskiej i ruchach płyt tektonicznych naszej planety. Megality mogą być też znacznikami geologicznymi umieszczonymi przez wymarłe protocywilizacje w miejscach uznanych za święte dla nich.

daglas

Douglas Kenyon

Nie zgodzenie się z powyższym nie zmienia faktu że miejsca, w których się znajdują były dla wielu pradawnych społeczeństw i kultur miejscami kultów religijnych. Taką rolę pełniły moai dla cywilizacji żyjącej kiedyś na Wyspie Wielkanocnej.
Więcej o moai pisze Robert Schoch w jego książce, do której link macie w pierwszej części wpisu 😛

23. „Podwodne ruiny u wybrzeży Japonii” wg. Franka Josepha mogą być ruinami Lemurii. Chodzi tutaj zapewne o japońską wyspę Yonaguni, której podwodne ruiny odkrył nurek-amator zapuszczając się trochę poza granice bezpiecznego nurkowania. Odkryte przez niego podwodne megality, które nie były wcale tak głęboko zalane (trzeba było po prostu zanurkować tam gdzie na co dzień zabraniają :D) mają być rzekomo ruinami jakiegoś starożytnego miasta.

Od czasu odkrycia w 1985 roku rozgorzała wśród japońskich akademików i naukowców dyskusja na temat przeznaczenia i pochodzenia tych skalnych monumentów. W latach późniejszych inni nurkowie poodkrywali więcej takich megalitów u wybrzeży Japonii 😛

24. Jednostronicowy rozdział Douglasa Kenyona o tym jak Schoch z kolegami nurkowali u wybrzeży japońskiej Yonaguni.

25. 30 tysięcy lat p.n.e miała już rzekomo istnieć protocywilizacja w Indiach, a jej gruzy spoczywają na dnie Oceanu Indyjskiego. Druga Yonaguni? (Lemuria?) Stamtąd też wyłowiono jakieś starożytne narzędzia….

Zaawansowana technika starożytności
26. O sekretach zapomnianych światów (cokolwiek to nie znaczy :D) Douglas Kenyon rozmawia z Peterem Tompkinsem – amerykańskim dziennikarzem i szpiegiem OSS (poprzedniczki CIA) w Rzymie podczas ll Wojny Światowej. Agent i redaktor jest rzekomo autorem jakichś tekstów okultystycznych :).

27. Will Hart o starożytnym rolnictwie i o śladach pozostawionych przez zaginione cywilizacje na polach.

28. Frank Joseph o dowodach na zaawansowaną technologię społeczeństwa Atlantydów zwanych w zbiorze – Atlantami.

29. Will Hart w dziale pt ” Archeologia i prawo powszechnego ciążenia”. Autor udowadnia że ortodoksyjna nauka nie wytrzymuje naporu nowych dowodów na dość duże możliwości protocywilizacji. Akademicy po prostu nie chcą przyjąć do wiadomości że nie było tak jak twierdzą i uczą ludzkość…..

Nowe dowody pokazują zupełnie co innego niż twierdzą egiptolodzy, archeolodzy, geolodzy….Dlatego ci próbują je ukrywać i tuszować ośmieszając, obrzucając błotem i wyszydzając takich ludzi jak Sitchin, Schoch, Kenyon, Velikovsky…..Koledzy naukowcy niszczą im zdrowie psychiczne i fizyczne oraz życie rodzinne i zawodowe bo chcą utrzymać stołki, pozycje, dotacje i status quo.

Rodzina Ulmów z Markowej i ukraiński sprzedawczyk…

Na fali „polskich obozów śmierci”  i stosunków Polski z Izraelem tudzież oskarżania  przez angielskie i francuskie gazety Polaków o wyłapywanie i mordowanie albo przekazywanie Niemcom Żydów kiedy to większość ramówek w telewizorze tak jak wczoraj zajmują Izrael i Żydzi zapraszam do zapoznania się z artykułem Andrzeja Solaka w m.pch24.pl pt „Kaźń rodziny Ulmów”

Rodzina ta narażając życie i zdrowie swoich dzieci udzielała schronienia wielu Żydom uciekającym przez nazistami-Niemcami. Dorośli i dzieci zostali brutalnie zamordowani razem z nimi. Umieszczam artykuł w takiej, a  nie innej kategorii bo opis zbrodni naprawdę mrozi krew w żyłach i jest dla ludzi o  mocnych nerwach.

http://www.m.pch24.pl/kazn-rodziny-ulmow,21875,i.html

 

Niemieckie odszkodowania za przymusowe roboty u bauerów

To jest pani Azize Tank – 67 mio letnia Turzynka co się ubiera jak 25-cio letnia lesbijka. Od 2013 roku deputowana do niemieckiego Bundestagu, matka dwójki dorosłych córek, której nie przeszkadzało głosować za dla zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci – jak to dobra działaczka niemieckiej lewicy :). A jako dobra przedstawicielka narodu, który w latach 1915-1917 wymordował w Imperium Osmańskim ok. półtora miliona Ormian głosowała przeciwko angażowaniu się Bundeswehry w konflikty zbrojne w Kosowie czy Afganistanie. Ale ja nie o tym….

Pani Azize Tank od 2013 roku walczy w niemieckim Bundestagu o to aby polskim robotnikom cywilnym, którzy pracowali przymusowo w Rzeszy u bauerów, a byli objęci obowiązkiem płacenia przymusowo składek na hitlerowski system ubezpieczeń (taki ZUS, ale bez najdroższego systemu informatycznego w Europie) dostali teraz od niemieckiego rządu odszkodowanie za to. Tj. aby składki, które zapłacili na superoszczędny hitlerowski ZUS zostały im teraz zwrócone (dopóki jeszcze żyją) lub im spadkobiercom….

Bundestag z początku powiedział ni ch..a zasłaniając się tym że polscy niewolnicy rzeszowskich (takich z Rzeszy, a nie z Rzeszowa) bauerów po wojnie nie zostali w Niemczech, a uciekli do Polski, więc mieszkali i odprowadzali składki tam, byli obywatelami innego państwa. Zasłania się też jakąś umową z 1975 roku, a mówiącą rzekomo o tym że za wypłaty emerytur mieszkającym na terenie Polski odpowiedzialna jest Polska.

Ostatecznie zgodzono się jednak na wypłatę świadczenia z Niemiec w szczególnych przypadkach tj. wtedy gdy ofiara germanizacji nie otrzymała odszkodowania na mocy „Polsko – Niemieckiego Pojednania” (taka fundacja).

Epilog
Żeby nie przedłużać:

Bundestag zgodził się wypłacić po 2556 euro na emeryta polskiego lub jego spadkobiercę. Konsensus?

Rząd niemiecki wypłaci odszkodowania (przymusowe składki?) dla byłych pracowników bauerów, a ofiar Rzeszy DO POLSKIEGO ZUS-u!

ZUS sobie te ponad 2 tysiące euro zrewaloryzuje i wypłaci emeryturę polskim emerytom. Także mieli dostać ponad 2 tysiĄce euro, a dostaną i tak z 800 zł :D.

Różnicę zapewne zatrzyma ZUS gdy polski staruszek wreszcie się przekręci. Bo nie sądzę żeby różnica była wliczana w zasiłek pogrzebowy, czy oddawana spadkobiercy zmarłego przez ZUS.

2556 Euro to ponad 10 tys. złotych. I tak polscy staruszkowie zostaną znowu skrzywdzeni – pośrednio przez obcych (Niemcy), a bezpośrednio przez swoich, rodzimych bauerów (ZUS).

P.S Za trzy dni są w Niemczech wybory do Bundestagu oraz do Landtagów i na kanclerza….

Śniegi wojny (Into the White)2012

Dość spokojny i wzbudzający emocje dramat wojenny rozgrywający się podczas Drugiej Wojny Światowej w śnieżnej i zimnej Norwegii. Opowiada on losy grupy niemieckich lotników zestrzelonych w górach tego skandynawskiego kraju przez ich angielskich kolegów po fachu. Pech che że ci drudzy też zostają zestrzeleni. Po tym fakcie obydwie grupy wędrują przez zaśnieżony i mroźny teren Norwegii w poszukiwaniu schronienia przed zimnem. Piloci dwóch wrogich mocarstw – Wielkiej Brytanii i Trzeciej Rzeszy wreszcie trafiają na siebie nawzajem i mieszkają ze sobą przez kilka dni….

To najspokojniejszy film wojenny jaki oglądałem. Bez huku armatnich wystrzałów i bez czołgów. W ciągu 1 godziny i 43 minut akcji pada tylko jeden strzał – oddany przez norweskiego żołnierza do jednego z Niemców. W drewnianej norweskiej chacie, gdzie wrogowie chronią się przed specyfiką norweskiej natury z czasem zawiązuje się między nimi więź, jaką w warunkach współczesnych np. porwania nazwać by można syndromem sztokholmskim. Anglicy i Aryjczycy zaprzyjaźniają się bowiem i przeżywają ze sobą kilka tragicznych momentów, które po końcu ich tułaczki po obcym dla nich wszystkich państwie wywierają na nich swoisty wpływ. Jest więc wzajemne branie się do niewoli w obrębie jednego domu, odcinanie ręki, w którą wdała się gangrena, ale i rozmowy o samochodach i oraz kobietach. Bohaterowie orientują się że nie pozimują długo w drewnianej chacie gdy strop zaczyna walić im się na głowy. Szukają więc drogi ucieczki i bezpiecznego miejsca, do którego mogli by się nią przenieść. Wtedy Niemcy i Anglicy – przedstawiciele dwóch wrogich mocarstw są już prawie przyjaciółmi.

into0

Podczas tego szukania innego i bezpiecznego miejsca świeżo upieczonych znajomych zaskakuje wojsko norweskie. Jeden z nich zostaje zastrzelony, a inni trafiają do niewoli lub na przesłuchanie. Jak myślicie – kto wyjdzie żywy z rąk Norwegów?

*Film mało traktuje o tym co się robi na wojnie, a poddaje pod refleksję sprawy takie jak: przyjaźń, honor i zaufanie oraz obowiązek obywatelski. Wszystko to w obliczu wojennego wroga. Na ekranie nie dzieje się za wiele bo jest to produkcja bardziej do wsłuchania się w dialogi i głębszego rozmyślania nad nimi. Dzieje bohaterów „Into the White” udowadniają że nawet w warunkach wojennych i na terytorium wrogiego państwa można znaleźć przyjaciela, któremu nawet idzie zaufać. A tym przyjacielem może stać się wróg….

Historia chwyciła mnie za serce, szczególnie to co dzieje się na jej koniec. Na pewno długo zapamiętam ten dramat wojenny.

Dane techniczne:
Kraje produkcji: Szwecja i Norwegia
Gatunek: Dramat wojenny
Data premiery: rok 2012
Reżyser: Petter Næss
Nagrody: jedna nominacja (Amanda – za najlepszy dźwięk w roku 2012)
Główne role: Florian Lukas, Rupert Grint, David Kross, Knut Joner, Kim Haugen, Lachlan Nieboer

„Malowany Ptak” – Jerzy Kosiński

Zbiór opowiadań będący debiutem powieściowym autora, który przyniósł mu nie lada sławę. Wydany w 1965 roku przewodnik po okrucieństwie, barbarzyństwie i przemocy, zawierający też wątki autobiograficzne z życia Jerzego Kosińskiego. Zawierająca około 330 stron kpina z humanitaryzmu i człowieczeństwa ukazuje czytelnikowi o tym jak okrutny i podły może być człowiek, więc z pewnością nadaje się na horror z życia wzięty i nie mogło dla niej zabraknąć miejsca na tym blogu…

malw

Przed wybuchem Drugiej Wojny Światowej rodzice oddali swojego niespełna 9-cio letniego syna w ręce obcego człowieka aby ten wywiózł go z kraju, w którym mógłby on niebawem doświadczyć okropności dokonywanych przez niemieckiego okupanta. Poznać smak wojny. Od tej pory chłopiec błąka się po wioskach Europy Wschodniej, których mieszkańcy są niebywale zabobonni, tępi i zapijaczeni. Jego samego uważają za cygańskiego lub żydowskiego przybłędę, z którym zadawanie się ściągnie na mieszkańców całej wsi nieszczęście – Niemców lub inne – gorsze plagi. Życie wieśniaków, u których chłopiec pracuje w gospodarstwie w zamian za jedzenie i kąt do spania toczy co raz to inna patologia. Opowiadania pełne są dewiacji seksualnych takich jak zoofilia i zabobonów takich jak wiara w strzygi, utopce, gusła, belzebuby, które siedzą na chmurach. Przez gospodarzy, u których mieszka chłopiec jest bity, gwałcony, przypalany, szczuty psami i podtapiany albo wieszany za nadgarstki pod sufitem. On sam opowiada nam o tym za pomocą pióra Jerzego Kosińskiego. Ucieka z gospodarstwa gdy coś nabroi lub zostanie przegnany żeby swoim cygańskim wyglądem nie sprowadził nieszczęścia na mieszkańców. Wtedy przemierza lasy między wioskami z puszką po konserwie, w której tlą się mizernie gałęzie lub suche liście – z kometą….

Opisy orgii i brutalnych morderstw dokonywanych przez mieszkańców wiosek na sobie np. wydłubywanie oczu nie są opowiadaniami, które chciało by się czytać do poduszki, a książki tej nie chcielibyście na pewno trzymać przy łóżku. Jeśli chcecie zwątpić w człowieczeństwo i nie wiecie jeszcze jakich okrucieństw może dokonać człowiek (i to wierzący!) na swoim bliźnim to polecam przeczytanie tej książki. Opowiadania nacechowane są komentarzami i uwagami charakterystycznymi dla 9-10 cio letniego chłopca jakim jest główny bohater opowiadań. Opowiada on czytelnikowi o przywarach, patologiach i preferencjach seksualnych chłopów, u których śpi i pracuje na swój dziecięcy sposób. W pamięci zapada szczególnie opowiadanie o Ewce, która przychodziła gwałcić go w nocy kiedy jej ojciec i brat się upijali i o tym jak ci dwaj zmuszali ją do seksu z osłem. Wrażliwy czytelnik zwróci też uwagę na opowiadanie o bunkrze pełnym szczurów i szczegółowy opis zjadania przez nie jednego z wieśniaków. Na żywca, do samego szkieletu….opowie o tym ten mały chłopiec. Jest on na zamianę katolikiem, satanistą, hitlerowcem i bolszewikiem, a przynajmniej wydaje mu się że jest gdyż obraca się w takich środowiskach. Epizod ze starym, niemieckim oficerem, który puścił chłopca zamiast go rozstrzelać pozwoli czytelnikowi ujrzeć różnicę między hitlerowcami, a mieszkańcami wschodnioeuropejskich wsi, którzy nie rzadko byli dla żydów lub cyganów (albo uważanych za takich) okrutniejsi niż niemiecki okupant. Nie bez wpływu na życie głównego bohatera pozostanie też jego przyjaźń z żołnierzami Armii Czerwonej – ranionym w walce bohaterem ZSRR i politrukiem, którzy wyzwalają z rąk okrutnych i zboczonych kałmuków wioskę, w której akurat przebywa chłopiec. Wiele rzeczy nauczy się on od Sowietów, a te przyjaźnie nie pozostaną bez wpływu na jego dalsze, młode życie do tego stopnia że będzie bardziej tęsknił za czerwonoarmistami niż za rodzicami, którzy porzucili go przed wojną.

Opowiadanie o najeździe na wioskę kałmuków – bolszewików, którzy przeszli na stronę wroga – hitlerowców jest bez wątpienia jednym z najtrudniejszych do przeczytania epizodów z tego zbioru. Opowiada o dokonywanych przez nich okrucieństwach na mieszkańcach wioski takich jak zawody w gwałceniu zakrwawionych kobiet i małych dzieci, obcinaniu wieśniakom rąk i mordowaniu ich w bestialski sposób. Nawet oni trafili na kogoś okrutniejszego od siebie co zdaje się ucieszyło chłopca. W książce zawarty jest też wątek partyzantów będących za Armią Czerwoną i tych będących przeciwko niej. Bohater opowiada czytelnikowi jak to są oni goszczeni przez gospodarzy, którzy oddają im częsć swoich plonów i jak to ci drudzy są przez nich torturowani i mordowani, gdy nie wywiążą się z tego obowiązku, który muszą spełniać też wobec niemieckiego okupanta. Partyzanci biją np. batami do krwi kobietę w ciąży – żonę jednego z wieśniaków, a kiedy chłopiec zostaje zabrany przez partyzantów do miasta aby tam przekazali go Niemcom ludność miejska pluje na niego i rzuca w niego kamieniami, dzieciaki i dorośli trącają go patykiem bo jest ,śniady, ma grube brwi i czarne oczy. Wygląda jak Cygan, a spojrzenie Cygana może przynieść rychłą śmierć tego na kogo on patrzy…

Z uwagi na to że mieszkańcy wiosek we wschodniej Europie są białymi blondynami o niebieskich oczach, a chłopiec wygląda tak jak napisałem powyżej to chyba domyślacie się że nie ma łatwego życia ukrywając się przed hitlerowcami, a nie wiem czy w ich rękach nie był by traktowany lepiej. Oni by go przynajmniej nie gwałcili…We wioskach tych nie ma bieżącej wody, elektryczności, nie dociera do nich komunikacja miejska, są pozbawione, szkół, mostów… jednym słowem odcięte od świata, czasami nie dociera  nawet do nich wojna. Ich mieszkańcy zyją sobie w nich zabobonnie tak jak ich przodkowie. Są katolikami co nie przeszkadza im wierzyć że skóra konia i wycięte czyraki lub suszone żaby mają leczniczą moc. Mały chłopiec ukrywa się też bowiem u znachorki. Czytając książkę czytelnik zagłębi się w okrucieństwa wojny w miejscach, do których ona praktycznie nie docierała, a w jednym z opowiadań wyjaśni się też kwestia tytułu. W tym, w którym jeden z wieśniaków wyławia ptaki ze stada aby potem pomalować je farbami dzięki czemu po wypuszczeniu nie zostanie on przez inne ptaki ze stada rozpoznany jako swój tylko zadziobany.

Kazirodztwo, gwałty, przemoc, zoofilia i również społeczne patologie można poznać w tym zbiorze opowiadań. Książka prawi o rzeczach smutnych i nie jest dla wrażliwych, a jej bohater wartościuje sobie i opisuje czytelnikowi patologie i okrucieństwa, których jest świadkiem na swój dziecięcy sposób. Nie rozumie wielu rzeczy np. czy nie lepiej stworzyć bombę zmieniającą ludziom kolor skóry niż wywozić wszystkich Żydów i Cyganów do pieca pociągami? I czemu ci o jasnej cerze i blond włosach są lepsi od tych z czarnymi oczami i śniadą cerą? Gwarantuję że nikt z was nie rozpatrywał tego w takich kategoriach co bohater powieści Kosińskiego. Najgorsze historie zaczynają się gdy po śmierci pierwszej wieśniaczki, u której chłopiec sypia zostaje schwytany przez zabobonnych mieszkańców miejscowości, noszony przez nich w worku, który kopią i wydany Niemcom, którym ucieka. Wtedy musi się już sam troszczyć o siebie, a każdy dzień staje się walką o przeżycie nic nie znaczącej cygańskiej wszy z blondynami o jasnych twarzach co gwarantuje im przychylność Boga….

„….świat wstrząsających okrucieństw, w którym bezsensowna przemoc i niepohamowana nienawiść są czymś normalnym. W pozostałej części powieści chłopiec doświadcza licznych aktów przemocy i okrucieństwa. Wędruje od jednej do drugiej wsi, często prześladowany i torturowany, rzadko otrzymujący opiekę i schronienie. Zostaje ministrantem, odkrywa kazirodczy związek ojca i córki. Staje się niemy po tym, jak wrzucono go do dołu z obornikiem. Dopiero na samym końcu powieści odnajdują go rodzice i chłopiec odzyskuje mowę”. (Wikipedia o „Malowanym Ptaku”.

Jednak po odnalezieniu przez rodziców chłopiec nie jest już taki jaki był wcześniej. Kto z kim przestaje, takim się staje. Doświadczył tylu okrucieństw, był świadkiem tylu patologii że zaczyna myśleć i robić jak jego oprawcy i gwałciciele, a jego prawdziwymi rodzicami stają się oficerowie Armii Czerwonej, za którymi tęskni nawet w domu dziecka, w którym wychowankowie gwałcą wychowawczynię, a życie sierot w nim również toczą patologie. Chłopiec jak dobry bolszewik donosi czerwonoarmistom o zachowaniu wychowawczyń, które chciały siłą zedrzeć z niego brudny i śmierdzący mundur, który dostał od sowieckich przyjaciół. Również od nich dowiedział się o Stalinie, Leninie i partii. Ale po więcej szczegółów to zachęcam do lektury :). Zakończenie was powali…

http://www.wykop.pl/ramka/1582389/10-ksiazek-ktore-zachwieja-wasza-wiara-w-ludzkosc/

Pozycja bodajże 6. w linku, a lektura ” Malowanego Ptaka” może naprawdę zachwiać wiarą w ludzkość czytelnika podobnie jak lektura „Hiroszimy” Johna Herseya.

„Hiroszima” – John Hersey

I tak jak obiecałem opisuję książkę związaną z poprzednim wpisem. Publikacja Johna Herseya licząca sobie 232 strony ma w sobie coś z mało znanej historii odległego mieszkańcom Europy świata, ale i dużo z horroru z życia wziętego. Zrzucenie bomby atomowej na tytułową „Hiroszimę” było zapewne horrorem dla ówczesnego świata, a rzeczone miasto było jak na razie jedynym w dziejach świata, które doświadczyło „dobrodziejstw” wynikających z rozszczepienia atomu na własnej skórze. Tego wojennego czynu dokonali Amerykanie 2 1945 roku w celu nakłonienia Japonii do kapitulacji co się im raczej udało. A czy ktoś wyobraża sobie życie po wybuchu atomowym? Czy zrzucenie bomby atomowej można przeżyć?

Otóż gehennę hibakusha tj. mieszkańców Hiroszimy wegetujących jeszcze długo po wybuchu bomby opisuje właśnie ta książka. Autor udaje się do Hiroszimy aby wysłuchać relacji sześciorga jej mieszkańców, którzy okaleczeni i poparzeni prześlizgują się między gruzami prężnie rozwijającego się dzisiaj, a wtedy płonącego miasta. Dokładne i szczegółowe opisy skóry zwisającej z rąk, keloidowych blizn, oparzeń popromiennych i spalonych na popiół ciał małych dzieci to świadectwa historyczne o tamtych wydarzeniach, których próżno szukać w encyklopediach i szkolnych podręcznikach. Sześcioro bohaterów publikacji opowiada historię swojego życia w ciągłym bólu i cierpieniu oraz zapomnieniu przez nowy japoński rząd, który dopiero kilkanaście lat po zrzuceniu bomby podjął uchwały o pomocy hibakusha,którzy byli podzieleni na cztery kategorie, wg. których miano przydzielać pomoc. Przez ponad 10 lat ofiary wybuchu atomowego konały w męczarniach przy prawie całkowitej bierności japońskich władz i jakże honorowych mieszkańców swojej ojczyzny. Prawie…

hiro

Otóż John Hersey opisuje również eksperymenty medyczne jakie amerykańskie wojska okupacyjne z pomocą japońskich naukowców i lekarzy przeprowadzały na poparzonych i okaleczonych ofiarach bomby atomowej aby zbadać na nich skutki działania ww. bomby. Autor przedstawia też konsekwencje polityczne zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę i opisuje reakcje zachodniego świata na ten czyn Amerykanów. Lektura „Hiroszimy” to bez wątpienia studium bestialstwa i okropności jakich może dokonać człowiek drugiemu człowiekowi, a także studium cierpienia dla wszystkich sądzących że największe problemy w życiu to zarost, seks i trądzik.

Opowiadania o życiu hibakusha i traktowaniu ich przez innych to z pewnością lektura nie dla wrażliwych i nie dla fanów szkolnych lekcji historii. Dość wspomnieć że ledwo żyjące już kadłubki po wybuchu bomby były ignorowane przez większość japońskich pracodawców, a rodzice przyszłych małżonków nie zgadzali się na zamążpójście lub ożenek gdy dowiedzieli się że narzeczony/a może być napromieniowany. Czytelnik pozna w trakcie lektury losy lekarzy, misjonarzy i samotnych kobiet z dziećmi – hibakusha. Na ich życie nie bez wpływu pozostawała również wiara katolicka i co raz to nowe pojęcia wymyślane na określenie tego co się stało, gdyż prości Japończycy nie do końca umieli nazwać bombę atomową. Była ona czymś nowym. Stąd w książce można spotkać takie relacje o jej wybuchu jak rozpylenie benzyny nad miastem przez samolot, drugie słońce, czy kartofle upieczone już w ziemi…

A wy myślicie że zrzucenie bomby atomowej to naprawdę najgorszy czyn wojenny? A przeżycie go?

Chcielibyście aby zaświeciło wam drugie słońce?

Rok wydania: 2013

P.S Polecam film dokumentalny z poprzedniego wpisu.