Kler – Głęboka taca (2018)

Film obyczajowo-fabularny w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego o roboczym tytule „Głęboka taca ” odbił się szerokim echem i w Polsce i za granicą. W tej pierwszej był przede wszystkim krytykowany przez księży i prezesa TVP Jacka Kurskiego, który nazwał go szmirą i prowokacją. Pobił wiele rekordów min. oglądalności, a za granicą był wyświetlany min. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Austrii, Belgii oraz Islandii. Ba, część zdjęć była nawet realizowana za granicą – w Czechach (Orlowa, kraj morawsko-śląski) bo w Polsce żadna parafia nie chciała się zgodzić na nakręcenie filmu w  niej po przeczytaniu scenariusza.

Smarzowskiego do nakręcenia tego lecącego dwie godziny i 13 minut filmu zainspirowały afery pedofilskie w kościele na zachodzie. Produkcja zniszczyła nawet życie emerytowanemu bokserowi w Polsce i została nominowana do wielu nagród min. Złotych Lwów , a otrzymała Nagrodę Publiczności. Ale ja nie o tym bo nie ma sensu przepisywanie Wikipedii. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kler_(film)

(Niemieckojęzyczna wersja Wikipedii więcej pisze o fabule produkcji).

kler

Od lewej: Jacek Braciak (ksiądz Lisowski), Janusz Gajos (biskup Mordowicz), Robert Więckiewicz (ksiądz Trybus), Arkadiusz Jakubik (ksiądz Kukuła).

Natomiast główną rolę żeńską – gosposi księdza Trybusa zagrała Joanna Kulig. I tak oto przy okazji zdjęcia załatwiłem role główne w filmie 😛

„Głęboka taca” wg. MikkeHarry`ego

Czyli to o co mi chodzi bo tego jeszcze w internetach nie ma.

Na film można się oburzać i go krytykować bo jest prowokacyjny, obraźliwy, kłamliwy, wulgarny, brutalny, grzeszny, obrazoburczy, satanistyczny itp., ale wyznania ofiar księży pedofilii w nim są podobno prawdziwe….

Osobiście nie traktował bym poważnie historii postaci ukazanych w filmie przez Smarzowskiego. Potraktował bym to raczej jak fikcję literacką i wizję artysty, które nie są faktami historycznymi. Chociaż bazują podobno na prawdziwych przypadkach.

Dla mnie to jest po prostu beka z polskiego duchowieństwa i ukazanie w krzywym, komicznym zwierciadle życia „zawodowego” 😀 i prywatnego, a nawet bardzo prywatnego żeby nie rzec łóżkowego kapłanów. Bohaterowie „Kleru” mimo iż większość z nich to duszpasterze – księża kościoła katolickiego to nie są wolni od iście ludzkich i cielesnych spraw takich jak nałogi, seks, biznes, polityka i pieniądze. Fabuła ukazuje to czego wierni nie widzą w każdą niedzielę przed ołtarzem – kulisy bycia księdzem ze wszystkimi ich wygodami i przywilejami oraz obowiązkami i problemami.

Zarys historii postaci

Kukuła

Historia skupia się bardziej na przyziemnych sprawach związanych z byciem księdzem niż na sferze duchowej. I tak oto mamy księdza oskarżanego o molestowanie (Kukuła – A. Jakubik), którego żałobnicy usiłują zlinczować podczas pogrzebu jednej z parafianek, ale ten ratuje się ucieczką. Na uwagę zasługuje fakt że ksiądz Kukuła sam był molestowany przez proboszcza pewnej parafii gdy był dzieckiem i ministrantem, a nawet przez niego gwałcony. W wyniku nagonki na niego zostaje wysłany przez biskupa Mordowicza do ośrodka dla księży emerytów gdzie spotyka po latach swojego zniedołężniałego oprawcę z przeszłości i……z kościoła.

Kukuła podczas ostatniego namaszczenia jednej ze swoich konających parafianek, którego z resztą dokonuje po pijaku nie waha się wręczyć jego rodzinie wizytówki zaprzyjaźnionego zakładu pogrzebowego.

Cała sprawa z molestowaniem okazuje się jednak oszustwem nakręconym przeciwko Kukule przez innego księdza, a obciążająca go ofiara dostała za to od duszpasterza prezent.

Trybus

Proboszcz jednej z wiejskich parafii. Alkoholik bzykający swoją gosposię (Joanna Kulig). Jak sam twierdzi bohater grany przez Roberta Więckiewicza – jest pasterzem, który z pośród wielu owiec jedną kocha najbardziej. Sceny łóżkowe księdza i jego gosposi były bardziej pikantne i wyrazistsze, ale je usunięto ze zwiastunów i samego filmu. Gosposia wreszcie zachodzi ze swoim księdzem w ciążę, a samego proboszcza ściga policja bo samochód podobny do jego potrącił śmiertelnie człowieka. Rodzina ofiary przychodzi do Trybusa zamówić pogrzeb i wykupić miejsce na cmentarzu jego parafianinowi – mężowi i ojcu ubogiej rodziny, którego proboszcz przejechał po pijaku :D. Od tej skórki ksiądz nie bierze jednak pieniędzy, ale nadal ma za co pić.

Kiedy na jego kościele montują nowe rynny Trybus nie jest za bardzo z tego zadowolony bo na rynny mieli nadal zbierać pieniądze, a nie je zamontować i skończyć zbieranie.

Lisowski

Ksiądz mówiący po włosku i usiłujący zrobić karierę w Watykanie. Niestety jego wyjazd tam blokuje przełożony – biskup Mordowicz. Lisowski montuje w gabinecie biskupa podsłuch i kamerę – zbiera w ten sposób kompromitujące materiały na przełożonego, a ma co zbierać.  Lisowski kieruje również z ramienia kościoła budową sanktuarium lub ołtarza na jakąś specjalną mszę odprawianą przez biskupa. Na placu budowy to raz znajdują się zwłoki, którego to znaleziska Lisowski radzi budowlańcom nie zgłaszać i z funduszu kościelnego, pieniędzy od biskupa płaci budowlańcom łapówki za milczenie. To nie jedyne problemy podczas budowy załatwiane przez Lisowskiego łapówką z kościelnych pieniędzy.

Ten ksiądz prowadzi fundacje i nie przystojące duchownemu inne „interesy”. Przekupuje również dziennikarkę płacąc za leczenie jej syna za granicą i ma kontakty z ludźmi podobnymi do bossów mafijnych, od których przyjął prezent – samochód. W czasie spotkań z partnerami biznesowymi i handlowymi odnosi również rany cielesne. To on wrabia Kukułę w molestowanie dziecka, któremu za oskarżanie kolegi daje konsolę. Lisowski to ulubiony bohater MikkeHarry`ego z „Kleru”.

Mordowicz

Grany przez Janusza Gajosa biskup. Można rzec że prawdziwy, lokalny  „książe kościoła”, chociaż ten tytuł zarezerwowany jest dla kardynałów. Mordowicz w biskupim gabinecie trzyma swojego psa, którego na spacery wyprowadzają pomniejsi księża chcący podlizać się szefowi i dużo pieniędzy. Biskup święci również kible bo ich właściciele-budowniczy/konstruktorzy dają na tacę 20 tysięcy złotych! Pieniądze mają być przeznaczone na budowę największego sanktuarium w Polsce – o tym marzy Mordowicz, a on chce być inicjatorem całej akcji. Biskup na znajomości polityczne i biznesowe. Swoich znajomych ze światów polityki i biznesu przyjmuje czasami w kurialnym gabinecie i pije z nimi wódkę przy akompaniamencie orkiestry. To szef wszystkich księży – bluzgający i chlejący biskup prowadzący w imieniu Kościoła  Świętego ciemne interesy. Nie waha się nawet grozić przez telefon administracji Głowy Państwa, która z różnych powodów nie może pojawić się na odprawianej przez niego mszy tylko wysyła wicepremierów. Aż tak jest przekonany o bardzo silnej pozycji swojej ponad 2000-letniej instytucji w Polsce.

Biskup jest przedstawiony w filmie jak jakiś „Ojciec Chrzestny”, don, szef mafii. Uważa się za wszechmogącego i nietykalnego.

*Wyżej opisane postacie łączy to że wszyscy duchowni piją wódkę. Popijawą i pijackimi zabawami zaczyna się z resztą cały film :).

kler0

Fabuła

Trzech znajomych kapłanów spotyka się ponownie po latach jako podwładni jednego i tego samego biskupa. Film ukazuje meandry życia każdego z nich łącznie z samym biskupem. Pod zarządem kościoła odbywa się w mieście tajemnicza budowa i jest przygotowywana msza, którą celebrować ma sam ekscelencja, a udział w niej ma wziąć sam prezydent…..

Dane techniczne

Czas trwania: 1 godzina i 13 minut

Kraj produkcji: Polska

Reżyseria: Wojciech Smarzowski

Rok premiery: 2018

Gatunek: fabularny, obyczajowy

Nagrody: Złote Lwy za najlepszą scenografię w 2018 roku dla Jagny Janickiej oraz 4 inne i jedna nominacja

 

 

 

„Ludzie to idioci” – Larry Winget (2013)

Tak, dobrze przeczytaliście! To książka autorstwa amerykańskiego mówcy motywacyjnego i członka Stowarzyszenia Mówców Amerykańskich, w którym jest taka zasada że się o samym stowarzyszeniu nie rozmawia. Larry Winget jest też trenerem rozwoju osobistego i ma dwóch synów, z których jeden jest projektantem mody, a drugi policjantem. Aha – jest jeszcze milionerem i celebrytą, więc odniósł w życiu sukces, a w 225 stronicowej książce dzieli się z czytelnikiem tajemnicą na temat jego odnoszenia. Popiera to przykładami z własnego życia zawodowego, rodzinnego i towarzyskiego. Jest też fanem mody.

„Ludzie to idioci, czyli jak rujnujemy sobie życie na własne życzenie i jak to zmienić” jest poradnikiem napisanym w stylu tego autora. Zawiera wiele list i tabel do ćwiczeń, które jeśli się wykona pomogą (podobno) czytelnikowi odnieść sukces, szczęście i powodzenie w życiu rodzinny, towarzyski m i zawodowym. Styl pisania może wydać się czytelnikowi denerwujący, szokujący i oszczerczy bo niby jak można zwracać się do czytelnika w taki sposób?! O charakterystycznym dla Winget`a stylu niech świadczy sam tytuł jego wydanej w 2013 roku książki.

Inne dzieła Wingeta opisane na tym blogu:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/05/26/jestes-bez-grosza-na-wlasne-zyczenie-jak-przestac-klepac-biede-i-zaczac-lepiej-zyc-larry-winget/

https://mikkeharry.wordpress.com/2016/03/13/zamknij-sie-przestan-narzekac-i-zacznij-zyc-larry-winget/

Jak widać inne tytuły poradników tego autora też mogą wzbudzić oburzenie i niedowierzanie, a współpracował on między innymi z Robertem Kiyosakim. Książka będąca bohaterką dzisiejszego wpisu ma długi wstęp ostrzegający przed nie owijającym w bawełnę stylem autora, ale mimo to znalazła się kiedyś na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa.

O treści

Jak odnieść sukces i powodzenie? To nie jest według autora żadna tajemnica bo większość ludzi pozostających przez całe życie spłukanych i narzekających na swój marny los wie co trzeba zrobić żeby być szczęśliwym, zdrowym i bogatym, ale nie robią z tą wiedzą jednak nic! Recepta na sukces jest więc bardzo prosta i odniesienie go nie jest trudne, ale zawsze spotka się na swojej drodze ludzi, którzy z lenistwa bądź innych powodów nie odnieśli sukcesu i oni będą nam wmawiać jakie to jest trudne i ciężkie.  – Są idiotami! Larry opisuje przykłady idiotycznych zachowań na podstawie zachowania jednego z byłych prezydentów USA i gwiazd muzyki, ale też na przykładzie zwykłych szarych ludzi, których spotyka na co dzień Tj. na przykładzie swoich współpracowników, swojej żony i swoim bo nikt nie jest wolny od głupoty i każdy popełnia w życiu jakieś idiotyzmy. Każdy był, jest lub dopiero będzie w czymś idiotą.

Na nasze szczęście i powodzenie wpływają nasze myśli, słowa i chęci, ale od samego gadania i chcenia nic się nie polepszy ani nie zmieni. Trzeba, więc ruszyć dupę i zacząć działać. – To jest główne przesłanie tej książki, zawierającej też kilkanaście cytatów z osób sławnych bądź mniej sławnych czy wręcz nieznanych. Rozdziały są krótkie więc szybko się czyta, a treść nie jest pozbawiona dozy humoru, czy drobnych uszczypliwości i pouczeń lub rugań. Nasze idiotyzmy wpływają na to czy będziemy szczęśliwi i czy będzie nam się powodziło, a książka zawiera wiele historii mówiących o tym jak czyjaś głupota przyczynia się do jego nieszczęścia i biedy nie tylko w aspekcie finansowym, ale też towarzyskim czy zdrowotnym. Książka nie jest też tylko o pieniądzach bo i trochę o miłości, grubasach, fast-foodach, lataniu samolotem, znajomych i przyjaźni, pracy zawodowej, czytaniu książek, oglądaniu programów w TV, edukacji, porażkach, odpoczynku i radach dotyczących dress-codu do różnych miejsc i na różne okazje. W tym wszystkim popełniamy gafy i głupoty. Jesteśmy po prostu idiotami! A dlaczegoś biedny? – Boś głupi :).

Tematy kilku rozdziałów (najlepiej zaświadczą o czym jest książka)

  • „Dlaczego ludzie są idiotami lub 10 sposobów na jakie sabotują swoje życie”
  • Jak przestać być idiotą”
  • Zacznij pracować na sukces”

Są też przykłady dotyczące tego dlaczego ludzie to idioci jak i rady odnośnie zdrowego żywienia, uprawiania sportu, relacji ze znajomymi i pracownikami czy przełożonymi.

Dzieło nie jest dla nerwusów, obrażalskich i wrażliwych gdyż każdy znajdzie w nim coś o sobie i dla siebie. Każdy jeśli przeczyta ze zrozumieniem uświadomi sobie jakim jest idiotą i to że sytuacja i położenie, w których się właśnie znajduje to tylko i wyłącznie jego wina. Wina jego myśli, słów i działań, a raczej ich braku. Wina jego relacji ze znajomymi, otyłości, nietaktu, braku gustu i głupoty. Po prostu czytelnik dowie się w czym i kiedy jest idiotą i jak to zmienić. MikkeHarry też znalazł w tym poradniku wiele pasujących do niego kwestii i był trochę w szoku. Ale wcale nie ze względu na bezczelny i bezpośredni język i ton jakim autor zwraca się do czytelnika. Racja że książkę czyta się szybko i wiele historii pozostaje w pamięci. Szczególnie tych historii, które udowadniają czytelnikowi jego idiotyzm – pasujących do niego. Być idiotą jest bowiem łatwo i wygodnie, a w rozdziałach końcowych Winget pyta czytelnika co on myśli o jego książce. Nasze zdanie na jej temat go jednak nie obchodzi. Nasze zdanie o jego książce jest dla nas.  Dzieło autora można też ocenić i przekazać znajomemu lub koledze bądź członkowi rodziny, o którym myślimy że mu się przyda lub jest o nim. Lepiej jednak kupić komuś nowy egzemplarz, gdyż nasz może być pełen odręcznych notatek napisanych ołówkiem bo jak wspomniałem poradnik zawiera listy do wypełnienia przez czytelnika, a bez zrobienia tego mamy raczej małe szanse na sukces. Z książką trzeba więc trochę poćwiczyć i zastanowić się nad jej treścią.  Będziemy wtedy lepsi od absolwentów amerykańskich szkół średnich bo autor twierdzi że duży odsetek z nich po ukończeniu szkoły nie przeczytało żądnej książki, a czytelnictwo w USA ma się mizernie. Wiele osób po ukończeniu szkoły nie potrafi nawet przeczytać własnego świadectwa! – Świadczy to więc o poziomie amerykańskiej edukacji.

Winget dużo podróżuje i nie znosi zapachów jedzenia w samolocie, szturchania go tam łokciami lub gdy rodzice nie potrafią uspokoić swojego dziecka. Głośnej muzyki z cudzych słuchawek też z resztą nie lubi gdy podczas lotu chce trochę popracować bądź odpocząć. Samolot to miejsce gdzie ograniczone są przestrzeń i powietrze, a spędza w nim czas lotu wielu obcych ludzi. Autor radzi więc jak zachowywać się tam kulturalnie i nie przeszkadzać innym pasażerom. Radzi też żeby myć się przed wejściem do małżeńskiego łoża i schudnąć bo to wszystko wpłynie na nasze powodzenie w życiu rodzinnym, towarzyskim, a nawet finansowo-zawodowym. Mówi co zrobić przed rzuceniem pracy, której się nienawidzi tak jak i ludzi z niej i kiedy można sobie na to pozwolić. Sam miał kiedyś firmę telekomunikacyjną, w której zatrudnił pewnego słabo wykształconego Indianina i w tej opowieści dowodzi że wysoki poziom wykształcenia wcale nie musi gwarantować sukcesu w pracy i dużych zarobków. Indianin poradził sobie bowiem perfekcyjnie. Firma zbankrutowała, ale nie  do tego stopnia żeby Winget musiał z żoną i z synami spać w samochodzie tak jak Robert Kiyosaki na początku swojego dążenia do milionów. Autor podniósł się jednak po porażce i szedł dalej. Nie rozpamiętywał i nie przeżywał w myślach starych wydarzeń i idiotycznych zachowań co czytelnikowi z resztą też odradza.

Z resztą nie róbmy czegoś bo musimy, ale bo MOŻEMY! Możemy być zdrowi i bogaci, możemy mieć lepsze relacje z innymi, możemy mieć psa i interesować się swoimi dziećmi (lepszemu wychowaniu dzieci i byciu dobrym rodzicem autor poświęcił osobny rozdział). Dziecko jest przecież mini-kopią rodzica. Przejmuje od niego zwyczaje, maniery i zachowania. Dlatego Winget radzi jak pozbyć się starych, idiotycznych zachowań i przyzwyczajeń, które oddalają nas od osiągnięcia sukcesu i jak zastąpić je nowymi, które nas do niego zbliżają.

Nie powiem wam czy ta książka zbliżyła mnie czy oddaliła od osiągnięcia mojego sukcesu bowiem plan każdy ma inny i dąży do czego innego. Sukces nie ma jednego – takiego samego numeru ani imienia i MOŻECIE sami wyrobić sobie zdanie na temat tej książki. Ocenić ją.

Zachęcam więc do lektury i dzielenia się opiniami w komentarzach….

Dane techniczne:

Tytuł orginalny (angielski): „The Idiot Factor. The 10 ways we sabotage our life, money, and business”

Rok wydania: 2013

Liczba stron: 225

Wydawnictwo: DRUGA STRONA

P.S: Idioci są potrzebni gdyż bez nich Winget mający swój motywacyjny program w telewizji i prowadzący swojego bloga na temat odnoszenia sukcesu byłby bezrobotny….

 

„Bądź Pro” – Eric Worre

Mój pierwszy wysłuchany już dwukrotnie audiobook to biblia wieopoziomowych i sieciowych marketingowców, a mówiąc prościej – poradnik dla stawiających pierwsze i dalsze kroki w MLM-ach. Eric Worre radzi tam marketerom w jaki sposób szukać sobie klientów, jak zapraszać ich na spotkania typu biznes info i te ostatnie promować. Przyszły marketer sieciowy dowie się z tej książki kim w marketingu wielopoziomowym jest prospekt i jak utrzymywać kontakt ze świeżo zdobytym klientem bez względu na to czy to jest znajomy czy ktoś obcy.

Autor przeprowadza czytelnika przez kolejne szczeble kariery w MLM-ie na swoim własnym przykładzie. Opowiada jak on zaczynał i dorobił się w marketingu sieciowym fortuny, jakie popełniał błędy i jakie zadawał pytania prospektom (kandydatom na klientów). Radzi też jakich pytań nie zadawać i podaje gotowy już schemat przeprowadzania rozmowy tak aby prospekt zgodził się na propozycję marketera. Przyszły MLM-owiec dowie się więc jak proponować prospektowi materiały szkoleniowe tak aby się zgodził i jak umawiać z nim termin kolejnej ekspozycji (spotkania) co jest ważne w utrzymaniu relacji z klientem. Jeden z rozdziałów mówi też o tym w jaki sposób prowadzić spotkanie typu biznes info i jak występować publicznie aby opowiedzieć nowym w MLM osobom o swojej sukcesywnej karierze w tej branży. Z innego rozdziału dowiemy się natomiast dlaczego w tym biznesie jest ważna papierowa (pisana ręcznie) lista kontaktów i kogo na nią wpisywać. Każdy jeden rozdział opisuje szczegółowo inny krok do sukcesu i spełnienia marzeń jak twierdzą dystrybutorzy i marketerzy marketingu sieciowego. Dowiemy się po co w takich firmach organizuje się spotkania wyjazdowe (eventy) z konferencjami i prelekcjami partnerów MLM.

Jeśli zajmujący się marketingiem sieciowym zastosuje się do rad autora i zdobędzie 7 podstawowych umiejętności takich jak: znajdowanie prospektów i prezentowanie im produktu firmy lub przekształcanie prospekta w klienta bądź marketera. Oprócz tego ten biznes rządzi się też własnymi zasadami, które lepiej znać chcąc odnieść sukces i zarobić fortunę zajmując cię multi-level-marketingiem.

PRO!

Czytając bądź słuchając książki poznamy takie wyrażenia jak: upline (marketerzy i dystrybutorzy, którzy są nad klientem) przy czym zwykły klient też może zostać czyimś uplinem. Białe kołnierzyki - pracownicy nie pracujący fizycznie, a zatrudnieni w sektorze publicznym np. doradcy podatkowi, przedsiębiorcy i prawnicy - czyli ci zarabiający za biurkiem i niebieskie kołnierzyki - pracujący fizycznie np. na produkcji. Kolor (niebieski) kołnierzy tych ludzi lepiej maskuje brud i w kolorze niebieskim jest jeans, z którego najczęściej produkuje się w USA ubrania robocze. Tygrysy, pozerzy, profesjonaliści i prowadzący własne small-buisness`y. 

Czytelnik pozna znaczenie powyższych terminów w marketingu wielopoziomowym.

Eric Worre – autor jest międzynarodowym liderem branży MLM od ponad 25 lat i mówcą motywacyjnym oraz szkoleniowcem z zakresu marketingu sieciowego. Współpracował między innymi z takimi ludźmi jak Robert Kiyosaki. Był prezesem firmy wartej ponad 200 mln. dolarów, a na MLM zarobił 15 mln. Pracował jako konsultant marketingowy w branży bezpośredniej sprzedaży i rocznie zarabiał siedmiocyfrową kwotę. Prowadził spotkania typu biznes info z 250 tysiącami ludzi z całego świata włącznie ucząc ich w ten sposób pracy w MLM-ie. W 2009 roku założył najczęściej przeglądany przez użytkowników ze 137 krajów świata serwis informacyjny o marketingu sieciowym i wielopoziomowym. Na koniec każdej swojej książki lub wystąpienia życzy swoim słuchaczom i czytelnikom aby zgodzili się zostać marketerami sieciowymi bo jest pewien że znalazł lepszą drogę i chce o tym powiedzieć całemu światu.

Worre zaczyna książkę tradycyjnie od podziękowań i wstępu, ale w jednym z jej ostatnich rozdziałów nie zapomina dosyć obficie wspomnieć jakie korzyści osiągnął już dzięki MLM i jakie marzenia mu się spełniły. Wymienia między innymi kraje świata, w których był i zabytki jakie w nich zwiedzał lub atrakcje jakich zażył podczas swoich zagranicznych wycieczek, a był np. na Ukrainie, której wybrzeże przepłyną statkiem wzdłuż. To wszystko dzięki ciężkiej i długiej pracy w MLM-ie…..

worre

Eric Worre

Od Harry`ego

Wiem że byli klienci lub marketerzy marketingu sieciowego hejtują MLM-y bo się z tym często spotykam szukając swoich prospektów. Ale od swoich uplineów nasłuchali się pewnie że produkt sprzedaje się sam i w ogóle nie trzeba pracować albo wystarczy poświęcić 5 godzin w tygodniu na to żeby po miesiącu zarabiać 10 tys. zł. I właśnie dlatego im się nie udało. I teraz hejtują. Z drugiej strony obwiniają też swoje upliney za swoje niepowodzenia bo tak jest wygodniej wytłumaczyć ich własne lenistwo.

Książka nie jest dla tych, których sprawa nie interesuje. Nie dowiecie się z niej jak drogo sprzedawać, a tanio kupować i nie jest też poradnikiem dla przedsiębiorców, którym się nie udaje biznes. Nie jest też receptą na sukces w handlu, ale jest gotowym schematem jak poradzić sobie w MLM i (podobno) jak będzie się ściśle do tych zasad stosować to zarobi się 10 tysięcy miesięcznie.

Tekst jest nudny i po którymś razie odsłuchiwania bądź odczytywania może zirytować, a informacje w nim zawarte mogą się wydać zbędne i nie przydatne w pracy. W tej ostatniej trzeba je jednak stosować nadgorliwie aby odnieść sukces. Marketingowcy sieciowy twierdzą że należy przeczytać ją kilkanaście razy aby utrwalić sobie i zrozumieć zawarte w niej wiadomości. Sam autor twierdzi nawet że nie sposób w kółko słuchać tej samej książki nawet jeśli ciche i wpadające w ucho dźwięki przynoszą przyjemność. Odsyła do stron internetowych i materiałów szkoleniowych w kwestiach MLM online np. do krótkich filmików na YT nagrywanych przez co zdolniejszych i sukcesywniejszych marketerów i upline`ów będących już długo w biznesie MLM.

Swoje przemyślenia na temat informacji z tej książki pozostawię dla siebie gdyż jeszcze mało zastosowałem ich w praktyce (szukaniu sobie prospektów, których po dwóch tygodniach w biznesie mam czterech). Może podzielę się nimi z wami kiedy indziej. Wiadomości na pozór oczywiste i wydające się stosowane nie tylko w biznesie, ale i w zwykłym życiu przez siebie samego (czytelnika) i innych ludzi na co dzień trudno wchodzą do głowy i zaraz po wysłuchaniu książki się je zapomina. Czy to dlatego należy ją czytać/słuchać kilkanaście razy?  I czy upliney z dystrybutorami i marketerami też tak robią? Czy tylko mówią że robią?….

Zachęcam do podzielenia się ze mną swoimi uwagami nt. MLM, Erica Worre i jego dzieł oraz wszystkich tematów poruszonych w tym wpisie w komentarzach pod tym wpisem :).

OLINKOWANIE

Podobne wpisy:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/05/26/jestes-bez-grosza-na-wlasne-zyczenie-jak-przestac-klepac-biede-i-zaczac-lepiej-zyc-larry-winget/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/10/cashback-world-moj-mlm/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/18/marketer-mikkeharry/