Semickie uszy Hitlera – szczegóły techniczne śmierci (ucieczki?) dyktatora

O tym że Adolf Hitler żył w Argentynie do 1962 roku i zmarł tam w wieku 73 lat pisałem między innymi tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/09/24/hitler-zginal-w-1945-r-serio/

O powrocie rzeczonego dyktatora do świata żywych opowiada też pewien film:

https://mikkeharry.wordpress.com/2016/09/16/er-ist-wieder-da-on-wrocil-2015/

Ale dzisiaj te dwa wpisy chcę uzupełnić o szczegóły techniczne dotyczące śmierci rzeczonego dyktatora lub jego sobowtóra Gustava Welera, który według jednej z teorii (spiskowej?) został zabity strzałem w głowę i wrzucony do dołu w ogrodzie kancelarii Rzeszy w maju 1945 roku razem z ciałem Evy Braun vel. Evy Hitler, za którą zginąć miała też inna kobieta o podobnych do niej cechach fizycznych, a przed spaleniem obu ciał pracownicy bunkra mieli zaciekle pracować nad zniszczeniem twarzy denatki, tak aby potem Sowieci nie mogli jej rozpoznać…

Czy tak wygląda dzisiaj 81-no letni Adolf Hitler w Argentynie? Czy może mieszka na księżycu gdzie też był również widziany?….

Nos, usta, fryzura i wąsy Gustawva Welera były bardzo podobne do tych hitlerowskich, ale nie jego uszy. Adolf miał bowiem zaokrąglone i odstające ich końcówki, a nadpalona głowa (do spalenia ciał użyto 16 litrów benzyny) miała uszy wydłużone na dole i przylegające do szyi. To były wg. hitlerowskich specjalistów ds. czystości ras cechy semickie! Czy Adolf Hitler mógł być więc żydem? Czy jego śmierć została upozorowana? A on sam z żoną wyjechali z walącej się lll Rzeszy najpierw samolotem z pasu startowego na Unter den Linden wypożyczonym przez hiszpańskiego faszystę Francisco Franco na Wyspy Kanaryjskie, a stamtąd udali się statkiem podwodnym do Argentyny? Oboje mieli się minąć z parą swoich sobowtórów na berlińskich alejach Unter den Linden gdzie wsiadali do auta. Para sobowtórów – Weler i kobieta zamordowana za Evę zostali wrzuceni do dołu za nich?

Dobrze zachowana po spaleniu głowa Hitlera miała świadczyć o tym że dyktatora nie trzeba ścigać bo sam wymierzył sobie sprawiedliwość popełniając samobójstwo razem z żoną, która nie opuściła swojej miłości i nie uciekła. Gdyby nie te semickie uszy, po których poznano że to sobowtór…

Twarz dyktatora zachowała się w nienaruszonym stanie aby Sowieci mieli pewność że on nie żyje. I taka wersja była też prawdą dla obsługi technicznej i pracowników kuchni bunkra. Tymczasem małżeństwo nazistów minęło się ze swoimi identycznie ubranymi sobowtórami uciekając z Europy, którą oczyścili i uporządkowali! W takim razie dlaczego nie chcieli w niej już żyć? I wybrali Amerykę Południową….

Ostatnim europejskim przystankiem pary miała być wyspa Fuerteventura, a przedostatnim hiszpańska baza wojskowa. Z niej mieli wyruszyć do kraju przychylnego wtedy Hitlerowi gdzie żyłby w otoczeniu „nieoczyszczonym” bo w sąsiedztwie hacjendy, którą wynajmowali pod zmienionym nazwiskiem zdarzali się też Peruwiańczycy, murzyni lub Kreole :D.

W Argentynie
To miejsce nie było jednak wymarzonym dla Hitlera, a przypadkowi świadkowie, którzy widzieli jak przyjechał z młodą żoną i całym orszakiem mówili że gość się wściekał i wykrzykiwał coś po niemiecku. Musiał się pogodzić z takim stanem rzeczy, że nic nie wyszło z jego tysiącletniej Rzeszy i resztę życia musi spędzić tutaj.

Miał umrzeć dopiero w roku 1962 roku w wieku 73 lat, a do tej pory żył spokojnie i dostatnie na malowniczym uboczu. Oboje nie musieli pracować by zarobić na życie bo z Rzeszy przywieźli oszczędności :). Hacjenda ich miała znajdować się w San Carlos de Bariloche w argentyńskiej prowincji Rio Negro. Miejsce to położone w Andach i między gęstym lasem nazywało się Inalco i tutaj Hitlerowie spędzili 17 lat ich powojennego życia.

Eva miała urodzić rozleniwionemu już Adolfowi dwie córki, a na zdjęciu z jednej ze sjest widać postarzałego dyktatora z wiszącymi i zaokrąglonymi końcówkami uszu nie przylegającymi do szyi jak u jakiegoś Semity :D. Taką cechę szczególną miała głowa Welera znaleziona przez Sowietów w płonącym wcześniej dole, w ogrodzie Kancelarii Rzeszy….

Czaszka Adolfa?
W międzyczasie okazało się że fragment czaszki dyktatora przechowywany przez Sowietów okazał się fragmentem czaszki….młodej kobiety! Czyli nawet nie Welera! Badania genetyczne tego fragmentu skończyły się kompletną hucpą i kompromitacją gdyż nie udowodniono że jest to czaszka dyktatora, ale wręcz przeciwnie! – zaprzeczono. Wiek i płeć fragmentu czaszki nie zgadzała się z wiekiem i płcią Hitlera!

Michael Jackson, co ma wspólnego z Adolfem Hitlerem?

Start samolotu z pasa na Unter den Linden wielu Berlińczyków obserwowało z ukrycia wiele dni przed tym jak berlińskie radio podało komunikat o tymże Fuhrer poniósł śmierć w bunkrze, na stanowisku dowodzenia do ostatniej godziny walcząc z bolszewizmem. Pasażerowie wsiadający do samolotu łudząco przypominali dyktatorską parę….

*Inna teoria: Pewien 81-mio latek z Argentyny twierdzi że to on jest Adolfem Hitlerem (żyjącym nadal) i …. piszę kolejną książkę.

Herman Guntherberg – bo tak się nazywa imigrant z Niemiec twierdzi że fałszywy paszport przygotowało dla niego Gestapo jeszcze pod koniec ll Wojny Światowej i dzięki niemu mógł uciec przed konsekwencjami swojej zbrodniczej polityki w Europie. Hitler zdecydował się ujawnić swoją prawdziwą tożsamość, gdyż w wywiadzie dla pewnej argentyńskiej gazety stwierdził że tajne służby Izraela zrezygnowały już na dobre ze ścigania zbrodniarzy nazistowskich.

Twierdzi również że przez te lata (od 1945 r. do teraz) był pomawiany o wiele zbrodni, których nie popełnił i dlatego musiał ukrywać się przed Żydami co już było dla niego karą. Zdradził również że chce wydać swoją autobiografię aby ludzie poznali jego prawdziwą historię. Dzięki niej ludzie mają poznać wszystko z jego perspektywy, a on sam przez pół życia był przedstawiany jako zły człowiek i oskarżany o ludobójstwo tylko dlatego że jego Rzesza przegrała wojnę. Dzięki tej książce, która powinna być już wydana miesiąc temu ludzie mają zmienić swoje postrzeganie osoby Adolfa Hitlera.

Herman Guntherberg od 55 lat ma żonę, ale nie jest nią Eva tylko Argentynka Angela Martinez, która również podejrzewa że jej mąż mógł być zbrodniarzem wojennym, ale raczej nie samym Hitlerem. 128-mio latek ma też demencję i Allzheimera i nigdy przedtem nie mówił nic o swojej tajnej tożsamości….

**No cóż, 82-letni Elvis Presley ma rzekomo nadal odwiedzać swój własny grób w posiadłości Graceland, w Memphis (stan. Tennessee) podając się za jednego z jej pracowników – ogrodnika. Sfingował podobno swoją śmierć aby nie płacić długów i uciec od mafii.

Natomiast zmarły w 2009 roku Michael Jackson ma ukrywać się w przebraniu pod daszkiem czapki z podobnych powodów co ten pierwszy. Podobno podpisał kontrakt na 50 koncertów w Wielkiej Brytanii i temu zadaniu nie mógł podołać z powodu złego stanu fizycznego. W celu uniknięcia kompromitacji postanowił sfingować swoją śmierć….

 

Niemieckie odszkodowania za przymusowe roboty u bauerów

To jest pani Azize Tank – 67 mio letnia Turzynka co się ubiera jak 25-cio letnia lesbijka. Od 2013 roku deputowana do niemieckiego Bundestagu, matka dwójki dorosłych córek, której nie przeszkadzało głosować za dla zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci – jak to dobra działaczka niemieckiej lewicy :). A jako dobra przedstawicielka narodu, który w latach 1915-1917 wymordował w Imperium Osmańskim ok. półtora miliona Ormian głosowała przeciwko angażowaniu się Bundeswehry w konflikty zbrojne w Kosowie czy Afganistanie. Ale ja nie o tym….

Pani Azize Tank od 2013 roku walczy w niemieckim Bundestagu o to aby polskim robotnikom cywilnym, którzy pracowali przymusowo w Rzeszy u bauerów, a byli objęci obowiązkiem płacenia przymusowo składek na hitlerowski system ubezpieczeń (taki ZUS, ale bez najdroższego systemu informatycznego w Europie) dostali teraz od niemieckiego rządu odszkodowanie za to. Tj. aby składki, które zapłacili na superoszczędny hitlerowski ZUS zostały im teraz zwrócone (dopóki jeszcze żyją) lub im spadkobiercom….

Bundestag z początku powiedział ni ch..a zasłaniając się tym że polscy niewolnicy rzeszowskich (takich z Rzeszy, a nie z Rzeszowa) bauerów po wojnie nie zostali w Niemczech, a uciekli do Polski, więc mieszkali i odprowadzali składki tam, byli obywatelami innego państwa. Zasłania się też jakąś umową z 1975 roku, a mówiącą rzekomo o tym że za wypłaty emerytur mieszkającym na terenie Polski odpowiedzialna jest Polska.

Ostatecznie zgodzono się jednak na wypłatę świadczenia z Niemiec w szczególnych przypadkach tj. wtedy gdy ofiara germanizacji nie otrzymała odszkodowania na mocy „Polsko – Niemieckiego Pojednania” (taka fundacja).

Epilog
Żeby nie przedłużać:

Bundestag zgodził się wypłacić po 2556 euro na emeryta polskiego lub jego spadkobiercę. Konsensus?

Rząd niemiecki wypłaci odszkodowania (przymusowe składki?) dla byłych pracowników bauerów, a ofiar Rzeszy DO POLSKIEGO ZUS-u!

ZUS sobie te ponad 2 tysiące euro zrewaloryzuje i wypłaci emeryturę polskim emerytom. Także mieli dostać ponad 2 tysiĄce euro, a dostaną i tak z 800 zł :D.

Różnicę zapewne zatrzyma ZUS gdy polski staruszek wreszcie się przekręci. Bo nie sądzę żeby różnica była wliczana w zasiłek pogrzebowy, czy oddawana spadkobiercy zmarłego przez ZUS.

2556 Euro to ponad 10 tys. złotych. I tak polscy staruszkowie zostaną znowu skrzywdzeni – pośrednio przez obcych (Niemcy), a bezpośrednio przez swoich, rodzimych bauerów (ZUS).

P.S Za trzy dni są w Niemczech wybory do Bundestagu oraz do Landtagów i na kanclerza….

Wilkołak z Hannoveru – Fritz Haarmann, nowe ustalenia

Wstęp:
O Fritzu Haarmannie – wilkołaku z Hannoveru pisałem już tutaj: https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/17/fritz-haarmann/

Ale w międzyczasie i w toku śledztwa pojawiły się nowe fakty i okoliczności. Między innymi szczegóły dotyczące metod wydobywania zeznań z zatrzymanych (w tym wypadku z Haarmanna) przez ówczesną policję kryminalną w Niemczech. Są też nowe szczegóły dotyczące okoliczności w jakich ten pedofil i morderca, a zarazem informator policji – komisarza, który prowadził śledztwo w sprawie jego zbrodni wpadł w ręce organów ścigania.

O makabrycznych szczegółach działalności mordercy i krwawych dowodach, które doprowadziły do jego skazania oraz o jego wspólniku opowiada niniejszy artykuł w „Online Focus”, który właśnie przetłumaczyłem :):

http://www.focus.de/wissen/mensch/historische-serienmoerder-teil-2-fritz-haarmann-der-werwolf-von-hannover-er-durchbiss-jungen-maennern-den-kehlkopf-nach-dem-sex_id_7511047.html

Zapraszam na dawno niegoszczący już na tym blogu nowy-stary horror z życia wzięty 🙂 Ciąg dalszy znanej nam już historii o pedofilu-mordercy i pomocniku policji….

„Wilkołak z Hannoveru: przegryzał młodym chłopakom krtań po seksie.
Fritz Haarmann jest uznawany za jednego z najgorszych seryjnych morderców w Niemczech. Zabił w Hannoverze 27 młodocianych i młodych mężczyzn, przegryzając im krtanie. Wreszcie został złapany, skazany i stracony. To że donosił do policji rzuca złe światło na organy ścigania.

Był środek lutego 1923 roku gdy na policji kryminalnej przy Placu Waterloo pojawiły się dwie młode kobiety. Elli Schulz „gruba, różowa świnka” i Doerchem Mrutzek (Dorota/Dorotka Mruczek? 😀 – przypis – MikkeHarry) „szczupły, długi pręt (drąg). – Jakopisał je dziennikarz Theodor Lessing. Niosły ze sobą dwa kawałki mięsa i chciały żeby zostało sprawdzone przez policję czy chodzi o świńskie mięso, czy jest możliwe że jest ludzkie.

Obie opowiedziały dziwną historię: Widziały u swojego znajomego Fritza Haarmanna młodego mężczyznę, który zniknął. Obie podniosły zarzut że ich znajomy zabił tego młodego chłopca i poćwiartował. Potajemnie przeszukały mieszkanie Haarmanna. Znalazły zakrwawiony fartuch i garnek pełen kawałków mięsa. Wzięły ze sobą dwa z nich i zaniosły na policję.

Śledczy nie wzięli tych dwóch kobiet za bardzo poważnie. Mianowicie wysłali kolegę żeby zbadał mieszkanie. To jednak nic nie wykazało. Lekarz sądowy, który badał mięso trzymał sobie kawałek mięsa przed nosem śmiejąc się i powiedział: Nie mogę dzisiaj wąchać bo mam katar. Ale to widzi nawet ślepy: to są świńskie słoniny. Tym zakończyło się jego badanie.

Faktycznie chodziło o szczątki doczesne 16-sto letniego Fritza Franke, który na krótko przedtem uciekł ze swojego rodzinnego miasta Berlina z kolegą i przyjechał do Hannoveru. Tam obaj poznali na dworcu głównym homoseksualistę Haarmanna. Wziął tego ładnego młodzieńca ze sobą do domu i tam go później zabił.
Seryjny zabójca pracuje jako policyjny szpicel.

To że Haarmann i Franke się poznali nie było przypadkiem. Bo 43-letni Haarmann często się tam zatrzymywał i zagadywał młodych chłopców i młodzież, brał ich do domu i uprawiał z nimi seks. Inne miejsce żeby wejść w kontakt z mlodymi chłopcami było wokoł Cafe Kroepke gdzie zatrzymywało się dużo męskich prostytutek. Czasami Haarmann podawał się za współpracownika policji co nie było nieprawdą.

Faktycznie zarobił trochę pieniędzy jako szpicel policyjny w małym kryminalnym światku. Czego nie wiedziały Ellie Schulz i Doerchen Mrutzek. Przypadkowo dotarły do komisarza, dla którego pracował Haarmann. I on w ogóle nie interesował się tym że może stracić swojego informatora przez taką głupią historię. Więc uznał sprawę za nieważną.

Fakt że Haarmann pracował dpa policji, a ta calkiem otwarcie długo nie sprawdzała, co on wyprawiał nie powinno przysporzyć władzom za dużo publicznej krytyki. Bo półtora roku później, w czerwcu 1924 roku okazało się: Haarmann był brutalnym seryjnym zabójcą, który zabił przynajmniej 23 chłopców i młodych mężczyzn w wieku pomiędzy 10 a 22 lata. I policja musiała coś wytłumaczyć, na przykład: dlaczego tak długo mógł mordować pod okiem policji.

Worki z częściami zwłok
W 1923 i 1924 roku znowu znaleziono w Hannoverze i na jego przedmieściach worki z częściami zwłok. Haarmann po zabiciu ofiary ćwiartował ją, części pakował w worki i te usuwał i te wrzucał do Leiny (rzeka w Turyngii i Nadrenii-Północnej Westfalii – przypis MikkeHarry), która płynęła bezpośrednio za jego domem na hannoverskim Starym Mieście. Wypływały poza miasto na brzeg gdzie znajdowały je dzieci. Policja nie miała pojęcia o jakie ofiary chodzi. Nawet w kwestii sprawcy dreptała w ciemności. le że w grę wchodził seryjny zabójca, było oczywistym.

Wprawdzie otrzymała wskazówki że z Haarmannem coś się nie zgadzał. W czerwcu 1924 roku rozniosły się te wskazówki do tego stopnia że widzieli się zmuszeni obserwować go przez tydzień godzina w godzinę. 23 Czerwca w końcu schwytała go jak wygrażał młodzieńcowi. Został wsadzony do aresztu śledczego i gdy śledczy następnego dnia znaleźli w jego mieszkaniu liczne ubrudzone krwią części ubrań mężczyzn wydawało się że złapali seryjnego mordercę.

Tylko następnie Haarmann nie chciał się przyznać. Policja zastosowała w końcu metody, które w żadnym wypadku nie należą do dozwolonych środków w pracy śledczych.Przymocowała na ścianach celi Haarmanna cztery czaszki jego ofiar i oświetliła ich oczy. Do tego położyła na podłodze wór z kośćmi jego ofiar, także przykuty Haarmann nie mógł do niego sięgnąć. Tak wsadzony pod psychiczną presję, przyznał się w końcu do kilku przypisywanych do jego konta mordów. Metody policji były znane dopiero po dziesięcioleciach gdy zostały upublicznione wspomnienia jednego z uczestniczących w tym śledczych.

Śmiertelne ugryzienie w krtań
Postępowanie i proces przeciwko „wilkołakowi” czy wampirowi” z Hannoveru, jak Haarmann został wkrótce nazwany rozrosło się do sensacji. Sala sądowa była stale wypełniona aż do ostatniego miejsca, gazety wydawały wydania specjalne. Dlaczego i jak zamordował te wszystkie ofiary? Haarmann szukał partnera do szybkiego seksu. Zagadywał swoją ofiarę, obiecywał jej pieniądze i tak zwabiał do domu. Podczas seksualnych ekscesów wpadał w szał – szczyt był dla niego jak w końcu podgryzł swojej ofierze krtań. Następnie kładł się obok martwego i uspokajał się. Potem zabierał się do usuwania zwłok.

Inne postawione pytanie to czy Haarmann działał właściwie sam czy miał wspólnika.Żył przez jakiś czas ze znacznie młodszym od siebie Hansem Gransem i z nim też utrzymywał stosunki seksualne. Jak udowodniono Grans zagadywał dla Haarmanna potencjalne ofiary. Ale nigdy nie mogło być mu to stuprocentowo udowodnione, że on wiedział co jego przyjaciel robił z tymi młodymi mężczyznami. Sam twierdził że chodziło mu o to żeby sprzedać z zyskiem części ubrań. Faktycznie opylał je i też czasami zostawiał dla siebie.

Sprawca cierpiał na zapalenie opon mózgowych

Przed procesem Haarman był trzy tygodnie badany psychologicznie przez ekspertów w Geottingen. Miało to wykazać co doprowadziło go do jego czynów. Eksperci ustalili w końcu że Haarmann cierpiał na zapalenie opon mózgowych. które zostało niezauważone, ale doprowadziło do zmian w jego mózgu i zachowaniu. Po tym jak został stracony przez opadający topór głowa była przechowywana w instytucie w Monachium. Cztery wycinki mózgu zostały na nowo odkryte w 2016 roku, po tym jak były zagubione przez dziesięciolecia. Głowa Haarmanna została odkryta znowu dwa lata przedtem na wydziale medycznym uniwersytetu w Geotingen. Został skremowany i pochowany anonimowo.

Haarmann na procesie nie pokazywał żądnej skruchy z powodu śmierci swoich ofiar. Dla niego były one „Laleczkami-chłopcami” – to było w tym dwudziestoleciu powszechnym określeniem na męskie prostytutki. W jego oczach zasłużyli na śmierć. On sam czuł się całkowicie zdrowy. „Mam tylko niekiedy swoją podróż”, powiedział na procesie według danych dziennikarza Theodora Lessinga. Żądał od sędziego aby skazał go na śmierć i ścięcie glowy. Dokładnie tak się stało. Haarmann został skazany za 27-mio krotne morderstwo, z których przyznał się tylko do 1/3. 15 Kwietnia 1925 roku został stracony.

Jego towarzysz Grans też został następnie skazany na śmierć., po tym jak Haarmann ciężko go obwinił. Wyrok został podniesiony jednak na drugim procesie i Grans wysłany na 12 lat do więzienia. Haarmann podczas jazdyw inne miejsce podczas policyjnych śledztw napisał niezauważenie list i wyrzucił go przez okno w samochodzie, list został później przypadkowo znaleziony.

W tym liście odciążał Gransa że rzekomo nie miał on pojęcia o Morderstwach. Grans po drugim wyroku trafił do więzienia. Po przebiegu aresztu został – w międzyczasie rządzili narodowi socjaliści – wtrącony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Przeżył, wypłynął i ożenił się z kobietą. W 1975 roku zmarł w Hannoverze.

„Poczekaj tylko chwileczkę”
Haarmann żył i żyje w popkulturze nadal. Już krótko po jego śmierci przetłumaczono na język ludowy melodię operetkową: „Poczekaj, poczekaj tylko chwileczkę, wkrótce przyjdzie Haarmann też do Ciebie. małym tasaczkiem zrobi z Ciebie wołowe mięso mielone. Z oczu robi galaretę, z tyłka robi boczek, z jelit robi kiełbaski i resztę, resztę wyrzuca”. „

Tłumaczył MikkeHarry

„Turcja jest najlepszym krajem na świecie”

W dzisiejszej „kulturze i rozrywce” udajemy się za zachodnią granicę i sprawdzamy co słychać u niemieckich Turków. Niektórzy twierdzą że nie ma kogoś takiego jak „niemiecki Turek” podobnie jak nie ma czegoś takiego jak koński szczur. Nawet jeśli szczur mieszka w stajni…

Dzisiejsze tłumaczenie wpisu gościnnego pewnej niemieckiej nauczycielki, ale raczej tureckiego pochodzenia – Lamya Kaddor. Uświadamia czytelnikowi co czują „niemieccy Turcy” oraz jak są traktowani w Niemczech i w Turcji lub kim sami się czują. Lamya Kaddor uczy wielu Turków mieszkających w Niemczech. Artykuł wspomina też trochę o tym co dzieje się teraz w Turcji. Także w sobotnim wpisie wyjeżdżamy za granicę i to dwie.

„Wielu niemieckich Turków czuje się jeszcze za mało przyjętych. Również dlatego identyfikują się z Erdoganem (prezydent Turcji – przyp. MikeHarry) i jego opowieściami o dumie i sile.

Wpis gościnny Lamyi Kaddor.

Turcja jest najlepszym krajem na świecie. Takie i temu podobne zdania słyszałam przez ostatnie 13 lat od młodych niemieckich Turków jako nauczycielka w Zagłębiu Ruhry. Tak jak przedtem nadal dzieci i młodzież zafascynowani są ojczyzną swoich pradziadków. Sami znają ją tylko z urlopów albo myślą że znają. Gwarancją tego że Turcja jest najlepszym krajem na świecie zdaje się być dla nich jej prezydent – Recep Tayyib Erdoğan.

Tą obietnicą turecki rząd przynajmniej obejmuje swoich współobywateli w Niemczech. Wiele moich uczennic i uczniów z turecką historią pochodzenia identyfikuje się z wyznawanymi przez turecki rząd wartościami takimi jak: duma, honor i siła. Czują się wartościowi i częścią tej narracji. W Niemczech przeciwnie, czują się uzależnieni. Młodzi niemieccy Turcy nie czują się jak część całości, ale w najlepszym razie jak mniejszość, na którą patrzy się z góry z nieufnością i brakiem zaufania.

Obcy w obu kulturach
Moi uczniowie z tego kręgu kulturowego czują się odrzuceni i dyskryminowani. Nic dziwnego więc że wielu na moje pytanie któremu narodowi i któremu państwu się powinni podporządkować ?odpowiada jasno i bez wahania: Jesteśmy Turkami. Żeby stwierdzić w następnym zdaniu że w Turcji nazywani by byli Niemiaszkami.Teraz dwa toki myślenia, a później wyjaśni się im ich własny dylemat.Są niemieccy Turcy, którzy dotarli do ważnego i widocznego miejsca w naszym społeczeństwie. Są to fantastyczni artyści, literaci i naukowcy, bez których Niemcy były by biedniejsze. Ale są też tacy, którym jest wyraźnie trudniej przeżyć socjalną akceptację. Po prostu jest im łatwiej uznawać siebie samych za Turków niż za Niemców. To tkwi też w naszych debatach, które od dziesięcioleci są prowadzone ze stereotypami: Turcy nadchodzą, ratuj się kto może – zatytułował swój egzemplarz der Spiegel w 1973 roku.

Stereotypy o Turcji nadal istnieją
Wiele moich uczniów i uczennic z tureckimi korzeniami skarży się też dzisiaj na jednostronne sprawozdania i doniesienia w mediach. To że prezydent Erdogan nie reprezentuje całej Turcji nie jest wystarczająco jasno podane. Gdy mówi lub pisze się o polityce Erdogana to zawsze kojarzy się to z Turcją. Chociaż oczywiście zachowanie tureckiego prezydenta potwierdza ten stereotyp: On jest Turcją, a Turcja jest nim.

Faktycznie jest często zapominane że Turcja stoi teraz przed swoim największym od założenia państwa wyzwaniem w polityce wewnętrznej: Eskalacja konfliktu z Kurdami i terrorystyczna organizacja PKK (Partia Pracujących Kurdystanu – przyp. MikeHarry) jest aktywniejsza niż przed kilkoma laty. Państwo Islamskie również przeprowadza zamachy terrorystyczne w Turcji. Kraj przyjął 3 miliony syryjskich uchodźców, a gospodarka popadła w zapaść i próba puczu w poprzednim roku też zostawiła ślady. I to są w tym czasie największe i najwidoczniejsze wyzwania.

Partia rządząca AKP w ogóle i Erdogan w szczególności mają swój udział w rozwoju powyższego. Najpóźniej od protestów w Gezi-Parku i stłumienia tego ruchu przemocą i pałkami w roku 2013 jest to coraz wyraźniejsze. Żadnych pytań, Erdogan zrobił przede wszystkim dużo ważnego i dobrego dla kraju oraz poprowadził go sporo i wyraźnie na przód. Ale te sukcesy się kiedyś odwróciły i tureckie społeczeństwo jest coraz bardziej podzielone, a rząd coraz rzadziej wybiera praworządne i konstytucyjne środki aby znaleźć rozwiązanie problemu.

Wielu Turków nie życzy już sobie wstąpienia Turcji do UE
W tej sytuacji nie tylko wielu Turków, ale też niemieckich Turków otwarcie wyraża tęsknotę za silną ręką,która nie ustąpi tym wyzwaniom (podejmie je – przy. MikeHarry). W Erdoganie widzą urzeczywistnienie tego, a on sam w usilnie forsowanej transformacji do systemu prezydenckiego jedyną możliwość stawienia czoła przeciwnikowi, który według jego przekonania czai się wszędzie.

Od pomysłu że Turcja mogła by stać się częścią Unii Europejskiej coraz więcej niemieckich Turków nabiera dystansu. Nie chcą go już więcej urzeczywistniać, a zamiast tego skarzą się na nieuczciwość unijnych partnerów w rozmowach akcesyjnych. Turcja powinna się przeorientować na inny kierunek – tak to często brzmi. Do istniejącej i rosnącej nieufności rzuca im się w oczy że z Niemiec wydalono 13 imamów islamskiego związku wyznaniowego Ditib (organizacja koordynująca w całych Niemczech działania społeczne, religijne i kulturalne meczetów i gmin muzułmańskich z Niemiec, które do niej należą z siedzibą w Kolonii – przyp. MikeHarry), którzy na zlecenie tureckiego rządu donosili na członków swojej gminy muzułmańskiej.Śledztwa przeciwko imamom z Ditib trwają i rośnie polityczna presja na największe islamskie organizacje w Niemczech.

Dlatego organizacja Ditib powinna zrewidować swoje struktury jeśli chce być uważana za islamskiego partnera do rozmów w Niemczech. Musi być też niezależna i samowystarczalna. Oderwanie się od Turcji było by właściwym i ważnym krokiem. Ale to oznaczało by też ogromne straty finansowe., które nie były by przypuszczalnie zrekompensowane niemieckiemu państwu. Kto powinien w przyszłości opłacać imamów? Duża część z 900 pracujących imamów, którzy w wielu miejscach robią dobrą robotę było by bezrobotnych i wyjechałoby do Turcji. Chcemy tego?

Samo oderwanie się od Turcji nie wystarczy żeby wiarygodnie reprezentować tutaj interesy muzułmanów. Ditib wzbrania się przykładowo ciągle przed współpracą z mniejszymi i liberalniejszymi reprezentantami muzułmanów takimi jak związek e.V (pozarządowa organizacja na rzecz ochrony środowiska i natury w Niemczech – przyp. MikeHarry). Sama praca w tak zwanym Zarządzie Koordynacyjnym Muzułmanów, w którym zasiadają największe islamskie organizacje i te o podobnych przekonaniach jest przyćmiewana przez intrygi w ich wewnętrznych władzach. To też musi się zmienić

Wrogość do islamu jako zabójczy argument
Wszystkie te różnorodne tła prowadzą w końcu do dalszego i naglącego problemu. Nie mało Turków jak i niemieckich Turków zwęszyło w krytyce Ditibu jak i tureckiego rządu islamofobię/wrogość do islamu. Ale to się zgadza bo odrzuca się ich z powodu tego że są muzułmanami, a nie Turkami. To da się przypisać rasistom i prawicowo-populistycznym politykom, ale nie większości mieszkańców Niemiec.

Musi być możliwe krytykowanie AKP i Ditib tez publiczne bez wyciągania maczugi islamofobi. Jest też niebezpiecznie lekceważyć rosnący problem wrogości do islamu aby zmusić do milczenia politycznie nieprzyjemnych (niepoprawnych – przyp. MikeHarry) krytyków. Obserwuję też że przez lata współbojownicy w walce o niemiecko-tureckie i muzułmańskie interesy czują się urażeni gdy też są nagle traktowani jak wrogowie i atakowani jak mówią coś krytycznego o Erdoganie lub Ditib. Ważni sympatycy Turków i niemieckich Turków grożą że są zastraszani lub będą zastraszać.

Na koniec turecka partia rządząca i prezydent Erdogan urastają na sporze z Niemcami. Sprawa z uchodźcami doprowadziła do tego że Turcja zyskała na znaczeniu dzięki naszej polityce wewnętrznej. Aresztowanie dziennikarza die Welt-u Deniza Yucela przyniosło kolejny konflikt. W jego następstwie w wielu gminach utrudniane są wystąpienia polityków wysokich rangą z Turcji. Też jak turecki minister gospodarki Nihat Zeybekçi w Kolonii i turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu w Hamburgu mogli mówić że było by rozsądniej dla takiej demokracji jak Niemcy nie rzucać tureckim politykom kamieni na drogę (pod nogi – przyp. MikeHarry). Tylko tak zarzut wadliwej praworządności i ograniczonej wolności wypowiedzi może być wiarygodnie przekazany do Turcji.

Nie możemy pochopnie generalizować (uogólniać)
Tak turecki rząd jak i nasza polityka znajdują się teraz w walce wyborczej (kampanii) i żyją często według schematu przyjaciel-wróg z powodu polaryzacji i politycznej retoryki. Niemiecko-turecki konflikt już od dawna nie dotyczy tylko polityków z obu krajów. Najmocniej trafia w niemiecko-tureckich współobywateli. Każdy kto stawia ich pod ogólnym zarzutem niedemokratyczności i braku praworządności myśli/uważa oczerniająco w stosunku do nich tylko dlatego że sympatyzują z Erdoganem i wzmacnia to napięcie. Wielu niemiecko-tureckich współobywateli czuje się przez to zmuszonych do obrony Erdogana i jego polityki ponieważ wiążą z nimi części swojej tożsamości.

Rozwiązanie może wyglądać tak: Wszyscy powinniśmy mimo politycznych i społecznych napięć zachować zimną krew i pozostać spokojnymi. Musimy rozpoznać że my jako niemieckie państwo musimy przedkładać więcej propozycji i oferować więcej wartości żeby młodym Niemcom z tureckimi korzeniami zapewnić równoważne i takie samo miejsce w naszym społeczeństwie. W przeciwnym razie młodzi Niemcy z tureckimi korzeniami będą musieli dalej zabiegać o swoją prawowitą rolę w tym kraju. Jednocześnie muszą oni zaprzestać pochopnego i lekkomyślnego odrzucania krytyki tureckiego rządu jako wrogiej Turcji czy islamowi. Ostatnio nie chodzi tu o pro-Erdogan albo kontra Erdogan. Chodzi o nas samych. Chodzi o nas wszystkich. Chodzi o naszą wspólną tożsamość w Niemczech.”

Oryginalny artykuł: http://www.zeit.de/gesellschaft/2017-03/deutschtuerken-tuerkei-ditib-werte-zugehoerigkeit/seite-2

Napis pod pierwszym zdjęciem na stronie 1: „Fani tureckiego prezydenta Erdogana na manifestacji w Berlinie w lutym 2014 roku”.

Napis pod video: „Turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu na spotkaniu z Sigmarem Gabrielem (polityk i samorządowiec z SPD, były premier Dolnej Saksonii oraz były minister gospodarki, środowiska i energii. Od 2017 roku minister spraw zagranicznych) powiedział że Niemcy zaniechają przygotowań do referendum konstytucyjnego”.

*Wierzę że sobotni wieczór z geopolityką i opinią niemieckiej nauczycielki tureckiego pochodzenia się spodobał bo się namęczyłem. Zachęcam też do dyskusji w komentarzach na temat tego tekstu. A jutro wracamy z bliskiej zagranicy bo już jutro kolejna petycja!….

Chrześcijańska odpowiedzialność kanclerza Niemiec

Nie wiem za praktykowanie jakich chrześcijańskich wartości w polityce odznaczenie dostała Angela Merkel. Niby dlatego że jest narażona na krytykę za swoje przekonania i narażona również na wrogość. – Tak wyjaśnia fundacja, która przyznaje niemieckie nagrody „Eugen Bolz Preis”. Kanclerz Niemiec przyjmuje na siebie za coś odpowiedzialność jak przekonuje prezes konferencji niemieckich biskupów – Reinhard Marx. Odznaczenie/ nagroda ma zostać wręczone/na kanclerzycy 1 lutego w Stuttgarcie.

Prezes rady fundacji i nadburmistrz Rottenburga z CDU – Stephan Neher podkreśla wstawiennictwo kanclerzycy za humanitarnymi i chrześcijańskimi wartościami w UE. Czy Merkel wstawia się za tymi wartościami przyjmując bez weryfikacji uchodźców z Afryki Północnej twierdząc że pochodzą z Syrii? Czy wstawia się za nimi przyjmując z inkryminowanymi pontoniarzami potencjalnych terrorystów? I czy wstawia się za chrześcijańskimi wartościami przyjmując przyszłych beneficjentów Sozialamtu (niemieckiej opieki społecznej).

eug0
Merkel wprowadziła powołała podobno wielu honorowych *pracujących społecznie i nieodpłatnie) urzędników do kultury powitalnej Niemiec i odcięła się od prawicowo radykalnych ruchów i partii.

Źródło: https://www.kirche-und-leben.de/artikel/angela-merkel-wird-fuer-christliche-verantwortung-geehrt/

Eugen-Bolz-Preis – ta nagroda wg. statutu fundacji ją przyznającej przyznawana jest osobom, które w szczególnie wybitny sposób żyją, działają i myślą. Szczególnie chrześcijański? Aby otrzymać takie odznaczenie trzeba czynić bardziej postrzegalnymi i przyswajalnymi dla społeczeństwa wspomnienia o straconych (zamordowanych w egzekucjach) czołowych politykach z czasów narodowego socjalizmu i byłych prezydentach federalnych Niemiec. Czy Angela Merkel naprawdę zasłużyła się w tych kwestiach? Od 2014 roku laureaci tej nagrody/tego odznaczenia otrzymują dodatkowo 5 tysięcy euro. Dla kanclerzycy Niemiec będzie to zapewne znaczna dotacja (jałmużna?) i jak śmiem mniemać Merkel przekaże te pieniądze w całości biednym tj. pokrzywdzonym na wojnie w Etiopii podpalanym (kolor skóry :D) kobietom i dzieciom, które przybywają do Europy na pontonach w poszukiwaniu schronienia przed wojną, a broń Boże (ale który? :D) nie w celu brania zasiłków czy ścinania głów niewiernym psom lub gwałcenia niewiernych suk :).

Laureatką ww. nagrody jest między innymi polska lekarz psychiatra i przyjaciółka papieża Jana Pawła ll – Wanda Wiktoria Półtawska, która przeżyła więzienie w niemieckim obozie zagłady w Ravensbrück, a nagrodę otrzymała w 2006 roku. (Ur. 1921 w Lublinie) Pani doktor Była obecna przy śmierci Karola Wojtyły i jest też Damą Orderu Orła Białego.

poltw

Fundacja Eugen-Bolz-Stiftung założona została w 1949 roku i od tego czasu pielęgnuje wspomnienia o katolikach zamordowanych przez narodowych socjalistów i mężu stanu – Eugenie Bolzu – patronie fundacji. Do fundacji nalezą przedstawiciele diecezji i miasta Rottenburg oraz Stuttgartu. Byłymi laureatami nagrody jest też wiele innych ofiar nazizmu i obozów koncentracyjnych. Tych, którzy przeżyli to piekło.

*Eugen Bolz – niemiecki polityk, członek katolickiej partii i prawnik. Były poseł Reichstagu: 1912-1918 i 1920-1933. Były członek weimarskiego Zgromadzenia Narodowego i członek Landtagu Wirtenbergii, a następnie prezydent landu o tej samej nazwie. Był też ministrem spraw wewnętrznych i sprawiedliwości. Przeciwnik nazizmu zaangażowany aktywnie w opozycje antyhitlerowską i antynazistowską.

eugbo

**Co do samego uhonorowania kanclerzycy Niemiec ww. nagrodą/odznaczeniem to moje źródło z Drezna uważa że jej się ta nagroda nie należy bo jakby to ująć – kanclerz Niemiec „nie spełnia warunków” potrzebnych do jej przyznania. Źródło twierdzi że przyznając jej te nagrodę konferencja biskupów katolickich w Niemczech i kościół chcieli się po prostu podlizać kanclerzowi, a dwie wymienione instytucje są zinfiltrowane i obsadzone przez zdrajców :).