Gra (The Game) 1997

 

Fabuła tego amerykańskiego dreszczowca jest neutralna i przyjemna, a akcja chociaż jej mało trzymająca w napięciu i zawrotna. Thriller, którego premiera była w 1997 roku był różnie odbierany i okrytykowany i został też nominowany do jednej nagrody. Ale celem mojego wpisu nie jest powtarzanie opinii krytyków, odbiorców i widzów tylko powtarzanie po mnie :). Film w reżyserii Davida Finchera trwa dwie godziny i osiem minut i został trochę przereklamowany w zwiastunach i na opakowaniach DVD. Fincher jest też reżyserem kryminału „Siedem” . Siedem” nie odniósł jednak tak kasowego sukcesu w kinach jak ten dreszczowiec, ale mimo to amerykański tygodnik „Bravo” umieścił go na liście stu najbardziej przerażających filmów w historii kina. Zanim opiszę w skrócie o co chodzi w „The Game ” należy wspomnieć słowo do anachronicznego gatunku filmowego, do którego jest zaliczany tj. do neo-noir.

Noir (fr.  – czarny) to podgatunek filmowy, który rozwijał się w USA w latach 40. XX wieku w filmach gangsterskich. Takie filmy nie ukazywały spraw wprost jako dobre lub jako złe oraz unikały moralizowania, oceniania i happy endów. Często ukazywały zboczenia i zbrodnie, które były niewyjaśnione. Były to filmy gangsterskie, więc ich akcja toczyła się głównie w nocy, a ze względu na czasy i charakterystyczne dla nich efekty specjalne i inne problemy techniczne były czarno-białe. Najczęściej bohaterami filmów z podgatunku noir byli prywatni detektywi, jakieś ciemne typy i ludzie przypadkowo wplątani w porachunki gangsterskie lub inne nie do końca losowe zdarzenia, na których przebieg nie mieli wpływu. Tak jest i w przypadku głównego bohatera „The Game” granego przez Michaela Douglasa.

Podgatunek neo-noir natomiast czerpie z przestarzałego noir, ale uaktualnia ten gatunek o bardziej dzisiejsze elementy wizualne i efekty specjalne. Filmy są przede wszystkim kolorowe, a fabuła traktuje o motywach, stylach, treściach i sprawach, atrakcyjnych i ciekawych dla widza w latach 90. i 20. XXl wieku. Słowem – o sprawach aktualnych :).

game

I tak ważny, bogaty, samotny i zarozumiały bankier Nicholas van Orton (Michael Douglas) na swoje 48. urodziny dostaje od brata, z którym rzadko się spotyka niecodzienny prezent.  – Zaproszenie/bilet na podróż/wycieczkę/wakacje, które okazują się być swojego rodzaju grą w realu organizowaną dla klientów przez firmę zwaną CRS. Z tytułu takiego że jest to prezent to rachunek i to wcale nie mały płaci brat miliardera-inwestora i naszego głównego bohatera w jednym. Stateczny i poważny człowiek pojawia się więc w firmie organizującej takie wakacje i wypełnia szereg formularzy z głupimi pytaniami np. takimi o dręczenie małych zwierząt i onanizowanie się, przechodzi szereg badań i nie do końca świadomie wyrażą zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych, które podaje w kwestionariuszach. Po całym dniu badań i testów psychologicznych spędzonych w firmie słyszy od jej szefa że się do niego odezwą z odpowiedzią czy zakwalifikował się do „Gry” czy też nie. Za kilka dni będąc na posiedzeniu zarządu swojego banku odbiera telefon z odpowiedzią że jego zgłoszenie zostało rozpatrzone negatywnie, a już napalił się na wzięcie udziału – przyjęcie takiego prezentu, chociaż z początku podchodził do tego sceptycznie i nie traktował sprawy poważnie, a bardziej jako zawracanie tyłka pierdołami. Próbuje dodzwonić się do brata aby powiedzieć mu że jednak nie będzie miał czasu na jego urodzinowy prezent wstydząc się przyznać że nie przeszedł testów.

Mimo negatywnego rozpatrzenia zgłoszenia Orton jednak bierze udział w grze, a o jej rozpoczęciu się przekonuje się gdy przemawia do niego….telewizor. W jego wilii są poukrywane kamery i od tej pory nic w jego życiu prywatnym, zawodowym ani towarzyskim nie dzieje się przypadkiem, a spotyka dziwnych ludzi i uczestniczy w dziwnych wydarzeniach, na które nie ma wpływu, ale domyśla się że ktoś je reżyseruje. Jest śledzony przez prywatnego detektywa, któremu kradnie pistolet, który na koniec filmu o mało nie doprowadzi do pierwszego i ostatniego trupa w tej historii. Jest wielokrotnie oblewany drinkami przez tą samą kelnerkę, która jak się potem okaże jest ważną figurą w tej grze. Nawet tak ważną jak on w swoim banku. Miliarder zostaje uwięziony z nią w windzie, uciekają razem przed ochroną, ktoś wynajmuje na jego nazwisko pokój w hotelu uprzednio kradnąc mu jego kartę kredytową, a w pokoju hotelowym wynajętym na jego nazwisko czeka go włączony „dziwny” film i zdjęcia roznegliżowanej kobiety. Trochę białego proszku na lustrze…..Jednym słowem facet ma na każdym kroku pecha i wszystko dookoła działa przeciwko niemu, tak aby go w coś wrobić. Facet przestaje powoli wierzyć że to tylko taka urodzinowa gra, wakacje, na które miał wyjechać bo prezent zaczyna stopniowo niszczyć mu znajomości i całe życie, przede wszystkim zawodowe.

Norton się wreszcie wścieka i jest zdeterminowany aby znaleźć stojących za grą, którzy jak się okazuje ograbili go nie tylko z kilkuset milionów dolarów oszczędności, ale też z firmowych pieniędzy, które miał na pensje dla pracowników i z pieniędzy klientów. Gdy w końcu traci wszystko to jedyna przyjaciółka – kelnerka, która ciągle oblewała go drinkami zdradza go, a on sam ląduje bez kasy i dokumentów w Meksyku. Przedostaje się jednak nazad do USA, a czuje się jak po upojnej nocy ćpania i picia. I tak oto bez pieniędzy szuka ludzi, którzy go wrobili, okradli i próbowali zabić. Chce to udowodnić nawet gdy te próby czasami graniczą z szaleństwem. Czy mu się uda? Czy zastrzeli kogoś przez prezent urodzinowy? I czy to na pewno tylko taka zabawa, gra? Zabawa życiem 48-mio letniego brata inwestora przysparzająca go czasami o minizawały serca. I co w tej historii jest rzeczywiste, a co tylko iluzją? Filmy noir słyną bowiem z  mieszana i przenikania się tych dwóch aspektów…..

Od autora

Produkcja nie jest bardzo zbrutalizowana i zwulgaryzowana, ale nie brakuje w niej żartów, czasami sprośnych i elementów zaskoczenia widza. Sytuacje przeżywane przez głównego bohatera są nie do wiary, niemożliwe po prostu że ktoś może mieć tyle pechów jeden po drugim na raz. Gdy Orton angażuje się w przyjaźń z drugą główną bohaterką  – Christine (w tej roli: Deborah Kara Unger) żeby potem przekonać się że jednak nie jest jego przyjaciółką i chcieć ją zastrzelić, a na koniec historii zaprzyjaźnić się z nią nazad można przeżyć to tak samo jak on i doznać emocjonalnego rozstroju przed monitorem bądź ekranem. Orton myśli w końcu że padł ofiarą spisku, w który wciągnął go własny brat i w jakże obrzydliwy sposób bo przez prezent urodzinowy. Myśli tak do tego stopnia że prawie go zabija, ale czy aby realnie? i że prawie popełnia samobójstwo myśląc że popełnia je na prawdę. Widz dostaje te wydarzenia widziane z perspektywy ofiary „Gry„, więc odbiera tę historię tak samo jak Orton – jej główny bohater. A przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie.

Wyobraźcie sobie że większość ludzi, których spotykacie od tej chwili – wasi przyjaciele, rodzina, znajomi, współpracownicy, prawnicy i policjanci oraz kelnerzy – zupełnie przypadkowe, nieznajome osoby to obsługa „Gry„, do której zostaliście wciągnięci przez osobę najbliższą. Wszyscy dookoła pracują dla jakiegoś biura podróży lub firmy organizującej inne rozrywki, a wy jesteście ich klientami. Dziś wieczorem przemówi do was telewizor, a gdy jutro rano wyjdziecie z domu do pracy lub do pośredniaka to też nic nie stanie się przypadkiem bo uczni to ktoś kogo nie zauważacie, a kto was śledzi na zlecenie i robi wam zdjęcia. Domyślcie się kto zrobił wam taki prezent i kto za wszystko płaci :). Czy gdy już odkryjecie że to spisek, którego wy i wasze konto bankowe jesteście ofiarą, a bliska wam osoba siedzi w tym spisku po uszy cały czas was okłamując i zwodząc to czy wpadniecie w panikę? W obłęd? Zaczniecie się drzeć i strzelać do wszystkich wkoło?

Gorąco polecam seans tej starej już produkcji 🙂 Mimo wszystko nie jest nudna.

Dane techniczne

(Te, których jeszcze nie ma na górze :P)

Boxoffice: 109 milionów 423 tysiące i 648 dolarów

Nagrody: jedna nominacja do Saturna

Rok premiery: 1997

Kraj produkcji: USA

Gatunek: Thriller, dreszczowiec, neo-noir

Role główne: Michael Douglas Deborah Kara Unger

Reżyseria: David Fincher

Czas trwania: dwie godziny i osiem minut

(….albo i już są :D. )

 

Reklamy