Zakazana historia ludzkości – J. Douglas Kenyon cz.1

Jak oficjalna nauka fałszuje prawdziwe początki cywilizacji.

Książka liczy 375 stron i jest zbiorem artykułów z amerykańskiego czasopisma „Atlantis Rising”. Autorzy zebranych tekstów pisują do niego, a zebrał je i zredagował Douglas Kenyon – jego redaktor naczelny.

Kenyon to mieszkający w Montanie geolog interesujący się starożytnymi tajemnicami, niestandardową tj. tą nieortodoksyjną i nie uniwersytecką nauką oraz niewyjaśnionymi anomaliami. Pismo „Atlantis Rising” założył w roku 1994, a artykuły w nim zakrawają na „Ancient Aliens” („Starożytni kosmici”). A o tekstach zebranych w książce niech najlepiej zaświadczy sam jej tytuł i tytuły rozdziałów, które przytoczę w tej części wpisu. Niektóre z nich po swojemu skomentuję, a notka o tej książce będzie trzyczęściowa i obszerna ponieważ informacji w niej jest dużo.

Zbiór czyta się ciężko i długo. Autorzy rozwodzą się szczegółowo nad elektrycznymi, mitologicznymi lub geologicznymi sprawami technicznymi co przeciętnego czytelnika – nie zainteresowanego tymi tematami może irytować i nudzić. Czytałem zbiór ze dwa miesiące i często miałem ochotę ze złości przerwać w trakcie, gdyż większości wywodów naukowców Kenyon`a nie rozumiałem albo mnie to po prostu nie obchodziło!
Autorzy artykułów

Teksty są naukowe bądź pseudonaukowe. Zależy kto je czyta i z której strony na nie patrzeć. Jest ich 42 i jedne są bardziej ciekawe, a inne mniej. Tacy badacze jak Graham Hancock, Robert Schoch, Zecharia Sitchin, David Samuel Lewis, Peter Bros i Len Kasten oraz sam Kenyon i wielu innych przedstawiają czytelnikowi alternatywną historię ludzkości. Taką niekonwencjonalną tj. nie nauczaną na uniwersytetach za co są odżegnywani od czci i wiary, wyklinani i odseparowywani ze środowiska akademickiego przez swoich kolegów naukowców.

Egiptolodzy, geolodzy, dziennikarze, technicy, lekarze, bibliotekarze, filozofowie, astronomowie i nawet wojskowi wyjawiają nam tajemnicę cudów świata i innych dzieł ludzkich rąk takich jak np. piramidy w Gizie ; które wg. nich wcale nie miały być grobowcami faraonów. Co prawda w te niekonwencjonalne rewelacje trudno będzie uwierzyć przeciętnemu czytelnikowi, który skończył państwowe szkoły i uważa że Atlantyda to mit Platona :).

Autorzy tekstów „Atlantis Rising” uważają bowiem że to był rzeczywisty ląd i umiejscawiają go nawet w różnych punktach na świecie! Ale takie szczegóły już w opisie poszczególnych rozdziałów i tematów artykułów….

20190310_185226

Sprawy techniczne
Zbiór zawiera oczywiście wstęp, czyli sporo słów od Kenyon`a i dział z krótkim opisem autorów artykułów oraz na końcu podziękowania dla wybranych osób od redaktora min. dla jego żony, rodziców, grafika i sponsorów wydania zbioru.

Najmniej z tego interesująca jest wybrana bibliografia, a szczegóły techniczne książki takie jak np. wydawnictwo i tłumacz polski podam w ostatnim wpisie o nie.

Dawne modele się nie sprawdzają: darwinizm i kreacjonizm pod ostrzałem

1. Teksty z tym numerem popełnił Will Hart – dziennikarz, a jego teksty dotyczą darwinizmu i szukania brakującego ogniwa w ewolucji człowieka, roślin i zwierząt. Konfrontuje też ze sobą w sposób odmienny od tego niż robi to konwencjonalna – akademicka nauka kreacjonizm i darwinizm.

2. Artykuły dziennikarza Davida Samuela Lewisa dotyczą prawdziwości sporu między ewolucjonizmem, a kreacjonizmem, czyli teksty z tym numerem są dosyć nudnym i upierdliwym męczeniem teorii stworzenia i darwinizmu.

3. Teksty redaktora zbioru traktują o sposobach fałszowania książek akademickich i o tuszowaniu faktów naukowych przez mainstreamow`ych naukowców. Akademików, doktorów, profesorów, egiptologów. Kenyon uważa bowiem że od lat jesteśmy przez naukowców i nauczycieli okłamywani, a kłamstwa dotyczą tematów poruszanych w jego zbiorze artykułów.

Argumenty za katastrofizmem: Zmiany na ziemi nagłe i stopniowe

4. Ta cyferka należy do Williama P. Eigles`a. Wspomina on min. doktora geologii Roberta Schoch`a i jego kontrowersyjne poglądy na historię naturalną. O działalności Schoch`a napiszę jeszcze przy okazji jego artykułu, a na tym etapie musi wam wystarczyć fakt że jedną z jego książek też przeczytałem i opisałem:

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/03/09/zapomniana-cywilizacja-robert-schoch-2017/

5. Dział Davida Lewisa, w którym rozwodzi się on nad kataklizmem z roku 9500 p.n.e i nad Platonem oraz jego relacjami o Atlantydzie. Czy była ona prawdziwym lądem? A relacje starożytnego filozofa o niej należy traktować jak źródło historyczne? Lewis porusza też temat zlodowaceń na ziemi. Zwłaszcza tych starożytnych.

6. Peter Bros przytacza argumenty za potopem biblijnym jako faktem historycznym. – Katastrofą naturalną. Takich potopów było rzekomo w dziejach świata więcej, a mity i relacje o nich występują w księgach wielu starożytnych i współczesnych kultur, społeczeństw i religii! Autor odkłamuje też znane ogółowi zainteresowanych wiadomości o epoce lodowcowej zwanej tutaj – lodową.

7. John Ketler. Pisze on o katastrofizmie, który zyskuje coraz więcej zwolenników i innych ideach z nim związanych. Dużo i nudno rozwodzi się też nad życiem i działalnością radzieckiego Żyda – psychiatry i psychologa Immanuela Velikovsky`ego. Naukowiec ten, zmarły w 1979 roku był autorem wielu książek, w których to reinterpretował i odkrywał na nowo wiele faktów historycznych. Naukowiec był przez środowiska akademickie ignorowany i wyśmiewany :). Velikovsky (rus. Wielikowski) był podobno prekursorem katastrofizmu.

Ketler szczegółowo opisuje ataki na tego naukowca na jakie zasłużył on sobie swoimi kontrowersyjnymi i niekonwencjonalnymi poglądami. Ataki i męczarnie jakie zafundowali mu koledzy-naukowcy.

8. Dział należący do dziennikarza naukowego Steven`a Parsons`a. Dział nosi tytuł „Groźna amnezja planetarna”, a jeden z jego artykułów przedstawia dowody na to że protocywilizacja wyginęła przez pradawny kataklizm podobny do tego, który zmiótł z powierzchni ziemi dinozaury. Czy przed naszą erą również uderzyła w ziemię planetoida? Asteroida? Statek kosmiczny? Inna planeta?……

Czy w ten sposób została zmieciona z powierzchni ziemi cywilizacja zamieszkująca ją przed szeroko pojmowaną przez nas starożytnością? I czy ta cywilizacja była bardziej zaawansowana technicznie niż my teraz albo nawet kontaktowała się z kosmitami?! Ci ostatni mieli rzekomo odwiedzać ziemię w starożytności (paleokontakt) i uczyć żyjące na niej istoty! Może nawet krzyżowali się gatunkowo z homo-sapiens! Czy kosmici uprawiali kiedyś seks z ludźmi i mieli z ich kobietami potomstwo?!

No, cóż wg. Biblii robiły coś takiego anioły….A może chodzi o jedno i to samo?

9. „Boże gromy” napisane przez Mel`a i Amy Acheson`ów. Małżeństwo autorów łączy mitologicznych bogów (min. greckich) z planetami Układu Słonecznego. Dowodem na te związki mają być takie nazwy jak Jowisz, Saturn, Wenus, Mars (bóg wojny). Teksty mitologiczne często wspominają o tym że bogowie ci władali gromami – są one opisywane jako broń wielu z nich, a na planetach takich jak mars są ślady wyładowań elektrycznych przypominających uderzenia piorunów w ich powierzchnię. Małżeństwo autorów twierdzi że to właśnie greccy bogowie zrobili miotanymi przez siebie w walkach piorunami blizny planetom.

Nie tylko powierzchnia marsa ma być okaleczona piorunem, poza tym na nim znajduję się Twarz w rejonie Cydonii. Szerzej nt. w dziale Zecharii Sitchina, w którymś z kolejnych wpisów o tym zbiorze…

20190310_185456

Cywilizacja jest starsza niż sądzono dotychczas

Trzeci, główny temat w zbiorze, a w nim zaczynają się podrozdziały z artykułami od nr. 10 🙂

10. Ponownie David Lewis w dziale pt. „Zagadka prehistorii Indii”. Na podstawie datowania odkryć w zatoce kambijskiej (jakieś znaleziska pod wodą) stawia pod znakiem zapytania dotychczasową – akademicką, ortodoksyjną i konwencjonalną wiedzę nt. rozwoju cywilizacji w rejonie morza arabskiego.

Dzieje pierwszych Hindusów miałyby rzekomo nie przebiegać tak jak uczą tego po uniwersytetach, a przed formalnie znaną nam teraz starożytnością istniał tam kontynent zwany Mu lub Lemuria i rozciągał się od dzisiejszego Madagaskaru do brzegów Australii. Przy okazji w jego skład wchodziły lądy zwane dzisiaj Indiami czy Sri Lanką. Żyjące tam protocywilizacje miałyby zostać zalane przez podnoszenie się wód na skutek topnienia lodowców bądź nawet zniszczone w starożytnej wojnie atomowej :D.

Dość wspomnieć tzw. wimany – pojazdy latające, na których hinduscy bogowie przylatywali na ziemię z kosmosu! (UFO?, paleokontakt?, „Ancient Aliens”?). Pojazdy były też rzekomo używane w celach wojskowych np. do zrzucania z nich przez bogów broni jądrowej :D. Natomiast w celach cywilnych transportowano nimi postacie z wyższych sfer ówczesnych społeczeństw.

Od MikkeHarry`ego
Jak widać większość opisów jest ode mnie :D. Nie przepisuję na bloga książki, a swoimi słowami opisuję jej treść/zawartość na podstawie spisu jej treści. Nie przytaczam funkcji, zawodów i tytułów wszystkich autorów aby skłonić was drodzy czytelnicy moich wypocin do samodzielnego poszperania w internecie. A tematów i nazw wszystkich rozdziałów,podrozdziałów i tytułów artykułów nie przytaczam bo po prostu nie mają one za wiele wspólnego z treścią tekstów i nie mają też większego znaczenia nie mówiąc czytelnikowi zupełnie nic o tym co pisze autor.

A że ten wpis jest długi i nudny albo głupi i śmieszny bo traktuje o pierdołach? –

Hmmmm, jaki jego bohater (książka) to taki wpis 🙂

I zapraszam na dalsze części opisów tych artykułów….

Opole w Siedlcach?

Info dosłownie z przed chwili:

Media społecznościowe obiegła właśnie wieść że prezydent naszego w pełni zelektryfikowanego i odkułaczonego miasta – Wojciech Kudelski drodzy Siedlczanie złożył na ręce prezesa TVP (Jacka Kurskiego) propozycję aby tzw. „Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej” w Opolu odbył się tym razem w Siedlcach! 😀

A gdzie?  – Na stadionie miejskim, na którym są do tego idealne warunki. Przynajmniej według prezydenta, Siedlec, który stwierdził też że jesteśmy bardzo rozśpiewanym regionem, w którym każdy może śpiewać, trochę lepiej lub trochę gorzej. To ostatnie udowodnił sam na ostatnich Dniach Siedlec:

Dodam że chodzi o obiekt przy ul. Jana Pawła (tam gdzie nowy sąd). To jest stadion z krytą trybuną, który może wg. Kudelskiego służyć jako amfiteatr. Wg. prezydenta mamy też podobno piękne hotele i odpowiednią ilość miejsc w nich.

Tylko co na to mieszkańcy Siedlec? Jest ktoś uzdolniony kto by się zakwalifikował jako reprezentant miasta-gospodarza?  MikeHarry sam czasami śpiewa 😛 I czy artyści z całej Polski będą chcieli do nas przyjechać? Czy Edyta Górniak zaśpiewa hymn? I czy władze miasta nie wprowadzą częściowej prohibicji? i wiele, wiele innych pytań…. Może nawet obyło by się bez „incydentów”, takich jak ten ostatni w Manchesterze.

Prezydent Opola pozbył się imprezy, przez którą jego miasto jest wyśmiewane i wyszydzane gdyż festiwal, którego dzieje sięgają jeszcze głębokiego PRL-u już od dawna jest symbolem kiczu i obciachu, a nie polskiej piosenki. A prezydentowi Kudelskiemu podpowiadam że festiwale piosenki są jeszcze w: Jarocinie, Sopocie i na Woodstocku. One wszystkie mogą odbyć się przecież na siedleckim stadionie, obok nowego sądu przy ul. Jana Pawła!….Za mało cebuli?

Aha, jest jeszcze Eurowizja bo może władze biednej i skorumpowanej Portugalii (jeden z biedniejszych krajów w UE) zechcą się jej za rok pozbyć. Może artystów z całej Europy (do której ostatnio zaliczają się również Australia i Turkmenistan bo były reprezentowane na ostatniej Eurowizji) również prezydent zaprosi do Siedlec na stadion przy ul. Jana Pawła?

A co?! Taka Ameryka Panie!

Tymczasem wczoraj radni miasta po dyskusji w komisji do spraw zagospodarowania przestrzennego, która to dyskusja odbyła się w oczyszczalni ścieków w Strzale poszli zwiedzić sobie ów godny uwagi i jakże zacny obiekt, w którego to budynku wcześniej dyskutowali. A poszli zwiedzać oczyszczalnie ścieków z przewodnikiem! Czy mieszkańcy terenów, których ta dyskusja dotyczyła (Nowe Siedlce) dowiedzieli się przynajmniej przed faktem zebrania się komisji o tym że taka będzie procedować i o czym? I dlaczego w oczyszczalni ścieków? 😀

Więcej materiałów i informacji na ww. temat kiedy indziej :).

*MikeHarry zawsze z wami i zawsze przy was drodzy krajanie tak jak napalm albo rzep 😛

P.S Może by tak artystów eurowizyjnych zaprosić do zaśpiewania w oczyszczalni ścieków? To także wspaniały  i reprezentacyjny dla miasta obiekt, do którego wjazd jest poza miastem :D.

Moda na Pokemony

Miałem trudne dzieciństwo…

pok1

Bo wracało się z podstawówki, a potem początków gimnazjum do domu i o 15:00 były Pokemony na Polsacie. Teraz dzieci dorastają szybciej i jak twierdzi prezydent naszego w pełni zelektryfikowanego i odkułaczonego miasta – Wojciech Kudelski mają swobodny dostęp do alkoholu, a Pokemonów na Poslacie już nawet nie powtarzają.

Pamiętam jak nerwowo sledziło się przygody 10-cio latka Asha Ketchum`a i towarzyszącego mu ciągle Pikachu (ten żółty, elektryczny, z czerwonymi plamkami na policzkach), nie można było oderwać się od szklanego ekranu ogłupiacza (jeszcze wtedy lampowego) podczas każdej potyczki pokemonów. Można było nie jesć, nie pić i się nie załatwiać, ale Pokemony muss było obejrzeć, a najgorsza kara jaką rodzice mogli zagrozić to pozbawienie możliwosci obejrzenia tej bajki. I tak w kółko: codziennie, po szkole, przed odrabianiem lekcji albo zamiast…

Nie muszę chyba dodawać że gdy nastąpiła niespodziewana przerwa w dostawie prądu lub kara za wczorajsze deptanie trawnika pod oknem sąsiadki to dziecko dostawało nagłego i rozpaczliwego ataku histerii, złosci, płaczu, wpadało w amok bo nie mogło obejrzeć Pokemonów…

Te czasy już minęły, a zwierzątka, których większosć nazw znałem wtedy ze słuchu (a jest ich ponad 700 gatunków), teraz już nie pamiętam, a ze wzroku nie umiem odczytać już ich nazw. Mogę tylko je sobie mgliscie przypominać.

Album na naklejki

Kupowało się paczkę naklejek (5) za 5 zł i przyklejało do albumu na miejsca tak jak było podpisane. Album był taki czerwony, a naklejki można było znaleźć też w rogalikach „chipiccao„. Jak ktos miał cos takiego w szkole tom zlatywał się cały korytarz, podobnie jak karty do gry w Pokemony :).

alb

Karty

Talia była wtedy dosyć droga jak na przeciętnego ucznia podstawówki, więc dupę truło się oczywiscie rodzicom :). W paczce kart były jeszcze inne itemy typu kamyczki, żetony itp.

kar

Nazwa

Pokemon – Pocket Monsters (ang.) – Poketto Monsuta (jap.). Gdyż przed anime były to japońskie gry konsolowe firmy Nintendo.

Wspołczesnosć

I tak oto gra/bajka odżyła w formie aplikacji na smartfony, której celem jest to samo co w grach i bajce – łapanie Pokemonów. I w Siedlcach można było zobaczyć korzystających z aplikacji „Pokemon Go” gdyż Pokemony kryją się na miescie, a żeby je złapać trzeba wyjsć z telefonem i chodzić. Zostawię tutaj szczegóły techniczne bo to możecie sobie obczaić po zainstalowaniu aplikacji jak macie dobry telefon, dodam tylko że nie ma jej w wersji polskiej. Aplikacja najpierw pojawiła się w Australii i Nowej Zelandii, a potem w USA. Idea Pokemonów przeżyła dzień po wydaniu aplikacji swojego rodzaju renesans bo ze smartfonami po miescie, Warszawie też zaczęli biegać obecni studenci. Ludzie w wieku 26-27 lat – tacy jak jak, którzy za dzieciaka byli fanami Pokemonów.

pok

Pokemony wodne( Squirtle, Totodile, Kyogre…)można schwytać nad zalewem np., a trawiaste( Bulbasaur, Celebi, Grovyle) w trawie lub krzakach. Typy te okreslają moce i możliwosci jakie posiada dany Pokemon, a jest ich w sumie 18. Niektóre z nich to: ziemne, basniowe, latające, elektryczne, psychiczne, robaki, normalne). Tak, więc idea Pokemonów lączy i przyciąga do siebie nie tylko dzieci, ale i ludzi. Bo oto nie siedząc w domu przed komputerem i z piwem w ręku trzeba się przejsć po miescie i spotkać drugiego trenera lub trenerkę…

Aplikacja ma jedną wadę: korzystają z niej służby specjalne takich państw jak USA bo użytkownik aby dojrzeć Pokemona, który mu się wyswietlił że jest w pobliżu musi włączyć zewnętrzną kamerę smartfona iz robić mu zdjęcie! A dopiero potem przeciągnąć palcem po ekranie z wyswietlonym Pokeballem (okrągła klatka na Pokemony) aby go zlapać. Także przez tą aplikację rożne CIA-je i MOSSAD-y mają dostęp do danych o tym gdzie chodzimy i jakie robimy zdjęcia. Aplikacja wykorzystuje bowiem Google Maps z prawdziwymi nazwami miast, ulic, pomników, placówek i miejsc…. Także nasze schwytane Pokemony mogą zaprowadzić nas nie tylko do drugiej połowy, która też je uwielbia, ale i na przesłuchanie… Kto wie czy to wywiady państw nie były pierwszymi użytkownikami aplikacji? Jedno jest pewne. – Dzięki niej te ostatnie będą mogły łatwiej inwigilować swoich obywateli. Ale tylko tych biegających po miescie za fikcyjnymi stworzeniami z anime i wpatrzonych w ekrany smartfonów.

Pokeball`e

pokeball

Dostałem w szkole na Dzień Chłopaka 😀 lub cos w tym stylu taką plastikową kulkę na sznurku powlekającym gumkę i mechanizmem otwierającym i zamykającym w srodku. Do tego dołączonych było 4 lub 5 figurek Pokemonów z jakiejs masy. Między innymi Bulbasaur i Charizard (ognisty). Przywiązywało się taką figurkę do sznurka i próbowało nią trafić w Pokeball. Gdy figurka trafiła w igłę zamykającą ten ostatni zamykał się z nią w srodku :). Ale była zabawa! 😀

char

Charizard

Nie będę się rozpisywał o generacjach i twórcach gry i anime bo jest ich i tego dużo. Gra powstała oczywiscie nie jedna, a inne informacje możecie przeczytać w sieci. Wymienię tylko kilka podstawowych Pokemonów na koniec:

  • Togepi
  • Pikachu
  • Haunter (duch)
  • Bulbasaur (trawiasty)
  • Pidgeot (latający)
  • Jynx (lodowy)
  • Arbok (trujący)
  • Magnemite (stalowy)
  • Dragonite (smok)
  • Caterpie (robak)
  • Vivillion (robak)
  • Mewtwo (psychiczny)
  • Meowth (normalny), następna ewolucja – Persian

(Pokemon – odc. 1)

ash

(Ash Ketchum, Pikachu i Pokeball)

nint

(Gra Nintendo)

Podziękowania i pierdoły – sprawy blogowe

W ostatnim wpisie o sprawach technicznych postanowiłem że będę wpisy tagował i to faktycznie generuje więcej wyświetleń, ale w zależności od tego jakimi słowami i wyrażeniami się otaguje wpis. Tym co odkryli mojego bloga właśnie dzięki tagom stosowanym już trzeci miesiąc serdecznie dziękuję za męczenie się ze mną, a są wśród nich internauci z tak egzotycznych państw jak Tajlandia, Turcja i odległych jak Nowa Zelandia i Australia. Nie umniejszam też nic czytelnikom moich wypocin z Polski i komunikuję że nie spocznę bo od dzisiaj również wprowadzam nowe udogodnienie techniczne, które najbardziej będzie widoczne dla trafiających na mojego bloga z serwisów Google + I Facebook. A mianowicie opis nad zdjęciem wpisu (lub jego brakiem) nie będzie taki obszerny (ten co się wyświetla na FB. Nie będzie już można przeczytać prawie połowy wpisu bez otwierania go! Wiem że dla użytkowników FB i Google + może być denerwujący 5-cio zdaniowy opis postu urywający się w najmniej oczekiwanym momencie i może to również zniechęcać do dalszej lektury. Ale po to jest na szczęście ta ramka nad guzikiem „Opublikuj”  (takim niebieskim). Moi stali czytelnicy na pewno zauważyli że częstotliwość publikacji się zmniejszyła, a więc dowiedzcie się że nie mam teraz stałego dostępu do internetu, a jeśli mam to do takiego z klawiaturą, na której nie działają niektóre przyciski i stąd Ś bez ptaszka…Ale mam nadzieje że częstotliwość nadrobię jakością, którą już drugi raz w tym roku staram się poprawić wprowadzając innowację do moich publikacji.

Co do pierdół to bodajże przedwczoraj prezydentowi Dudzie pękła guma…A więc załapie się na 500 plus! Myślicie że zrobił to specjalnie?

I wracając do blogowych spraw to z czasem spróbuję połączyć tego bloga z serwisem NK (Nasza Klasa), tak to jeszcze działa :), chociaż już ledwo. Ale najpierw zobaczymy jak się spiszą te małe zmiany…

https://wordpress.com/stats/day/mikkeharry.wordpress.com?startDate=2016-03-05

Tak odnośnie wpisu, który umieściłem przed kilkoma dniami. Tego o powieści pt. „PokójEmmy Donoghue to przypomniała mi się taka anegdota:

„Tatuś zawsze powtarzał mi żebym nigdy i pod żądnym pozorem nie otwierał drzwi od piwnicy, Ale w końcu dziecięca ciekawość zwyciężyła – otworzyłem i zobaczyłem rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem: ludzi, niebo, ptaki, trawę….