Cytat na lipiec

Pozwól że przedstawię Ci moją definicję sprawiedliwości: ja zatrzymuję to co zarobię, Ty zatrzymujesz to co Ty zarobisz. Nie zgadzasz się? Zatem wyjaśnij mi, jaka część moich zarobków należy do Ciebie – i dlaczego?”

 

Walter Edward Williams –

amerykański ekonomista

wa

(ur. 1936-)

*Tak, zgadzam się z murzynem :).

Jako w piekle, tak i na ziemi (As Above, So Below) 2014

Uczona poliglotka Scarlett (w tej roli Perdita Weeks) i córka szalonego naukowca, który popełnił samobójstwo w jednym eksploruje ze swoją świtą (niektórzy koledzy pozbierani po drodze) podparyskie katakumby, w których spoczywa sześć milionów trupów w celu znalezienia grobu słynnego, starożytnego alchemika Nicolasa Flannela.

To w nim ma być ukryty rzekomo kamień filozoficzny. A bohaterowie, jeszcze na początku horroru sobie nieznajomi przedzierają się teraz przez ściany zrobione z czaszek i czołgają się między kośćmi aby dotrzeć do skarbu. Nagrywają swoją eksplorację na kamery video i to co ich spotka w katakumbach. Jak się okazuje wszyscy mają coś za uszami, a na kamieniach i w tunelach, które od setek lat nie widziały światła widnieją tajemnicze inskrypcje po aramejsku oraz znajomy cytat z „Nieboskiej komedii” Dante`go.

as.jpg

Wszyscy miewają dziwne omamy słuchowe i wzrokowe, a wewnątrz katakumb napotykają na sektę kultywującą jakiś starożytny rytuał. Wodzirejka wyprawy (Scarlett) jest poszukiwaczką prawdy oraz archeologiem i historykiem jak sama o sobie mówi. Ale to ona namawia resztę kolegów do igrania z życiem i nadprzyrodzonymi siłami, których nie znają i nie rozumieją, a z czasem zaczynają się ich bać.

Kiedy gubią się w katakumbach, a na drodze napotykają pułapki typu walące się sufity i przepaści lub rzeka krwi zaczynają powątpiewać czy wyjdą z tej naukowej wyprawy żywi. Nie wszyscy…..

Czy tłumacz od aramejskiego, znawca paryskich katakumb i kobieta-naukowiec znaleźli przejście do piekła pod Paryżem? I jakie jaskinie lub grobowce są wysadzane w powietrze na początku horroru?

150px-Nicholasflamel.png

                                                                         Nicolas Flannel

Od autora

A film jest nawet straszny i fabuła traktuje o ciekawych sprawach. Trochę historii, nauki i alchemii w jednym. Z racji tego że cała wyprawa pod Paryż jest filmowana przez każdego z jej uczestników film przypomina trochę „Paranormal Activity”

„Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wstępujecie”

Dane techniczne

Gatunek: Oczywiście horror

Kraj produkcji: Stany Zjednoczone

Rok premiery: 2014 (Polska i świat)

Boxoffice: 40 235 114 dolarów

Główne role: Perdita Weeks, Ben Feldman, Edwin Hodge,Ali Marhyar, Marion Lambert

KoLiber – wesprzyj nas!

Nowa siedziba główna Stowarzyszenia KoLiber w drodze! Prosimy o wsparcie 🙂

http://siedziba.koliber.org/

  1. Twój portfel: więcej pieniędzy, mniej biurokracji i kontroli
  2. Twoje dzieci: z szansami na sukces na rynku pracy, z kapitałem (a nie obietnicami!) na własną emeryturę
  3. Twoje otoczenie: pełne ludzi samodzielnych, uczciwych, przedsiębiorczych i wykształconych.
  4. Twój kraj: państwo skuteczne i sprawiedliwe, oddające hołd polskim bohaterom i autorytetom
  5. Twoje miejsce: nasza siedziba będzie nie tylko przestrzenią pracy dla członków stowarzyszenia, ale także miejscem spotkań dla wszystkich sympatyków myśli konserwatywno-liberalnej

„Turcja jest najlepszym krajem na świecie”

W dzisiejszej „kulturze i rozrywce” udajemy się za zachodnią granicę i sprawdzamy co słychać u niemieckich Turków. Niektórzy twierdzą że nie ma kogoś takiego jak „niemiecki Turek” podobnie jak nie ma czegoś takiego jak koński szczur. Nawet jeśli szczur mieszka w stajni…

Dzisiejsze tłumaczenie wpisu gościnnego pewnej niemieckiej nauczycielki, ale raczej tureckiego pochodzenia – Lamya Kaddor. Uświadamia czytelnikowi co czują „niemieccy Turcy” oraz jak są traktowani w Niemczech i w Turcji lub kim sami się czują. Lamya Kaddor uczy wielu Turków mieszkających w Niemczech. Artykuł wspomina też trochę o tym co dzieje się teraz w Turcji. Także w sobotnim wpisie wyjeżdżamy za granicę i to dwie.

„Wielu niemieckich Turków czuje się jeszcze za mało przyjętych. Również dlatego identyfikują się z Erdoganem (prezydent Turcji – przyp. MikeHarry) i jego opowieściami o dumie i sile.

Wpis gościnny Lamyi Kaddor.

Turcja jest najlepszym krajem na świecie. Takie i temu podobne zdania słyszałam przez ostatnie 13 lat od młodych niemieckich Turków jako nauczycielka w Zagłębiu Ruhry. Tak jak przedtem nadal dzieci i młodzież zafascynowani są ojczyzną swoich pradziadków. Sami znają ją tylko z urlopów albo myślą że znają. Gwarancją tego że Turcja jest najlepszym krajem na świecie zdaje się być dla nich jej prezydent – Recep Tayyib Erdoğan.

Tą obietnicą turecki rząd przynajmniej obejmuje swoich współobywateli w Niemczech. Wiele moich uczennic i uczniów z turecką historią pochodzenia identyfikuje się z wyznawanymi przez turecki rząd wartościami takimi jak: duma, honor i siła. Czują się wartościowi i częścią tej narracji. W Niemczech przeciwnie, czują się uzależnieni. Młodzi niemieccy Turcy nie czują się jak część całości, ale w najlepszym razie jak mniejszość, na którą patrzy się z góry z nieufnością i brakiem zaufania.

Obcy w obu kulturach
Moi uczniowie z tego kręgu kulturowego czują się odrzuceni i dyskryminowani. Nic dziwnego więc że wielu na moje pytanie któremu narodowi i któremu państwu się powinni podporządkować ?odpowiada jasno i bez wahania: Jesteśmy Turkami. Żeby stwierdzić w następnym zdaniu że w Turcji nazywani by byli Niemiaszkami.Teraz dwa toki myślenia, a później wyjaśni się im ich własny dylemat.Są niemieccy Turcy, którzy dotarli do ważnego i widocznego miejsca w naszym społeczeństwie. Są to fantastyczni artyści, literaci i naukowcy, bez których Niemcy były by biedniejsze. Ale są też tacy, którym jest wyraźnie trudniej przeżyć socjalną akceptację. Po prostu jest im łatwiej uznawać siebie samych za Turków niż za Niemców. To tkwi też w naszych debatach, które od dziesięcioleci są prowadzone ze stereotypami: Turcy nadchodzą, ratuj się kto może – zatytułował swój egzemplarz der Spiegel w 1973 roku.

Stereotypy o Turcji nadal istnieją
Wiele moich uczniów i uczennic z tureckimi korzeniami skarży się też dzisiaj na jednostronne sprawozdania i doniesienia w mediach. To że prezydent Erdogan nie reprezentuje całej Turcji nie jest wystarczająco jasno podane. Gdy mówi lub pisze się o polityce Erdogana to zawsze kojarzy się to z Turcją. Chociaż oczywiście zachowanie tureckiego prezydenta potwierdza ten stereotyp: On jest Turcją, a Turcja jest nim.

Faktycznie jest często zapominane że Turcja stoi teraz przed swoim największym od założenia państwa wyzwaniem w polityce wewnętrznej: Eskalacja konfliktu z Kurdami i terrorystyczna organizacja PKK (Partia Pracujących Kurdystanu – przyp. MikeHarry) jest aktywniejsza niż przed kilkoma laty. Państwo Islamskie również przeprowadza zamachy terrorystyczne w Turcji. Kraj przyjął 3 miliony syryjskich uchodźców, a gospodarka popadła w zapaść i próba puczu w poprzednim roku też zostawiła ślady. I to są w tym czasie największe i najwidoczniejsze wyzwania.

Partia rządząca AKP w ogóle i Erdogan w szczególności mają swój udział w rozwoju powyższego. Najpóźniej od protestów w Gezi-Parku i stłumienia tego ruchu przemocą i pałkami w roku 2013 jest to coraz wyraźniejsze. Żadnych pytań, Erdogan zrobił przede wszystkim dużo ważnego i dobrego dla kraju oraz poprowadził go sporo i wyraźnie na przód. Ale te sukcesy się kiedyś odwróciły i tureckie społeczeństwo jest coraz bardziej podzielone, a rząd coraz rzadziej wybiera praworządne i konstytucyjne środki aby znaleźć rozwiązanie problemu.

Wielu Turków nie życzy już sobie wstąpienia Turcji do UE
W tej sytuacji nie tylko wielu Turków, ale też niemieckich Turków otwarcie wyraża tęsknotę za silną ręką,która nie ustąpi tym wyzwaniom (podejmie je – przy. MikeHarry). W Erdoganie widzą urzeczywistnienie tego, a on sam w usilnie forsowanej transformacji do systemu prezydenckiego jedyną możliwość stawienia czoła przeciwnikowi, który według jego przekonania czai się wszędzie.

Od pomysłu że Turcja mogła by stać się częścią Unii Europejskiej coraz więcej niemieckich Turków nabiera dystansu. Nie chcą go już więcej urzeczywistniać, a zamiast tego skarzą się na nieuczciwość unijnych partnerów w rozmowach akcesyjnych. Turcja powinna się przeorientować na inny kierunek – tak to często brzmi. Do istniejącej i rosnącej nieufności rzuca im się w oczy że z Niemiec wydalono 13 imamów islamskiego związku wyznaniowego Ditib (organizacja koordynująca w całych Niemczech działania społeczne, religijne i kulturalne meczetów i gmin muzułmańskich z Niemiec, które do niej należą z siedzibą w Kolonii – przyp. MikeHarry), którzy na zlecenie tureckiego rządu donosili na członków swojej gminy muzułmańskiej.Śledztwa przeciwko imamom z Ditib trwają i rośnie polityczna presja na największe islamskie organizacje w Niemczech.

Dlatego organizacja Ditib powinna zrewidować swoje struktury jeśli chce być uważana za islamskiego partnera do rozmów w Niemczech. Musi być też niezależna i samowystarczalna. Oderwanie się od Turcji było by właściwym i ważnym krokiem. Ale to oznaczało by też ogromne straty finansowe., które nie były by przypuszczalnie zrekompensowane niemieckiemu państwu. Kto powinien w przyszłości opłacać imamów? Duża część z 900 pracujących imamów, którzy w wielu miejscach robią dobrą robotę było by bezrobotnych i wyjechałoby do Turcji. Chcemy tego?

Samo oderwanie się od Turcji nie wystarczy żeby wiarygodnie reprezentować tutaj interesy muzułmanów. Ditib wzbrania się przykładowo ciągle przed współpracą z mniejszymi i liberalniejszymi reprezentantami muzułmanów takimi jak związek e.V (pozarządowa organizacja na rzecz ochrony środowiska i natury w Niemczech – przyp. MikeHarry). Sama praca w tak zwanym Zarządzie Koordynacyjnym Muzułmanów, w którym zasiadają największe islamskie organizacje i te o podobnych przekonaniach jest przyćmiewana przez intrygi w ich wewnętrznych władzach. To też musi się zmienić

Wrogość do islamu jako zabójczy argument
Wszystkie te różnorodne tła prowadzą w końcu do dalszego i naglącego problemu. Nie mało Turków jak i niemieckich Turków zwęszyło w krytyce Ditibu jak i tureckiego rządu islamofobię/wrogość do islamu. Ale to się zgadza bo odrzuca się ich z powodu tego że są muzułmanami, a nie Turkami. To da się przypisać rasistom i prawicowo-populistycznym politykom, ale nie większości mieszkańców Niemiec.

Musi być możliwe krytykowanie AKP i Ditib tez publiczne bez wyciągania maczugi islamofobi. Jest też niebezpiecznie lekceważyć rosnący problem wrogości do islamu aby zmusić do milczenia politycznie nieprzyjemnych (niepoprawnych – przyp. MikeHarry) krytyków. Obserwuję też że przez lata współbojownicy w walce o niemiecko-tureckie i muzułmańskie interesy czują się urażeni gdy też są nagle traktowani jak wrogowie i atakowani jak mówią coś krytycznego o Erdoganie lub Ditib. Ważni sympatycy Turków i niemieckich Turków grożą że są zastraszani lub będą zastraszać.

Na koniec turecka partia rządząca i prezydent Erdogan urastają na sporze z Niemcami. Sprawa z uchodźcami doprowadziła do tego że Turcja zyskała na znaczeniu dzięki naszej polityce wewnętrznej. Aresztowanie dziennikarza die Welt-u Deniza Yucela przyniosło kolejny konflikt. W jego następstwie w wielu gminach utrudniane są wystąpienia polityków wysokich rangą z Turcji. Też jak turecki minister gospodarki Nihat Zeybekçi w Kolonii i turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu w Hamburgu mogli mówić że było by rozsądniej dla takiej demokracji jak Niemcy nie rzucać tureckim politykom kamieni na drogę (pod nogi – przyp. MikeHarry). Tylko tak zarzut wadliwej praworządności i ograniczonej wolności wypowiedzi może być wiarygodnie przekazany do Turcji.

Nie możemy pochopnie generalizować (uogólniać)
Tak turecki rząd jak i nasza polityka znajdują się teraz w walce wyborczej (kampanii) i żyją często według schematu przyjaciel-wróg z powodu polaryzacji i politycznej retoryki. Niemiecko-turecki konflikt już od dawna nie dotyczy tylko polityków z obu krajów. Najmocniej trafia w niemiecko-tureckich współobywateli. Każdy kto stawia ich pod ogólnym zarzutem niedemokratyczności i braku praworządności myśli/uważa oczerniająco w stosunku do nich tylko dlatego że sympatyzują z Erdoganem i wzmacnia to napięcie. Wielu niemiecko-tureckich współobywateli czuje się przez to zmuszonych do obrony Erdogana i jego polityki ponieważ wiążą z nimi części swojej tożsamości.

Rozwiązanie może wyglądać tak: Wszyscy powinniśmy mimo politycznych i społecznych napięć zachować zimną krew i pozostać spokojnymi. Musimy rozpoznać że my jako niemieckie państwo musimy przedkładać więcej propozycji i oferować więcej wartości żeby młodym Niemcom z tureckimi korzeniami zapewnić równoważne i takie samo miejsce w naszym społeczeństwie. W przeciwnym razie młodzi Niemcy z tureckimi korzeniami będą musieli dalej zabiegać o swoją prawowitą rolę w tym kraju. Jednocześnie muszą oni zaprzestać pochopnego i lekkomyślnego odrzucania krytyki tureckiego rządu jako wrogiej Turcji czy islamowi. Ostatnio nie chodzi tu o pro-Erdogan albo kontra Erdogan. Chodzi o nas samych. Chodzi o nas wszystkich. Chodzi o naszą wspólną tożsamość w Niemczech.”

Oryginalny artykuł: http://www.zeit.de/gesellschaft/2017-03/deutschtuerken-tuerkei-ditib-werte-zugehoerigkeit/seite-2

Napis pod pierwszym zdjęciem na stronie 1: „Fani tureckiego prezydenta Erdogana na manifestacji w Berlinie w lutym 2014 roku”.

Napis pod video: „Turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu na spotkaniu z Sigmarem Gabrielem (polityk i samorządowiec z SPD, były premier Dolnej Saksonii oraz były minister gospodarki, środowiska i energii. Od 2017 roku minister spraw zagranicznych) powiedział że Niemcy zaniechają przygotowań do referendum konstytucyjnego”.

*Wierzę że sobotni wieczór z geopolityką i opinią niemieckiej nauczycielki tureckiego pochodzenia się spodobał bo się namęczyłem. Zachęcam też do dyskusji w komentarzach na temat tego tekstu. A jutro wracamy z bliskiej zagranicy bo już jutro kolejna petycja!….

KM 31 (Kilómetro 31 ) 2006

Długi (ok. dwóch godzin) i nudny horror produkcji hiszpańsko-meksykańskiej, którego reżyserem i scenarzystą jest Meksykanin – Rigoberto Castañeda. Plusem tej produkcji jest że wreszcie horror nie amerykański. Jest to wielowątkowy film o duchach i należy się w niego wsłuchiwać (w dialogi) aby dokładnie wiedzieć o co chodzi w tej historii. Na ekranie dzieje się mało, a straszne postacie są średnio przerażające. Element grozy zapewniają tylko efekty dźwiękowe – piski wydawane przez duchy. Na końcu filmu okazuje się że jednak nie jest tak jak widzowi się wydaje i nie wiadomo w końcu która z sióstr żyje, a która nie.

Fabuła
Kobieta słyszy głosy, których autorem jest rzekomo duch jej siostry zmarłej tragicznie w wypadku samochodowym na 31-szym kilometrze autostrady pod lasem. Jak się potem okaże dziewczyna nie żyła już wcześniej, a kierowca potrącił jej zwłoki i między siostrami istnieje swojego rodzaju więź wytworzona po śmierci ich rodziców. Niebawem jedna z sióstr spotyka duchy wszystkich zmarłych członków jej rodziny….

Gdy potrącona kobieta leży w śpiączce w szpitalu jej siostra i kolega przeszukują fragment drogi, na którym została potrącona. Przeszukania takie odradza im miejscowy policjant i zdaje się że po lesie błąka się jakieś dziecko. Miejsce, w którym zginęła jedna z sióstr jest bowiem jak się potem okazuje nawiedzone przez duchy matki i dziecka, którzy kiedyś utopili się w pobliskiej rzece. Od tamtej pory na 31-wszym kilometrze autostrady ginął ludzie, a kobieta słysząca wołania o pomoc ducha swojej siostry też skrywa mroczną, rodzinną tajemnicę….

Z czasem i jej kolega, który pomaga rozwikłać zagadkę śmiertelnego wypadku siostry kobiety zaczyna miewać omamy wzrokowe. Z ich powodu zamorduje ją po tym jak spotka ona ducha swojej matki, a siostra leżąca w śpiączce od początku filmu wreszcie się z niej wybudzi! To zmarła w końcu czy nie? I kiedy? W tym nudnym i długim, ale nie amerykańskim horrorze trudno się połapać jeśli nie słucha się uważnie dialogów bohaterów….

Dane techniczne
Boxoffice: 11 milionów dolarów
Reżyser i scenarzysta: Rigoberto Castañeda
Czas trwania: Około dwóch godzin (w zależności od wersji)
Kraje produkcji: Meksyk i Hiszpania
Rok premiery: 2006
W rolach głównych: Luisa Huertas, Lliana Fox, Mikel Mateos, Giselle Audirac, Raul Mendez, Adria Collado
*Jeden z najnudniejszych horrorów jaki oglądałem i jeden z nielicznych nie amerykańskich horrorów.

KoLiber działa!

Oddział Stowarzyszenia KoLiber w Siedlcach ma zaszczyt zaprosić na referat jego sekretarza – Michała Pióro dotyczący zakładania i prowadzenia własnej działalności gospodarczej na przykładzie sklepu.

Prelekcja odbędzie się w najbliższy wtorek tj. 17.01/2017 w Hufcu ZHP przy ul. Zaremby 3 w Siedlcach o godz 18:00

                                                                                                                                                      Zapraszamy!