Marsz dla Życia i Rodziny w Siedlcach 2018

Już w najbliższą niedzielę ulicami naszej w pełni zelektryfikowanej i odkułaczonej miejscowości przejdzie kolejny Marsz dla Życia i Rodziny. Zainicjowany w mieście przez Stowarzyszenie KoLiber, które od 2012 roku było jego współorganizatorem, a ludzie z niego członkami Straży Marszu.

Władze miasta po latach nacisków na kurię biskupią i duchownych współorganizatorów aby z KoLibrem nie współpracowali dopięły swego w roku bieżącym (2018), w którym to po wakacjach odbędą się wybory samorządowe.

Na słupach plakaty promujące Marsz, ale już bez loga jego pierwszego inicjatora, a w gazetach i na siedleckich serwisach internetowych zaproszenia i komentarze. A ja popełniłem już na ten temat dwa teksty:

„W tym roku naciski władz miasta na siedlecką kurię doprowadziły do wykluczenia ze współorganizacji Marszu dla Życia i Rodziny jego inicjatora od 2012 roku w mieście tj. Stowarzyszenia KoLiber Siedlce. Współorganizator boi się z nami współpracować bo dostawał za tą współpracę po uszach od miasta. A w tym roku są wybory samorządowe, więc naciski władz miasta na kurię biskupią aby ta nie współpracowała z KoLibrem, którego ludzie wielokrotnie bywali w Straży Marszu osiągnęły apogeum.

Ludzie z władz miasta tacy jak „prawicowy” prezydent W. Kudelski, który jeszcze kilka lat temu składał kwiaty na pomnikach sowieckich „wyzwolicieli” Siedlec (cmentarz przy ul. Domanickiej) w raz z ambasadorami Rosji, Białorusi i Ukrainy w tajemnicy przed mieszkańcami i Minister Energii oraz wielki budowniczy miejskich żłobków – K. Tchórzewski od lat wykorzystują ideę i oddolną inicjatywę Marszu dla Życia i Rodziny do promocji własnych osób i swoich interesów politycznych. Idą na czele Marszu klepiąc paciorki co nie przeszkadza im naciskać na kurię i zastraszać osób duchownych….

Mimo wszystko otoczmy modlitwą tegoroczną inicjatywę Marszu dla Życia i Rodziny w Siedlcach oraz módlmy się za prezydentów i ministrów mających wobec niej nieczyste intencje. Może wreszcie się opamiętają. Amen.”

 

„Szalom!

Już na dniach odbędzie się Marsz dla Życia i Rodziny, tymczasem w Siedlcach jeden z głównych inicjatorów tej idei, który współorganizował ją od 2012 roku w mieście tj. Stowarzyszenie KoLiber (bywaliśmy również w straży marszu) został skutecznie wykluczony ze współorganizacji tej pięknej idei dzięki naciskom wywieranym przez władze miasta Siedlce na kurię biskupią. Takie utrudnienia były stosowane wobec nas od początku, ale w tym roku osiągnęły apogeum bo zbliżają się wybory samorządowe, a na czele Marszu idą co roku ludzie z najwyższych szczytów władzy tacy jak Siedlczanin minister K. Tchórzewski, którzy wykorzystują ideę Marszu dla Życia i Rodziny do promocji własnej osoby i własnych interesów politycznych….

Siedlecki duszpasterz rodzin powiedział w tym roku naszemu przedstawicielowi że za współpracę z nami „dostawał od miasta po uszach”, w związku z czym wywnioskowaliśmy że po prostu się boi. W poprzednich latach ze współpracą z tym księdzem nie mieliśmy problemu z wyjątkiem roku 2017 kiedy to po zgłoszeniu ludzi z KoLibra do straży marszu i chęci współorganizacji miałem dostać odpowiedź księdza, więc dostałem gdy wszystko było już gotowe, a KoLiber nie widniał na plakatach promujących Marsz jako współorganizator nawet….

W taki niekulturalny i mało parlamentarny sposób władze mojego w pełni zelektryfikowanego i odkułaczonego miasta mszczą się na Stowarzyszeniu KoLiber za zmianę nazwy ulicy Armii Czerwonej na Pamięci Ofiar Drugiej Wojny Światowej, a w doprowadzeniu do tej zmiany przed laty stowarzyszenie odegrało dużą rolę. Mszczą się wykorzystując do tego kurię biskupią i księdza, co nie przeszkadza im w klepaniu paciorków idąc na czele Marszu , którego trasa wiedzie również obok pomnika ś.p Jana Pawła ll. Mszczą się też za nagłośnienie faktu iż uważający się za prawicowego prezydent miasta z rzekomo „prawicowej” partii przed kilku laty wraz z ambasadorami Rosji, Białorusi i Ukrainy składał jeszcze kwiaty pod pomnikiem czczącym sowieckich wyzwolicieli Siedlec, a znajdującym się na cmentarzu Armii Czerwonej. „Uroczystości” te odbywały się w tajemnicy przed mieszkańcami Siedlec, a kto wie czy nie odbywają się nadal…

Nie oznacza to jednak że złożyliśmy broń i że nie będziemy obecni na tegorocznym Marszu dla Życia i Rodziny w Siedlcach. Otoczmy więc modlitwą tegoroczną inicjatywę jak również władze miasta i ministrów, którzy mają wobec niej nieczyste i niejasne intencje! :)”

 

Reklamy

RODO na poważnie i mniej poważnie

Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych to unijne rozporządzenie dotyczące przetwarzania i ochrony danych osobowych osób fizycznych takich jak: imię i nazwisko, numery telefonów oraz informacje o stanie zdrowia. Dotyczy też swobodnego na terenie całej UE przepływu danych osobowych osób fizycznych. W Polsce zaczęło obowiązywać 25 maja bieżącego roku razem z nową ustawą o ochronie danych osobowych i na początek wprowadziło więcej zamieszania niż pożytku o czym najpierw przekonali się internauci gdy zaczęły im wyskakiwać na stronach i serwisach internetowych ramki proszące o kliknięcie zgody na przetwarzanie ich danych osobowych tam gdzie jest to niezbędne do korzystania z usług witryn i serwisów. Kolejnymi „ofiarami” RODO stali się członkowie stowarzyszeń i organizacji non-profit bo nowe przepisy wymuszają na ich centralach zbieranie i gromadzenie papierowych deklaracji członkostwa w formie papierowej w centrali organizacji, w sejfach. Dotychczas centralom wystarczyły scany dokumentów z ich oddziałów terenowych. Zarządy główne stowarzyszeń i organizacji zmieniają się czasami poprzez decyzje konwentów i walnych zebrań członków, a dokumenty z danymi osobowymi aktualnych i byłych już członków zostają do dyspozycji nowych władz tych organizacji. Władze te będą mogły dysponować sobie danymi osobowymi swoich byłych i obecnych członków oraz je przetwarzać, ale czy aby na pewno pytając wcześniej o zgodę? A co jeśli do zarządu takiej organizacji zostanie wybrany ktoś niepowołany i gdzie trafią dane osobowe za rok, dwa, dziesięć?….

Osoby fizyczne będą miały podobno większe prawo do skutecznej obrony przed sądem w razie naruszenia tj. wykorzystania i przetworzenia bez ich wiedzy i zgody ich danych osobowych, a podmiot dokonujący takiego przestępstwa np. pracodawca będzie zagrożony nawet milionowymi kwotami zadośćuczynienia na rzecz osoby poszkodowanej. Są to kary maksymalne mające być straszakiem i mające nie dotyczyć małych i średnich firm, a sądy w orzekaniu odszkodowania na rzecz poszkodowanego mają kierować się kryterium proporcjonalności do wyrządzonych mu szkód. W przypadku Polski sankcje finansowe dotyczą tylko przedsiębiorstw z sektora publicznego, które od decyzji sądu będą mogły się odwołać do innej instancji. Sąd może orzec też zadośćuczynienie finansowe na rzecz poszkodowanego jeśli uzna że poniósł on uszczerbek na jego dobrym imieniu lub przetworzenie jego danych osobowych doprowadziło do popadnięcia w stres lub inny rozstrój nerwowy czy uszczerbek na zdrowiu.

Na razie to do stresów, nerwic i zawracania czterech liter doprowadza samo RODO bo MikkeHarry też jest członkiem w stowarzyszeniu, a nawet jego osobą funkcyjną, więc wie jakie konsekwencje to za sobą niesie i ile kosztuje pracy oraz nerwów. Dobrze rozumiem członków organizacji non-profit bojących się o to kto w przyszłości może przejąć ich dane osobowe, a ja postaram się wykazać poniżej w mniej poważnej, ale czy aby na pewno w przyszłości nierealnej? części tego tekstu RODO utrudni też ludziom pracę….

Właściwość sądu do skarżenia na naruszenie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych zależy od tego czy skarżący chce uzyskać odszkodowanie czy tylko zdyscyplinować podmiot łamiący przepisy RODO. Orzeczenia również będą się różnić w zależności od tego o co wnosi pozywający. I tak w sądzie cywilnym można będzie skarżyć o odszkodowanie, a w administracyjnym o sądowe przywołanie łamiącego przepisy do porządku. Poszkodowany będzie więc musiał zdecydować czy ważniejsze są dla niego pieniądze czy opieprzenie podmiotu bez jego wiedzy i zgody przetwarzającego jego dane. Jeśli poszkodowanemu wystarczy czasu, nerwów i pieniędzy na zakładanie spraw może skorzystać z usług obu sądów :). Nowością jest również to że teraz Polak i inny obywatel UE będzie mógł pozwać takie firmy jak Google, Facebook czy inne amerykańskie firmy o naruszenie jego danych osobowych! Do tej pory szarzy cebulacy z nad Wisły mieli z tym nie lada problem, a jak pokazały ostatnie afery z Markiem Zuckerbergiem zeznającym przed amerykańskim kongresem i jakąś komisją w Brukseli Facebook miał problemy z ochroną danych osobowych i prywatności jego użytkowników. Dane bowiem wyciekły i zostały użyte do jakichś niecnych, politycznych gierek, o czym właściciele tych danych nie wiedzieli….

Trudno sobie też przypomnieć aby przez ostatnie 20 lat obowiązywania starej Ustawy o Ochronie Danych Osobowych w Polsce jakiś podmiot został ukarany grzywną za naruszenia w tej materii lub osoba więzieniem :). Nie było przecież „Komisji Śledczej ds. Danych Osobowych ” 😀 😀 ani żadnej innej afery….

Powagę i skuteczność nowych przepisów zweryfikuje jednak praktyka sądowa, a nie dywagacje jakiegoś blogera, więc czas pokaże….

Wydźwięk RODO za oceanem

Niektóre firmy medialne z za oceanu takie jak np. „Los Angeles Times ” czy „New York Daily News ” desperacji odcięły swoich europejskich czytelników od portali internetowych swoich gazet po wejściu RODO. Dlatego jeśli ktoś czytający na co dzień po angielsku i korzystający z witryn takich mistrzów propagandy wstał rano i odpalił stronę swojej ulubionej gazety to zamiast ramki z prośbą o zgodę na przetwarzanie danych mógł zobaczyć wielką figę :). Nawet wielkie koncerny medialne o miliardowych obrotach przestraszyły się swoich europejskich odbiorców mogących od 25 maja bieżącego roku pozwać ich do sądu za przetwarzanie danych osobowych bez ich wiedzy i zgody! Ale czy jeśli by już w Polsce do takiej rozprawy doszło to czy sąd faktycznie orzekłby milionowe odszkodowanie na rzecz poszkodowanego przez amerykański koncern? Ile lat ciągnęła by się sprawa sądowa? Jedno jest pewne  – pierwszy proces z amerykańskimi mediami byłby w Polsce iście….medialny :D.

To była ta poważniejsza część dzisiejszego tekstu. Wytrwałym dziękuję! I zapraszam niżej na tą mniej poważną, co nie znaczy że to nie może się niebawem stać albo już się nie dzieje….NIECH SIĘ DZIEJE WOLA RODO!…..

Na zakupy?

Będąc stałym klientem należy teraz pamiętać numer swojej karty lojalnościowej bo w sklepach i salonach pracownicy nie mogą już wyszukiwać w ich wewnętrznych bazach danych klientów….po nazwisku. Boją się procesu o maksymalne odszkodowanie! 😀 Kolega miał problem z kartą Biedronki gdy chciał coś tam załatwić na numer telefonu co dotychczas było możliwe. Kazano mu przyjść osobiście :).

Prawo jazdy

Szkoły jazdy nie miały dostępu do portalu ośrodków szkoleń kierowców, za którego pomocą starostwa przekazują informacje o kandydatach na kierowców :D. Czy takie konsekwencje wprowadzenia RODO były zamierzone? I czy to tylko „przejściowe trudności”?

Wybory samorządowe 2018

Odbędą się najprawdopodobniej pod okiem kamer przesyłających  w czasie rzeczywistym obraz z Komisji Wyborczych….ale gdzie i do kogo? 😀 Są już mała panika i histeria z tym związane bo Komisje Wyborcze przetwarzają przecież dane osobowe głosujących (adres też się do nich zalicza). Wcześniej też to robiły bez kamer, a panika i histeria, które były już i tak bo przecież były wybory nie przeszkadzały zbytnio w ich przeprowadzaniu :D.

Kamery przemysłowe

Przedsiębiorcy korzystający w swoich firmach z monitoringu są zobowiązani na mocy RODO do kasowania obrazu z przed ich sklepów czy siłowni z kamer co trzy miesiące, a nie jak dotychczas po sześciu lub dziesięciu miesiącach. Trzymanie takich nagrań było konieczne bo czasami chciała je zabezpieczyć policja aby zidentyfikować sprawcę pobicia mającego wcześniej miejsce przed lokalem lub sprawcę nielegalnego spożycia alkoholu. Zważając na szybkość działania polskiej policji i prokuratury to w ciągu trzech miesięcy prowadzenia śledztwa i postępowania nie zdążą udać się po nagrania z monitoringu. Policja od właściciela interesu dostanie wtedy jedną, wielką figę, a sprawca pobicia nie zostanie zidentyfikowany ani ukarany. Na nie wypisanym mandacie straci budżet państwa lub ewentualnie nie pożywi się komornik…. AVE RODO! 😀 😀 

Siadaj – jedynka!

Belfrzy już boją się wywoływać dzieci do tablicy po nazwisku bo to przecież dane osobowe, a dziecko od 13 lat już trzeba pytać o zgodę na ich przetwarzanie! Ono też jest osobą fizyczną. W przypadku młodszych dzieci taką zgodę musi wyrazić rodzic lub opiekun. Wcześniej polskie prawo określało osobę fizyczną jako taką, która skończyła 16 lat. Znaczy to tylko tyle że żakowie będą wywoływani do tablicy….po numerku z dziennika. Dobrze że RODO nie kazało wypalić im go na przedramieniu!…..jeszcze.

Na zdrowie!

Nie będzie można też zapisać się do lekarza przez telefon bo podawanie swojego imienia i nazwiska przez słuchawkę to przecież przetwarzanie danych! Takie zapisy nie będą już możliwe, a do przychodni w celu zapisania się na wolny termin do lekarza będzie trzeba przybyć osobiście :). Urosną panika i kolejki…..

Imię i nazwisko lekarza to także jego dane osobowe widniejące (jeszcze) na drzwiach jego gabinetu od zewnątrz. Mogą je zobaczyć przechodzący przez korytarz ludzie i pacjenci, ale czy lekarz sobie na pewno życzy żeby jego dane były w taki sposób przetwarzane? Czy nie długo na tabliczkach z nazwiskami specjalizacjami lekarzy zobaczymy tylko: „lek. med.”? Czy też: „lek. med. RODO”? 😀

W gabinecie lekarskim

Lekarz przyjmujący pacjenta nie powinien rozkładać na biurku kart pacjentów z ich widocznymi nazwiskami. Chodzi o to żeby kolejny pacjent nie widział kto był przyjmowany przed nim, a kto będzie przyjęty po nim. Coś podobnego jest już dawno praktykowane przez Komisje Wyborcze – nakładka na kartę, na której podpisuje się głosujący.

Informacje o stanie zdrowia są danymi szczególnie chronionymi przez RODO, więc pracodawca, do którego zadzwoni pracownik usprawiedliwiając swoją nieobecność w pracy z powodu choroby lub, który dostarczy elektroniczne L4 nie będzie mógł się dzielić tymi informacjami z resztą pracowników (kolegami z pracy chorego) tak swobodnie i frywolnie. Jeśli koniecznie nie może się przed tym powstrzymać to musi uzyskać wcześniej od pracownika pisemną zgodę na przetwarzanie i wykorzystywanie jego danych osobowych i informacji o stanie zdrowia właśnie w takiej formie.  😀 😀 .

Grafiki obecności i nieobecności poszczególnych pracowników w pracy nie mogą więc wisieć obok siebie na tej samej tablicy korkowej aby koleżanki nie widziały czemu tej drugiej nie będzie bądź nie było w pracy i kiedy jej nie było….i że była lub jest chora :D.

– Szefie, czemu Gaudentego dzisiaj nie ma w robocie do ku..y nędzy?! Miał przecież ze mną cegły nosić!

-Gaudenty zach….,eh eh eh, znaczy: się dzisiaj napi….lił, pijak jeden! Nosisz cegły sam, frajerze 🙂

Chyba tak będzie pracodawcy bezpieczniej powiedzieć co jednak nie wpłynie pozytywnie na morale pracowników i ich relacje z kolegami w pracy jak i z samym pracodawcą :).

Urząd skarbowy

Też przetwarza nasze dane osobowe. Te majątkowe. Te z PIT-ów. Informacje o naszym majątku to tylko nasza i….jego sprawa. Czy mogę w jakiś sposób zobowiązać fiskusa do zaprzestania przetwarzania moich danych osobowych z PIT-a lub wymusić na nim poproszenie mnie o zgodę na ich przetwarzanie? 😀 😀

Taksówki

Zamawianie taryfy przez telefon na nazwisko wywoła konsternację u dyspozytorki (bo to przecież dane osobowe) i wielkie oczy u przybyłego po nas taryfiarza! Taksówkę trzeba więc zamawiać przez telefon na hasło, a nie nazwisko…..Dobrze że nie na numer z przedramienia :).

Wszystkiego najlepszego!

Data urodzin pracownika to również jego dane osobowe. Dlatego jeśli w jakimś korpo obowiązuje niepisany bądź pisany na kalendarzach urodzin wieszanych na tablicach korkowych zwyczaj świętowania urodzin pracowników i robienia im niespodzianek to teraz jakiś nadkorpoczłowiek będzie musiał poprosić ich o pisemną zgodę na takie przetwarzanie ich danych osobowych w firmie. Powinni ją wyrazić jeśli chcą dumnie widnieć na korporacyjnym kalendarzyku urodzin i mieć robione niespodzianki przez kolegów z pracy. A składając komuś życzenia także przetwarzamy jego dane osobowe….

Życzenia na pocztówkach i kartkach urodzinowych lub świątecznych są wysyłane najczęściej na prywatne, domowe adresy korpoludzików, które są ich danymi osobowymi. Dlatego firma powinna pozbierać od nich pisemne zgody na….złożenie im w tej formie świątecznych i urodzinowych życzeń! W przeciwnym razie narazi się na pozew o nielegalne wykorzystanie danych osobowych osoby, której składa życzenia, a ona sobie tego ku..a w danym momencie nie życzy! Tak, składającego życzenia nadkorpoczłowieka z pracy też możemy dzięki RODO podać do sądu cywilnego o odszkodowanie albo do administracyjnego o utarcie mu prawnie nosa. Będzie miał niespodziankę :). A może ma urodziny tego samego dnia co Ty?….

Zdjęcia na FB

Umieszczanie na swoich profilach w portalach społecznościowych zdjęć malutkich i słodkich bachorków szefa z peanami na ich cześć i komentarzem że właśnie spróbowało się ich zdrowej kupki też podpada pod RODO umożliwiające przetwarzanie danych osobowych osób po 16 roku życia. Nowa, polska Ustawa o Ochronie Danych Osobowych (ta, która weszła 25 maja wraz z RODO) chciała być świętsza od papieża i umożliwiła przetwarzanie danych osobowych osób fizycznych po 13 roku życia.

*Jak w części poważniejszej się mi coś popieprzyło i napisałem na odwrót to wybaczcie. Ale sami widzicie jakie ułatwienia i dogodności wprowadza RODO :)….

Specjalny catering

Diety uwarunkowane potrzebami zdrowotnymi lub religijnymi czy alergiami pokarmowymi mogą być potraktowane jako dane szczególnie wrażliwe – te o stanie zdrowia. Zamawiając więc w firmie cateringowej wiele posiłków dla dużej grupy pracowników, posiłków w większości takich samych bo z wyjątkiem tych dla cukrzyków, grubasów i muzułmanów należy uważać aby nie podać nazwiska trzech ostatnich. Ktoś kto nie planuje schudnąć, a przytyć jeszcze bardziej nie życzy sobie bowiem przetwarzania danych o jego stanie zdrowia tak samo jak ktoś kto w najbliższych latach planuje przeprowadzić zamach terrorystyczny na podmiot przetwarzający bez jego wiedzy i zgody jego dane osobowe….

CV

Jeśli odpowiedzialny w firmie za zatrudnianie i rekrutację pracowników chce porozmawiać z innymi współpracownikami o czyjejś kandydaturze używając jako pomocy dydaktycznej CV kandydata powinien zasłonić widniejące na dokumentach aplikacyjnych: adres, numer telefonu, nazwisko…. Bez tego taka rozmowa była by przetwarzaniem danych osobowych.

Opinia polityczna

Nasze zdanie na temat bieżącej polityki rządu, a co gorsza zdanie na temat Naczelnika Jarosława lub Izraela to nasza opinia polityczna. Są to wrażliwe dane osobowe, których organizacje ani przedsiębiorstwa nie powinny rejestrować ani przetwarzać. Powinność powinnością, ale trzeba uważać co się gada w biurze bo ktoś może wykroczyć przeciwko RODO i przekazać dalej to co powiedzieliśmy o Izraelu albo kolanie prezesa. A wiadomo kto za rok będzie naszym szefem?

Lepiej też nie obnosić się w biurze z członkostwem w partii politycznej innej niż rządząca i innymi polityczno-światopoglądowymi sympatiami, chociaż Polska jest konstytucyjnie światopoglądowo neutralna…..Ale konstytucja!? – Komu to potrzebne?….

Pracodawca będzie więc mógł uzyskać i wykorzystać tylko takie dane o pracowniku, na których uzyskanie i wykorzystanie przez niego ten się zgodził….

Każdy pracodawca będzie miał też prawo do założenia w zakładzie pracy monitoringu jeśli uzna że jest to konieczne dla bezpieczeństwa pracowników lub ochrony produkcji i mienia firmy.

**Zachęcam do udostępniania tego tekstu i dzielenia się waszymi opiniami ze mną w komentarzach.

AVE!

 

Uwaga na cryptojacking!

Dzisiejszy wpis adresuję głównie do posiadaczy portfeli BTC na blokchain, koparek kryptowalut internetowych i posiadaczy kryptowalut, czy obracających nimi.

Cryptojacking to włamanie się przez hakera na czyjś komputer bez wiedzy i zgody tego użytkownika w celu wydobycia przezeń kryptowalut. Głównie Moreno, gdyż jest łatwiej dostępna i mniej skomplikowana, ale tańsza (1 moreno 400 dolarów) od BitCoina. Użycie komputera użytkownika przez hakera najczęściej pozostaje niezauważone i trwa kilka sekund, ale przez ten czas obłowi się strona, na którą weszliśmy, która jest zarażona cryptojackingowym oprogramowaniem. Wydobywanie kryptowalut może objawić się spowolnieniem laptopa w czasie tego procesu, a szkodliwe oprogramowanie napisane jest po prostu w JavaScript i hakerzy mogą je umieszczać na blogach  i stronach internetowych sklepów lub urzędów w formie reklam. Kliknięcie w taką reklamę bądź wejście na takiego bloga powoduje nieświadome podłączenie swojego komputera do nielegalnej koparki BitCoinów. Takie cryptojackingowe oprogramowanie wykryto już na kilku stronach polskich urzędów gmin.

Sposób na zarobek?

Cryptojackingowy sposób na zarobek znalazły też sobie witryny i aplikacje, których usługi oficjalnie są darmowe. Tak, więc użytkownik płaci za korzystanie z bezpłatnej aplikacji, której twórcy i właściciele celowo zarazili ją cryptojackingowym oprogramowaniem! Korzystanie z nich nie jest więc darmowe/bezpłatne, a koszty są ukryte. Oprogramowanie strony bądź aplikacji,z  której użytkownik korzysta świadomie wykorzystuje tak jego komputer do kopania kryptowalut, czego jednak świadomy nie jest.

BTC był swojego czasu dużo warty, a teraz jest trochę mniej, więc skusił cyberprzestępców do napisania oprogramowania cryptojackingowego. Przestępcy na Moreno też się mogą obłowić bo gdy użytkownik zauważy że komputer mu zwalnia i sprawdzi na liście przeprowadzanych właśnie operacji że w toku jest jedna, której nie zlecił i nie autoryzował to będzie już za późno bo przestępca wykorzysta jego komputer do wykopania nawet 400 dolarów (1 Moreno), a szybkość działania peceta wróci do normy. W przypadku BTC każda transakcja pochłania zbyt dużo energii i mocy obliczeniowej, gdyż wymaga on specjalistycznego sprzętu w przeciwieństwie do moreno. Dla porównania: przez ubiegły rok 2017 cała sieć kryptowaluty BTC zużyła więcej prądu niż cała Irlandia w ciągu tego samego roku!

Istnieje też wiele konkurencyjnych kryptowalut nie wymagających specjalistycznego sprzętu i wielkiej mocy obliczeniowej tak jak moreno aby je wydobywać. One też są pożądaniem hakerów i właścicieli „bezpłatnych” witryn i aplikacji, za które w konsekwencji użytkownik też płaci, ale nieświadomie i najczęściej nigdy się o tym nie dowiaduje. Jeśli już się dowiaduje to przypadkiem.

Gdzie jest szkodliwe oprogramowanie?

Nie trzeba pobierać i instalować żądnych plików, sterowników ani aplikacji żeby podłączyć swojego peceta do cryptojackingowej sieci. Wystarczy wejść na bloga, witrynę, sklep bądź stronę urzędu, które są zarażone, a czasami kliknąć jeszcze w reklamę jak już wspomniałem. Wchodząc i nawet bez konieczności logowania się (bo tak można podpisać cyrograf :D) użytkownik nie wie i nie zauważy że właśnie jego komputer używany jest do kopania kryptowalut. Oprogramowanie napisane w JavaScript można bowiem osadzić bez problemu na każdej stronie. Cyberprzestępcy pozostają więc anonimowi, zarabiają dużo za nie szczególnie trudną i ciężką metodę zarażąnia witryn.

Sieć pecetów

Do komputera cyberprzestępcy ssącego kryptowalutę z peceta zaatakowanego użytkownika może podłączyć się kolejny komputer, a do niego jeszcze kolejne….Wtedy będzie on musiał podzielić się ukradzionym jednym moreno (400 dolarów) z tymi jednostkami (pecetami). Najwięcej jednak dostanie się komputerowi, który podłączył się do takiej sieci jako pierwszy, czyli – cyberprzestępcy, bo on zaczął kopać, a potem – komputerowi, który jako pierwszy podłączył się do peceta cyberprzestępcy….Użytkownicy innych komputerów z takiej sieci najczęściej nie wiedzą że kryptowaluta, którą wykopują z innego peceta pochodzi z cyberprzestępstwa bądź szkodliwego oprogramowania ze strony urzędu, sklepu lub bloga. Wykopują po prostu to co udostępnia inny pecet, a im jest ich więcej tym mniej mogą wykopać i tym więcej mocy obliczeniowej oraz prądu potrzebują. Użytkownicy z takiej sieci mogą jednak też być cyberprzestępcami i okradać napisanym w JavaScript szkodliwym oprogramowaniem cryptojackingowym anonimowego kolegę po fachu (cyberprzestępcę) z innej części świata lub swojego kraju :). Jeśli przestępca jest dobrym hakerem to ma szansę się zorientować że pada właśnie ofiarą cryptojackingu. Np. po tym że mu zwalnia procesor i komputer. Większość użytkowników nie obwinia za ten incydent cryptojackingu bo jest on jeszcze za mało znanym im zjawiskiem i mała liczba użytkowników wie jak go wykrywać. A to że cryptojacking jest mało znany wśród użytkowników nie znaczy że nie jest już rozpowszechniony nawet w Poslce.

Co z tym zrobić?

MikkeHarry ostrzegł już przed cryptojackingiem, a teraz spróbuje wam doradzić co można zrobić aby się przed nim bronić. Bo jeśli już zorientujemy się że komputer działa wolniej podczas jednej operacji niż podczas 10-ciu innych,a procesor zużywa 70 procent mocy zamiast tylko 15 procent jak zwykle (tak drodzy użytkownicy The Pirat Bay, w torrentach są cryptojackingowe oprogramowania umieszczone tam przez hakerów udostępniających filmy i muzykę przez swoje pecety, więc komp z procesorem zwalniają podczas ściągania przez torrenty nawet jak wyłączymy wszystkie inne operacje i przeglądarki 🙂 ) to znaczy że najprawdopodobniej nasz komp jest zaatakowany :P….

Należy zatem najpierw sprawdzić listę uruchomionych procesów i jeśli nie ma na niej czegoś co mogło by aż tak zwolnić peceta i zużywać aż tyle mocy należy wyłączyć jedną witrynę, a potem kolejną i kolejną (jeśli mamy ich otwartych kilka w przeglądarce). Jeśli z każdą wyłączaną stroną zjawisko nie minie to trzeba wyłączyć przeglądarkę, którą przecież można uruchomić jeszcze raz :). Strony, na której komp nam zwalniał najbardziej (patrz. lista uruchomionych procesów) należy więc unikać. Z czasem będzie to coraz trudniejsze bo już ponad 200 stron na 1000 jest zarażonych cryptojackingowym oprogramowaniem lub prowadzi działalność cyberprzestępczą polegającą na wykopywaniu kryptowalut przez niczego nieświadomych użytkowników w celu sfinansowania swojego funkcjonowania i zwykłego obłowienia się administratorów i właścicieli twierdzących przy tym głośno i oficjalnie że korzystanie z tych stron i apliakcji jest bezpłatne i darmowe i chełpiąc się reklamowo tym że aby z nich korzystać nie trzeba ściągać żadnych folderów z pierdołami ani instalować sterowników.

Radzę też używać antywirusa (jednego bo dwa zwalczają się nawzajem i w konsekwencji wraz komputer jest atakowany przez wirusy i hakerów) i czegoś takiego co blokuje reklamy na stronach i blogach, które odwiedzamy. Niektóre przeglądarki będą niedługo wyposażone w specjalne dodatki wykrywające i blokujące szkodliwe oprogramowanie w JavaScript.

Podobne wpisy

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/12/01/faucety-i-refflinki/

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/11/30/skad-sie-biora-bitcoiny/

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/03/09/mikkeharry-o-bitcoinie/

https://mikkeharry.wordpress.com/about/wesprzyj-autora-bitcoin/

MIKKEHARRY zawsze z wami, zawsze przy was,

tak jak napalm albo rzep.

AVE!

 

Ekipa (2007)

Serial w reżyserii Agnieszki Holland z 2007 roku z powodzeniem można by nazwać polskim „House of Cards„. Wiem że środowiska prawicowe wieszają psy na antypolskiej reżyserce, która i „Ekipę” i „House of Cards” reżyserowała, ale nie ma innego serialu lub filmu pełnometrażowego o współczesnej, polskiej polityce, który by do tego miana pasował. Dramat polityczny dzisiaj już stary, ale nadal jedyny polski film tego typu, który ma 14 odcinków, a każdy z nich trwa po średnio 53 minuty.

Bohaterami „Ekipy” są polscy politycy, oczywiście z imion i nazwisk fikcyjni, którzy zmagają się z wieloma problemami politycznymi w ich rządzie w tym z oskarżeniami kolegi z bloku rządzącego o szpiegostwo na rzecz Korei Północnej, czy z zamachem terrorystycznym. To są rzeczy, których w polskiej polityce jeszcze rzeczywiście nie było, a przynajmniej nie było na tyle oficjalnie żeby opinia publiczna o tym wiedziała.

Gra aktorska

Do produkcji wykorzystano czołowych i bardzo znanych polskich aktorów, co znaczy że serial musiał dużo kosztować. I tak obok Janusza Gajosa Marcina Perchuća, którzy grają premierów polski widz i fan polskiej polityki (jeśli w ogóle tacy są) zobaczy: Andrzeja Seweryna (w roli Prezydenta RP), Ryszarda Kotysa znanego bardziej jako Marian Paździoch z serialu „Świat według Kiepskich” w reżyserii Okiła Khamidowa (w roli wicepremiera RP), Marcina Bosaka (jako asystenta premiera), Katarzynę Herman (jako podsekretarza stanu w kancelarii szefa rządu RP), Agnieszkę Grochowską (jako asystentkę ministra oskarżanego o szpiegostwo), Borysa Szyca (w roli terrorysty-neonazisty) i Marcina Dorocińskiego.

WIN_20180528_150722

Zarys fabuły

Na początku pierwszego odcinka wali się rząd premiera Henryka Nowasza (Janusz Gajos) przez to że był on niby ubekiem bo znaleziono jego teczkę. Współpracownicy z jego prawicowego rządu (bo w „Ekipie” lewica pełni rolę opozycji) stają przed problemem znalezienia nowego premiera – swojego szefa żeby nie potracili stołków. I znajdują nieznanemu szerszej publiczności politologa i ekonomistę z Zamościa  – profesora Konstantego Turskiego, po którego lecą nawet helikopterem aby w kryzysowej dla ich rządu sytuacji ściągnąć go z motolotni. Ten natomiast dzielnie staje na czele nowego rządu i od tej pory mierzy się nie tylko z rodzimymi, neonazistowskimi terrorystami, czy broni swojego ministra przed oskarżeniami o szpiegostwo, ale też staje w obliczu wewnątrzpartyjnych gierek, potyczek, walk o stołki i niekompetencji ekonomicznej swoich współpracowników – byłych ludzi premiera Nowasza, których po objęciu urzędu postanowił jednak nie pozwalniać. Czasami tego żałuje, a cieszy się wysokim poparciem zwłaszcza wśród młodych kobiet.

Premier Konstanty Turski staje jeszcze w obliczu takich zadań jak: nauka chodzenia p o czerwonym dywanie, tragiczna śmierć Prezydenta RP za granicą (przynajmniej to w polskiej polityce mieliśmy faktycznie i to w podobny sposób w jaki ukazano to w serialu, ale kilka lat później), przyjmowanie gości w RP np. premiera Słowacji, czy walka z bezrobociem i wizyty u głodujących strajkowiczów. Przemawia również na forum sejmu RP, a z racji pełnionej przez siebie funkcji ma trochę kłótni i kłopotów rodzinnych. Kierowanie przez Turskiego rządem odbija się bowiem na jego żonie i synu. Mimo wszystko nie trzeba być wprawnym widzem i obserwatorem polskiej sceny politycznej żeby zauważyć że nowy premier wizerunkowo wypada lepiej od starego, chociaż na początku nie bardzo zna się na etykiecie, protokole i byciu premierem.

Podobne seriale

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/04/14/house-of-cards-sezon-3/

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/19/borgen-rzad-house-of-cards-po-dunsku/

 

Tytuły niektórych odcinków

Kryzys”

Dług i atak”

„Malowany premier”

„Wolne media”

„Honor i intuicja”

Remanent

„Wiem, że nic nie wiem”

„Powołanie”

„Cena życia”

„Ucieczka”

 

 

 

Minister Kultury w Siedleckim MOK-u – spotkanie z mieszkańcami

Awantura na sobotnim (26.05/2018) spotkaniu siedleckiego PIS-u i mieszkańców Siedlec z Ministrem Kultury Glińskim w Sali Białej. Przemawiali między innymi Tchórzewski i Kudelski, który kończył spotkanie, które nie miało się raczej skończyć przy akompaniamencie wrzasków i wyzwisk. Siarkowska (Siedlczanka) nie zdążyła przemówić bo stała się trzoda.. Było to spotkanie przypominam z Ministrem Kultury i w instytucji kultury bo w Siedleckim MOK-u.

 

 Wiem że większość mieszkańców naszej w pełni zelektryfikowanej i odkułaczonej miejscowości nie wiedziało że takie spotkanie w ogóle się odbędzie. Ja dowiedziałem się pół godziny przed. Na jednym z nagrań widać i słychać jak Minister Energii – Siedlczanin Krzysztof Tchórzewski dostaje ataku agresji słownej.
(Drugie nagranie :P).
20180526_141911
No, ale Siedlce są przykładem kultury :).
Prezydent Wojciech Kudelski mało się odzywał na spotkaniu z mieszkańcami. Ograniczył się do podziękowań, życzeń i pożegnania dla znamienitych gości z PIS-u. Czy w tym roku będzie kandydował na kolejną kadencję? Urząd Prezydenta Miasta.

Świadek koronny ponownie przed sądem!

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/10/27/masa-o-zyciu-swiadka-koronnego-artur-gorski-i-jaroslaw-sokolowski/

Jarosław Sokołowski pseudonim artystyczny MASA został kilka dni temu aresztowany pod zarzutem wyłudzania kredytów i korumpowania szefów policji :D, czego miał dokonywać jak był już pilnowanym przez Zarząd Ochrony Świadków Koronnych (ZOŚKA) znanym w kraju świadkiem koronnym! 😀 I to chyba najsławniejszym. W niniejszej książce będącej wywiadem z nim prowadzonym przez red. Artura Górskiego MASA opowiada o bezpiecznym i luksusowym życiu swojej rodziny i swoim na garnuszku podatników i z opłacaną przez państwo ochroną, która była tylko i wyłącznie do jego dyspozycji!

Jak wynika z wypowiedzi Artura Górskiego w migawce z informacji nie wierzy on w zbrodniczą działalność MASY jako świadka koronnego. Obaj panowie poznali się przecież bardzo dobrze podczas robienia wywiadu….

Książka jest jedną z serii i muszą one być dosyć ciekawe bo w bibliotece miejskiej wypożyczanie ich jest na zapisy, a w kioskach opowieści MASY spisane przez Górskiego kosztują od 15 do 20 zł. Przypominał książkę na fali odgrzania sprawy z MASĄ i dlatego że polecam ją przeczytać. Sokołowski mówi bardzo ciekawe rzeczy :). Mam też nadzieję że galopująca moda na byłych lub obecnych przestępców-celebrytów, których sprawy są odgrzewane za rządów PIS jak prawdziwe bądź wyimaginowane afery poprzedniej koalicji PO-PSL wygenerują mi dużo wyświetleń tych wpisów albo i komentarzy :). Sprawy są odgrzewane w dziennikach nawet w niehandlowe niedziele….