KoLiber Siedlce – spotkanie otwarte 23.01/2018

Zapraszam 23.01/2018 na godz 16:00 do Hufca ZHP przy ul Zaremby 3 w Siedlcach (l piętro) na większe spotkanie otwarte naszego oddziału KoLibra. Jednym z gości, który potwierdził już swoją obecność będzie Jacek Mikke.
26758098_952001994953312_8381169679762363196_o
Zapraszam za tydzień na organizowane przeze mnie spotkanie otwarte  i  proszę o podanie informacji dalej. Tyle w temacie.

 

Reklamy

Amelia Dyer – Herodka wiktoriańskiej Anglii

Dzisiejszy „horror z życia wzięty” dotknął przede wszystkim noworodki, których bohaterka wpisu zamordowała ok. 400.

Za czasów panowania Wiktorii Hanowerskiej (1837-1901) sytuacja samotnych matek w Anglii była co najmniej nieciekawa z powodu ich napiętnowania społecznego i aktom prawnym piętnującym rozwody oraz samotne wychowywanie dzieci. Finansowo też było tragicznie, więc powyższe sprzyjało pozbywaniu się noworodków przez samotne matki lub oddawaniu je pod opiekę za opłatą tak zwanym „farmerkom dzieci”. Były to pielęgniarki i położne, które dorabiały sobie właśnie wychowując cudze dzieci i odbierając ich porody poza szpitalem. Ogłaszały się w prasie i czekały na noworodki od samotnych matek. Niektóre z nich prowadziły żłobki i przyjmowały do nich niemowlęta. Farmerki wykorzystywały dzieci aby zarobić za opiekę i pozbyć się ich jak najszybciej zostawiając samym sobie aby zmarły z głodu, brudu i zimna po zainkasowaniu należności za opiekę.

Nie wszystkie „farmerki” były uczciwe i nie wszystkie posiadały matczyny zmysł, a prawie żadna nie miała wykształcenia pedagogicznego. Amelia Dyer – córka szewca, która jeszcze przed zdobyciem wykształcenia i zatrudnieniem się w żłobku udusiła kilkanaście noworodków była jedną z nich, a dzieci rodziło się coraz więcej i popyt na usługi „farmerek” wzrastał. Dyer wrzuciła do rzeki tyle ciał noworodków że zaczęto na nią wołać – „czyniąca aniołami”.

Amelia

Amelia Dyer

Była jedną z najbardziej znanych seryjnych morderczyń w Anglii i jedynym na świecie seryjnym mordercą mordującym dzieci płci żeńskiej! Także kobieta też potrafi. Prowadziła jednoosobową firmę odbierającą od niezamężnych matek ich wstydliwy problem – dziecko, a po zapłacie za opiekę je zabijała. Sama wyznała że lubiła patrzeć na pętle na szyjach noworodków i czerpała przyjemność z ich agonii. Odbierając niemowlę obiecywała że zapewni im kochający i bezpieczny dom, a tymczasem poiła je tzw. laudanum – nalewką z opium złośliwie zwaną przyjacielem matek. Odurzone niemowlęta nie płakały i nie chciały jeść, a siostra Dyer mogła wtedy zaczekać aż umrą. Martwe ciała zawijała potem w szary papier i wrzucała do rzeki, a oprócz sposobu z opium dusiła jeszcze dzieci i zawiązywała im pętlę na szyję aż do powolnej i bolesnej śmierci, która ją cieszyła.

Aby zwiększyć liczbę dzieci wziętych pod opiekę do żłobka, a tym samym jego dochody Dyer asystowała przy porodach w szpitalu (na położną i pielęgniarkę wykształciła się właśnie po to żeby mieć łatwiejszy dostęp do dzieci). Świeżo urodzone dziecko podduszała tak aby chwilowo przestało płakać i oddychać i pokazywała martwe lekarzowi. Uzyskiwała w ten sposób akt zgonu tj. że niby dziecko urodziło się nie żywe, ale gdy znowu zaczęło oddychać zabierała je do swojego sierocińca żeby dostać pieniądze na wychowanie i wyżywienie kolejnej sieroty, a natychmiast po transakcji podawała dziecku nalewkę….

Potem żeby zoptymalizować i przyśpieszyć swój przyjemnie morderczy proceder dusiła niemowlęta taśmą krawiecką. I interes miał się dobrze dopóki jeden z lekarzy nie zgłosił policji że w sierocińcu Dyer dzieci umierają dosyć często. Nawet za często jak na XlX-sto wieczne standardy wiktoriańskiej Anglii. Oskarżono ją wtedy o zaniedbanie i wydano symboliczny wyrok – pół roku ciężkich robót.

Po odbyciu kary kontynuowała proceder, ale już nie informowała lekarzy o zgonach podopiecznych i często zmieniała ksywy oraz miejsca zamieszkania. Nie odpowiadała też na listy matek zainteresowanych swoimi dziećmi oddanymi Dyer pod opiekę za pieniądze. Takie listy i ogłoszenia „farmerek dzieci” znajdują się do dzisiaj w muzeum angielskiej policji razem z kosmykiem włosów „czyniącej aniołami”, które pobrano wtedy do użytku ówczesnych techników kryminalistyki.

A interes kwitł dopóki z rzeki nie wyłowiono zawiniątka ze zwłokami noworodka, a ślady doprowadziły policję do domu położnej. Bezpośrednich odwodów jej winy nie znaleziono bo były tylko umowy adopcyjne i taśma krawiecka do duszenia dzieci, które teraz też można podziwiać w ww. muzeum, a położna została i tak aresztowana. O mordowanie noworodków podejrzewano też jej rodzinę i współpracowników, ale Dyer zeznała że oni nie mieli z tym nic wspólnego i o tym nie wiedzieli. Jej obrońcy zagrali natomiast przed sądem na niepoczytalność, zły stan psychiczny i trudne dzieciństwo oskarżonej. Po części zgadzało się tylko to ostatnie bo Dyer gdy była dzieckiem musiała opiekować się chorą, umierającą matką. Słuchała jej lęków, lamentów i pretensji aż ta umarła, a córka postanowiła w nieco inny sposób kontynuować swoją „opiekuńczą” profesję.

Obszerny kącik linkowy z makabrycznymi szczegółami działalności czyniącej aniołami dla anglojęzycznych:
http://www.rebelcircus.com/blog/amelia-dyer-worlds-first-female-child-serial-killer/
https://www.crimemuseum.org/crime-library/serial-killers/amelia-dyer/
http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/amelia-dyer-the-woman-who-murdered-300-babies-8507570.html
http://ultimatehistoryproject.com/baby-farmers-and-angelmakers-childcare-in-19th-century-england.html

Urodzona w 1838 roku Dyer została powieszona w 1896 roku. Przez cały okres swojej działalności była całkowicie poczytalna i wiedziała co i dlaczego robi. A mordowała niemowlęta dla pieniędzy. Dokładniej wytłumaczy to wam i zobrazuje poniższy film dokumentalny:

Kursy integracyjne dla islamistów w Auschwitz?

O tym co nawyczyniała pewna Niemka, ale innego pochodzenia, a jej wyczyn był związany z Polską napisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/09/21/niemieckie-odszkodowania-za-przymusowe-roboty-u-bauerow/

Ale po pani Azize Tank kolej na jej koleżankę, ale o wiele młodszą i ładniejszą Niemkę pochodzenia pakistańskiego, ale urodzoną w Berlinie. Chodzi mianowicie o niejaką Sawsan Chebli, zdjęcie po niżej i o to jaki miała pomysł związany z Polską.

sawsan

Otóż ta 40-sto latka jest sekretarzem stanu w Berlińskim ratuszu i członkiem reprezentującym niemiecko – rosyjską oraz niemiecko – francuską grupę przyjaźni. Studiowała między innymi nauki polityczne i jest deputowaną do Bundesratu (jedna z niemieckich izb parlamentu, w której zasiadają deputowani reprezentujący poszczególne landy licząca 69 członków).

Ostatnio wyszła z inicjatywą zorganizowania kursów integracyjnych dla islamskich imigrantów w Niemczech na terenie Polski, a konkretnie w byłych NIEMIECKICH obozach koncentracyjnych! Argumentowała potrzebę takich kursów wzrastającą wśród muzułmańskiej ludności (tej napływowej) Niemiec  agresją i przemocą wobec ludności żydowskiej. Innym politykom, a nawet pedagogom z za Odry podoba się pomysł wysyłania niemieckich muzułmanów do Polski w celu obejrzenia przez nich nieczynnych już obozów zagłady w Auschwitz czy Treblince. Czy w ten sposób politycy z za Odry chcą podstępnie i pod przykrywką przewieźć (relokować) do Polski imigrantów? Nie chce ona wszak ich przyjmować „po dobroci” tj. w ramach przymusowej relokacji, a to byłby dobry początek….

I tak to w ramach przeciwdziałania judeosceptyzmowi wśród nowych Niemców ci starzy pokażą im miejsca, w których niegdyś sami palili w piecach i przerabiali na mydło przedstawicieli grupy etnicznej, której ten judeosceptyzm dotyczy! Czy od widoku starych prycz, gór butów i puszek po cyklonie-B naprawdę zmniejszy się agresja wobec Żydów w Niemczech i ataki fizyczne na nich dokonywane przez takich nekroturystów – imigrantów? Pomysłowi przyklasną także Josef Schuster – szef Centralnej Rady Żydów w Niemczech! Może myśli że od tego zmniejszy się agresja i przemoc wobec przedstawicieli jego narodu, a nie że zwiększy się liczba muzułmanów w Polsce. Bo na wycieczce przecież można….się zgubić. Można też spotkać w barakach Majdanku wycieczkę klasową małych Izraelitów z Izraela – taką za jaką kilka lat temu chodził po barakach sam MikkeHarry!

Wyobraźcie więc sobie drodzy czytelnicy moich wypocin spotkanie grupy mówiących pół po niemiecku, a pół po arabsku lub turecku uczniów z Niemiec z grupą szlochających i mówiących w jidysz małolatów z Izraela. Spotkanie to odbędzie się w miejscu gdzie dziadowi tych drugich byli mordowani przez gospodarzy tych pierwszych i  trzeba też pamiętać że Żydzi i Arabowie nienawidzą się między sobą. Islam i judaizm to od dawna wrogowie! Czy nie dojdzie wtedy do wybuchu przemocy i ataków agresji? Odziany po cywilnemu i uzbrojony w krótkofalówkę agencik z MOSSAD-u raczej nie poradzi sobie sam z grupą wściekłych islamistów i nie obroni przed nimi płaczących, małych żydątek w czarnych jarmułeczkach i ich nauczycielki.

Odszkodowania i składki za przymusowe roboty u bauerów do ZUS-u, a islamscy imigranci na wycieczkę do Auschwitz. Ale jaki interes w obronie niemieckich Żydów ma Pakistanka Sawsan Chebli?  – praktykująca muzułmanka opowiadająca się za noszeniem chust na głowach i polityk socjaldemokratycznej partii.

Mój list do Mikołaja

Życzenia z listów do Św. Mikołaja się spełniają. To nie żart. Przekonałem się o tym sam 10 lat temu.

Swój pierwszy i ostatni list do Mikołaja napisałem w 2007 roku jak miałem 18 lat, a dlaczego ostatni to już śpieszę wyjaśnić:

Życzyłem w nim sobie od Św. Mikołaja żeby na Gwiazdkę powiesili Husajna. Wysłałem i czekałem, coraz bliżej Wigilii, a życzenie się nie spełniało. W Boże Narodzenie byłem zawiedziony, aż się prawie rozpłakałem. Minęła Wigilia, a Husajna jeszcze nie powiesili, więc byłem zły i wściekły na Mikołaja tak bardzo że nie chciałem aby kiedykolwiek został prezesem KoLibra, ale okazało się że ta złość i wściekłość była nieuzasadniona bo wystarczyło trochę cierpliwości….

Husajn wisiał na Sylwestra, a chciałem też zrobić dobry uczynek bo on miał rozdarty rękaw od płaszcza, więc poprosiłem Św. Mikołaja żeby przed powieszeniem mu „zszyli to”.

A oni z niego szydzili że jest szyitą…..

Kiedy w telewizji śpiewano i tańczono, sypano kiepskimi sucharami, a Krzysztof Ibisz chwalił się swoją tężyzną fizyczną po 40-stce. My piliśmy ruskiego szampana zagryzając go słonymi paluszkami z „Żabki” i ruskimi szlugami z mety, wpier…., sorry – spożywaliśmy olywki to na drugim końcu świata kogoś wieszano :(.

I to było najlepsze podsumowanie roku i w ogóle człowieczeństwa EVER! Przez dziesięć lat lepszego nie było. Bo żeby kogoś powiesili na Sylwestra to, to facet musiał mieć naprawdę pecha! 😀

Kto wie, może na któregoś Sylwestra powieszą jakiegoś mniejszego nacze….,sorry – dyktatora? 🙂

No cóż, Mikołaj nie rychliwy, ale jak widać sprawiedliwy i nie zawsze wszystko dobrze rozumie. A może to tylko nieporozumienie językowe?

*Dlatego jak poprosicie Mikołaja o kolejkę to nie zdziwcie się jak dostaniecie tylko pięćdziesiątkę. A żeby „zechciało się” Świętemu dokładnie odczytać list to włożyłem mu 100 hrywien do koperty, ale napisałem że to pewnie te k..wy z poczty ukradły :).

Zdrowych, Wesołych, Pogodnych i Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia 2017 bez nadużywania słowa: „wzajemnie” życzy MikkeHarry! :). Aha, i Szczęśliwego Nowego Roku! Udanego i Zabawnego Sylwestra….

I oczywiście: Dużo prezentów od Świętego Mikołaja

AVE!

Miesięczny ban na FB

Dzisiaj już drugi raz w tym roku Facebook zablokował mnie na cały miesiąc za słowo „ciapaty”, które napisałem kilka lat temu! Razem ze mną został zbanowany kolega Paweł, też drugi raz w tym roku i w tym samym czasie co ja!

Nie wiem czy Zuckerbergi tak same z siebie, czy jakiś „życzliwy” znajomy zadaje sobie trud scrollowania mojego i Pawła wall`a na kilka lat wstecz 😀

Ale słyszałem że miłościwie nam panujący i niszczący zamiast wyprzedawać i rozkradać Polskę PIS chce wyłączyć w Polsce Facebooka w ogóle. Wtedy to dopiero byli użytkownicy zaczną się nudzić i może dojść do czegoś gorszego niż blokowanie kont na Facebooku i blokowania sal sejmowych przez „opozycję”…..

 

AVE!

Kuchnia żydowska – napoje i dania

MikkeHarry napłodził coś po swojemu na temat wpisu:

Pisząc o żywności nadającej się do spożycia przez osoby narodowości żydowskiej tj. tzw. Żydów zamieszkujących obecnie nie tylko Izrael należy najpierw wspomnieć o przepisach dotyczących koszerności, gdyż one regulują przydatność napojów, jedzenia i leków do spożycia przez Żydów. Dotyczy to też warunków w jakich potrawy te powinny być spożywane i przechowywane.

Przepisy te wywodzące się z Pięcioksięgu Mojżeszowego są restrykcyjnie przestrzegane przez ortodoksyjnych Żydów, którzy z powodów religijnych nie zjedzą i nie wypiją niczego niekoszernego. Nadzór nad koszerowaniem potraw i napojów sprawują rabini i to oni dopuszczają określone produkty do spożycia.

Żydzi nie spożywają mięsa ze świni i jej krwi oraz nie łączą mleka z niektórymi rodzajami mięsa np. rybami. Mięso dla Żydów musi wyjść z pod rzezaka szojcheta (człowieka dokonującego szechity (uboju rytualnego) polegającego na poderżnięciu gardła żywemu i nieogłuszonemu zwierzęciu! Kuchnia żydowska jest podobna też do kuchni arabskiej bo stosuje się w nich obu podobne produkty i na tą ostatnią również duży wpływ mają zasady religijne.

Żydzi swoje potrawy przygotowują kilkanaście godzin przed szabatem, w którym to czasie nie mogą nic robić tj. gotować albo rozpalać pieców i są to w większości zimne przekąski nadające się jeszcze do spożycia po kilkunastu godzinach również ze względów świeżośćiowych, a nie tylko koszerności. Istnieją trzy rodzaje kuchni żydowskiej, a każdy z nich łączy w sobie elementy kuchni innych narodowości. Również polskiej i niemieckiej, ale do rzeczy. Opiszę teraz jakieś przykłady żydowskich napojów i potraw:

Maca to żydowski chleb spożywany w trakcie święta Pesach. Był również spożywany przez Żydów w niewoli egipskiej. Sporządza się go używając niezakwaszonej mąki, której posiadania w domu zakazuje religijne prawo. Miesza się więc z wodą mąkę pszenną i piecze do 20 minut licząc ten czas od wyrobienia ciasta. Maca wygląda jak płaskie placki o owalnym lub kwadratowym kształcie. Taki chleb można wypiec też maszynowo co nie jest jednak zgodne z prawem religijnym.

W Europie Środkowej i Wschodniej jeszcze w XX wieku uważano że maca zawiera krew zamordowanych chrześcijańskich dzieci. To również kłóci się z przepisami o koszerności bo krew jest dla Żydów nieczysta i niekoszerna, a takie pomówienia przyczyniały się do wybuchów epidemii antysemityzmu w Europie.

Gefilte fisz to potrawa znana wśród polskich Żydów jako „karp po żydowsku” i weszła na dobre do kanonu polskich potraw wigilijnych. Ryba jest faszerowana i podawana na słodko, a spożywają ją w większości Żydzi aszkenazyjscy tj. ci wywodzący się z Europy Wschodniej. Ani izraelskie, ani nawet niemieckie książki kucharskie nie zawierają przepisów dotyczących składników i sposobów przygotowywania „karpia po żydowsku”. Odpowiednik tej potrawy dla Żydów litewskich nie jest podawany na słodko, a zawiera więcej pieprzu i mniej cukru.

Nie ma zatem jednego przepisu na ww. potrawę, ale różne jej wersje w zależności od regionu, w którym jest przygotowywana łączy to że jest podawana na zimno w słodkiej galarecie z rodzynkami i płatkami migdałów. Może też zawierać plasterki jajek i marchewki. Natomiast wywar robi się z karku i głowy ryby gotowanych przez kilka godzin z cebulą (to w Polsce) i innymi warzywami.

Czulent, czyli gulasz przyrządzany też z mięsa koszernego z fasolą lub ciecierzycą oraz z kaszą jaglaną bądź jęczmienną i cebulą. Niekiedy podawany jest z knedlami lub jajkami ugotowanymi na twardo. Spożywa się go najczęściej w szabat. Jest on jedną z potraw przygotowywanych przed szabatem, w którym nie wolno gotować na ogniu, więc jest pozostawiony na noc w rozgrzanym piecu i gotuje się w nocy z piątku na sobotę. Kiedyś po przygotowaniu był noszony przez Żydów do piekarni lub innych przybytków z miejskimi piecami aby tam dusił się powoli w takim piecu służącym do pieczenia chleba. Taka komora w chlebowym piecu, w której przechowuje się ciepłe potrawy zwana jest szabaśnikiem (nie mylić z paśnikiem!).

Czulent może być sporządzany z jagnięciny (jagnięciu szojchet musi poderżnąć gardło na żywca!) i podawany z ogórkami kiszonymi lub warzywami.

– Uszy Hamana (Hamantasze) to trójkątne i nadziewane ciasteczka wypiekane w przeddzień karnawałowej zabawy Żydów (święto Purim – 15 marzec) przez kobiety. Do ich upieczenia używa się margaryny, cukru, jajek wanilii, proszku do pieczenia, mąki, soku pomarańczowego i kuchennej soli. Nadzienie może być z fig, maku, bakalii lub orzechów. Można je też nadziać konfiturami i serem albo miodem. Nazwa i pochodzenie potrawy mają swoje korzenie w Niemczech….

* Są też dostępne specjalne restauracje (nawet sieciowe) z tylko i wyłącznie koszerną żywnośćią! (np. McDonald`s Kosher).
Napoje:

W tej części niniejszej pracy nie sposób nie wspomnieć o alkoholu, który Żydzi mogą pić tylko w święto Purim tj. 15 marca (wg. żydowskiego kalendarza bo wg. chrześcijańskiego jest to dzień wcześniej). Święto to jest odpowiednikiem naszego karnawału, w którym zasady Tory przestają obowiązywać.

Wymienienie tutaj szczegółowo koszernych napojów, które są zdatne do spożycia dla Żydów jest zadaniem trudnym gdyż pojęcie koszerności od dawna odnosiło się wyłącznie do jedzenia. Natomiast koszerne napoje są nowością też w prawie żydowskim, więc opiszę je tutaj tylko pokrótce na przykładzie wódek i win:

– Wódki, koszerne są te bez żadnych barwników i smakowych dodatków, a produkowane z ziemniaków lub innych zbóż. Te gorszej jakości zawierają składniki odzwierzęce, ale wtedy alkohol nie jest koszerny. Koszerne są natomiast woda, drożdże i cukier, tak więc większość alkoholi produkowanych domowo w Polsce nadaje się do spożycia przez Żydów. (Przypadek? :D) Wódki, które dotychczas uzyskały formalnie certyfikat koszerności to np. Stoppy Betty i Crystal Head Vodka – obie produkowane w USA (stan Maryland). W Polsce takie certyfikaty wydane przez różne izraelskie instytuty posiadają wyroby Smirnoffa i Absoluta, które są w powszechnej sprzedaży.

– Wina (Izrael jest producentem wysokiej jakości win np. Tabor Adama Merlot – czerwone, wytrawne). Dbanie o winne krzewy i butelkowanie jest również wykonywane przez wierzących Żydów i kontrolowane przez rabinów. Winnica powinna odpoczywać co 7 rok, a pewną ilość wyprodukowanego wina trzeba wylać, a pomiędzy krzewami winogron nie wolno uprawiać nic innego – te i wiele innych zasad wpływają na koszerność wina :).

 

Masakra polskiego bezdomnego w Bochum

Dawno nie było horroru z życia wziętego, a więc dzisiaj ten jaki przeżył 55-cio letni polski bezdomny w niemieckim Bochum (Nadrenia Północna-Westfalia).

Za:http://www.epochtimes.de/politik/deutschland/unfassbares-verbrechen-obdachloser-in-bochum-gesteinigt-und-lebendig-begraben-a2287947.html

Tłumaczy: MikkeHarry

CZY W KONTEKŚCIE PONIŻSZEGO POWINNIŚMY PRZYJMOWAĆ IMIGRANTÓW DO POLSKI W RAMACH RELOKACJI?

Wiem że wpis o Trybunale….. był ostatnio, ale powyższe pytanie jest też do Trybunału, do którego ostatnio UE podała Polskę za nie przyjmowanie imigrantów….

Niepojęta zbrodnia: bezdomny w Bochum ukamienowany i pogrzebany żywcem

Czyn, którego dotyczy modus operandi jest w naszym kręgu kulturowym czymś okrutnym, brutalnym i całkowicie niezwykłym. Wydarzył się w listopadzie w Bochum. Policja podaje już szczegóły i publicznie szuka sprawcy. Sprawozdanie Jurgena Fritza.

Niepojęty czyn wydarzył się jak podaje DER WESTEN i inne gazety zaraz na początku listopada w nocy z 8 na 9 w Bochum, gdzie 55-cio letni polski bezdomny był śledzony około godziny 1:30 w nocy.

Ni stąd ni zowąd został powalony na ziemię przez młodego mężczyznę kostką brukową. Co się później stało jest okrutne, brutalne i dotyczy modus operandi, dla naszego kręgu kulturowego zupełnie nietypowego.

Gdy mężczyzna już leżał na ziemi sprawca podniósł więcej kilogramów kostki brukowej, która tam leżała i rzucił ją na powalonego. I jak mówi policja, która analizowała to przez obraz z kamery zainstalowanej tam w pobliżu robił to minutami! 

Sprawca ciągle rzucał kamienie na rannego i złamał mu przy tym kilka żeber. Następnie przykrył nie ruszające się ciało kamieniami, paletą i workami z grysem i uciekł z miejsca zbrodni, więc musiał założyć że mężczyzna jest już martwy albo tam marnie zginie. To wszystko ciągnęło się według policji od 10 – 15 minut.

55-cio latek leżał tam ranny ponad dwie godziny. Nocą w zimnie. Był tak ciężko ranny że niemożliwe było żeby się sam uwolnił. Był prawie całkowicie zakopany, tak że tylko stopy wystawały.

Około godziny 3:50 ostatkiem sił podjął się wołania o pomoc i miał wielkie szczęście że jego wołania w środku nocy zostały usłyszane. Faktycznie został znaleziony i przewieziony karetką do kliniki. W międzyczasie nie doznał tylko licznych złamań żeber, ale i był mocno przemarznięty. Mężczyzna leżał następnie wiele dni na oddziale intensywnej terapii. 

A policja depcze sprawcy po piętach, szukają go już publicznie jego zdjęciem (patrz niżej) z powodu usiłowania zabójstwa. 

Motyw czynu jest ciągle nieznany. Podejrzany jest w wieku 20-30 lat, ma najprawdopodobniej brodę zakrywającą pół twarzy. Nosił rzucającą się w oczy, jasną kurtkę. Plecy i kieszenie miała ciemne. Policja prosi o informacje pod numerem telefonu: (0234) 909-4106 0234/909-4106 albo (0234) 909-4441..

Według gazety Bild-Zeitung miejsce zbrodni to parking meczetu. Przy tym meczecie znajduje się też kamera, która nagrała sprawcę i jego czyn”.

Podsumowanie

Skoro to ukamienowanie miało miejsce na terenie meczetu to czy przypadkiem nie został ten teren splamiony krwią niewiernego psa?! Bo jak mniemam polski bezdomny był chrześcijaninem.

I jak wynika z tekstu niemiecka policja nie szuka jakiegoś Helmuta w zielonym kapeluszu z piórkiem i białych rajstopach do kolan  ani tłustego Steffena w okularach i zielonych spodniach na szelkach, ale młodego mężczyzny z brodą na całą twarz włóczącego się nocami po meczetowych parkingach…..A jeśli miejsce zbrodni jest terenem meczetu to przypuszczam że nie muzułmanin nie mógł by wejść tam sobie ot, tak. Ale w takim razie jak znalazł się tam polski bezdomny? Czy został przez sprawcę zawleczony na parking?

Nie wiem też czy PIS jest za bardzo zajęty wymienianiem głośnika naczelnika tj. za przeproszeniem – prezesa Jarosława Kaczyńskiego że MSZ nie widzi tragedii rodaka za granicą, która wydarzyła się już ponad miesiąc temu. Czy może mają to po prostu w pi……sie :). W świetle zaskarżenia Polski do jakiegoś tam Trybunału za odmowę podzielenia się imigrantami, czyli ludźmi, których Europa przyjęła pod swój dach, a potem zorientowała się że ma ich za dużo, więc postanawia ich przepę….. tzn. relokować tożsamość sprawcy mogłaby być argumentem obronnym w Trybunale przeciwko przyjmowaniu imigrantów. Ale do tego policja w Bochum musi ustalić kim on był.

Tak więc, gość w dom – bruk w dom. Przyjmijmy ich to nas ukamienują. Reżymowe media jak i inne prywatne do tej pory o tym milczały i śmiem twierdzić że mało kto w Polsce o sprawie wie. Partia rządząca nie ma czasu na takie pierdoły jak ten czyn i Trybunał bo jest zajęta bitwą o stołki wewnątrz siebie i kłótnią o Krajowe Rady Sądownictwa :D. Tak, więc do dzieła……

AVE!