„Bądź Pro” – Eric Worre

Mój pierwszy wysłuchany już dwukrotnie audiobook to biblia wieopoziomowych i sieciowych marketingowców, a mówiąc prościej – poradnik dla stawiających pierwsze i dalsze kroki w MLM-ach. Eric Worre radzi tam marketerom w jaki sposób szukać sobie klientów, jak zapraszać ich na spotkania typu biznes info i te ostatnie promować. Przyszły marketer sieciowy dowie się z tej książki kim w marketingu wielopoziomowym jest prospekt i jak utrzymywać kontakt ze świeżo zdobytym klientem bez względu na to czy to jest znajomy czy ktoś obcy.

Autor przeprowadza czytelnika przez kolejne szczeble kariery w MLM-ie na swoim własnym przykładzie. Opowiada jak on zaczynał i dorobił się w marketingu sieciowym fortuny, jakie popełniał błędy i jakie zadawał pytania prospektom (kandydatom na klientów). Radzi też jakich pytań nie zadawać i podaje gotowy już schemat przeprowadzania rozmowy tak aby prospekt zgodził się na propozycję marketera. Przyszły MLM-owiec dowie się więc jak proponować prospektowi materiały szkoleniowe tak aby się zgodził i jak umawiać z nim termin kolejnej ekspozycji (spotkania) co jest ważne w utrzymaniu relacji z klientem. Jeden z rozdziałów mówi też o tym w jaki sposób prowadzić spotkanie typu biznes info i jak występować publicznie aby opowiedzieć nowym w MLM osobom o swojej sukcesywnej karierze w tej branży. Z innego rozdziału dowiemy się natomiast dlaczego w tym biznesie jest ważna papierowa (pisana ręcznie) lista kontaktów i kogo na nią wpisywać. Każdy jeden rozdział opisuje szczegółowo inny krok do sukcesu i spełnienia marzeń jak twierdzą dystrybutorzy i marketerzy marketingu sieciowego. Dowiemy się po co w takich firmach organizuje się spotkania wyjazdowe (eventy) z konferencjami i prelekcjami partnerów MLM.

Jeśli zajmujący się marketingiem sieciowym zastosuje się do rad autora i zdobędzie 7 podstawowych umiejętności takich jak: znajdowanie prospektów i prezentowanie im produktu firmy lub przekształcanie prospekta w klienta bądź marketera. Oprócz tego ten biznes rządzi się też własnymi zasadami, które lepiej znać chcąc odnieść sukces i zarobić fortunę zajmując cię multi-level-marketingiem.

PRO!

Czytając bądź słuchając książki poznamy takie wyrażenia jak: upline (marketerzy i dystrybutorzy, którzy są nad klientem) przy czym zwykły klient też może zostać czyimś uplinem. Białe kołnierzyki - pracownicy nie pracujący fizycznie, a zatrudnieni w sektorze publicznym np. doradcy podatkowi, przedsiębiorcy i prawnicy - czyli ci zarabiający za biurkiem i niebieskie kołnierzyki - pracujący fizycznie np. na produkcji. Kolor (niebieski) kołnierzy tych ludzi lepiej maskuje brud i w kolorze niebieskim jest jeans, z którego najczęściej produkuje się w USA ubrania robocze. Tygrysy, pozerzy, profesjonaliści i prowadzący własne small-buisness`y. 

Czytelnik pozna znaczenie powyższych terminów w marketingu wielopoziomowym.

Eric Worre – autor jest międzynarodowym liderem branży MLM od ponad 25 lat i mówcą motywacyjnym oraz szkoleniowcem z zakresu marketingu sieciowego. Współpracował między innymi z takimi ludźmi jak Robert Kiyosaki. Był prezesem firmy wartej ponad 200 mln. dolarów, a na MLM zarobił 15 mln. Pracował jako konsultant marketingowy w branży bezpośredniej sprzedaży i rocznie zarabiał siedmiocyfrową kwotę. Prowadził spotkania typu biznes info z 250 tysiącami ludzi z całego świata włącznie ucząc ich w ten sposób pracy w MLM-ie. W 2009 roku założył najczęściej przeglądany przez użytkowników ze 137 krajów świata serwis informacyjny o marketingu sieciowym i wielopoziomowym. Na koniec każdej swojej książki lub wystąpienia życzy swoim słuchaczom i czytelnikom aby zgodzili się zostać marketerami sieciowymi bo jest pewien że znalazł lepszą drogę i chce o tym powiedzieć całemu światu.

Worre zaczyna książkę tradycyjnie od podziękowań i wstępu, ale w jednym z jej ostatnich rozdziałów nie zapomina dosyć obficie wspomnieć jakie korzyści osiągnął już dzięki MLM i jakie marzenia mu się spełniły. Wymienia między innymi kraje świata, w których był i zabytki jakie w nich zwiedzał lub atrakcje jakich zażył podczas swoich zagranicznych wycieczek, a był np. na Ukrainie, której wybrzeże przepłyną statkiem wzdłuż. To wszystko dzięki ciężkiej i długiej pracy w MLM-ie…..

worre

Eric Worre

Od Harry`ego

Wiem że byli klienci lub marketerzy marketingu sieciowego hejtują MLM-y bo się z tym często spotykam szukając swoich prospektów. Ale od swoich uplineów nasłuchali się pewnie że produkt sprzedaje się sam i w ogóle nie trzeba pracować albo wystarczy poświęcić 5 godzin w tygodniu na to żeby po miesiącu zarabiać 10 tys. zł. I właśnie dlatego im się nie udało. I teraz hejtują. Z drugiej strony obwiniają też swoje upliney za swoje niepowodzenia bo tak jest wygodniej wytłumaczyć ich własne lenistwo.

Książka nie jest dla tych, których sprawa nie interesuje. Nie dowiecie się z niej jak drogo sprzedawać, a tanio kupować i nie jest też poradnikiem dla przedsiębiorców, którym się nie udaje biznes. Nie jest też receptą na sukces w handlu, ale jest gotowym schematem jak poradzić sobie w MLM i (podobno) jak będzie się ściśle do tych zasad stosować to zarobi się 10 tysięcy miesięcznie.

Tekst jest nudny i po którymś razie odsłuchiwania bądź odczytywania może zirytować, a informacje w nim zawarte mogą się wydać zbędne i nie przydatne w pracy. W tej ostatniej trzeba je jednak stosować nadgorliwie aby odnieść sukces. Marketingowcy sieciowy twierdzą że należy przeczytać ją kilkanaście razy aby utrwalić sobie i zrozumieć zawarte w niej wiadomości. Sam autor twierdzi nawet że nie sposób w kółko słuchać tej samej książki nawet jeśli ciche i wpadające w ucho dźwięki przynoszą przyjemność. Odsyła do stron internetowych i materiałów szkoleniowych w kwestiach MLM online np. do krótkich filmików na YT nagrywanych przez co zdolniejszych i sukcesywniejszych marketerów i upline`ów będących już długo w biznesie MLM.

Swoje przemyślenia na temat informacji z tej książki pozostawię dla siebie gdyż jeszcze mało zastosowałem ich w praktyce (szukaniu sobie prospektów, których po dwóch tygodniach w biznesie mam czterech). Może podzielę się nimi z wami kiedy indziej. Wiadomości na pozór oczywiste i wydające się stosowane nie tylko w biznesie, ale i w zwykłym życiu przez siebie samego (czytelnika) i innych ludzi na co dzień trudno wchodzą do głowy i zaraz po wysłuchaniu książki się je zapomina. Czy to dlatego należy ją czytać/słuchać kilkanaście razy?  I czy upliney z dystrybutorami i marketerami też tak robią? Czy tylko mówią że robią?….

Zachęcam do podzielenia się ze mną swoimi uwagami nt. MLM, Erica Worre i jego dzieł oraz wszystkich tematów poruszonych w tym wpisie w komentarzach pod tym wpisem :).

OLINKOWANIE

Podobne wpisy:

https://mikkeharry.wordpress.com/2017/05/26/jestes-bez-grosza-na-wlasne-zyczenie-jak-przestac-klepac-biede-i-zaczac-lepiej-zyc-larry-winget/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/10/cashback-world-moj-mlm/

https://mikkeharry.wordpress.com/2018/04/18/marketer-mikkeharry/

 

Reklamy

Monopoly Hotels dla zaawansowanych

Doszły mnie słuchy i skargi że starzy boardgamerzy, geeki i inni koneserzy planszówek, którzy już dawno zjedli na nich zęby i mogą robić za specjalistów w tej dziedzinie nie rozumieją terminologii zastosowanej przeze mnie w poprzednim wpisie o Monopoly Hotels! Napisałem pewnie w jakimś wymarłym dla nich języku jak dla nas aramejski albo w zupełnie wymyślonym jak enochiański (anielski). Dla takich indywiduów została opracowana specjalna terminologia (po angielsku) do rozmawiania i pisania o planszówkach, a nawet spisano ją w kilku krótkich opracowaniach wyrażeń boardgameingu i to właśnie ta terminologia mogła by prędzej robić za ww. język niż proste jak budowa cepa polskie słownictwo. MikeHarry także kłania się rozwojowi i postara się „przetłumaczyć” wyżej wymienionym wpis z przedwczoraj na ich język bo w końcu – nasz klient – nasz pan.

Unboxing miał miejsce przed ponad rokiem, a gra ma w sobie po kilka elementów z ameritrash i eurogry, chociaż MikeHarry nie wie czy te style mogą być w jakiejkolwiek planszówce połączone i to są tylko jego osobiste wrażenia.  Setup zależy od tego jak długo będzie się tasować karty, jeśli się sprężymy to zajmie on 5-6 minut, a jeśli tasujący będzie się opieprzał to i 20 minut. Mechanika gry, czyli podobno jej najważniejszy element składowy jest bardzo prosta, a sposób zagrywania elementów i możliwość dojścia do zwycięstwa szerzej opisałem w poprzednim wpisie o Monopoly Hotels.

Area Controls – w przypadku tej planszówki mamy do kontrolowania wzrokiem i myślami dwa obszary tj. pilnowanie swojego hotelu i lookanie jakby tu zaatakować przeciwnika. Bardzo duży jest też balans gry bo wygrać można praktycznie stosując każdą strategię i z każdych opresji można wyjść jeśli się intensywniej pomyśli, ale na wygraną wpływa też losowość o której potem. Draft w tej grze określa ściśle instrukcja, a mianowicie chodzi o dobieranie kart (dla zaczynającego 7, w trakcie rozgrywki dobiera się dwie lub mniej – tak żeby nigdy nie mieć w łapie więcej niż 7 kart).  Jak już logicznie można wywnioskować Monopoly Hotels grą abstrakcyjną nie jest! bo element losowy ma w niej duży wpływ na rozgrywkę, ale dla mnie, chociaż wcześniej grałem już w inne planszówki jednak nie tak często i intensywnie jak w tą była ona na pewno Gateway`em.

Interakcja, czyli po polsku stopień oddziaływania graczy na siebie też jest bardzo wysoki (patrz. wpis – Monopoly Hotels).  I oczywiście na wynik gry ma duży wpływ losowość kart, gdyż przed każdą rozgrywką trzeba je sobie dobrać z talii kart dobieranych (2) i to od tych kart zalezą ruchy boardgamera w rozgrywce. Gra meepli nie zawiera, chyba że można by uznać za takie rysunki postaci na kartach. Mózgożerność zmniejsza się nim częściej gramy bo potem ruchy przeciwnika stają się już przewidywalne, a gra nudna i zasady znamy na pamięć. W przypadku bycia w ciemnej dupie tj. kiedy mamy 3 rachunki w okienkach bez żadnego pokoju i tylko banknot 50 trzeba pomyśleć jednak intensywniej żeby z tej ciemnej dupy wyjść, a można nawet jeśli przeciwnik ma jeszcze tylko jedno piętro do budowy w  swoim hotelu i żadnych rachunków. Gra jest mało powtarzalna bo po  bardzo wielu rozgrywkach zaczyna się w końcu nudzić, zatem cechuje ją odwrotność powtarzalności, znaczy się regrywalność, dla niewtajemniczonych – replaybility, jest ona po długim graniu bardzo wysoka.

Gra jest również mało skalowalna (scalability) bo przecież wydawca z góry określił liczbę boardgamerów dla których jest przeznaczona. Nie da się w nią grać w więcej niż 2 osoby mimo że jest to gra rodzinna, ale elementy są tylko dla dwóch boardgamerów. W gry o dużej skalowalności gra się dobrze w dowolnej ilości graczy. Unbox tytułu można również zobaczyć w pierwszym wpisie o tej grze. Downtime zależy od tego jak długo przeciwnik będzie zastanawiał się nad swoim ruchem – to tyle będziemy czekali na swoją kolejkę, więc ważne jest aby w trakcie rozgrywki nie rozpraszać się telewizorem, gołą babą, czy tam pogawędką przez telefon bo straci się watek i rytm.

W nowomowie boardgameingu postarano się również o specjalne określenie uczucia indywidualnej satysfakcji z rozgrywki i wołają tam na nie – grywalność. Zależy ona tylko i wyłącznie od preferencji boardgamera tj. czy lubi długi downtime i wpływ losowości na rozgrywkę itp.

Tłumaczył: MikeHarry

Monopoly Hotels

Na debiutancki wpis w kategorii „Gry planszowe” zasłużyła monopolopodobna dwuosobówka i gra planszowa w którą MikeHarry najczęściej gra i to ze znanym już wam facetem ,który napisał tu wam wpis gościnny o czeskich muzułmanach.  To jest gra jakby poniekąd biznesowa polegająca na tym że trzeba jak najszybciej wybudować swój hotel blokując przeciwnika i niszcząc go, a że mój kompan do gry jest księgowym to z tych względów mu się ta gra jakby poniekąd biznesowa podoba.

Na początku każdy gracz dostaje prawie taką samą ilość akcesoriów:

  • 5 kart lub 7 – ten kto zacznie grę
  • 5 pustych okienek i podstawkę na nie (jedno z tych 5 okienko musi już stać na podstawce przed rozgrywką)
  • po 250 zł
  • pozostałe karty z talii najlepiej zostawić na środku stołu

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG Na drugim planie Marian Mario Artych, DIS.

Karty

Mają kilka kolorów tzn. między innymi granatowy i różowy, żółty też, ale przede wszystkim cyfry służące graczowi do tego żeby wiedział ile ma pobrać czynszu bo tak się zarabia pieniądze. Żeby to zrobić musi mieć zieloną kartę pt. czynsz/budowa – nią można wybudować również sobie kolejne piętro hotelu, oczywiście jeśli ma się wystarczającą ilość gotówki. Karty atakujące to np. rachunki za 100, karta wyburzanie/budowa za pomocą której można zburzyć jedno piętro w hotelu przeciwnika i za darmo wybudować je u siebie lub karta – pusty pokój pozwalająca na wyjęcie jednego z pokojów w hotelu przeciwnika i odrzucenie go na talię kart odrzuconych, która stanie się sama po tym jak po kolejnych ruchach gracze będą odrzucać na nią zużyte karty. Karty obronne to np. karta pt. nic z tego, którą możemy zablokować ruch przeciwnika zamierzającego zablokować nam któryś pokój w naszym hotelu rachunkiem (za taki pokój nie można pobrać czynszu dopóki się nie spłaci rachunku, nawet jak się ma kartę czynsz/budowa) , lub zablokować go jeśli chcę nam wyburzyć piętro, czy wyjąc pokój. Jest też karta pt. recykling pozwalająca graczowi dobrać sobie jedną, dowolną kartę z talii odrzuconych  – tych wcześniej już wykorzystanych w rozgrywce. Mi najbardziej przypadła do gustu karta – nic z tego, jej lepiej się szybko nie pozbywać i używać mądrze bo zużycie jej na zablokowanie rachunku nie znaczy że za drugim ruchem przeciwnik nie zechce wyburzyć nam jednego piętra i to akurat tego ostatniego, które przesądziło by o naszej wygranej bo nią też można te najbardziej agresywne ruchy zablokować. Wygrałem dzięki tej karcie większość rozgrywek, ona naprawdę się przydaje. Na uwagę zasługuje również karta – start bo dzięki niej możemy pobrać z banku dodatkowe 200 monopolowej waluty, jednak przydaje się ona rzadko, a w tej grze nie są najważniejsze pieniądze tylko wybudowanie całego hotelu szybciej niż przeciwnik. Karty złodziejskie to praktycznie dwie karty pt. ukradnij przeciwnikowi jedną kartę i dodaj ją do swoich i ukradnij przeciwnikowi 100. Jeśli gracz zagra tą kartę przeciwko drugiemu to ten drugi jest jednak w mniejszej ciemnej dupie niż byłby gdyby została zagrana przeciwko niemu karta – wyburzanie/budowa. Przed złodziejem również można obronić się kartą – nic z tego.

Pieniądze

Żółte (100) i fioletowe (50) banknoty są rozdawane każdemu z graczy na początku gry razem z okienkami na karty (pokoje) i podstawką na hotel. Najczęściej służą one do spłaty rachunków zadanych przez przeciwnika naszemu hotelowi, rachunki są np. za szczury w twoim hotelu lub awarię prądu. Pieniędzy używa się też do wybudowania kolejnego piętra hotelu, a stracić można je na skutek ataku przeciwnika jeśli nie mamy karty obronnej lub mamy, ale kisimy na inną okazję.

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

  • Fot. 1 – okienka na pokoje
  • Fot. 2 – wygrany! i na drugim planie szanowna rodzicielka MikkeHarry`ego, która też nie stroni od biznesowej gry
  • Fot. 3 – karty celebryta wsadzone w pokój (najlepiej najdroższy, za 200) sprawią że przeciwnik nie może wsadzić już w ten pokój rachunku!. Może go jednak wyburzyć razem z obiema kartami lub wymienić (karta – zamiana pokojów), ale już bez celebryty. Tak więc jest to karta korzystna, którą trzeba zagrać na siebie, a obrona przed rachunkami to jej jedyne zadanie
  • Fot 4. – karty (czarne to rachunek)
  • Fot. 5 – karty (pokój bitwa morska), jest też  – pokój piracki np.

Ruchy

Każdy z dwóch planszowych biznesmenów po dobraniu przed rozpoczęciem swojej rozgrywki dwóch kart bo nie można nigdy mieć ich w swoich pazernych na dobre karty i kasę łapach więcej niż 7 ma 3 ruchy.

Przykładowe ruchy w rozgrywce

  • Pierwszy ruch – wsadzam przeciwnikowi rachunek w najdroższy pokój (za 200)
  • Drugi ruch – pobieram sobie czynsz kartą czynsz/budowa, czynsz zawsze jest sumą wszystkich liczb widniejących na kartach pokojów. Za pokój w którym tkwi rachunek czynszu pobrać nie mogę więc go pomijam i pobieram za te bez rachunków i mam już za co je płacić…
  • Trzeci ruch – to np. dobudowa piętra w swoim hotelu: drugie kosztuje 200, trzecie 300, czwarte 400….oczywiście jeśli mamy na to odpowiednią kartę i kasę

Przykładowe ruchy przeciwnika

  • wyburzanie/budowa – jeśli zagra tą kartę może rozwalić mi jedno piętro w hotelu, chyba że obronie się kartą – nic z tego
  • wsadzenie pokoju do swojego hotelu – na to też wykorzystuje się jeden z trzech swoich ruchów jak z resztą na każde zagranie
  • recykling – jeśli zagra tą kartę może sobie po chamsku i zupełnie bezkarnie przeszperać wszystkie karty odrzucone i wybrać taką jaka mu się podoba lub będzie najbardziej przydatna w kolejnej rozgrywce

Zasady

Proste jak aparycja przeciętnego chama ze Śląska!. Instrukcja jest załączona w pudełku krótka, ilustrowana i zrozumiała, MikeHarry sądzi że każdy obywatel od 12 lat ją zrozumie, a jeśli interesuje go trochę świat biznesu, ale również zwykłe – dorosłe życie bo przecież w nim płaci się i pobiera czynsze to gra mu się spodoba. Poza tym karty są kolorowe i opisane – zawsze można zerknąć na nią jeśli nie pamięta się do czego służy. Po kilku rozgrywkach myślący i zainteresowany człowiek nie będzie potrzebował już zerkać w instrukcję bo będzie zasady znał na pamięć. Ja gram już w Monopoly Hotels ponad rok i nie muszę czytać nawet kart – wystarczy spojrzeć. Myślę że mój główny przeciwnik – Marian Mario Artych, DIS. też ma podobne wrażenia i się nimi z nami podzieli w komentarzu….

Wygrany

Wygrywa oczywiście ten kto pierwszy postawi wszystkie 5 okienek na podeście i wypełni je pokojami. Gra nie jest zakończona jeśli w pokojach tkwią rachunki, wtedy trzeba je spłacić aby wygrać. Jeśli któryś z hoteli ma wypełnione pokojami wszystkie okienka jest koniec gry!, a ten farciarz wygrywa!.

Przegrany

Nie powinien się mazać tylko przyjrzeć się zapełnionej kartami wieży i zastanowić się nad ruchami które wykonał. Może też przemyśleć strategię i zrozumieć gdzie popełnił błąd bo rozgrywkę można powtarzać w nieskończoność, aż się znudzi i mścić się na przeciwniku do skutku!. Nam nudziło się po jakichś 2 godzinach dopiero (ok. 6-7 rozgrywek).

* Gra doczekała się swojego profilu na FB, niestety z krótkim opisem tylko po angielsku: Monopoly Hotels. Polskie internety też podobno za wiele się o tej łatwiejszej od Monopolu tradycyjnego w którym wszystko długo trwa grze nie rozpisują oprócz tego że można ją kupić, a ceny są przeróżne. MikeHarry ma nadzieje że będzie prekursorem w tej ostatniej (polskiej) kwestii.

Jeśli wy też już graliście w tą grę (a ja wiem kto oprócz mnie i Mariana grał:D) to zachęcam do podzielenia się wrażeniami w komentarzach pod tym wpisem. Jeśli o czymś zapomniałem lub pominąłem ważną cześć gry to też proszę napiszcie.

MikeHarry