Haute Tension – Blady Strach (2003)

Już chyba kiedyś wspominałem że francuskie horrory trzymają poziom i tak jest i w tym przypadku bo „Haute Tension” czy jak kto woli – „Blady Strach” w reżyserii Alexandre Aja nie tylko przez całe półtorej godziny utrzymuje klimat grozy i napięcie w tej historii, ale jest też dosyć krwawy jak na współczesny horror. Jest również akcja przypominająca czasami niektóre rzeźnie z „Piły” , dreszczyk emocji i najlepsze jest to że mordercą nie jest ten, który mógłby się nim wydawać od początku….

Fabuła
Trzy przyjaciółki przyjeżdżają do wiejskiego domu aby spędzić w nim miło wolny czas, ale gdy kładą się spać do domu puka człowiek uzbrojony w skalpel, a jego pierwszą ofiarą pada mężczyzna i to dosyć krwawą ofiarą. Psychopata odnajduje w domu kolejne ofiary, które również bestialsko morduje, ale nie wie że jedna z dziewczyn się przed nim ukrywa. Przedostatnią żyjącą ofiarę zabiera ze sobą, a ukrywająca się przed nim przyjaciółka żeby ją uratować chowa się w jego samochodzie razem z nią. Krwawe i brutalne zabójstwa mają miejsce również na stacji benzynowej i to na niej przybyła za późno policja odkrywa kto tak naprawdę jest mordercą. Nie zakrwawiony psychopata ze skalpelem, który zabił sprzedawcę jak świadek tego zabójstwa doniósł policji przez telefon bo monitoring przemysłowy pokazuje zupełnie innego mordercę…

Do kolejnych krwawych mordów dochodzi również w jakimś lesie i potem na leśnej drodze, jednak kto jest prawdziwym mordercą i psychopatą okazuje się dopiero po uwolnieniu jeszcze żyjącej jego ofiary z furgonetki. Sam morderca zostaje wcześniej zatłuczony i mogło by się wydawać że na śmierć, ale ku zdziwieniu i zaskoczeniu MikeHarry`ego i innych widzów pewnie też – wstaje i chwyta za piłę z brzeszczotem. Do kolejnego krwawego mordu na Bogu ducha winnym kierowcy dochodzi na leśnej drodze i wtedy nie jest już jasne kto jest prawdziwym psychopatą – czy gruby wieśniak ze skalpelem, czy jedna z przyjezdnych dziewczyn bo widz widzi na zmianę raz takiego, a raz takiego mordercę i to jest zapewne celowe zagranie twórców filmu. Dialogi w tej produkcji dupy nie urywają i w świetle takiej akcji nie są za bardzo potrzebne bo widoki rekompensują fanom horrorów i slasherów* kilkuminutową czasami ciszę opatrzoną tylko w potęgującą klimat grozy ścieżkę dźwiękową. Film jest też trochę kryminałem skoro występuje w nim motyw mordercy, którym praktycznie do końca nie wiadomo kto jest. Elementy miłosne też się tutaj znajdą, gdyż jak się okaże psychopata jest w jednej ze swoich ofiar zakochany na zabój i to dosłownie!. Z tej miłości morduje jej całą rodzinę, łącznie z dzieckiem i aby usprawiedliwić sobie te czyny w imię miłości tworzy sobie w swoim umyślę postać grubego wieśniaka ze skalpelem i krwią na rękach, którego obwinia za wszystkie te mordy. Musicie zobaczyć ten piękny obraz aby przekonać się o tym do czego prowadzi toksyczne pożądanie….

7131904.3

Morderca
Jak już wspomniałem jest wyimaginowany, ale to on przez większość czasu jest głównym bohaterem filmu i morderstwa popełnia raczej na tle seksualnym. Po prostu facet lubi mordować młode i ładne dziewczyny, szkoda tylko że jest nieprawdziwy, wymyślony przez jedną ze swoich niedoszłych ofiar, która z czasem okazuje się nim….

O produkcji kilka zdań

W filmie wykorzystano wiele ścieżek dźwiękowych i utworów muzycznych, głównie francuskich
angielski tytuł filmu brzmi: „Switchblade Romance”
Premiera miała miejsce w roku 2003 we Francji i w 2004 w USA
*Film uznawany za pierwszy francuski slasher i jeden z nielicznych francuskich horrorów, który odniósł sukces na świecie (pewnie zaraz obok „Frontieres”)
Alexandre Aja jest również reżyserem filmu pt. „Wzgórza mają oczy” (2006 r.)
Budżet produkcji wynosił 2 miliony dolarów
Film otrzymał 3 nagrody i nominacje, między innymi nominację do „Golden Trailer Awards”
Aby wyemitować film w USA trzeba było wyciąć około 2 minut krwawych scen i tak jest dozwolony dla nieletnich w towarzystwie rodzica lub opiekuna
Pełną wersję produkcji wyświetlono tylko w kliku amerykańskich kinach (gdyż jest zbyt krwawa) i wydano na DVD i Blu- Ray

Także jest to jeden z nielicznych horrorów-slasherów, który trzyma poziom i mi się podobał, a nie ma w nim tylko bezsensownych strzelanin i rżnięcia się siekierami. Jest też trochę strachu….bladego.

Załączam bardziej obszerniejszą recenzję z kadrami z filmu jakiegoś blogera:

http://the-operating-table.blogspot.com/2015/06/blady-strach-haute-tension-high-tension.html

Death Scenes 2

Pierwsza cześć tego dokumentalnego slashera nie nadaje się do oglądania z okazji jej starości. Słabo tam widać cokolwiek. Za to druga część „Scen śmierci” z 1992 r. nie nadaje się do oglądania przy jedzeniu (sam oglądałem ją po śniadaniu i wierciło mnie w brzuchu , szczerze mówiąc, a miałem jeszcze zjeść cukierka). Nie tylko z racji pokazanej tam bardzo dokładnej, kolorowej i przyzwoicie nagranej sekcji zwłok. – Prawdziwej, amerykańskiej. Do filmu nie ma polskiego lektora, ani też napisów. Ale tam nie ma czego słuchać, to trzeba zobaczyć…

Obrazy przedstawiają ludzi w trakcie końcowego aktu ich życia tj. jakby nie patrzył – śmierci. Trupy, rozstrzeliwania, wojny, egzekucje, samobójstwa…z różnych stron świata. Bałkany, Afryka,Rosja i USA bo stamtąd jest film. A angielskie opisy nie są za trudne i pomagają czasami (tępakom i ignorantom) zrozumieć co widzą,więc jeśli ktoś nie umie przynajmniej w stopniu minimalnym i podstawowym angielskiego  i nie ogląda ze zrozumieniem powinien sobie seans odpuścić.

ds

Produkcja jest dokumentalna, ale mogę ją śmiało określić jako snuff bo sceny w niej są prawdziwe. Mało komentarza narratorskiego (w przeciwieństwie do 1 części) który by tylko wszystko psuł. A tak można samemu zobaczyć i zinterpretować. Jak już wspomniałem przedstawiona jest tam prawdziwa sekcja zwłok i badania wyjętych z ciała nieboszczyka organów, poza tym zwolennicy aborcji znajdą tam dla siebie resztki wyabortowanych płodów i może przemyślą dzięki temu swoje zdanie na ten temat. (Szczególnie poleciłbym  ten fragment filmu pani minister E. Kopacz).

Mordy podczas konfliktów zbrojnych. Ciała, ciała, ciała – śmierć.

Film powinni też obejrzeć lekarze, motocykliści, metalowcy i przechwalający się gieroje że co to nie oni, czego to w życiu nie widzieli. W ostatniej scenie można poznać szczegółowo ludzką anatomię i do niej jest najwięcej w całej produkcji komentarza po angielsku,więc jego znajomość tutaj pomoże.

Seansu nie polecam natomiast wrażliwym i poprawnym politycznie. Uważającym  się za nieśmiertelnych, którzy myślą że w środku są lepsi od innych. Że mają tam złoto, srebro i platynę, a nie flaki….

Próżno szukać o produkcji czegoś po polsku w internetach.

MikeHarry.

 

 

VHS , VHS 2

Horror,a właściwie horrory,mające wielu reżyserów i wielu scenarzystów. Nie mają spójnej fabuły bo są pokazane w formie nowel filmowych, przynajmniej ich pierwsze połowy. W pierwszej części złodzieje włamują się do wiejskiego domu w celu odzyskania nietypowych kaset video. Zwykły włam przeradza się jednak w duży problem bo w domu, w ciemnościach zastają siedzącego na fotelu przed telewizorem trupa. Trup obsługuje kilka staromodnych telewizorów, a w okół niego leży sterta kaset VHS z przerażąjącymi nagraniami. Film utrzymany w stylu Paranormal Activity – jest grupka amerykańskich debili, którzy swoje wyczyny i sexualne podboje uwieczniają na video. Druga część to efekt współpracy reżyserów z 3 państw  – USA, Kanady i Indonezji. Składa się z 5 segmentów nakręcanych właśnie kamerą przez grupkę amerykanów, zostawione same w domu dzieci, które stają się tam świadkami wizyty UFO, człowieka który ma problemy ze wzrokiem po wypadku samochodowym i lekarze instalują mu w oku kamerę, a po powrocie do domu zaczyna widywać zmarłych…. Film dostał pozytywne oceny od krytyków, pochwalono nawet reżyserów (a było ich 7) za umiejętność kreowania atmosfery grozy. Filmy fucktycznie wyglądają bardzo realistycznie, jakby były kręcone na żywo poszczególne sekwencje. Jest kilka podobnych filmów np. produkcja „Stay Alive” opowiadająca o grze komputerowej której bohaterką jest księżna Elżbieta Batory, w japońskim horrorze „Ring” – Krąg, też występuje motyw kasety video.

Za najlepszy segment drugiej części filmu grozy uważany jest segment – Safe Haven w którym dziennikarze z indonezyjskiej telewizji odwiedzają oddaloną od cywilizacji wioskę żeby nakręcić materiał o życiu jej mieszkańców wyznających dosyć dziwny religijny kult. Wioską rządzi „Ojciec” który może bzykać swoje dzieci żeby oczyścić je z grzechu. Z czasem atmosfera w wiosce robi się dla dziennikarzy nieprzyjazna. Na koniec dobiega ostateczna godzina i we wiosce coś się rodzi….(nie spoiluję!), a „Ojciec” pęka i wylewają się z niego wnętrzności. Natomiast segment – „A ride in the Park” ukazuję widzom rowerzystę, który postanawia wybrać się na przejażdżkę po parku w którym spotyka rozhisteryzowaną i zakrwawioną kobietę, która staje się agresywna wobec niego i gryzie go. Rowerzystę z czasem znajdują inni odwiedzający w swoich celach park, a ten rzuca się na nich i…. wszyscy stają się zombie zjadając siebie nawzajem. Film polecam nie fanom wylewających się flaków, kanibalizmu czy wulgaryzmów, nie slasher`owcom i gore`owcom, a jest coś tam dla nich. Ale widzom, którzy chcą się zwyczajnie przestraszyć i nie zasnąć w nocy. Niedowiarkom,malkontentom i sceptykom.

The Human Centipede II (Ludzka Stonoga ll)

Dzisiejsze filmidło zostawi na pewno niewymazywalne ślady  w psychice łagodnych i delikatnych  widzów,inteligentni potraktują to z pewną dozą poczucia humoru, a słowo doza – od angielskiego – dawka,również zapadnie wam głęboko w pamięci,nawet głębiej niż zastrzyki w dupę za dzieciaka. Ale starzy gore`owcy i slasher`owcy się raczej tym nie przejmą. A to jeszcze nie koniec tej serii,być może trylogii….

Sorry że zaczynam od zakrystii,ale druga część jest bardziej obleśna i ohydna,odrażająca niż pierwsza. Przez co nawet u wielu fanów gatunku ma niskie oceny. Według nich horror powinien straszyć,a nie doprowadzać do vomotacji i zostawiać kanibalistyczne ślady w psychice. Ludzie cieszą się ze strachu,lubią obejrzeć sobie ze znajomymi przy popcornie „Udręczonych” albo „Klątwę” ciesząc się z tego ze strachu. Ale to z wiekiem przestaje być straszne,a nawet śmieszne i zaczyna być nudne. Jako dziecko po obejrzeniu 1. cześci Klątwy bałem się w nocy wstać do klozetu,a spróbujcie jeść popcorn lub cok

olwiek przy tym filmie. Aha, i jeszcze ten epicki fragment z wrzuceniem „chudzinie” – Martinowi jego ukochanego stawonoga w odbyt….

Inspirując się historią pewnego niemieckiego (bo jak że innego??) chirurga,który porwał troje podróżujących (dwie Amerykanki i Japońca) żeby ich uśpić i połączyć operacyjnie w jeden układ pokarmowy….Ale teraz nie o 1. części….

Martin pracujący na parkingu Angol porywa tak 12 osób w tym aktorki grające w poprzedniej części,jakiegoś staruszka,swojego psychiatrę (któremu dziwka robi loda na jego parkingu) i zabija oboje. Porywa też sąsiada-metalowca,jakiegoś czarnucha….I przewozi ich do jakiejś starej fabryki czy magazynu. W przeciwieństwie do doktora specjalisty z pierwszej części Martin używa do zoperowania swojej stonogi zwykłych narzędzi takich jak nożyczki,obcęgi,śrubokręt,lejki i pistolet na gwoździe,piłka do metalu,ale pojawia się też skalpel. Powalająca scena zabójstwa matki przy stole,którą do od stóp do głowy i od środka wyjada pewne zwierzątko…

Bo recenzja filmwebowa nie bardzo zachęca do obejrzenia produkcji:Martin jest samotnikiem, który mieszka razem z matką na ponurym osiedlu. Pracuje na nocną zmianę jako ochroniarz podziemnego parkingu. Uciekając od szarej rzeczywistości, Martin zatraca się w świecie fantasy, inspirowany filmem „Ludzka stonoga„. Podziwiając umiejętności dr Heitera, oraz jego wiedzę na temat ludzkiego układu pokarmowego, Martin decyduje się wykonać coś niewyobrażalnego…   (Oczywiście oprócz tego „czegoś niewyobrażalnego) przypis. – autor.

Do tego dochodzi zboczenie sexualne Martina (powalająca również scena z zapinaniem w kakaowe oko stonogi,pod koniec),toksyczna matka marząca o zabiciu swojego odrażąjącego synka (u nas wystarczyło by zapłacić,a zrobili by to jeszcze w jej łonie – legalnie i sterylnie w szpitalu),pozdro dla doktora Chazana). Cyrk perwersji i sexualnych obsesji dla intelektualistów,rozwodzenie się nad problemami przez większość filmu,który traci wreszcie swój gore`owski klimat może fanom tego gatunku wydać się za krótko. Polecam filma fanom oczywiście slasherów i gore,horrorów też…..

Wiem też że ma być albo już jest lll cześć,więc szykuje się nam tutaj trylogia….

mama mart mart

Smacznego oglądania!…..

Frankenstein’s Army

http://www.youtube.com/watch?v=a4hUTcvn748FA

W tytule postu horror z 2013 roku,więc całkiem nowy. Straszny i obrzydliwy. Poza tym o Niemcach,więc nie ma się co dziwić. Cała afera zaczyna się gdy radzieckie wojska wkraczają do Niemiec i jeden z radzieckich oddziałów odkrywa tajny badawczy kompleks nazistów i dziennik z zapiskami dr. Frankensteina na podstawie których prowadzono eksperymenty na ludziach (mutanty ze śrubokrętami i piłami zamiast dłoni i wiele innych,nie spoiluje). Zdesperowany Hitler chciał nie dopuścić w ten sposób do przegrania przez jego Reich wojny i stworzyć armię właśnie TAKICH żołnierzy do których produkcji wykorzystał resztki ciał swoich kolegów po nazistowskim fachu. Mi najbardziej przypadła do gustu scena z zamianą półkul mózgu – komunistycznej i nazistowskiej,do której to nazistowski (niemiecki) major zgłosił się dobrowolnie i robił mu to doktorek (syn sławnego Frankensteina) na żywca. Polecam film fanom potworów i krwi,której tam oczywiście nie brakuje. Fanom trupów też bo fanom Niemców to już nie koniecznie. Wszelacy germanofile pewnie zgłoszą film jako obrażający,pomawiający,wyciągający stare brudy i szerzący niemcofobię. A to tylko takie jaja jak zwykle dla strachu!. Nie zdecydowanych sceptyków i śpieszących się proszę żeby obejrzeli chociaż jeden najkrótszy fragment,trailer.

Bijitâ Q (Visitor Q),czyli udawanie horroru

Japoński horror Visitor Q nie jest ani straszny,ani śmieszny. Chociaż niektórzy „znawcy” zaliczają go do gatunku groteski filmowej,a Wikipedia podaje taki jego opis:

Visitor Q to kontrowersyjny japoński film z 2001 roku, łączący w sobie cechy komedii, horroru, dramatu i thrillera[1]. Opowiada on o nietypowej japońskiej rodzinie oraz o tytułowym, tajemniczym Visitor Q.

Nie ma tam nic z horroru,pod tym względem film bardziej pasuje na slasher i mniej na snuff (bo nie jest kręcone na żywo). W reżyserii pewnego japońca,który nazywa się także (i nie ma co się dziwić,w kraju kwitnącej wiśni to chyba normalne) po japońsku – Takashi Miike.  A co to groteski filmowej to trzeba nad tym płakać,a nie się śmiać. Większa – ta pierwsza połowa filmu jest strasznie nudna – dużo japońskiego smęcenia i mało w ogóle dialogów nadających się do przetłumaczenia. Oprócz gówniarza który bije pejczem swoją matkę mszcząc się w ten sposób za to że koledzy znęcają się nad nim w szkole (jego kochający ojciec nakręci potem film znęcania się nad synem) i przy tym udusi swoją nagą kochankę próbując ją zgwałcić – jak to Japońce,normalka. Trup rzeczonej kochanki zostaje przewieziony do ogrodu w celu poćwiartowania,gdzie służy jednak pofolgowaniu nekrofilii przez kochającego ojca, i to ma być takie groteskowe??. Prawie się porzygałem na tym filmie. „Biez pół lytra niet rozbieriosz” – jak to mówią ruskie. Żona tego kochającego ojca jest zboczona. Chamski i paskudny film,który ktoś tam nazywa horrorem.

„Visitor Q” to groteskowa opowieść o wyjątkowo dziwnej 4-osobowej japońskiej rodzinie. Na wstępie poznajemy prostytuującą się z własnym ojcem córkę, która za kwotę 50.000 jenów jest w stanie zrobić wszystko. W dalszej części filmu widzimy pozostałych członków tej zwariowanej rodzinki – syna, który gnębiony przez kolegów ze szkolnej ławki, wyładowuje swą agresję bijąc matkę, która z kolei będąc uzależniona od heroiny, ubiera się w worki na śmieci i dopuszcza przeróżnych zboczonych zabaw. Pewnego dnia na rodzinną kolację zostaje zaproszony tytułowy pan „Q”, zwyczajem którego jest uderzanie przypadkowo napotkanych ludzi kamieniem w głowę. Korzystający z japońskiej gościnności mężczyzna, zadomawia się w tym ekscentrycznym miejscu poznając kolejne dziwne zwyczaje tutejszych mieszkańców. Następnego dnia, ojciec rodziny, wykorzystując fakt gnębienia swego syna przez jego rówieśników, postanawia zrobić z tego reportaż. Wybiera się zatem z kamerą w miejsce tortur i wraz ze swym gościem i kochanką, nagrywa z ukrycia sceny tortur. W pewnym momencie dochodzi do drobnego incydentu w wyniku którego, mężczyzna morduje swą nałożnicę. Kobieta, w celu pocięcia na kawałki, zostaje przetransportowana z powrotem do domu jednak…

(cyt. z filmweba,powyżej.

Na początku wpisu dodałem link z you tube z końcówką filmu. Ten fragment nadaje się najbardziej na slasher i jest najlepszy w całym filmie!.

Taxidermia (2006)

1. Bo pierwszy horror jest pół śmieszny,pół obleśny i trochę obrzydliwy. Nazywa się TAXIDEMIA.

W reżyserii pewnego Madziara (bo film jest produkcji węgiersko,francusko,austryiackiej) György`a  Pálfi`ego i całkiem młody bo z 2006 roku. Bohaterami filmu jest trzech facetów: austrowęgierski wojak niejaki Vendel Morosgoványi,który wyobrażąjąc sobie że kopuluje z wieprzem uprawia seks z grubą żoną swojego dowódcy,a rano zostaje zastrzelony przez niego. Z tej zeofilii (bo nie nazwiecie tego inaczej jak zobaczycie żonę austromadziarskiego trepa) rodzi jej się syn,któremu zaraz po urodzeniu tatuś (dowódca,bo biologiczny nie żyje) obcina obcęgami małego pitola. Kálmán Balatony zostaje mistrzem świata w jedzeniu sportowym i podczas igrzysk opracowuje technikę wymiotowania nazwaną potem jego nazwiskiem. Bo na tych zawodach po każdej konkurencji zawodnicy rzygają po czym przystępują do konkurencji następnej. Syn naszego zeofila wychodzi za byłą mistrzynię w jedzeniu sportowym,mistrzynię fabryki konserw mięsnych i pod koniec swojego „sportowego życia wygląda prawie jak Ryszard Kalisz!. Nie może wstać z fotela nawet do swoich kotów które to niańczy jego syn……

Lajoska Balatony próbuje zaimponować swojemu nieruchliwemu ojcu,byłemu mistrzowi zadufanemu w swoich osiągnięciach,pracuje bowiem jako taksydemista (preparator martwych zwierząt). Kupuje ojcu batony,koty karmi margaryną i wysłuchuje wiecznego narzekania ojca,którego musi niańczyć,ten jednak siedzi cały czas przed telewizorem oglądając zawody których ładne paredziesiąt lat temu był mistrzem i obżera się batonami w pazłotkach (twierdzi że tak łatwiej przełknąć). Pewnego dnia lekarz przynosi Lajoszce ludzki płód do spreparowania i zrobienia z niego bryloka do kluczy. Wściekły Lajoska wyprowadza się w reszcie od ojca po jednej z kłótni.

Kiedy wraca pewnego dnia zostaje martwego ojca z pękniętym brzuchem (przeżarł się) i koty wleczące po kuchni jego jelita. Nie namyśla się długo i z trupem swojego ojca,mistrza w sportowym jedzeniu robi to co ze swoimi zwierzętami…Najpierw wypycha jego pęknięty brzuch sianem…..Na koniec Lajoska buduje maszynę która patroszy jego samego…

Film o tyle może się podobać że wreszcie jakiś nie amerykański i to jest plus. Cała akcja dzieje się na Węgrzech w trzech przedziałach czasowych: za kaisera,za komuny i współcześnie. Śmieszne i obrzydliwe,nie bardzo straszne.