Słoń – Luna (2018)

Utwór z najnowszej płyty poznańskiego rapera SŁONIA pt. „Mutylator”. Opisuję go w ramach Muzyki i Tłumaczenia tekstów bo kilkanaście linijek tego utworu jest po czesku. Utwór jest feat`em z czeskim raperem grającym rap-horrorcore  – Řezník. 

Martin Pohl ma 32 lata i gra od 2004 roku pod nazwami Řezník lub Mr. Engele. W swoich utworach gloryfikuje przemoc przeciwko kobietom, gejom, bezdomnym i narkomanom lub Ukraińcom. Kilka utworów nosi też znamiona necro-rapu.

Nie jest to ostatni wpis na tym blogu, w którym gości raper z południa, ale jego własne teksty i szczegółowy opis będzie kiedy indziej….

Słoń feat. Řezník i Opal – Luna

 

piryt

(Piryt)

Polskie tłumaczenie czeskiego tekstu na dole wpisu. Podziękowania dla polsko-czeskiego tłumacza, który przełożył mi czeski tekst z tego utworu:

https://www.facebook.com/marianmario.artych (FB)

Z czeskim fanem Anny Jantar można kontaktować się również po polsku przez jego stronę (formularz kontaktowy na dole + e-mail i imię kontaktującego się….)

https://www.marioartych.com/kontakt/

Polski tekst czeskiego fragmentu utworu SŁONIA – LUNA (Mutylator)

„Rzeźnik i Słoń, pogrzebowy dzwon
Już w moim sercu bije i się ukrywa
Nie wierzę w lykantropię
Co to za ugryzienie na gardle (szyi), które mam od wczoraj
Wampir Nosferatu, moje rymy są surowe
Z moimi myślami jest coś nie tak
A moje cienie zmuszają mnie do ucieczki i napadania na ludzi
Od tyłu napadam ludzi
Musicie uciekać
Luna (księżyc) mi rozkazuje i jego błysk jest jak piryt**
Coś mi podpowiada gdzie iść i kogo zlikwidować
Muszę więcej wypić i wydalić piw (wyrzygać?)
I z pianą na gębie czekać na przypływ
Świt księżyca robi kataklizmy
To jest horrorcorre, a nie jakiś jebany Disney
Mózg jest chory, teraz przechodzą przez niego schizy (przywidzenia, głupstwa, halucynacje – atakujące mózg)*
Jeżeli chcesz żyć to szybko znikaj
Rzeznik i Słoń, Armagedon
Masz karmę (reinkarnacja) i czeka cię zgon
Moje gówno jest niegodziwe/grzeszne (niezdrowe, nikczemne,niedobre, ohydne), a ty jesteś tylko klonem
My wnosimy to zło na mikrofon”

 

LEGENDA

*Występują u zażywających nałogowo narkotyki bądź podczas silnego stresu spowodowanego np. intensywną nauką
**Minerał żelaza z gromady siarczków

IMG_20181215_135310

Mój tłumacz – Marian Mario Artych

WIN_20171231_231512

Marian Mario Artych i MikkeHarry

 

Eisregen – Knochentorte (Tort z kości) 2018

Z godnie z życzeniami komentujących czytelników moich wypocin. – Więcej EISREGEN„Knochentorte” (Tort z kości) to kolejny kawałek zespołu z najnowszego albumu pt. „Fegefeuer) (Czyściec ), który ukazał się w 26 października mijającego właśnie roku.

Du bist ein schöner Mensch
So jung und knackig frisch
Ich hab dich auserkoren
Und bitte dich zu Tisch

Doch Schönheit ist nicht alles
Wichtig nur, was in dir steckt
Es zähl’n die innren Werte
Und wie die äußre Hülle schmeckt

Kommer her, halt still
Und lass dich fallen
Dein Leib ein Festtagsschmaus
Verdelt wird von Meisterhand
Es riecht so gut im ganzen Haus

Die Hauptzutat nicht länger schreit
Hat sich in meine Welt begeben
So ist sie bald vom Fleisch befreit
Wird als Rezept nun ewig leben

Fleisch, Fleisch, Fleisch muss rein
Für den Geschmack der Knochentorte
Blut, Blut, Blut allein
Soll mein edel Werkstoff sein

Fleisch – Fleisch – Fleisch – Fleisch
Blut – Blut – Blut – Blut

Eine Glasur aus feinstem Fett
Zerlassen und mit Haut garniert
So kann man kaum in Worte fassen
Wohin uns diese Reise führt

Eine Geschmackswelt voller Reize
Nur wir zwei an diesem Orte
Ich als Künstler, gottgegeben
Und du als meine Knochentorte

Fleisch, Fleisch, Fleisch muss rein
Für den Geschmack der Knochentorte
Blut, Blut, Blut allein
Soll mein edel Werkstoff sein

Du bist noch immer schön zu schau’n
Doch Mensch nicht länger, mehr Gebäck
Ein Kunstwerk aus geronnen Blut
Nach dem man sich die Finger leckt

Das Leibgerüst wird fein zermahlen
Zu einem Mehl der besten Sorte
Mit Herzblut wird der Teig gerührt
Die Basis unsrer Knochentorte

Fleisch – Fleisch – Fleisch – Fleisch
Blut – Blut – Blut – Blut

Jesteś pięknym człowiekiem

Tak młodym i chrupiąco świeżym

Ja cię predystynowałem (wybrałem)

I proszę (zapraszam?) cię do stołu

 

Ale piękno to nie wszystko

Ważne jest to co w tobie tkwi

Liczą się wewnętrzne wartości

I jak smakuje objawiona (wypowiedziana) osłona (obwoluta, otoczka)

 

Chodź (przyjdź) tutaj i bądź cicho

I upadaj (upadnij)

Twoje ciało to uczta świąteczna

Uszlachetniana (ne) jest mistrzowską ręką

Tak dobrze (ładnie) pachnie w całym domu

 

Główna przyprawa (składnik, dodatek) nie krzyczy już dłużej

Udała się do mojego świata

I tak wkrótce uwolniona od mięsa (ciała)

Będzie wiecznie żyła jako przepis

 

ciało, ciało, ciało musi wejść

Do smaku tortu z kości

Krew, krew, krew sama

Ma być moim szlachetnym surowcem (materiałem, tworzywem)

 

Ciało-ciało-ciało-ciało

Krew-krew-krew-krew

 

Polewa z delikatnego (subtelnego) tłuszczu

Roztopiona i przybrana (przyozdobiona) skórą

I tak trudno jest ubrać w słowa (opisać słowami)

Dokąd prowadzi nas ta podróż

 

Świat smaków pełen pokus (uroków?)

I tylko my dwoje (dwaj) w tym miejscu

Ja jako artysta oddany Bogu

I ty jako mój tort z kości

 

ciało, ciało, ciało musi wejść

Do smaku tortu z kości

Krew, krew, krew sama

Ma być moim szlachetnym surowcem (materiałem, tworzywem)

 

Jesteś jeszcze taka (taki) ładna (ładny) jak się na ciebie patrzy (spogląda)

Ale człowiekiem już nie, bardziej pieczywem

Dzieło sztuki ze skrzepłej krwi

Po którym oblizuje się palce

 

Rusztowanie ciała powoli się zmieli

Na  mąkę najlepszego sortu (rodzaju, gatunku)

Własną krwią zruszane jest ciasto

Podstawa naszego tortu z kości

 

Ciało-ciało-ciało-ciało

Krew-krew-krew-krew

 

Tłum. MikkeHarry

 

Zupa z prochami przodka?

Była już zupa z grzyba rosnącego w gąsienicy i biżuteria ze sproszkowanych ciał krewnych. W dzisiejszym horrorze z życia wziętym , który równie dobrze może pasować do kuchni MikkeHarry`ego chcę wspomnieć co nie co o pewnym rytuale pogrzebowym ludu Janomamów  – Indian zamieszkujących Brazylię i Wenezuelę.

Mało tego że jedzą oni pieczone myszy i gotowane mózgi małp albo wciągają nosami jakichś halucynogenny proszek, a gospodarz może zaoferować gościowi swoją żonę na noc jeśli się ich odwiedzi….. To plemię indiańskie do lat 60. XX wieku nie miało jeszcze kontaktu z białym człowiekiem, a teraz planuje się zbudowanie dla tych Indian rezerwatu ochranianego przez wojsko, gdyż najprawdopodobniej są potomkami pierwszych mieszkańców Ameryki Południowej.

No, ale to o jedzeniu i horrorze miało być, a nie o geopolityce….

Janomamowie wierzą że spożywanie prochów zmarłych krewnych zapewnia im (zmarłym) nieśmiertelność  (jakiś rodzaj reinkarnacji?) bo spożyty nieboszczyk żyje w nich. Dlatego jeszcze w dniu zgonu Indianina kremuje się jego ciało i ……doprawia prochami zupę!

Przed spożyciem takiego rytualnego posiłku ciało nieboszczyka spala się w ognisku, kości mieli na proch i przyprawia nimi zupę z pieczonych bananów.

OLINKOWANIE

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/09/zupa-z-grzyba-rosnacego-w-gasienicy/

https://mikkeharry.wordpress.com/2014/11/26/nekrobizuteria-czyli-kolczyki-z-babci-i-naszyjnik-z-prochow-meza/

 

Smacznego i Wieczny Odpoczynek! 😀

Eisregen – Ich mach Dich bleich (Robię cię bladym, nikłym)

Singiel z albumu pt. „Fegefeuer” (Czyściec), który wyszedł w mijającym właśnie roku.

Nie dawno obiecałem w komentarzu że pojawi się coś nowego z Eisregen, a że jestem jak Kononowicz i jak mówię tak robię…..

So zarte Haut, ganz blass und rein
Könnt nur noch etwas weißer sein

Wie frischer Kalk, klingt gar nicht schlecht
Auf ewig haltbar, ja das wär mir recht
Niemand vermisst dich, darum hab ich dich erwählt
Kein Mensch dort draußen, der dich mehr quält

Ich mach dich bleib
Auch wenn du – vor Grauen schreist
Ich mach dich weiß
Die Schreie – bald vergeh’n
Ich mach es gleich
Dann bist du 1000 Mal so schön
Ich mach dich bleich
Und diese Schönheit bleibt besteh’n
Für immer… mein…

All die bösen Dinge, sie enden jetzt und hier
Hab keine Ansgt mehr, du bleibst fortan bei mir

Nie mehr allein…
Nie mehr

Hässlich war dein Leben
Schön wird es sein als Leiche
Warte nur noch kurz
Bis ich dich bleiche

Leg deine Kleidung ab
Ich helf dir gern dabei
Ein harter Griff am Hals
Verkürzt den letzten Schrei

Hab dir ein Bad bereitet
Aus Quecksilber und Chlor
Dein Leib versinkt darin
Taucht weiß daraus empor

Ich mach dich bleich
Auch wenn du – vor Grauen schreist
Ich mach dich weiß
Die Schreie – bald vergeh’n
Ich mach es gleich
Dann bist du 1000 Mal so schön
Ich mach dich bleich
Und diese Schönheit bleibt besteh’n
Für immer… mein…
Ich mach dich bleich
Ich mach dich weiß
Ich mach es – jetzt

Taka delikatna skóra, cała blada i czysta

Mogła by być jeszcze tylko trochę bielsza

Jak świeże wapno, nie brzmi wcale źle

Na zawsze trwała, to by było dla mnie odpowiednie (właściwe)

Nikt za tobą nie tęskni i dlatego cię wybrałem

Nie ma na zewnątrz żadnego więcej człowieka, który cię męczy

Uczynię cię bladym

Nawet jeśli krzyczysz z przerażenia

Uczynię cię białym

Krzyki zaraz minął

Zrobię to zaraz

I będziesz 1000 razy piękniejsza

Uczynię cię bladym (bladą)

I to piękno przetrwa (zostanie zachowane)

Na zawsze mój/moja

 

Wszystkie te złe rzeczy kończą się teraz i tutaj

Nie bój się już więcej, zostaniesz odtąd przy mnie

 

Brzydkie było twoje życie

Piękne będzie więc jako trup

Poczekaj jeszcze krótko

Aż cię wybielę (rozjaśnię)

 

Zdejmij swoje ubranie

Chętnie ci przy tym pomogę

Silny chwyt za szyję (gardło)

Skróci ostatni krzyk

 

Przygotowałem ci kąpiel

Z rtęci i chloru

Twoje ciało w tym zatonie

I wynurzy się z tego białe

 

Uczynię cię bladym (bladą)

Nawet jeśli krzyczysz z przerażenia

Uczynię cię białym (białą)

Krzyki zaraz minął

Zrobię to zaraz

I będziesz 1000 razy piękniejsza

Uczynię cię bladym (bladą)

I to piękno przetrwa (zostanie zachowane)

Na zawsze mój/moja

Uczynię cię bladym (bladą)

Uczynię cię białym (białą)

Zrobię to teraz

 

 

Tłum. MikkeHarry

 

 

 

Zmarli w domu, czyli indonezyjskie Halloween Toradżów

Dawno nie publikowałem bo praca dla Prezydenta Miasta Siedlce bo z nim mam do końca roku umowę o pracę i gorączka świąteczna bo matka w domu goni mnie po pracy do trzepania dywanów i innych pierdół, ale myślę że dzisiejszy horror z życia wzięty będzie dla drogich czytelników moich wypocin i innych – przypadkowych internautów trafiających na tego bloga chociaż małym zadośćuczynieniem mojego kilkutygodniowego milczenia…

Mimo tego ostatniego dziękuję internatom z różnych stron świata  (Hongkongowi i Ukraińcom też 😛 :D) za systematyczne odwiedzanie mojego bloga. Bo statystyki sprawdzam niemal codziennie…. Jesteście wielcy :*. A dzisiejszy wpis jest (mam nadzieję) początkiem cyklu wpisów z tej kategorii. Bo kiedyś jeden z komentujących mojego bloga życzył sobie „więcej horrorów z życia wziętych”……

Tak, więc przenosimy się do  muzułmańskiej Indonezji, a konkretnie na wyspę Celebes (jedenastą co do wielkości wyspę na świecie w Archipelagu  Malajskim. Żyje tam lud protestanckich (kiedyś wyznających animizm) Toradżów…….Ale to nie dane geopolityczne są istotą horroru z życia wziętego, ale podejście ludu Toradżów do śmierci i zmarłych. Takie Samhain/Halloween/Święto Zmarłych/Wszystkich Świętych…. w Indonezji. Obca kultura i obyczaje dla nas EUROPEJCZYKÓW pasujące do wspomnianej wcześniej kategorii….

Celebes.png

Wyspa Celebes w Indonezji (w czerwonej ramce)….

Toradżowie zamieszkują dolinę zwaną Tana Toraja, a nie tylko w ojczystej Indonezji, ale i na świecie ten protestancki lud jest znany z niekonwencjonalnego podejścia do zmarłych. A mianowicie: zgon swoich bliskich, krewnych i członków rodziny traktują jak powód do zabaw, weseli i innych przyjęć. Jeśli chcesz zjeść kolację ze swoim martwym dziadkiem lub zmarłą niedawno teściową to możesz zrobić to u Toradżów i to nie w sensie duchowym, przenośnym lub emocjonalnym ; ale dosłownym bo ten lud słynie z wyciągania z grobów i trumien swoich bliskich nieboszczyków i zapraszania ich do domu na rodzinne przyjęcia i imprezy. Ciało wydobyte z grobu może fizycznie „biesiadować” w domu nawet kilka tygodni lub miesięcy. Zależy od tego jak długo potrwa impreza :).

tor

Toradżanki w strojach ludowych….

Toradżański pogrzeb….

Im bogatsza rodzina tym uroczystość pogrzebowa jest dłuższa i kosztowniejsza, a gnijący, doczesny odwłok krewnego tym więcej spędza czasu z żyjącymi jeszcze członkami rodziny, sąsiadami, znajomymi i krewnymi. Trup babci, cioci lub taty zawinięty w kawałek materiału spoczywa w szopie, na strychu, w piwnicy bądź innej izbie domu i czeka aż żyjący domownicy zaproszą go do stołu.

Podczas domowej uroczystości zmarli krewni są traktowani jak żyjący domownicy, a szkieletom z resztkami wiszącej skóry są czesane włosy i obcinane paznokcie przez innych biesiadników! Nawet jeśli takie ciało zostanie złożone nazad do grobu to toradżańscy krewni nie pozwolą mu się za długo  cieszyć spokojem bo jeszcze w tym samym roku zaproszą trupa na kolejną imprezę…. Czy to aby na pewno po chrześcijańsku? :O

20181222_133645

Z grobów wydobywane są zmumifikowane zwłoki, którym zmienia się ubrania (a czasami bywa to młoda para – nowożeńcy, którzy zmarli w wieku 60 +). Zwłoki i ich pozostałości – szkielety są też przez bliskich im Toradżan czyszczone. Tak „upiększone” zwłoki zmarłych bliskich są zapraszane na toradżański zjazd rodzinny tj. na kilku lub kilkunastodniowy pobyt w domu i zabawy oraz rozmowy i mieszkanie z żywymi (jeszcze) członkami rodziny.

Na takich rodzinnych zjazdach gnijące trupy zasiadają przy wspólnym stole świętując razem z żywymi domownikami, a potem są nazad czyszczone i składane do grobu, aż do kolejnego, rodzinnego święta….