Mordercze drony – inteligentna robobroń ogólnodostępna?

Film pokazuje jak użyć drona do celów terrorystycznych. Technologia jest już dostępna nie tylko dla zorganizowanych grup i państw, ale i dla osób prywatnych. 2-3 gramowy ładunek wybuchowy umieszczony w dziobie drona eksploduje gdy ten w samobójczym zamachu uderza w głowę ofiary!….Urządzenia są podłączone do sieci i mają system rozpoznawania twarzy, więc mogą na tej podstawie wybierać ofiary. [Potrafią też szybko przeglądać treści umieszczane na FB, więc zweryfikują przyszły cel na podstawie poglądów politycznych….Działanie urządzenia w tym siedmiokilkuminutowym filmie, do obejrzenia którego wymagany jest podstawowe rozumienie po angielsku 🙂.

Czy autonomiczna broń zaprogramowana tak, aby sama rozpoznawała i weryfikowała cel oraz decydowała o jego eliminacji już realnie nam zagraża? Czy to teoria spiskowa?

Urządzenia wyposażone są w kamery, z których obraz transmitowany jest do systemu porównującego go z obrazami znalezionymi w sieci np. twarzami (taką funkcję mają już smartfony!) i na tej podstawie mogą kogoś zabić. Drony mają też czujniki ruchu i podczerwieni. Mogą w szybkim czasie przeanalizować wpisy na facebook`owym profilu celu, który właśnie namierzyły po twarzy i na podstawie wpisów dotyczących np. praw człowieka lub partii politycznej zdecydować o rozbiciu się o jego czoło, co w efekcie spowoduje detonację materiału wybuchowego i zamieni głowę celu w krwawy koktajl.

A teraz wyobraźcie sobie rój takich dronów programowanych przez jedną osobę. Mogła by ona zabić nimi tylu ludzi co bomba atomowa, a ucieczka przed urządzeniem jest praktycznie nie możliwa bo są one szybsze i inteligentniejsze od ludzi. Tak, broń samosterująca się i sama decydująca o swoim użyciu to już – SZTUCZNA INTELIGENCJA. Zaprogramowane drony zabójcy nie potrzebują nawet operatora, a po wykonanym zadaniu są zaprogramowane tak aby samodzielnie odleciały do bazy. Z powietrza też mogą atakować cele gdyż operują w przestrzeni trójwymiarowej. Takie „wracające do domu” drony są już na wyposażeniu izraelskiej armii, a na drukarce 3D zamierza w przyszłości produkować je wojsko amerykańskie.

Sztuczna inteligencja nie potrzebuje jednak dronów żeby zniszczyć ludzkość bo wystarczy że będzie od nas mądrzejsza. A głupi robot przestaje zagrażać swojemu ludzkiemu Panu kiedy ten wyłączy go z prądu. A co będzie gdy maszyny „się zmądrzą” i znajdą sposób na to aby nie być z niego wyłączane lub by działać bez niego? Prezydent Władimir Putin stwierdził kiedyś że sztuczna inteligencja jest przyszłością i ten kto obejmie w jej zakresie rolę wiodącą zostanie władcą świata.

Przypominam że pochodzimy od małp, od których teraz jesteśmy mądrzejsi, a ich dalsza egzystencja zależy od nas. Wyodrębniony został z nich gatunek słabszy co prawda fizycznie, ale silniejszy intelektualnie. Ludzie wymądrzyli się przez lata i wyodrębnili z siebie kolejną inteligencję. Czy nasz los będzie zależał kiedyś od zabójczych dronów, które sami stworzyliśmy tak jak los małp, od których pochodzimy zależy teraz od nas?

Odsyłam do filmu. Aha i wymagany minimalny angielski z hakiem do zrozumienia :).

Reklamy

Obozowanie

Widzę na Fejsach modę na obozowanie i tak sobie przypominam że w Hiszpanii też istniały obozy koncentracyjne wybudowane przez frankistów przy czynnym wsparciu niemieckich hitlerowców, a w których wykorzystywano więźniów w tym Polaków i Żydów do budowy mauzoleum Franco w Dolinie Poległych. Mimo to nikomu hiszpańskie obozy się teraz z hiszpańskimi nie mylą, chociaż hiszpańskie były i nikt Hiszpanom nie robi z tego inby tak jak Polsce 🙂.

ger

Informacje na Polsacie były łaskawe dzisiaj przypomnieć że w ….obozach zginęło więcej Żydów niż Polaków, a więc pewnie i więcej niż Niemców! Dlatego czyje były to obozy najlepiej tłumaczy Jerzy Urban 😀 :

Peter Kürten – Wampir z Düsseldorfu

 

W dzisiejszym „horrorze z życia wziętym” opiszę najważniejsze i najbardziej bestialskie zbrodnie kolejnego niemieckiego, seryjnego mordercy z przed czasów Hitlera. Będzie to drugi po Fritzu Haarmannie potwór z za Odry zwany przez mieszkańców Nadrenii-Północnej Westfalii „wampirem z Düsseldorfu „, a dlaczego?….

Fritza Haarmanna opisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/17/fritz-haarmann/

Wstęp

Peter Kürten urodził się w 1883 roku w Kolonii i tam też zmarł w 1931, gdzie wrócił z Düsseldorfu. Udowodniono mu 9 morderstw, chociaż podczas trwającej 10 dni rozprawy sądowej przyznał się do prawie 80 i twierdził że młode kobiety jak i dzieci zabijał z lekkim sercem bo nie miał sumienia, a patrzenie na męczarnie umierającej ofiary sprawiało mu przyjemność. wampirem zwany jest gdyż swoim ofiarom pośród których był tylko jeden mężczyzna (a przynajmniej tylko jednego mu udowodniono) podrzynał gardła i pił z nich jeszcze ciepłą, wypływającą krew jak już wsłuchał się w jej kapanie na podłogę.

Proces sądowy mordercy

W ramach dowodów na rozprawę sądową przyniesiono czaszki zamordowanych przez niego ludzi, a sam oskarżony był zamknięty podczas procesu w klatce. To z niej snuł wprawiające w przerażenie, obrzydzenie i opowieści śledczych i rodziny ofiar zgromadzonych na sali rozpraw. Niemiec miał wtedy 27 lat i los chciał że więcej nie było bo został skazany na śmierć przez ścięcie głowy. Wydała go żona – była prostytutka, której jako jedynej zwierzył się ze swoich zbrodni i dostała nagrodę za schwytanie terroryzującego Düsseldorf masowego mordercy i gwałciciela (głównie) młodych kobiet i dziewczynek.

Przed gmachem sądu również gromadzili się żądni sensacji dziennikarze (w tym polscy) oraz rozentuzjazmowany tłum protestujących – wściekłych mieszkańców terroryzowanego kilka miesięcy wcześniej przez Petera Düsseldorfu gotowych w każdej chwili dokonać linczu lub samosądu na mordercy. Na czele tego tłumu szli również krewni ofiar, a policja z trudem mogła zapanować nad porządkiem. Taki tłum był podniecony…

kur

Masowy morderca z Düsseldorfu aresztowany – głosi napis pod zdjęciem Petera Kürtena w 1932 roku

Jak mordował? 

Najczęściej najpierw podduszał lub ogłuszał czymś przyszłą ofiarę, a potem podrzynał jej gardło i patrzył jak wycieka ciepła krew, którą pił. Lubił też gwałcić i okaleczać ciała kobiet. Lubił też wracać na miejsca zbrodni aby przysłuchiwać się rozmowom miejscowych dotyczącym jego zbrodni. Miał wtedy satysfakcję. I tak na przykład wrócił do gospody w  Düsseldorfie, którą noc wcześniej napadł w celach grabieżczych. Ale nie znalazł w  niej nic ciekawego oprócz córki właścicieli gospody, na której postanowił zrealizować tkwiącą w nim od lat żądzę. Podszedł do śpiącej dziewczynki i dusił ją poduszką. Poderżnął również gardło scyzorykiem, a spływającą na podłogę krew wypił. To było jego pierwsze tak bestialskie i brutalne morderstwo bo wcześniej (jeszcze gdy mieszkał z rodziną w Kolonii) płynąc po Renie z kolegami zrzucił ich do tej rzeki i utonęli. Jednym z kolegów był kolega-hycel, który pomagał wcześniej małemu Peterowi maltretować i zarzynać psy i koty, których krew również pili. Heh i  pomyśleć że zaczęło się od zwykłej – kaczej krwi……

Największą przyjemność sprawiało mu jednak dźganie zwierząt i ludzi nożem jak wyznał psychologowi w więziennej celi. Wyznał mu też że jego ojciec był sadystycznym alkoholikiem krzywdzącym całą swoją rodzinę. A Kürtenowie mieli 13-cioro dzieci. Większość dziewczynek. Ale czy mordercze, sadystyczne i wampirze skłonności Petera można zrzucić na karb trudnego dzieciństwa? – O tym później….

Tymczasem wampir pijący krew ofiar miał już 13 wyroków za drobne kradzieże, a policja szacowała że więcej czasu spędził w więzieniu niż na wolności. Za morderstwo córki właścicieli gospody, do której się włamał również go nie skazali, mimo że zostawił na miejscu zbrodni poszlakę, która miała kierować policję na jego trop – chusteczkę ze swoimi inicjałami.  Jednak za to morderstwo został skazany wujek dziewczynki, który był pokłócony z ojcem ofiary. Wampirowi się tym razem upiekło bo śledczy olali zostawiony im przez niego ślad. Może dlatego dzień po morderstwie czuł się na tyle pewny że wrócił w dzień do gospody i przysłuchiwał się z radością i bezczelnością komentarzom jej gości na temat całego zdarzenia i policyjnego śledztwa?

Jednak pierwszym partactwem niemieckiej policji było uznanie utonięcia dwóch nastolatków w Renie za nieszczęśliwy wypadek i nie znalezienie na udział osób trzecich w  ich śmierci żadnych dowodów. Tak to jest drodzy czytelnicy moich wypocin że mordercę seryjnego złapać to trzeba chcieć :). Czy nie było by kolejnych bestialstw i  okrucieństw jeśli śledczy wzięli by się już wtedy poważnie za robotę?

Tymczasem niektóre ofiary miały pochwy rozerwane jakimś narzędziem i podźgane nożyczkami piersi. Słysząc takie wieści mieszkańców ogarnęły blady strach i panika, a kobiety bały wychodzić się same z domów, ale to dzięki opowieści jednej z nich udało się go ostatecznie schwytać.

Po odsiedzeniu kolejnego wyroku za oszustwa i kradzieże Peter Kürten wyszedł na wolność w 1921 roku i postanowił wreszcie ułożyć sobie życie. Poślubił byłą prostytutkę, ubierał się schludnie i poprawnie wysławiał, znalazł pracę w fabryce i był szanowany oraz poważany przez sąsiadów. Nic nie wskazywało na to ze to właśnie on jest wampirem z  Düsseldorfu.

Mimo powyższego przybywało w mieście uduszonych i zarżniętych dziewczynek 5-cio i 14-sto letnich, z wyssaną krwią. A jednej pokojówce tak wbił w plecy nóż że aż złamało się w jej ciele jego ostrze! Jednej z ofiar zadał 13 ciosów nożem,a ciało spalił, a inną planował ukrzyżować aby wstrząsnąć jeszcze bardziej społeczeństwem. Nie udało mu się to jednak ze względu na wagę kobiety.  Inne dwie kobiety zgwałcił i zatłukł młotkiem w  lesie.

W 1929 roku policja odnotowała ponad 50 ataków na mieszkańców  Düsseldorfu, które można by przypisać Peterowi, ale nie wszystkie kończyły się śmiercią ofiar bo kilka z nich uciekło – niedoszłe ofiary.  Cała społeczność oszalała i spanikowała, a do pewnej gazety przyszedł list od mordercy….

Kürten zawarł w nim wskazówki dotyczące swojego najnowszego morderstwa, a mianowicie zadźgania nożem (36 ciosów) 5-cio letniej dziewczynki, której ciało porzucił pod bramą fabryki, w której pracował. Jednak ostatnia jego ofiara przeżyła jego atak i opowiedziała o wszystkim koleżance, której matka zgłosiła ten fakt na policję.Zaczęła się obława na Kürtena, której początkowo się wymykał. Jednak gdy zdał sobie sprawę że to dłużej nie wyda opowiedział o swojej zbrodniczej działalności żonie i zasugerował jej aby go zadenucjowała i zgarnęła nagrodę za schwytanie wampira z Düsseldorfu

I tak oto w 1931 roku na dziedzińcu więzienia w Düsseldorfie został ścięty 27- mio latek, który pierwszych morderstw dokonał jako nastolatek kierowany dreszczykiem emocji. Kolejnej serii zbrodni dokonywał już z zimną krwią radując się że niesie w ten sposób zgrozę, strach i  przerażenie :).

Aż w końcu skazano go na 9-cio krotną dekapitację za 9 brutalnych morderstw, które zdołano mu udowodnić.

Na szafocie odmówił pacierz  i  przyjął Komunię Świętą! Po czym zapytał czy przed śmiercią usłyszy jeszcze przyjemny dźwięk ciepłej krwi wypływającej z szyi.

Dzieciństwo Petera

Jednak czy życie okrutnego i sadystycznego psychopaty, który zwyrodniale mordował kobiety samo było wolne od przemocy? Czy Peter Kürten nie doświadczył zła i okrucieństwa ze strony najbliższych? – rodziców.

Peter wychował się w patologicznej rodzinie alkoholika, który nigdy nie trzeźwiał. W domu panowały głód i  cierpienie, a królował kazirodczy seks! Ojciec gwałcił swoje córki (których miał więcej niż synów) na oczach Petera i innego rodzeństwa. Nie przeszkadzała mu w tym też obecność osób trzecich. Mały Peter uciekał więc z domu do sąsiadek – prostytutek, u których przesiadywał całe dnie. Jedna z  nich miała skłonności sadomasochistyczne co też wpłynęło jakoś na dzieciństwo mordercy. W sąsiedztwie poznał też kolegę-hycla, z którym, zarzynał oraz torturował zwierzęta, z których razem wypijali krew i cieszyli się z  ich agonii. Od innej sąsiadki-prostytutki chłopiec dostał do picia krew kaczki, która miała go wzmocnić bo był głodny i  mizerny. Była to pierwsza krew, którą wypił….

Był trzecim dzieckiem swoich rodziców i tak jak reszta rodzeństwa świadkiem stosunków kazirodczych i tych między rodzicami w domu.

Sąsiadka była przekonana że kacza krew wzmocni mizernego chłopca, a  nie sprowokuje do okrucieństwa i bestialstwa. Jednak mały Peter nie tylko polubił krew, ale też przesiąknął poglądami przesądnej kobiety. (A podobno bywa na odwrót: to kobieta przesiąka poglądami mężczyzny :D). Rodzina Kürtenów przeprowadziła się z Kolonii do  Düsseldorfu, ale  i tam mały Peter nie uwolnił się od patologicznego ojca – pedofila i pijaka i podobnie jak w Kolonii zaczął kręcić się wkoło prostytutek. Kradzieże, drobne oszustwa i rozboje uczynił sobie sposobem na życie, a do więzienia po raz pierwszy trafił w wieku 15 lat. Nie został tam jednak zresocjalizowany, ale zdegenerował się i zdziczał do cna. Wyszedł wtedy na wolność jako 22-latek i zdał sobie szybko sprawę że torturowanie zwierząt i rozboje z kradzieżami już go nie kręcą. Już wtedy kręcił go strach jaki wzbudzał w  mieszkańcach Düsseldorfu.

Peter Kürten w popkulturze

Jego imieniem i nazwiskiem nazywają się dziś niemieckie zespoły muzyczne nagrywające utwory o takich samych tytułach jak ich nazwy. Powstało też wiele krótkometrażowych filmów dokumentalnych opisujących czyby bohatera dzisiejszego wpisu, ale większość z  nich jest po angielsku, francusku lub hiszpańsku. Tak samo jak youtuberzy nagrywają o nim vlogi na swoich, też niestety obcojęzycznych kanałach :(. Ale jest jeden polski akcent w polskim rapie, a konkretnie utwór „Słonia” pt. „Otis Driftwood”:

 

AVE!

Luter (Luther) 2003

Przy niedzieli naszło mnie na religię, więc polecam ten dramat historyczno –  biograficzny w reżyserii Erica Tilla. Niemiecko – amerykańska produkcja opowiada losy księdza i doktora teologii z Niemiec. Współtwórcy luteranizmu – Marcina Lutra.

Luteranizm ma dzisiaj ponad 500 milionów wyznawców na całym świecie, a opowieść o jego założycielu nie zaczyna się w trakcie jego narodzin, a w chwili kiedy podczas burzy postanawia on poświęcić swoje życie służbie Matce Boskiej i zostać księdzem. Odprawia mszę po łacinie w kościele i rozmawia nie z Bogiem, a z diabłem w swojej klasztornej, augustiańskiej celi. Kiedy wyrusza do Rzymu z listami dla papieża i widzi tam rozpustę duchownych z kurtyzanami oraz biedotę kupującą sobie odpusty postanawia z tym walczyć. Sam kupuje za florena odpust dla duszy krewnego – wpuszczenie jej z czyśćca do ciała i dotyka gablotki ze świętą relikwią – czaszką Jana Chrzciciela, ale nie za długo bo zakonnik pełniący tam najwyraźniej rolę bramkarza zaraz go przegania. Dotykanie relikwii ma zapewnić krótszy pobyt duszy grzesznika w czyśćcu. Po powrocie do Niemiec Luter zostaje doktorem teologii i ulubieńcem księcia do tego stopnia że ten postanawia go bronić nawet przed papieską ekskomuniką. Marcin Luter naucza niemiecki lud o tym że zbawienie jest także poza rzymskim kościołem, wstawia się za wschodnimi chrześcijanami nie uznającymi papieża i tłumaczy Pismo Święte z łaciny na język wczesno-nowo-wysoko niemiecki tak aby nie znająca łaciny niemieckojęzyczna ludność je zrozumiała i interpretowała sama, a  nie polegała na interpretacji rzymskich duchownych, którzy jak się okazuje oszukują wiernych. Marcin Luter zdobywa powoli zwolenników pisząc pisma krytykujące praktykę sprzedawania odpustów i przybija do drewnianych drzwi katedry w Wittenberdze swoje słynne 95 tez luterańskich, z których cztery są do dzisiaj podstawą tego odłamu chrześcijaństwa: Jedynie łaska, Jedynie Słowo, Jedynie Chrystus, Jedynie Pismo. Niemiecki lud buntuje się przeciwko Rzymowi i dochodzi do plądrowania kościołów oraz palenia na stosach księży, czemu Luter stanowczo się sprzeciwia i broni ich przed gniewem ludu. Jednak reformator opowiada się za paleniem na stosach kobiet-czarownic.

Marcin Luter w krzywym zwierciadle:

Nie ma chyba dzisiaj kogoś kto nie chodził do gimnazjum i nie wie kim był i co zrobił Marcin Luter. A czy wam podoba się luteranizm? Bo MikkeHarry`emu tak! Jesteście za płaceniem za płaceniem za odpusty? Czy przeciw? Jak widać historia reformatora/heretyka i współtwórcy luteranizmu ma też swoje odzwierciedlenie w popkulturze.

Augustiański mnich spotyka Niemkę z niepełnosprawnym dzieckiem też muszącą płacić za odpusty, a robotnicy reagują na niego strachem bo myślą że nowy ksiądz przyszedł po datki dla Rzymu. Mnich chowa samobójcę w poświęconej ziemi, czego surowo zabrania Rzym. Papież w końcu ekskomunikuje heretyka gdy do Rzymu zaczyna spływać z Niemiec mniej pieniędzy bo ludzie idą za reformatorem. Jego pisma nakazuje spalić to też Luter pali papieską bullę wyklinającą go i w Niemczech zaczyna się mała wojna religijna. Ginie dużo przedstawicieli pospólstwa i szlachty, a do Lutra przybywają zakonnice, które uciekły z klasztoru, a jedna z nich – Katarzyna von Bora zostaje jego żoną. Mają razem sześcioro dzieci. Ale idea Lutra jak i  on sam zyskują też hejterów, którymi są oczywiście biskupi i księża na czele z papieżem. Przecież jakiś mnich chce ich pozbawić zysków! Niemieccy książęta (landgrafowie), którzy uwierzyli Lutrowi wypowiadają posłuszeństwo cesarzowi niemieckiemu, który pozostał wierny papieżowi i kościołowi rzymskiemu. Cesarz żąda aby wyrzekli się swoich herezji i poszli z nim na mszę w  obrządku rzymskim, a  nie niemieckim. Oni zaś nie wyrzekają się swojej wiary i podkładają cesarzowi głowy do ścięcia.

Jacek Kaczmarski o sprawie Lutra. W utworze wykorzystano obrazy z tej produkcji:

Marcin Luter też nie odwołał swoich tez przed papieżem, a pokłócił się z nim i luteranizm ma się dzisiaj lepiej niż palamarianizm. Chociaż mała liczba katolików chodzących co niedzielę do kościoła zdaje sobie sprawę na czym ten odłam ich religii polega jak i mało są znane szczegóły dotyczące praktykowania religii przez luteran. Wiadomo że nie uznają papieża, nie muszą chodzić do kościoła ani klepać modlitw.

Role główne:

Joseph Flennes – Marcin Luter

Uwe Ochsenknehct – Papież Leon Xll

Alfred Molina  – Johann Tetzel (dominikański inkwizytor Polski i Saksonii, sprzedaje odpusty, także postać historyczna)

Claire Cox – Katarzyna von Bora (żona Lutra)

Maria Simon – Hanna (matka małej, niepełnosprawnej Niemki)

Torben Liebrecht – Cesarz Niemiecki Karol V Habsburg

Bruno Ganz – Jan von Staupitz (ojciec duchowy i  przyjaciel Lutra)

Inne dane filmu:

Boxoffice: 29 milionów i 413 tysięcy 900 dolarów

Data premiery: 23.09/2003

*Najnowszym dziełem kinematografii opowiadającym o reformatorze i jego tezach jest film polskiego reżysera Grzegorza Browna pt. „Luter i rewolucja protestancka„, ale MikkeHarry nie zdążył jeszcze przez nie przebrnąć. A Wy? Jeśli tak  to podzielcie się wrażeniami.

luth

AVE

 

Dan Brown – „Początek”

 

W tej najnowszej historii znanego autora powieści opartych na teoriach spiskowych, do której publikacji Dan Brown przygotowywał się ponad cztery lata jej główny bohater – jak zwykle Robert Langdon  – specjalista od znaków, symboli, kodów i wzorów, wykładowca uniwersytetu Harvard udaje się do Hiszpanii……

Robert Langdon przeżywał już przygody we Włoszech („Inferno„) i we Francji („Kod Da Vinci”), a do Sewilli, Barcelony, Madrytu czy do Muzeum Guggenheima w Bilbao zawlokła go prezentacja multimedialna publikowana tam przez jego byłego studenta, a zarazem przyjaciela Edmonda Kirscha – futurystę, miliardera i znanego ateistę  obwiniającego Kościół Palamariański mający swoje centrum w Hiszpanii o śmierć swojej biologicznej matki, która była jego członkinią. („Początek”).

Kontrowersyjną prezentację ma obejrzeć kilkaset milionów widzów i internautów na całym świecie, a dotyczy ona odkrycia, którego dokonał tak samo kontrowersyjny Edmond Kirsch. Twierdzi on bowiem że znalazł odpowiedź na pytania odwiecznie nurtujące ludzkość – „Skąd przyszliśmy?” i „Dokąd idziemy?” Nie trudno się domyśleć że chodzi o pochodzenie i przyszłość gatunku ludzkiego, a kwestię będącą przedmiotem powieści dobrze obrazuje audiofonicznie poniższy utwór „Grupy Operacyjnej”: 

Fani teorii spiskowych dojdą zapewne do wniosku że udzielenie potwierdzonych i wypróbowanych naukowo odpowiedzi na te pytania przyniesie kryzys i zapaść we wszystkich religiach świata, nie tylko w mającym swojego własnego papieża Kościele Palamariańskim. Odkrycie Kirscha może wywołać nie lada panikę i kryzys wierzeń oraz powołań nie tylko w katolickiej Hiszpanii borykającej się właśnie z jednej strony z żądającymi reform w kościele katolickimi liberałami, a z drugiej z konserwatywnymi tradycjonalistami chcącymi aby zostało „po staremu”. Takim tradycjonalistą jest stojący właśnie nad grobem król Hiszpanii, a jego miejsce ma zająć syn – książę Julian. 

Aby poznęcać się trochę z obalanymi właśnie religiami ateista i miliarder pokazuje najpierw prezentację ze swoim odkryciem rabinowi, imamowi i biskupowi Valdespino – bliskiemu (a czytelnikom moich wypocin nie zdradzę jak bardzo bliskiemu i zapraszam do lektury) przyjacielowi umierającego króla mającemu duży wpływ na niego i kreowaną przez niego politykę monarchii. Duchowni trzech religii uznają zgodnie że opublikowanie wyników badań futurysty będzie tragiczne dla każdej religii, więc postanawiają wydać przed jej publikacją oświadczenie przedstawiające odkrycie w korzystnym dla wiary świetle lub……przeszkodzić Kirschowi w jej publikacji w Muzeum Guggenheima w Bilbao, a na tą prezentację zaproszono kilkaset gości + widownia przed szklanymi i ciekłokrystalicznymi ekranami. Cala powieść Browna utrzymana jest w konotacji odwiecznej walki religii z nauką i próby odpowiedzi na pytania dręczące ludzkość od czasów jej istnienia. A każda religia ma przecież swoją wizję pochodzenia i przyszłości gatunku ludzkiego….

Toteż Edmond Kirsch nie zdąża zaprezentować ludzkości dzieła swojego życia bo zostaje podczas prezentacji zamordowany……Ale co ma z tym wszystkim wspólnego Robert Langdon ? – Jeden z zaproszonych gości, którego właśnie zszokowała śmierć byłego studenta i obecnego jeszcze przyjaciela na oczach kamer.

Po tragicznej śmierci futurysty profesor od symboli i znaków wyrusza razem z przyszłą królową Hiszpanii Ambrą Vidal na poszukiwanie 44-znakowej sekwencji kodu, którą trzeba wpisać do komputera aby dokończyć prezentację ateisty. Towarzyszy im głos sztucznej inteligencji – Winston – audiofoniczny przewodnik po Muzeum Guggenheima (muzeum sztuki współczesnej) w Bilbao, który odegra kluczową rolę w całej 557-mio stronicowej powieści. Innymi towarzyszami podróży Langdona i znajomej Kirscha – Ambry Vidal –  narzeczonej księcia Juliana i 39-cio letniej dyrektorki Muzeum Guggenheima będą funkcjonariusze Guardia Real (Gwardii Królewskiej) chroniącej na polecenie księcia przyszłą królową. Nie zabraknie też osób pragnących im przeszkodzić w dokończeniu dzieła Kirscha, takich jak sam jego morderca – palamarianin i emerytowany admirał hiszpańskiej floty – Louis Avila. 

Dan

Langdon Vidal przemierzą kilka hiszpańskich miast i odwiedzą kilka istniejących rzeczywiście zabytków takich jak katedra Sagrada Familia czy Casa Mila – znany w Barcelonie budynek i miejsce, w którym Kirsch ukrył wskazówkę dotyczącą kodu odblokowującego jego prezentację. Ścigani przez hiszpańską policję i Gwardię Królewską raz będą porywaczem (Langdon) i porwaną (Vidal) bo takie oświadczenia wyda ustami specjalistki od królewskiego PR Pałac Królewski aby rzekomo chronić przyszłą królową, którą porwał amerykański profesor, a taka wersja ułatwi policji poszukiwania Ambry, a raz będą za takie oświadczenia przepraszani.

Druga grupa bohaterów tej historii podążająca za umierającym królem Hiszpanii do również istniejącej rzeczywiście Doliny Poległych, w której pochowani są Francisco Franco i jego ofiary. Ale po co umierający monarcha ściąga do wybudowanego rękami więźniów obozów koncentracyjnych mauzoleum swojego syna – księcia i zaufanego powiernika – biskupa. Odpowiedź dostępna tylko dla wytrwałych czytelników bo znajduje się praktycznie na samym końcu powieści zwali z nóg bardziej konserwatywnych katolików i tradycjonalistów……

Jedyną samotną postacią w tej historii jest admirał Louis Avila, który stracił rodzinę w zamachu terrorystycznym na kościół podobnie jak Kirsch stracił matkę  przez Kościół Palamarian. Morderca traktuje swoje zadanie jako zemstę na nauce za śmierć żony i dzieci, a sam jest głęboko wierzącym katolikiem przekonanym przez antypapieża z Hiszpanii że wybaczenie nie jest jedyną drogą do zbawienia, a jego żona i dzieci zginęły pośrednio przez jego kościół. Palamarianie czując więc się winni. Ale czy odwołująca się do konserwatyzmu i tradycji katolicka sekta naprawdę wynajęła zabójcę kontrowersyjnego ateisty?

W książce nic do końca nie jest jasne i po opisie przygód postaci trudno stwierdzić kto jest dobry, a kto zły. Sam epilog pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami bez różnicy czy czytelnikiem jest teoretyk spiskowy (nie przymierzając MikkeHarry :D), katolik-tradycjonalista czy ateista. Nie zmienia to faktu że wszystko oprócz opisów zabytków, budynków, kościołów, mauzoleów i hiszpańskich miast oraz ulic jest fikcją literacką godną tego autora i jego czteroletniej pracy nad powieścią. Kto czytał inne dzieła Dana Browna na pewno to zrozumie i nie będzie zaskoczony zwrotami akcji, rozwojem fabuły jak i zakończeniem historii. No, w tej jest morze trochę więcej ofiar śmiertelnych niż w poprzednich, a kontrowersyjny naukowiec i odkrywca Edmond Kirsch nie jest wcale pierwszą i jedyną. Mimo tego że miejscem akcji jest Hiszpania, to niektóre, wcześniejsze wątki rozgrywają się na Węgrzech i w Arabii Saudyjskiej. Wspomniałem przecież że bohaterami powieści są też trzej duchowni – reprezentanci trzech religii zszokowani wynikami pracy Kirscha. 

Czy Vidal Langdon ujawnią odpowiedź na nurtujące ludzkość pytania? A jeśli tak to jakie będzie miała ona konsekwencje dla światów nauki i religii? A jakie dla samej ludzkości?

W książce znajdziemy wiele opisów odkryć naukowych napisanych fachowym językiem, opisy architektury, ciekawostki z różnych religii świata, rozkładanie symboli i znaków na czynniki pierwsze, dzieła sztuki współczesnej i nowinki technologiczne, opisy postaci takich jak np. Francisco Franco Antoni Gaudi (kataloński architekt). Fikcja literacka przepleciona jest gdzie nie gdzie faktami historycznymi z dziejów Hiszpanii i religii.  Nie zabraknie też odniesień do teorii stworzenia i darwinizmu. Które z dwóch ostatnich zwycięży w tej historii?

„Mroczne religie w dal odeszły i rządzi słodka nauka”

– William Blake

Zachęcam do lektury!

AVE!

KoLiber Siedlce – spotkanie otwarte 23.01/2018

Zapraszam 23.01/2018 na godz 16:00 do Hufca ZHP przy ul Zaremby 3 w Siedlcach (l piętro) na większe spotkanie otwarte naszego oddziału KoLibra. Jednym z gości, który potwierdził już swoją obecność będzie Jacek Mikke.
26758098_952001994953312_8381169679762363196_o
Zapraszam za tydzień na organizowane przeze mnie spotkanie otwarte  i  proszę o podanie informacji dalej. Tyle w temacie.

 

Amelia Dyer – Herodka wiktoriańskiej Anglii

Dzisiejszy „horror z życia wzięty” dotknął przede wszystkim noworodki, których bohaterka wpisu zamordowała ok. 400.

Za czasów panowania Wiktorii Hanowerskiej (1837-1901) sytuacja samotnych matek w Anglii była co najmniej nieciekawa z powodu ich napiętnowania społecznego i aktom prawnym piętnującym rozwody oraz samotne wychowywanie dzieci. Finansowo też było tragicznie, więc powyższe sprzyjało pozbywaniu się noworodków przez samotne matki lub oddawaniu je pod opiekę za opłatą tak zwanym „farmerkom dzieci”. Były to pielęgniarki i położne, które dorabiały sobie właśnie wychowując cudze dzieci i odbierając ich porody poza szpitalem. Ogłaszały się w prasie i czekały na noworodki od samotnych matek. Niektóre z nich prowadziły żłobki i przyjmowały do nich niemowlęta. Farmerki wykorzystywały dzieci aby zarobić za opiekę i pozbyć się ich jak najszybciej zostawiając samym sobie aby zmarły z głodu, brudu i zimna po zainkasowaniu należności za opiekę.

Nie wszystkie „farmerki” były uczciwe i nie wszystkie posiadały matczyny zmysł, a prawie żadna nie miała wykształcenia pedagogicznego. Amelia Dyer – córka szewca, która jeszcze przed zdobyciem wykształcenia i zatrudnieniem się w żłobku udusiła kilkanaście noworodków była jedną z nich, a dzieci rodziło się coraz więcej i popyt na usługi „farmerek” wzrastał. Dyer wrzuciła do rzeki tyle ciał noworodków że zaczęto na nią wołać – „czyniąca aniołami”.

Amelia

Amelia Dyer

Była jedną z najbardziej znanych seryjnych morderczyń w Anglii i jedynym na świecie seryjnym mordercą mordującym dzieci płci żeńskiej! Także kobieta też potrafi. Prowadziła jednoosobową firmę odbierającą od niezamężnych matek ich wstydliwy problem – dziecko, a po zapłacie za opiekę je zabijała. Sama wyznała że lubiła patrzeć na pętle na szyjach noworodków i czerpała przyjemność z ich agonii. Odbierając niemowlę obiecywała że zapewni im kochający i bezpieczny dom, a tymczasem poiła je tzw. laudanum – nalewką z opium złośliwie zwaną przyjacielem matek. Odurzone niemowlęta nie płakały i nie chciały jeść, a siostra Dyer mogła wtedy zaczekać aż umrą. Martwe ciała zawijała potem w szary papier i wrzucała do rzeki, a oprócz sposobu z opium dusiła jeszcze dzieci i zawiązywała im pętlę na szyję aż do powolnej i bolesnej śmierci, która ją cieszyła.

Aby zwiększyć liczbę dzieci wziętych pod opiekę do żłobka, a tym samym jego dochody Dyer asystowała przy porodach w szpitalu (na położną i pielęgniarkę wykształciła się właśnie po to żeby mieć łatwiejszy dostęp do dzieci). Świeżo urodzone dziecko podduszała tak aby chwilowo przestało płakać i oddychać i pokazywała martwe lekarzowi. Uzyskiwała w ten sposób akt zgonu tj. że niby dziecko urodziło się nie żywe, ale gdy znowu zaczęło oddychać zabierała je do swojego sierocińca żeby dostać pieniądze na wychowanie i wyżywienie kolejnej sieroty, a natychmiast po transakcji podawała dziecku nalewkę….

Potem żeby zoptymalizować i przyśpieszyć swój przyjemnie morderczy proceder dusiła niemowlęta taśmą krawiecką. I interes miał się dobrze dopóki jeden z lekarzy nie zgłosił policji że w sierocińcu Dyer dzieci umierają dosyć często. Nawet za często jak na XlX-sto wieczne standardy wiktoriańskiej Anglii. Oskarżono ją wtedy o zaniedbanie i wydano symboliczny wyrok – pół roku ciężkich robót.

Po odbyciu kary kontynuowała proceder, ale już nie informowała lekarzy o zgonach podopiecznych i często zmieniała ksywy oraz miejsca zamieszkania. Nie odpowiadała też na listy matek zainteresowanych swoimi dziećmi oddanymi Dyer pod opiekę za pieniądze. Takie listy i ogłoszenia „farmerek dzieci” znajdują się do dzisiaj w muzeum angielskiej policji razem z kosmykiem włosów „czyniącej aniołami”, które pobrano wtedy do użytku ówczesnych techników kryminalistyki.

A interes kwitł dopóki z rzeki nie wyłowiono zawiniątka ze zwłokami noworodka, a ślady doprowadziły policję do domu położnej. Bezpośrednich odwodów jej winy nie znaleziono bo były tylko umowy adopcyjne i taśma krawiecka do duszenia dzieci, które teraz też można podziwiać w ww. muzeum, a położna została i tak aresztowana. O mordowanie noworodków podejrzewano też jej rodzinę i współpracowników, ale Dyer zeznała że oni nie mieli z tym nic wspólnego i o tym nie wiedzieli. Jej obrońcy zagrali natomiast przed sądem na niepoczytalność, zły stan psychiczny i trudne dzieciństwo oskarżonej. Po części zgadzało się tylko to ostatnie bo Dyer gdy była dzieckiem musiała opiekować się chorą, umierającą matką. Słuchała jej lęków, lamentów i pretensji aż ta umarła, a córka postanowiła w nieco inny sposób kontynuować swoją „opiekuńczą” profesję.

Obszerny kącik linkowy z makabrycznymi szczegółami działalności czyniącej aniołami dla anglojęzycznych:
http://www.rebelcircus.com/blog/amelia-dyer-worlds-first-female-child-serial-killer/
https://www.crimemuseum.org/crime-library/serial-killers/amelia-dyer/
http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/amelia-dyer-the-woman-who-murdered-300-babies-8507570.html
http://ultimatehistoryproject.com/baby-farmers-and-angelmakers-childcare-in-19th-century-england.html

Urodzona w 1838 roku Dyer została powieszona w 1896 roku. Przez cały okres swojej działalności była całkowicie poczytalna i wiedziała co i dlaczego robi. A mordowała niemowlęta dla pieniędzy. Dokładniej wytłumaczy to wam i zobrazuje poniższy film dokumentalny: