Czy Coca-Cola szkodzi? BIS – gównopost

Jeśli mielibyście drodzy czytelnicy moich wypocin ochotę napić się trochę gówna to śpieszę wam donieść że wasze kulinarne i hedonistyczne zamiary zostały zniweczone kilka dni temu w pewnej irlandzkiej fabryce coca-coli…

Otóż w tejże fabryce w mieście Lisbum – położonym w północnej Irlandii i na południowy zachód od Belfastu nastąpiła niedawno awaria i zapchały się maszyny rozlewające ten napój (czy jak kto woli – „brud murzyna”) do puszek :)….

Przyczyną tej awarii miało być nic innego niż ludzkie gówno, które miało zapchać te maszyny :D, a fabrykanci natychmiast powstrzymali od dystrybucji partię towaru zanieczyszczoną ludzkimi odchodami :). Tym razem nie trafią one do sprzedaży.

Wstrzymane od dystrybucji puszki z gównianym napojem zostały zabezpieczone….
Nie trafią one do sprzedaży, a ten incydentalny przypadek ma rzekomo nie mieć wpływu na jakość napoju :).

Reklamy

Oleje mineralne – trucizna w żywności

Nie tylko ryże, owsianki, batoniki i czekoladki jakie spożywamy zawierają mniejszą lub większą ilość olejów mineralnych. Ponieważ te dodawane są również do produktów kosmetycznych takich jak kremy i maści. Określoną ilość olejów mineralnych zawierają też panierki, którymi otoczone są mrożone ryby lub steki i kotlety (np. w McDonald`zie i KFC).

Olej mineralny to mieszanka różnych węglowodorów w płynie, które są pozbawione jednak wazeliny. Substancja ta wytwarzana jest podczas przerabiania ropy naftowej i stosowana do smarowania silników oraz maszyn. Myślę że każdy kierowca używa jakiegoś oleju mineralnego i świadomie wozi go w swoim samochodzie. Ale czy jesteśmy świadomi jaką ilość olejów mineralnych zawierają produkty żywnościowe, które wszyscy trzymamy w kuchni? I czy producenci takich przysmaków jak Nuggets`y lub Mcwrappy i cheeseburgery mają obowiązek informować konsumentów o zawartości tych substancji w serwowanych przez nich jedzeniu?

Jest on składnikiem opakowań czekolad i batonów i to właśnie przez nie dostaje się do pożywienia, a potem do organizmu.

Węglowodory, które zawiera olejów mineralny są atomami węgla i wodoru. Ale jak te substancje chemiczne zachowują się podczas podgrzewania zawierającego je produktu w zwykłym oleju? – W takim jak w restauracjach typu fast food smaży się nuggets`y i steki….Czy poddane działaniu wyższej temperatury nie stają się bardziej groźne dla ludzkiego organizmu? Tlenek i dwutlenek węgla, które wydzielają się przy spalaniu olejów mineralnych są bowiem silnie toksyczne!

Wpływ na organizm
*Oleje mineralne wbrew pozorom nie są tłuszczami odkładającymi się w naszych organizmach!
– działają rakotwórczo
– odkładają się w narządach wewnętrznych
– zakłócają pracę układu hormonalnego

Inne produkty zawierające oleje mineralne:
– owsianka błyskawiczna
– płatki śniadaniowe
– płatki orkiszowe
– ryż

Najmniej oleju mineralnego zawiera jedzenie gotowane na parze gdyż jest on tam absorbowany przez wodę i parę. Z drugiej strony najwięcej – produkty z kolorowych i zadrukowanych opakowań oraz tych wykonanych z surowców wtórnych.

I pomyśleć że Unia Europejska chce nam zabrać rakotwórczą Nutellę, w skład której wchodzi olej palmowy…..

A w następnym wpisie z tej serii przekąsimy coś z akrylamidem…

Banknot 500 zł

10 lutego wprowadzono do obiegu banknot 500 złotowy z wizerunkiem króla Jana lll Sobieskiego pochodzący z jego medalionu koronacyjnego. Jest ich na rynku 50 milionów czyli dwa razy mniej niż banknotów dwudziestozłotowych, których do tej pory było na rynku najmniej. Ma on zapewnić lepszy obieg gotówki i zmniejszyć koszty emitowania znaków pieniężnych oraz ułatwić transakcję między obywatelami. Ma spowodować również zmniejszenie na zapotrzebowanie banknotów o mniejszych nominałach. Poza tym na najnowocześniejsze zabezpieczenia technologiczne na świecie. Większość banknotów przeznaczono na zapas strategiczny NBP. Prace nad zaprojektowaniem banknotu trwało dwa lata.

Na początku nie łatwo będzie zdobyć nowy banknot gdyż będzie wykorzystywany w pierwszej kolejności do transakcji międzybankowych. Jednak już na Allegro sprzedawany jest po 550 zł!  Zaprojektował go Andrzej Heidrich (tak jak inne polskie banknoty z serii władcy polscy), a Polska Akademia Nauk zdecydowała o tym jaki król będzie znajdował się na nim już w 2014 roku.

„Wśród najważniejszych zabezpieczeń są też znaki widoczne w świetle UV, w tym kwadrat z napisem: 500 zł, z lewej strony u góry – w kolorze zielonym, fragmenty ornamentów i napisów mikrodrukiem oraz elementy owalu z prawej strony portretu – w kolorze jasnozielonym, numeracja w lewej części banknotu – w kolorze czerwonym. Nitka okienkowa znajduje się w środkowej części banknotu.

Zabezpieczenia można sprawdzać dotykiem, oglądając banknot pod światło, lub patrząc na niego pod kątem.

Na przedniej stronie nowego banknotu widnieje wizerunek króla Jana III Sobieskiego. „Król jest zwrócony w stronę herbu rodu Sobieskich, a po lewej stronie widać szyszak husarski – symbol dokonań militarnych władcy” – wskazała Barbara Jaroszek. Całość utrzymana jest w kolorystyce różnych odcieni brązowego, niebieskiego, bordowego i zielonego. 

Na rewersie najwyższego polskiego nominału znalazł się wizerunek orła w koronie oraz grafika przedstawiająca pałac w Wilanowie.”
za „Forbes”.

Ale czy powyższe na pewno zmniejszy jakiekolwiek koszty? Czy koszty emisji znaków pieniężnych i koszty zapotrzebowania na inne banknoty nie zostały zastąpione kosztami nowych i zaawansowanych technologicznie zabezpieczeń? Jestem ciekaw czy koszty tych zabezpieczeń i bajerów nie są też większe od kosztów magazynowania, drukowania i transportu banknotów o mniejszych nominałach znajdujących się w rezerwie strategicznej NBP. 3/4 takich banknotów to 100 i 200 zł gdyż na nie jest największe zapotrzebowanie i coraz więcej Polaków trzyma swoje oszczędności na lokatach w gotówce. Nie za wysokie i pochopne zaufanie do pieniądza fiducjarnego?

Czy nie wzrośnie przez to szara strefa i ilość przestępstw finansowych? Ale grunt żeby łatwiej było 500 Plus wypłacać 🙂 Patologia się nie pogubi w pięciu papierkach i nie zgubi żadnego z nich. No chyba że zgubi ten jeden :D…

Tymczasem Europejski Bank Centralny wycofał z obiegu banknot 500 euro….

*Polskie banknoty emituje Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych na wniosek NBP.

 

Umowy śmieciowe – zlecenie i o dzieło

*Opracował MikkeHarry

Umowa o dzieło – jest umową cywilnoprawną określającą jakie zadanie (dzieło) ma wykonać strona podpisująca umowę (zleceniobiorca). Dziełem może być utwór muzyczny lub określona czynność (praca) fizyczna. Jej zakres określa Kodeks Cywilny w artykułach od 627 do 646.


„Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia”. – art 627 KC.


Umowa o dzieło nie koniecznie powinna określać wysokość wynagrodzenia za wykonane dzieło, ale za to może określać iż jego wypłata następuje po wykonaniu dzieła (pracy). Wykonywane na podstawie tej umowy dzieło może mieć charakter materialny i niematerialny:


– niematerialny: np. utwór muzyczny lub literacki, przemówienie, informacja, nauczenie, przeszkolenie
– materialny: uszyte ubranie, zbudowany budynek, przyrządzony posiłek, naprawienie jakiegoś konkretnego przedmiotu, prezentacja multimedialna, fotografia.


Dziełem jest np. wykonanie statystyki dotyczącej konkretnej sprawy, a udzielanie stałych konsultacji już dziełem nie jest. Celem umowy o dzieło jest osiągnięcie określonego rezultatu. Od umowy o dzieło nie odprowadza się składek na ubezpieczenia społeczne i inne ZUS-y w przeciwieństwie do umowy-zlecenia, którą zawiera się dla samego działania (wykonywania pracy), a nie osiągnięcia konkretnej korzyści (rezultatu). Celem umowy-zlecenia jest więc sama praca (wykonywanie określonej czynności, działanie).


Umowa zlecenie – jest również regulowaną przez Kodeks Cywilny umową cywilnoprawną (art.734-751), ale jej przedmiotem jest wykonanie odpłatnie lub za darmo określonej czynności prawnej np. pracy. Stronami tej umowy mogą być osoby fizyczne i prawne posiadające zdolność do dokonywania czynności prawnych. Strony tej umowy to zleceniodawca i zleceniobiorca.


– zleceniobiorca (przyjmujący i wykonujący zlecenie, pracę, czynność)
– zleceniodawca (zlecający wykonanie zlecenia, pracy czynności)


Jeśli zlecenie jest wykonywane nieodpłatnie tj. zleceniobiorca nie jest wynagradzany za pracę umowa powinna to zawierać w treści. Na wysokosc wynagrodzenia z umowy-zlecenia wpływają czas potrzebny na wykonanie danej czynności i stopień jej komplikacji oraz profesjonalizm wykonującego pracę (zleceniobiorcy). Ten ostatni ma obowiązek sprawozdawania drugiej stronie (zleceniodawcy) o przebiegu wykonywania zlecenia i podejmowanych czynnościach oraz o ich zakończeniu. Od bieżącego roku w Polsce zmieniły się przepisy regulujące wysokość wynagrodzenia za pracę na umowie-zleceniu.


W umowie-zleceniu nie liczy się końcowy rezultat wykonanej pracy, którego wcale nie musi być, a ważna jest sama praca dla pracy. – Sam fakt czynności wykonywanych dla zleceniodawcy. Zapłata z okazji umowy-zlecenia należy się za wykonywanie czynności i samo podjęcie pracy (działania), a nie zaś za owoce tej pracy jak w umowie o dzieło.


Podsumowanie: Z powyższego wynika że dwie opisane powyżej umowy są sobie przeciwstawne, a ich celem nie jest jedno i to samo. Wręcz przeciwnie dla jednej ważne jest to co nie liczy się w drugiej, a autor tej pracy uważa umowę o dzieło za bardziej intratną i opłacalną dla podpisujących ją stron niż umowę-zlecenie.

Reklama w usługach turystycznych

I kolejne wyzwanie szkolne MikkeHarry`ego. Tym razem zadanie dotyczące roli reklamy w usługach turystycznych 🙂

….”Na podstawie reklamy jakiejś usługi np. wycieczki i odzewu jaki nastąpi po jej zareklamowaniu usługodawca może zorientować się na podstawie jakich czynników klienci podejmują decyzje i czy ważniejsza jest dla nich cena czy jakość usługi. Bowiem informacje o tych dwóch czynnikach powinny być zawarte w reklamie. Wynika z tego że reklama usługi turystycznej ma na celu przyciągnięcie klientów do usługodawcy, klientów którzy potencjalnie kupią wycieczkę, a tym samym zwiększą dochód usługodawcy np. biura podróży. Generalnie reklama jest po to aby jej końcowym efektem były konkretne i wymierne korzyści dla usługodawcy lub reklamodawcy. Trzeba też pamiętać że ten drugi może być jednocześnie tym pierwszym.


Reklama nie jest sama w sobie celem reklamodawcy, ale tylko środkiem do osiągnięcia innego – większego i intratniejszego finansowo celu w przyszłości. Jak np. tego opisanego przeze mnie powyżej.


Oprócz korzyści finansowych dla biura podróży bądź innego usługodawcy reklama może zawierać jeszcze w sobie korzystne i przyjemne dla potencjalnego klienta informacje na temat oferowanej usługi. Jest więc okazją do przedstawienia usługi w dobrym i korzystnym świetle, a zarazem udzielenia potencjalnym nabywcom informacji o tym że dana usługa w ogóle istnieje na rynku. Reklama w turystyce pełni też zatem funkcję informacyjną w stosunku do klienta. A usługodawca ma okazję do zachwalenia oferowanego przez siebie produktu lub usługi np. wycieczki.


Poza potencjalnymi klientami o istnieniu danej oferty na rynku dowiaduje się z reklamy konkurencja, którą zmusza to do zareklamowania swojej usługi jeszcze lepiej i korzystniej dla klienta niż inne biuro podróży. Dzięki temu na rynku usług turystycznych pojawiają się coraz to nowe produkty, gdyż każdy chce mieć lepszą ofertę od konkurencji aby to ją wybrał potencjalny klient. Reklama skłania więc do konkurowania ze sobą poszczególnych podmiotów usługowych w turystyce, a dzięki temu jest na rynku mnogość różnych usług np. wycieczek (do różnych miejsc, krajów, w różnych cenach, różnymi środkami lokomocji) i potencjalni nabywcy mają z czego wybierać.


Dzięki reklamie usługodawcy weryfikują też jakie produkty i usługi turystyczne są pożądane przez klientów tj. na co jest popyt. I zbierają informacje dotyczące tego jak na przyszłość ulepszyć swoje oferty aby były dla klientów atrakcyjne nie tylko finansowo.


O danej usłudze mogą informować: ulotki, plakaty, ogłoszenia, reklama w TV, banery reklamowe i wizytówki.


Ulotka – aby ta dobrze spełniła swoje zadanie powinna zawierać slogan, informacje o produkcie i jego zdjęcie,logo firmy (np. biura podróży), która oferuje produkt na niej reklamowany. Lepiej żeby nie była czarno-biała i drukowana na zwykłym papierze bo powinna przyciągać wzrok i uwagę klienta do reklamowanej na niej usługi tj. robić dobry efekt wizualny.


Reklama w telewizji i prasie – zwraca uwagę masowego odbiorcy. Reklama w prasie powinna być zamieszczona w odpowiednim rogu strony i napisana odpowiednim nagłówkiem aby czytelnik zwrócił na nią uwagę.


Reklama ma bowiem przekonać klienta że oferowany przez nią produkt zaspokoi jego potrzeby. Wywiera ona wpływ na konsumenta i nakłania go do zakupu. Może ona też zbliżyć emocjonalnie klienta do usługi. „

Izotoniki i energetyki oraz inna żywność z fosforanami

Fosforany to związki i estry kwasu fosforowego nie należy mylić ich z fosforem, który jest budulcem wielu cząsteczek ludzkiego organizmu. Fosfor występuje praktycznie w każdym pożywieniu (mleko, jaja, ryby, zboża) i jest on dla ludzkiego organizmu ważny i pozytywny jak najbardziej. Natomiast fosforany już nie.

Ciężko też znaleźć produkt spożywczy bez fosforanów, a zawierają go takie zwłaszcza zasobne w białko. Fosforany to tylko dodatki do żywności, ale znajdują szersze zastosowanie w procesach jej produkcji. I tak jak w przypadku innych chemikaliów producent nie ma obowiązku informować na opakowaniu że zostały one do niej użyte. Chyba że sam produkt je zawiera. I tak przy pomocy fosforanów produkuje się paluszki rybne i sery topione lub używa się ich do zmiękczania wody (np. tej, którą zawierają napoje dla sportowców). Dużo fosforu oraz karmelu zawiera cola.

Przyjmowanie fosforu z pożywieniem powinno być połączone z przyjmowaniem wapnia. Do zoptymalizowania zapotrzebowania na te dwa pierwiastki idealnie wpływają posiłki wegetariańskie. Fosforany bowiem nie tylko występują w napojach dla sportowców, ale też w szynkach i schabach i wysoko przetwarzanej żywności, która jest elementem diety praktycznie każdego człowieka. Na opakowaniach mają one oznaczenie „E” i najczęściej wydłużają okres przydatności produktu do spożycia.

Inne produkty z fosforanami
-owoce i dżemy
-cola i napoje energetyczne
-filety rybne
-śmietanki
-proszki do pieczenia
-pieczywo
– zabielacze do kawy
-galaretki
-lody
-mrożone desery
-napoje w proszku
-guma do żucia
-syropy cukiernicze
-czekolada pitna
-buliony
-ser topiony (w jego składzie fosforany występują jako „sole emulgujące”)
-parmezan
-napoje alkoholowe

* Fosforany są dodawane do żywności podczas jej produkcji np. w celu konserwacji mięsa i aby zapobiec zagęszczaniu się produktów mlecznych. Zapobiegają też zbrylaniu się kaszek dla niemowląt. W napojach energetycznych i izotonicznych, o których jest mowa w tym wpisie utrwalają kolor. Nie da się dokładnie stwierdzić ile fosforanów zawiera dany produkt gdyż nie ma konieczności podawania ich na etykiecie, ale produkty bogate w nie muszą być oznaczone literą E np. E340, E450. Najbardziej niebezpieczne są one dla konsumentów chorujących na nerki. Najmniej fosforanów zawierają chude sery twarogowe i żywność świeża, a nie konserwowana.

Wpływ na organizm
– rozregulowanie gospodarki mineralnej i hormonalnej (zmęczenie i spadek formy)
-otyłość (u autora wpisu? :D)
-osteoporoza
-nadciśnienie tętnicze
-nowotwory układu pokarmowego
– nadpobudliwość (u dzieci)
-zaburzenia koncentracji (u dzieci)
– utrudnianie wchłaniania składników mineralnych np. wapnia i magnezu

W celu chociażby minimalnego uniknięcia przedostawania się fosforanów do organizmów należy spożywać produkty żywnościowe będące naturalnie produkowane i przyprawiane. W przypadku produktów nie naturalnych nic nie zastąpi po prostu czytania etykiet….

*A kolejny wpis z tej serii będzie o oleju mineralnym w czekoladkach i nie tylko 🙂

Żywność z dioksynami

I kolejne pożywienie zatrute chemikaliami, które powstają między innymi podczas spalania drewna (do atmosfery dioksyny są emitowane w trakcie pożarów lasów) i innych reakcji chemicznych, a większe lub mniejsze ich stężenie zawierają produkty żywnościowe, które spożywamy na co dzień. Producent tej żywności nie ma obowiązku informowania o tym że jego produkty zawierają jakieś toksyczne związki chemiczne jeśli są one używane tylko i wyłącznie w trakcie procesu produkcji. Niektóre z chemikaliów są groźne dla organizmu człowieka dopiero po poddaniu ich działaniu określonej temperatury np. po podgrzaniu pizzy mrożonej w mikrofalówce. Rocznie przez pożary lasów do atmosfery emituje kilkaset kilogramów dioksyn czyli więcej niż w trakcie jakiejkolwiek produkcji przemysłowej na świecie. Można by z tego wywnioskować że największymi emiterami dioksyn do naszego środowiska są źródła naturalne.

*Przedostawanie się dioksyn do organizmów i ich działanie lub źródła opiszę tutaj tylko przez pryzmat żywności gdyż jest to przecież „Kuchnia MikkeHarry`ego” 😀

Spalając odpady komunalne i tworzywa sztuczne również emitujemy do atmosfery mniej dioksyn niż płonący las w Ameryce Południowej :). Mniej dioksyn niż nasze powietrze zawierają również gazy wydzielające się z silników samolotowych i inne powstające w trakcie nowoczesnych sposobów spalania. A najwięcej dioksyn zawiera powietrze na wsi, więc mogą się one przedostawać do produktów rolnych – swojskich, które większość z nas uwielbia konsumować :).

Jedzenie grillowane wprowadza do naszych organizmów największą ilość dioksyn ze wszystkich produktów spożywczych!

Dioksyny mogą dostać się też do ludzkiego organizmu przez drogi oddechowe i kontakt ze skórą.

Ale nawet żyjąc w ekosystemie nieskażonym przemysłowo przyjmowalibyśmy do organizmu określoną dawkę dioksyn.

Natomiast autor wpisu ma w swoim organizmie znacznie więcej dioksyn niż inni gdyż ma większą ilość tkanki tłuszczowej.

Rakotwórczość dioksyn jest przedmiotem sporu naukowców bo według jednych w takim stężeniu w jakim występują mają znikomy wpływ na ludzki organizm, a według innych wręcz przeciwnie. Ich toksyczność zależy również od organizmu żywego gdyż na każdy mają inny wpływ. I tak do zabicia nimi chomika potrzeba znacznie mniejszej dawki niż człowieka, ale już większej niż do uśmiercenia świnki morskiej. Co prawda nie odnotowano jeszcze przypadku śmierci człowieka po spożyciu żywności z dioksynami, więc nie jest znana dokładna dawka dioksyn potrzebna do jego uśmiercenia.

Dioksynami był truty np. były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, a ich stężenie w jego organizmie 20 tysięcy razy przekroczyło dopuszczalną dawkę.

Objawy zatrucia
– zmiany skórne (patrz. Wiktor Juszczenko)
– trądzik chlorowy
– podrażnienia i owrzodzenia skóry
– nowotwory

Wiktor Juszczenko po otruciu dioksynami. Zdjęcie do postawienia przy cukierkach :D.

Zatrucie dioksynami spożytymi wraz z jedzeniem może spowodować również bezpłodność i uszkodzenia płodu oraz między innymi nowotwory nerek, wątroby i tarczycy, a to jeszcze nie wszystko, więc smacznego!

Zawartość w żywności
– mięso
– wędliny (szczególnie te z czerwonego mięsa)
– mleko (to tłuste jest drugim zaraz po wołowinie źródłem dioksyn w naszym organizmie)
– ryby (zwłaszcza te tłuste)
– jaja (szczególnie te pochodzące od kur hodowanych w pobliżu terenów przemysłowych)
– tłuszcze
– oleje
– woda pitna
– jadalne części roślin liściastych (np. sałata i kapusta) gdyż ich liscie wchłaniają dioksyny emitowane z atmosfery
– mleko ludzkie
– sery (szczególnie mozzarella ze względu an wysoki poziom zanieczyszczenia włoskich gleb)
– wołowina (największe ilości dioksyn)

Dioksyny trafiają więc do organizmu człowieka wraz ze spożywanym mięsem zwierząt i produktami rolnymi pochodzenia zwierzęcego takimi jak np. mleko. Mniej dioksyn natomiast niż w tłuszczu zwierzęcym jest w tłuszczu roślinnym :). Duże stężenie dioksyn spożytych razem z jedzeniem może powodować również poronienia i sprzyjać mutacjom. Dioksyny odkładają się bowiem w tkance tłuszczowej człowieka, a nawet śladowa ich ilość w organizmie jest toksyczna.

Nie mamy szans na uniknięcie dioksyn w naszym organizmie gdyż są obecne nawet w produktach ekologicznych. Przedostają się do powietrza i gleby zarówno w gospodarstwach rolnych tych ekologicznych jak i konwencjonalnych. Przedostawanie się to jest efektem spalania przemysłowego opisanego już krótko w tym wpisie. W niektórych produktach żywnościowych zredukowanie stężenia dioksyn jest wręcz niemożliwe. Jedynym sposobem na minimalne chociaż zmniejszenie ilości tej trucizny w naszych organizmach jest częstsze spożywanie żywności pochodzenia roślinnego, a rzadsze zwierzęcego. Można też zostać weganinem i jadać dania warzywne :).

**A już w kolejnej „Kuchni MikkeHarry`ego” napijemy się trujących napojów energetycznych dla sportowców :).