Opowiadanie o szkolnictwie MikeHarry`ego cz. 2

Zebrało mi się na wspomnienia i żale co do obecnego systemu edukacji. Po wczorajszym wpisie na pewno wielu z was zastanawia się jakim uczniem był autor sam skoro ośmielił się skrytykować system edukacji miłościwie nam panujący teraz i 12-13 lat temu za świetności starych, dobrych gimbaz, które okazały się niepotrzebne, a kończąc je zmarnowaliśmy 3 lata swojego życia i teraz trzeba je zlikwidować. I temu właśnie poświęcony jest dzisiejszy wpis – uczeń: MikeHarry!

Otóż w podstawówce byłem uczniem niegrzecznym, w gimnazjum – chujowym, a w liceum dzikim odmieńcem, od którego wszyscy stronili. To w tej ostatniej szkole zaczął mi się włączać antysemityzm ekonomiczno-polityczny, ale nie rasowy, aczkolwiek „Mein Kampf” – wiadomo jakiego autora przeczytałem już w gimnazjum. Później uzupełniłem sobie tylko o „Międzynarodowy Żyd” H. Forda. „Protokoły mędrców Syjonu” przewinęły mi się jakoś pomiędzy. I w tej burzy zmienionego obuwia oraz ministerialnego zakazu palenia aby nie odstawać od schematu posłusznego wychowanka i przyszłego podatnika odkryłem że po 15 latach państwowej edukacji UMIEM CZYTAĆ . Płynnie, biegle i to w dwóch językach, a nie po sylabie tak jak niektórzy moi rówieśnicy co im zostało do dziś.

Ogólnie wyjebane miałem na materiał edukacyjny, którego nauczanie wymusił na nauczycielach minister, a na którego przyswojenie nauczyciele w szkole ponadgimnazjalnej nie kładli za dużej wagi. Chodziło im o to żeby uczeń był posłuszny, zgadzał się, nie pyskował i czuł się wobec funkcjonariuszy publicznych malutki i jak sługa bojący się nawet odezwać nie na temat czy wyrazić swojego zdania na temat. Liczyła się oficjalna wersja trąbiona przez nauczycieli i zmieniające się co roku podręczniki i ich zawartość.

Klasę w liceum miałem o profilu informatyka-angielski i po jej skończeniu nie umiem za bardzo ani tego ani tego. Poza tym jak byłem w szkole to nie było informatyki bo coś tam z nauczycielką, ale informatyka była jak mnie nie było bo byłem chory. Podobnie było z przedmiotem co się wabił Podstawy Przedsiębiorczości – był raz w tygodniu i najczęściej nie było wtedy nauczycielki lub wypadał dzień sportu (wszystkie lekcje na trawie pod budynkiem szkoły), dzień wagarowicza, święto świateł, wyjście do kościoła i na klasowe lody albo w ogóle za słona zupa i tej nieszczęsnej Przedsiębiorczości nie było.

Na lekcjach dostawało się oceny, w moim przypadku niskie najczęściej i tak już ludziom zostało że przyzwyczajeni są coś dostawać, a nie dawać od siebie. W szkole dostaje się oceny, po niej marzy się o dostaniu stałej pracy na ciepłym etacie, a w pracy dostaje się pensje i premie. W święta dostaje się prezenty, a do lekarza nie chodzi się będąc chorym tylko nawet zdrowym aby dostać receptę dzięki której za bilety NBP (dostaliśmy je w pracy) dostaniemy w aptece upragnione i wyczekiwane z niecierpliwością leki lub ruskie szlugi na mecie (no co? – wolny rynek :P) – również nieodłączny atrybut obywatela, któremu przez 18 lat wciskali do łba pedagodzy że aby nie podskakiwać ministrowi to się nie pali.

I tak oto przez większość nauczycieli będąc ignorowanym, a przez kolegów z klasy niezauważanym bądź nie lubianym dotrwałem do matury: rozszerzonej z niemieckiego i zdałem ją za pierwszym razem i podstawowej z polskiego, którą powtarzałem rok później bo nie nie zdałem. Chociaż się kurwa nauczyłem! A do poprawki się nie uczyłem bo już miałem na to wyjebane i zdałem. Może dlatego że drugą część pierwszej matury (matury właściwej?:D) zdawałem po pijaku i cisnęła mnie pompa. Ale maturę ostatecznie zdałem i to z wysokim procentem! Trzymam ją w klaserze na półce i patrze się czasami na nią żeby się dowartościować. Bezrobotny z maturą hehehe. Moi koledzy z pracy od wożenia trupów w Impelu robili to samo co ja, a matury nie mieli, także to dowodzi tego jak bardzo jest ona w życiu potrzebna i w pracy. Mogłem ją sobie powiesić na ścianie i oglądać co rano wychodząc z domu zapierdalać w szpitalu wojewódzkim jako sprzątający, gdzie większość moich kolegów była bez matury, a wcale nie głupsi ode mnie.

Potem były szkoły, do których wreszcie poszedłem z własnej woli, no może trochę za namową kuzyna, ale kierunki wybierałem sam:P. Było to CKU w Siedlcach i Uniwersytet Otwarty na siedleckim UPH (do dzisiaj), ale nie czuje się jakoś z tego powodu lepszy i nie uważam abym wniebowstąpił na jakiś ciepły i bezpieczny etat po tych szkołach. Przez ponad dwa lata jednocześnie pracowałem i się uczyłem.

Podstawówka
Byłem najgorszym uczniem i zawsze co złego to ja. Ktoś opluł tablicę, nawpychał szpilek do zamka w drzwiach i nie było lekcji bo konserwator wymieniał zamek, ktoś ciągał za włosy koleżanki i nie zmieniał butów. Uciekało się przed nauczycielami i na długiej przerwie robiło marsze wkoło budynku szkoły. Najbardziej nienawidziła mnie pani od matematyki i nawzajem. Z matematyki zawsze byłem niewyuczalny, nie kręciła mnie i miałem ją głęboko w dupie. Tak mi zostało do dzisiaj, ale gdyby nauczycielka z podstawówki nie uwzięła się tylko na mnie to może dzisiaj nie miałbym chociaż urazu, afrontu do dziedziny uważanej przez niektórych za królową nauk. A tak nienawidzę matematyki i wolę Żydów. Często lądowałem u pedagoga, bałem się chodzić na lekcję z tą „panią” .

Niemiło wspominam też szkolną fluoryzację (chyba jak każdy), a jedyna ostoją normalności była tam pani od religii twierdząca że telefon to diabelskie nasienie i że miała objawienia maryjne. Zwidy, głosy, które rzutowały na prowadzone przez nia lekcję. Dzieci czasami całe 45 minut przeklęczały i przemodliły. Czy to nie znęcanie się? Ale ona miała nawet audiencję u papieża.

Wychowawczyni z klas 3-6 mówiła do mnie – smarkaczu, na lekcji przypominającej coś w stylu wychowania seksualnego porozdawała dzieciom broszurki o dorastaniu i tych sprawach i pokazywała jak się nakłada prezerwatywę….na banana :). Wtedy był jeszcze krzywy bo przenajświętsza RP nie zdążyła jeszcze wniebowstąpić do wszechopiekuńczej UE. Sala najczęściej była od chemii – z ławkami, w których były kurki.

C.D.N…

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: