Moja gimbaza – opowiadanie

Pamiętam jak 17-18 lat temu byłem gówniarzem chodzącym do podstawówki, a w słowniku polskich nastolatków nie było jeszcze słowa – gimbus. Gimbusów też jeszcze nie było bo nie było gimbaz (gimnazjów), a gimbusy to była pierwotnie nazwa autobusów dowożących uczniów do nowych szkół – gimnazjów. I gdy gimnazjów jeszcze nie było to ojciec paląc papierosa czytał gazetę po powrocie z roboty i straszył mnie małego że za jakieś 2-3 lata mają wejść jakieś „gimnazja” – tak piszą w gazecie i te gimnazja są koniecznie potrzebne. Nowa reforma oświaty miała obejmować wszystkich, a nie iść z podstawówki do gimnazjum i nie zostać gimbusem (jeszcze tak się to nie nazywało) to tak jakby wyeksponować dzisiaj polską flagę przed unijną, ale do żadnej unii jeszcze wtedy Polska nie wniebowstąpiła…

I jak ja i tysiące innych eksgimbusów mają się czuć gdy słyszą teraz że te gimbazy były jednak niepotrzebne? Że sraka i podnieta rodziców na myśl że ich pociecha nie będzie już chodziła do anachronicznej i przestarzałej, ośmioklasowej podstawówki tylko do trzyletniego gimnazjum, które zapewne wiele ich pociesze da były po nic? Że teraz trzeba te potrzebne gimnazja zlikwidować? A dlaczego zlikwidować?

Ja sobie nie wybierałem do jakiej szkoły będę chodził bo byłem wtedy w wieku, w którym za człowieka decydują TEORETYCZNIE jego rodzice. Ale nawet oni nie zdecydowali za mnie że mam iść do gimnazjum tylko ktoś zdecydował o ich dziecku za nich, a jak patrze teraz wstecz to zdaje mi się że mamusia i tatuś mieli totalnie wyjebane na to do jakiej szkoły i po co pójdzie ich dziecko. Robili po prostu tak jak kazał minister bo wszyscy posyłali wtedy swoje dzieci do gimnazjów. Nie mieli chyba wyjścia jak pociecha skończyła te 12-13 lat. Nie mieli – poszliby do pierdla jakby dziecka nie wysyłali do szkoły.

W gimbazie w której człowiek jest generalnie w takim wieku że interesuje go wszystko oprócz nauki, hormony buzują, chłopcy chcą krzywdzić innych żeby pokazać swoją wyższość dziewczynkom, które chcą tylko drogich błyskotek i mieć lepiej i więcej niż koleżanka z bogatszej rodziny albo to samo. Wtedy człowiek patrzy się na swoje otoczenie i robi tak aby zostać przez nie zaakceptowanym, ulega wpływom, mówi takim językiem jak inne dzieci, ogląda to co oni i słucha tego co oni. 13-16 lat to wiek w którym człowiekiem łatwo manipulować, wpływać na niego i zaszczepiać mu wartości. Kształtowana jest wtedy jego osobowość i to co się stanie w tym wieku zapamięta ten młody człowiek na wiele lat, najgłupszy przykład – ja. Ważne jest więc to kto i czym wpływa na tych młodocianych przestępców,co się im kładzie do tych tępych – antynaukowych saganów i jakie metody się stosuje wobec nich. Czym się ich kara i nagradza. Bo to wszystko zaważy na ich przyszłym życiu, będą to długo pamiętać i postępować z innym człowiekiem tak jak kiedyś ktoś z nimi postępował…

To od gimbazy zależy (zależało?) czy ten gimbus w młodzieńcze, a za dwa lata już dorosłe życie wejdzie jako optymistyczny i nastawiony na sukces chłopak, zadowolony że taką, a nie inną wybrał sobie szkołę ponadgimnazjalną (przynajmniej ja wybierałem ją sobie sam wtedy), czy wkurwiony na wszystkich w okół frustrat, przygnębiony samym widokiem placówki edukacyjnej, do której trafił.

To teraz mam rozumieć Proszę PIS-u (Szydła?) że gimbazę tą (nr.3 im. Tadeusza Kościuszki na ulicy Sekulskiej w Siedlcach) ukończyłem jednak niepotrzebnie i dyplom (świadectwo) wydany mi po tych trzech zmarnowanych tam latach jest nieważny? Że eksperyment się nie udał? Czy to była tylko przechowalnia dzieci w trudnym wieku z którymi nie wiedziało się jeszcze wtedy co zrobić, więc postanowiono je stłoczyć na te trzy lata w gimnazjach i niech się nauczyciele z pedagogami martwią?

I tak oto za mojego życia się zaczęło (ojciec czytający gazetę) i doczekałem się końca (list radnych siedleckich do premierki). Gdybym wiedział to wolałbym te 13 lat temu chodzić do ośmioklasowej podstawówki, w której tak samo marnowałbym czas jak w gimnazjum i miałbym po niej takie samo wielkie gówno jak teraz. Grunt że przynajmniej są świadectwa i dyplomy to jest czym przykryć to gówno żeby go przynajmniej widać nie było.

W nauczaniu nacisk był kładziony na zmianę obówia, a nie na to żeby gimbus czytał płynnie i ze zrozumieniem, a nie po sylabie (tacy sylabariusze dożyli 20, a nawet 25 lat i nadal czytają tak samo, mimo dwóch innych szkół ukończonych po gimnazjum, ale buty zawsze mają czyste!). I dalej (w szkole ponadgimnazjalnej) również nie naciskano na to żeby ten już dorosły prawie gimbus nie mylił „ć” z ci” i żeby stawiał myślniki z dwukropkami tam gdzie trzeba, ale na to żeby nie palić! Nie dlatego że powoduje raka i krzywdzi jeden z drugim tym siebie i palących biernie oraz że to szybsza śmierć, ale dlatego że taki jest przepis, minister tak kazał i bo to szkoła, a nie palarnia, mimo iż palone było poza jej terenem. W ogóle to pamiętam przypadki (ze 2) kiedy funkcjonariusze publiczni (nauczyciele) szczuli policjantem grupkę palących w krzakach uczniów. Ten to policjant odwalał za nich czarną, wychowawczą robotę i dzwonił do ich rodziców mówiąc im że ich nie umiejąca czytać, ale zmieniająca buty pociecha pali fajki w krzakach.

I taki oto sukces wychowawczo-oświatowy: Większość z tych pociech nie potrafi poprawnie pisać w swoim ojczystym języku, nie mówiąc już o dwóch lub trzech obcych, których ich uczono przez prawie 18 lat edukacji i nadal pali, ale po domu chodzi w kapciach, a po podwórku w czystych, markowych adidasach. Najgłupszy przykład – ja.

Podsumowanie
Żałuję że chodziłem do gimnazjum, chociaż to nie był mój wybór. Czuje się jak śmieć i gówno słysząc że chodziłem tam niepotrzebnie bo było ono w ogóle niepotrzebne i świadectwa jego ukończenia są już zapewne nieważne. Ale czy ważna jest wiedza, którą przez przypadek i z własnej woli, któreś z gimbusów mogło sobie tam przyswoić? Czy jeśli ktoś jednak był odmieńcem i dzikusem, więc nauczył się czegoś w gimnazjum też ma się czuć teraz tak jak ja?

Biorąc pod uwagę to że co roku wydawane są nowe podręczniki z inną wiedzą i z rewizją, uzupełnieniem, wyjaśnieniem wiedzy z poprzednich lat. Program nauczania się zmienia co roku i co roku wychodzą z tych gimnazjów i innych szkół absolwenci z coraz to nowym pierdolnikiem w głowie. Amen.

Co powstanie w miejsca zlikwidowanych gimbaz? Może jakieś Bitchnazja albo karawanseje?
Czy lepszy będzie powrót do ośmioklasowej podstawówki?

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: