Children of the Corn 4: The Gathering 1996 (Dzieci kukurydzy 4: Zgromadzenie)

Miejscowe dzieci z małego miasteczka w Nebrasce przechodzą pewnej nocy dziwną metamorfozę, której objawami jest między innymi wypadanie zębów, twierdzenie że nazywają się inaczej, skoki gorączki i obecność martwych ciał we krwi. Przed tą epidemią zostaje zamordowany w stodole jakiś pijaczek amerykański sięgający po butelkę, która upadła mu pod jakąś maszynę. I tutaj ewidentnie widać że do jego śmierci przyczyniła się bezpośrednio osoba trzecia – dziecko znane widzowi już z trzeciej odsłony. Przyszedł po dzieci i tutaj, a mieszkańcy miejscowości zaczynają znowu umierać w niewyjaśnionych okolicznościach jednoznacznie wskazujących na zabójstwo. Lekarz gdzieś znika – jego obydwie połowy. Znika też szeryf pilnujący syna jednego z mieszkańców podejrzanego o zabicie (zarżnięcie brutalne !) swojej żony. Rodzice i opiekunowie zaczynają przyprowadzać do kliniki swoje opętane dzieci, które jednak urządzą tam krwawą rzeźnię, a potem zapukają do domów mieszkańców i swoich rodziców….

indeks

I w tej części jedna ze starszych mieszkanek przeczuwa niebezpieczeństwo lub wie coś więcej o nagłej epidemii. Podejrzanemu o zabójstwo żony czarnoskóremu sąsiadowi opowiada historię małego proroka, który nigdy nie rósł, a porywał za sobą tłumy dzieci, a dorośli mieszkańcy miasta pewnego dnia wywlekli go na pole kukurydzy i spalili żywcem. Ona nadal słyszy jego agonalne jęki w płomieniach i twierdzi że to jego duch wezwał wszystkie dzieci w pole kukurydzy. Poszły go tam wskrzesić dając mu swoje ciało, a czarnoskóry sąsiad boi się o najmniejsze skaleczenie u swojego syna, cierpi on bowiem na hemofilię. Wszystkie dzieci z miasteczka gdzieś znikają, a po drodze brutalnie mordują wszystkich dorosłych. Jedna z pielęgniarek usiłuje powstrzymać postępy tej mutacji u swojej siostry (ale czy na pewno siostry?) postanawia też wyjaśnić zagadkę tajemniczej epidemii podczas tych krwawych i brutalnych mordów dokonywanych przez dzieci. Wszystkie mają bowiem takie same objawy i w tym samym czasie, a pozostałej w klinice drugiej opiekunce lub pielęgniarce jakieś siły nie z tej ziemi zaczynają (roz)płatać nie do końca wesołe i śmieszne figle….

Tą część wyreżyserował Greg Spence.

Reklamy

Portfel BitCoin MikkeHarry`ego

Od dzisiaj tego bloga mogą wesprzeć posiadacze portfela BitCoin bo ja nim jestem od wczoraj:

Support me with BitCoin`s !.
Seit ein paar Tagen kann man den Blogger per BitCoin unterstützen!.

Пожалуйста , поддержите Bitcoin

!Por favor, apoye BitCoin`s!

Prosim podporovat BitCoin

Tukekaa BitCoin`s

、ビットコインをサポートして下さい
Prašome paremti Bitcoin
Vær så snill, støtte Bitcoin
Vă rugăm , să sprijine Bitcoin
Плеасе, суппорт тхе БитцоиH
, Bitcoin destek lütfen
Будь ласка, підтримайте Bitcoin
Kérjük , támogassa a Bitcoin
Si prega di sostenere il Bitcoin
Ju lutem , mbështetur Bitcoin
من فضلك، دعم بيتكوين

Adres: 1FxWTZBd2CbKfm1qfuHDRciPX4MKfgc77a

Kod QR:

QR

Podziękował i pozdrawiam!.

MikkeHarry

Children of the Corn 3: Urban Harvest 1995 (Dzieci kukurydzy 3: Miejscowy żniwiarz)

Trzeci film z serii „Children of the Corn” jest z aktorskim debiutem niejakiej Charlize Theron, nie wymienionej tam jednak w napisach. Ta odsłona została wyreżyserowana przez pana James`a D.R Hickoxa, nie mylić z Hitchkock`iem, a by się cholera chciało aż pomylić :). Reszta obsady aktorskiej tak jak w poprzednich odsłonach nie powala zważywszy na to że główne role grają tutaj dzieci, a dorośli są tylko zwierzyną do odstrzału i zarżnięcia, kiedy wezwie ich pociechy „ten, który kroczy między rzędami” . Ta część podobnie jak cała seria z resztą opiera się na opowiadaniach Stephen`a King`a o tym samym tytule. Tajemnicza Biblia, która pojawi się w filmie to w rzeczywistości opowiadanie King`a pt. „Nocna Zmiana” tylko że z inną okładką.

Historia
Tajemnicza śmierć ojca osieraca pewnego chłopaka, którego w raz z innym adoptuje z czasem młode małżeństwo z Chicago. Chłopcy od tej pory stają się dla siebie jak bracia i przenoszą się do nowego domu – ze wsi do dużego miasta. Adopcyjni rodzice wysyłają ich do chicagowskiej szkoły w której z początku nie są mile przyjęci przez uczniów i szybko dostają łatkę amiszów. Jeden chłopiec staje się ulubieńcem nowego ojca (szefa dużej firmy), a drugi – oczkiem w głowie matki nowej. Mniejszy przywiózł ze sobą w walizce korby kukurydzy z Gatlin i w celu przywołania tajemnej siły („tego, który kroczy między rzędami”) sadzi je na terenie opuszczonej fabryki w pobliżu domu, wchodzi tam w tym celu mimo zakazu nowego ojca – aby nigdy się tam nie bawili. Na pierwszą ofiarę plonów nie trzeba długo czekać, a złamanie zakazu przez młodszego syna zostanie mu szybko wybaczone, wszak to on jest ulubieńcem nowego ojca. Takiej szopki to Chicago jeszcze nie widziało bo za pomocą kukurydzy i swoich światłych wystąpień malec opanowuje uczniów szkoły. Boiska i korytarze tętniące wcześniej życiem młodzieży stają się opustoszałe bo ci słuchają jakiegoś małego amisza.

dziec

Ksiądz dyrektor szkoły też szybko przekonuje się o pochodzeniu i sile małego proroka, myślę że przełomowym punktem jest tu moment wygłoszenia przez niego kazania w kościele, właśnie na prośbę księdza. Maluch nie przyzwoicie zachował się na mszy i ku zdziwieniu dorosłego prelegenta zadziwił wiernych lepszym kazaniem niż on – stary klecha. O ile starszy chłopak został przez rówieśników zaakceptowany od razu i ku sprzeciwowi młodszego brata coraz bardziej się z nimi zżywać to ten młodszy zaczął do siebie przekonywać uczniów trochę później, ale o ile skuteczniej :). Wspomniany ksiądz zostaje zamordowany przez jakąś nieczystą siłę w kościele i oczywiście przy jego śmierci jest mały kaznodzieja, który wcześniej tak zawstydził go swoim kazaniem. Czy ksiądz sobie zasłużył?. Chyba tak bo miał wcześniej senne koszmary i wizje, które pozwoliły mu domyślić się tego kim są nowi przybysze, a przynajmniej jeden z nich. Od teraz starszy brat podejmuje ze swoim nowym, czarnym kolegą walkę o duszę młodszego aby uwolnić ją z pod wpływu demona wywołanego z kukurydzy, którą sam zasadził. To ci dwaj znajdują konającego księdza, który ostatnim tchem nakazuje im zniszczyć jakąś Biblię….

Obaj jadą teraz do Gatlin, na stare pole kukurydzy na którym się wszystko zaczęło….

Ojcowskie wybaczenie
Zapomniałem jeszcze dodać dlaczego ojczym wybaczył swojemu adoptowanemu synowi złamanie zakazu wchodzenia na teren starej, opuszczonej fabryki. Chodzi o to że uznał plony kukurydzy, które tam wykiełkowały za dobrze zbywalny towar!. Wysokogatunkowy, chociaż wyrosły na słabej glebie i poza sezonem!. Można było na tym zarobić na utrzymanie rodziny. Tym bardziej że adopcyjna matka chłopców zmarła właśnie w skutek znalezienia tych plonów i ich pierwszej ofiary. Niby nieszczęśliwy wypadek :). Kukurydza z Gatlin jest też odporna na choroby, więc jak widać nie ma tylko właściwości rytualnych i duchowo – satanistycznych. Amisz potrafi :D. Szef wielkiej firmy łatwo znajduje sponsorów, którzy pomogą mu sprzedać kukurydzę na całym świecie, ale nie zdaje sobie sprawy z jej demonicznych właściwości. Nie wie że jeśli nakarmi się nią dzieci to staną się one wyznawcami „kroczącego między rzędami”. I może właśnie dlatego na tej odsłonie historia się jeszcze nie kończy…..

Starszy syn uświadamia sobie że tak naprawdę nie jest bratem małego kaznodzieji i to on zabił jego ojca i księdza, w czasie jego wyprawy do Gatlin po Biblię Chicago pustoszy dziwaczny potwór pożerający i brutalnie mordujący uczniów ich szkoły. Jest to pierwsza w całej serii manifestacja fizyczna tej demonicznej siły drzemiącej w kukurydzy.

A wy?. Widzieliście już kukurydzę?….

Moje rozkminy o 3 rzeczach i zaproszenie na Marsz dla Życia i Rodziny w Siedlcach

 

O Siedlcach

Żyję sobie w jednym z najbardziej zadłużonych samorządów w przenajświętszej RP, a zadłużenie miasta wynosi sobie około 76 % dochodów jego budżetu. I żeby tą jakby poniekąd katastrofalną sytuację finansową naszej w pełni zelektryfikowanej i zurbanizowanej miejscowości poprawić ogłoszono rok temu dla niej plan naprawczy polegający między innymi na sprzedaniu za 75 milionów złotych 90 hektarów miejskich terenów jakiejś tam jaśnie spółce. I od tamtego roku nasze miasto ma tej spółce płacić po 8 milionów złotych rocznie w celu dzierżawy tychże terenów bo po to przecież sprzedali żeby teraz dzierżawić (swoje!) i po 10 miasto będzie mogło te dzierżawione teraz od spółki, a sprzedane jej rok temu 90 hektarów odkupić nazad!. Czy ja wiem czy te 8 milionów rocznie tak znacznie naprawi finanse miasta. Widać że nasza w pełni zelektryfikowana i zurbanizowana miejscowość jest mądrze rządzona przez uśmiechniętego i mądrego jegomościa z czerwonym nosem.

I tutaj o zgrozo!, się dowiaduje że ten wspaniały plan ma być zastąpiony innym – jeszcze wspanialszym!. Radny M. Dobijański z PO bredzi coś za pomocą mediów społecznościowych o wyemitowaniu obligacji komunalnych Siedlec na 103 miliony pfff!. I naiwny frajer by pomyślał że fundusze ze sprzedaży tych obligacji w całości zostaną przeznaczone na spłatę zadłużenia miasta aby wreszcie naprawić jego finanse!, ale nie!. Otóż, ponad 60 milionów pieniędzy ze sprzedaży obligacji komunalnych miasta pójdzie na spłatę rat dla spółki od, której miasto tak wspaniałomyślnie dzierżawi sprzedane jej (swoje) tereny!. Miało być 8 milionów co roku, a jeszcze nawet jeden rok nie minął, więc skąd do jasnej cholery wzięli te ponad 60 milionów!?. Będzie to zatem plan naprawczy planu naprawczego i zasilanie kabzy jakiejś spółki + częściowe spłacanie długów (lub odsetek od nich) naszej…..miejscowości.

Jeśli obligacje komunalne nie wypalą i też będzie je trzeba „naprawić” to miasto akurat zaleje 😀 (a prezydent – inżynier meliorant, a nie obligator komunalny) jak co roku i znów będzie wody po kolana pod mostem garwolińskim. Wtedy znowu będzie trzeba coś „naprawiać” i opracowywać w tym celu plan naprawczy, pewnie dla obligacji komunalnych, które są planem naprawczym poprzedniego planu naprawczego. Tak więc, wszystko da się jeszcze uratować za pomocą kolejnych planów…..

O paszporcie

Jestem szczęśliwym posiadaczem paszportu i mogę czuć się z tego powodu lepszy od tych, którzy go nie posiadają, ale jest on mi potrzebny jak zęby w dupie bo po co komu paszport w kraju?. Jego wyrobienie kosztowało mnie 140 zł, a tych z orzeczeniem o niepełnosprawności (nie mylić z rzeczywistymi niepełnosprawnymi) kosztuje 75-76 zł (bo dla niektórych są przywileje,jak za Hitlera). Paszport jest do pracy nie potrzebny, leży, się nie zwraca i gnije w tej szufladzie, a tam gdzie za parę tygodni będę się wybierał jest już niepotrzebny bo jest Schengen i granice są otwarte jak drzwi do stodoły. Paszport polski już teraz żądnej wartości nie ma od kiedy nie potrzeba go do przekroczenia większości granic bo jest swojego rodzaju zaświadczeniem o pewnych uprawnieniach – uprawnieniach do wyjechania z kraju i ponownego wjazdu do niego. Wojciech Cejrowski miał rację co do obrazków jakie narysowane są w środku, poza tym na pierwszym planie widnieje napis – Unia Europejska, a że Rzeczpospolita Polska, to tam trochę niżej?. Podsumowuję – pieniądze kosztował, pilnować go trzeba żeby nie zginął a pożytku z niego żadnego!. Mam talent do gubienia dokumentów i rzeczy, które na co dzień są nigdzie nie potrzebne bo zgubiłem NIP, książeczkę SANEPID….. Kiedyś był przywilejem bo nie wszyscy (obywatele) mogli go dostać, tak jak nie wszyscy w 3 Rzeszy mogli nosić broń (Żydzi i murzyni na przykład nie mieli na to szans bo nie mogli nosić zielonych mundurów, a teraz wystarczy zaświadczenie o niepełnosprawności i jest o połowę taniej!). Paszport zapewne też wreszcie zgubię, jak będzie się tak przydawał, chyba że wcześniej uczynię z niego aktywum i wyślę go do roboty żeby na mnie zapie***lał, ale w jakiej robocie jest on potrzebny??. Może tak wynająć go jakimś szabrownikom/szmugglerom??. Także paszport polski jest już nic nie warty, skoro niepotrzebny do celu w którym jest wydawany – przekraczania granicy. Ja wyjazdu do państw w których obywatel RP go potrzebuje aby do nich wjechać i wyjechać z nich nazad typu Australia, czy Białoruś nie planuję.

O 6-latkach

Nowe przepisy o obowiązku szkolnym zmuszają rodziców małych 6-cio letnich dzieci do wysłania ich rok wcześniej do szkoły, a nie do przedszkola jak robili to wcześniej dobrowolnie. Są głosy że takie dzieci są jeszcze za małe i nie dojrzałe na naukę i że szkoły nie są przygotowane/wyposażone/wyszkolone na przyjęcie tak małych dzieci i że w ogóle zupa jest za słona…..Ale w ferworze tego zamieszania rodzice tych dzieci zapomnieli o aspekcie finansowym tego przymusu, a mianowicie o tym że ktoś skorzysta na skróceniu ich pociechom dzieciństwa, już tłumaczę: dziecko rok wcześniej pójdzie do szkoły podstawowej i rok wcześniej ją skończy, rok wcześniej zacznie gimbazę, liceum, studia itp… i rok wcześniej będzie gotowe do wkroczenia na rynek pracy!, a co za tym idzie płacenia podatków i ZUS-u!. Ot, cała tajemnica wysyłania 6-cio latków do szkoły. Cały dodatkowy rocznik wyląduje rok wcześniej na rynku pracy, a deficyt ZUS wyniósł w pierwszym kwartale bieżącego roku ponad 38 miliardów złotych, a zanim te 6-cio latki wkroczą na rynek pracy wyniesie on jeszcze więcej, więc dzięki nim będzie komu go pokrywać ze ściąganych składek i będzie kogo opodatkować!. Nie wiem kim trzeba być żeby tego nie widzieć, nie zauważyć tego aspektu całej sprawy!.

Wtłoczenie dodatkowego rocznika w rynek pracy to tylko jeden z odcinków tasiemca pt. „Ratujemy bankrutujący system emerytalny” , a w rzeczywistości chodzi o to żeby jak najwcześniej oskładkować przymusowo i opodatkować jak najwięcej Polaków bez oglądania się na skutki społeczne i cywilizacyjne tego faktu w przyszłości. Tak więc będzie komu założyć się z ZUS-em o składki czy przekręci się przed osiągnięciem wieku emerytalnego, czy też będzie miało się szansę chociaż na jedną ratę z tych pobieranych przez całe życie (ponad 15 tysięcy złotych rocznie zabiera pracującemu Polakowi ZUS!) składek.

Pierwsze na rynek pracy trafią dzieci urodzone w roku 2008, według wyliczeń GUS-u będzie to ponad 368 tysięcy osób. Ten sam GUS wyliczył też przymusowe daniny jakie te dzieci będą musiały oddać w przyszłości państwu i ZUS-owi i najwięcej bo aż ponad 1200 zł miesięcznie zapłacą oni na ZUS (składki chorobowe, rentowe….), jak zawsze tutaj najwięcej, a drugi w kolejce pod tym względem jest NFZ – ponad 314 zł. Najmniej dodatkowy rocznik zapłaci na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń pracowniczych bo 4 złote z hakiem. Z pensji przeciętnego Kowalskiego, czy Nowaka zniknie więc co miesiąc ponad 2000 zł!. ZUS dostanie zatem pokaźny zastrzyk gotówki, dzięki temu dodatkowemu rocznikowi bo aż ponad 5 miliardów w roku od tych 368 tysięcy z małym hakiem!. A to nie jest ostatni rocznik, który zacznie szkołę rok wcześniej…. Gdy obecne 6-cio latki pójdą do szkół będzie pewnie już wyższe przeciętne wynagrodzenie bo inflacja i takie tam, więc wyższe będą również daniny dla ZUS-u i tym samym jego zyski z tych wyższych składek….Wyższe niż wyliczone przez GUS 5 miliardów i 7 milionów rocznie w pierwszych latach wkroczenia dodatkowego rocznika w wiek produkcyjny.

Dalej oglądajcie telewizję w której wszystko pięknie tłumaczą i pokazują kolorowe obrazki, dajcie się ubezwłasnowolnić i okraść bo tak wam mówią w TV!. Oddajcie im wolność w zamian za bezpieczeństwo bo tak jest wygodniej!. Po co macie o sobie sami decydować?.

Zaproszenie

MikkeHarry zaprasza na siedlecki Marsz dla Życia i Rodziny, który rozpocznie się w najbliższą niedzielę (31.05/2015) mszą świętą w intencji rodzin pod przewodnictwem księdza biskupa Kazimierza Gurdy o godz. 11:30 w siedleckiej Katedrze. Jednym z organizatorów imprezy (jak i rok temu) jest Stowarzyszenie KoLiber, a konkretniej jego siedlecki oddział, którego jestem sekretarzem. Po mszy, o godz. 12:50 uformuje się marsz, który ruszy na plac gen. Sikorskiego, gdzie odbędzie się piknik rodzinny z okazji dnia dziecka: banki mydlane, gry, zabawy dla całej rodziny, malowanie twarzy, występy, wóz policyjny i strażacki….O godz. 17:00 odbędzie się Modlitwa Uwielbienia za rodziny, a o godz. 19:00 – podsumowanie i zakończenie. Będzie można tam spotkać i mnie bo jestem w straży marszu….

Wydarzenie towarzyszące:

1.06/2015 o 18:30 w Liceum katolickim na ul. biskupa Świrskiego 54 o godz. 18:30 odbędzie się projekcja filmu „Oktober Baby” i na nią też zapraszam. Sam się pewnie pofatyguje bo mam blisko, o ile nic innego mi w tym czasie nie wypadnie :).

Children of the Corn 2: The final Sacrifice 1992 (Dzieci kukurydzy 2: ostateczne poświęcenie)

Ta część kultowego horroru została wyreżyserowana przez Davida Price`a i dystrybuowana była w większości w USA, a za granicami ich to na kasetach video najczęściej. Film zaczyna się od doniesień medialnych na temat masakry w Gatlin gdzie dzieci zamordowały wszystkich dorosłych w mieście i pewien dziennikarz postanawia właśnie zrobić karierę na tej historii wraz ze swoim nieletnim jeszcze synem. Nieszczęsne i pozbawione rodziców dzieci zostały przygarnięte pod opiekę mieszkańców sąsiedniego miasteczka nie wiedzących jeszcze jednak co ich czeka. Tej adopcji sprzeciwiała się surowo jedna ze starych mieszkanek Gatlin, która wie jaka moc drzemie w tych dzieciach i postanawia się wyprowadzić, ale nie zdąży bo ginie w trochę dziwaczny sposób pod swoim domem. I wykrakała bo wkrótce po przybyciu dzieci z Gatlin do nowego miejsca zamieszkania zaczyna się w mieście seria morderstw, która zaczyna z czasem poważnie niepokoić mieszkańców. Nikt nie wiąże jednak tych wydarzeń z małymi, nieszcześliwymi sierotami, które ze swoich rodzinnych domów wynieśli nawet zwyczaj modlitwy przed posiłkiem. Powoli w mieście wybucha histeria, a żądny sławy i chwały dziennikarz i jego syn popadają w niebezpieczeństwo odkrywając spichlerz skażonej kukurydzy i starą indiańską legendę. Indianin chce im pomóc w ustaleniu przyczyny histerii mieszkańców, ale czy wpływ na to na prawdę mają jacyś indiańscy bogowie?. Czy raczej neurotoksyna wydzielana przez zgniłe korby kukurydzy, która rozprzestrzenia się w powietrzu przez otwarty spichlerz?. I w jakie brudne interesy zamieszany jest szeryf?. Co o adoptowanych sierotach z Gatlin wie miejscowy Coroner?.

dzziec

Historia ta dzieje się 8 lat po krwawych wydarzeniach w Gatlin, syn dziennikarza jest pokłócony z ojcem i zamieszkuje dom z którego 8 lat temu nieletni prorok kierował eksterminacją dorosłych mieszkańców i rodziców dzieci. W międzyczasie syn dziennikarza zaprzyjaźnia się z nowym liderem grupki dzieci wybranych przez „tego, który kroczy między rzędami” i postanawia wstąpić do ich sekty gdy odkrywa że w pobliskich polach kukurydzy zbierają się one (te dzieci) na jakieś sabaty. Tak, więc ten wątek – pola kukurydzy i miejsca spotkań w nim nawiedzonych dzieci został przeniesiony z Gatlin, tym razem do sąsiedniego Hemmingford, ale czy kochani, adopcyjni rodzice z tej miejscowości skończą wreszcie tak samo jak ich poprzednicy z Gatlin?. Nowy przywódca sekty „dzieci kukurydzy” ma bowiem coś wspólnego z przyjezdnym synem dziennikarza z którym się zaprzyjaźnił – problemy z rodzicami, a konkretnie – z ojcem.

*Tak to bywa gdy w dzieciach odzywają się stare nawyki, a pola kukurydzy do których prowadzi indiańska legenda okazują się śmiertelną pułapką….Jednak to nie koniec koszmaru dorosłych bo w kolejnej części nawiedzone dzieci zostają przesiedlone do kolejnego miasta, a przynajmniej mała ich liczba….

Druga tura wyborów prezydenckich w RP (24.05/2015) – wyniki

Komisarz wyborczy MikkeHarry ma zaszczyt zakomunikować że w komisji obwodowej nr. 2 w przedszkolu nr. 20 przy ulicy Osiedlowej w Siedlcach wygrał różnicą 73 głosów pan Andrzej Sebastian Duda. Módlmy się za nowego prezydenta  (jeszcze elekta)przenajświętszej RP aby łaska Pańska trysnęła na niego siarczystym strumieniem i obmyła jego oblicze z grzechu…… Poniżej szczegółowy raport z wyników pracy tej komisji, której byłem członkiem:

– 1442 wyborców uprawnionych do głosowania w tym obwodzie
– 1200 kart otrzymała komisja obwodowa nr. 2 w Siedlcach
– 276 kart nie wykorzystano
– 924 wyborcom wydano krty do głosowania\
– 10 wyborców zagłosowało na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania
– 0 wyborcom wysłano pakiety wyborcze i tyle też kopert zwrotnych otrzymała komisja*
– 924 karty wyjęto z urny po zamknięciu lokalu wyborczego o 21:00
– 0 kart nieważnych
– 924 karty ważne
– 9 głosów nieważnych (wyjętych z urny)
– 915 ważnych głosów oddanych łącznie na wszystkich kandydatów

*Liczba kart związanych z pakietem wysyłkowym w każdym przypadku wynosiła 0. Wszystkie dane umieszczone w tym wpisie pochodzą z protokołu wyników głosowania…..24.05/2014.

Poszczególni kandydaci (a było ich w tej turze aż dwóch!) otrzymali następującą ilość głosów (w tym obwodzie):
– Andrzej Sebastian Duda – 494 głosy
– Bronisław Maria Komorowski – 421 głosów
915 wszystkich oddanych i ważnych głosów.

Uwagi komisarza wyborczego, czyli moje:
W tej turze nie było mojego kandydata, więc moją opinię na temat wygranego bądź przegranego pozostawie bez komentarza.
Prace komisji przebiegły bez większych afer i zakłóceń, a ja miałem dyżur ranny tj. 6:00-13:30 i wróciłem na obowiązkowe liczenie głosów przed godziną 21:00
Cisza wyborcza została przedłużona o półtorej godziny tj. do godz. 22:30 i po tej godzinie został wywieszony protokół na drzwiach komisji
Wśród wyborców przeważała grupa wiekowa 50+, a nawet 60+, także młodych było mało i zatrzęsienie wyborców (pana Dudy) miało miejsce najczęściej po mszach świętych w pobliskim kościele
Prace komisji obserwowało dwoje mężów zaufania (dwie kobiety) w tym jeden z KW PIS
Członkowie komisji reprezentowali również różne komitety wyborcze w tym PO, KORWIN i PIS. Była też przedstawicielka Grzegorza Brauna
Wydano zainteresowanym 4 kopie protokołu wyników głosowania w tym jedną dla mnie

Podziękowania
MikkeHarry serdecznie dziękuje swoim współpracownikom z komisji obwodowej nr. 2 za wspólnie spędzony dzień przy wydawaniu kart do głosowania i życzy im dalszych sukcesów w działaniu wyborczo – politycznym. Wyrażam również gorącą nadzieję na spotkanie się ponownie w tym miłym i zgranym składzie ( poważnie :)) przy okazji najbliższych wyborów bądź referendów. I to wcale nie tylko dlatego że byłem jedynym mężczyzną w tym składzie….

Bez komentarza pozostawiam również fakt to na kogo głosowałem. Jednakże oświadczam uroczyście że w pełni świadomy i trzeźwy oddałem głos ważny i nikt mnie do tego nie zmusił. Chociaż oddałem go ze łzą w oku i z małym obrzydzeniem….

Poza tym, wiem że różnie wyrażałem się o panu Andrzeju Sebastianie Dudzie i napisałem nawet przeróbkę hymnu na jego cześć, a śpiewanego przez jego fanatycznych zwolenników na wiecach z nim. Jednak teraz wyrażam się o nim z minimalnym chociaż szacunkiem (pan) i ze świadomością że piszę o nowo wybranym prezydencie przenajświętszej RP!

.https://www.youtube.com/watch?v=YDL2Yya-7_U

Children of the Corn 1984 (Dzieci kukurydzy 1984)

I tym oto wpisem zaczynam wypacać się na temat całej serii filmów bo jest ich około 11, ten jest najstarszy, a najmłodszy pochodzi z 2011 (bodajże) roku opowiadających o miasteczku zamieszkałym przez same dzieci – Gatlin w stanie Nebraska, które zamordowały swoich rodziców na polecenie innego nieletniego proroka. Tak, więc jak można było wywnioskować po ostatnim filmie goszczącym na łamach tego bloga MikkeHarry zają się ostatnio klasykami – dziadkami.

O produkcji

Film nakręcono na podstawie opowiadania Stephen`a King`a o tym samym tytule, a jego reżyserem (przynajmniej tej, pierwszej cześci) jest Fritz Kiersch. Nie to żebym się czepiał, ale ciekawe jaki wpływ na losy produkcji, która wystartowała z budżetem 300 tysięcy dolarów miało pochodzenie z narodu wybranego jej reżysera. Film jest jakb poniekąd horrorem pseudoreligijnym, więc ciekawi mnie czy na planie były jakieś wypadki i ilu członków ekipy filmowej zginęło w niewyjasnionych okolicznościach. Tak jak w klasyku pt. „Egzorcysta”, a swoją drogą też było z 5 odsłon jego, ale poziom „Children of the Corn” trzymają tylko takie tasiemce jak „Hellraiser” i „Piła”. Sporo jest też „Poltergeistów”, „Laleczki Chucky”, Phantasmów”, „Ringów” („Krąg”) i „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Ale film, któremu poświęcam wpis dotyczy demonicznej siły kryjącej się w polu kukurydzy, która opętała wszystkie dzieci w miasteczku Gatlin i kazała im przez proroka (jednego z nich) pomordowaś wszystkich dorosłych w Gatlin – swoich rodziców. Oficjalnie „Dzieci kukurydzy” doczekały się siedmiu sequel`i.

Nagrody

Zaraz po premierze w 198r roku film został najlepszym filmem fantasy. Rok póxniej został nominowany do nagrody „Grand Prize” w kategorii – najlepszy film. I jeszcze ze dwie inne….

O co chodzi?

Młoda para przejeżdżając przez Gatlin potrąca samochodem jak najpierw ma nadzieję – jakieś zwierzę. Jednak po bliższym przyjrzeniu się ofierze wypadku okazuje się że to młody chłopiec, a drogę przez, którą jadą otacza pole kukurydzy i ani żywego ducha do okoła. Aha i jeszcze zakrwawione zwłoki dziecka za samochodem….Potem podróżnych przywitają jeszcze inni, ale też nieletni mieszkańcy Gatlin, a spotkanie z nimi nie będzie należało do najprzyjemniejszych. Ci sami mieszkańcy, którzy pewnego niedzielnego poranka za namowami dziecka – kapłana w ubraniu amisza brutalnie zamordowali wszystkich mieszkańców miasteczka liczących sobie więcej niż 19 wiosen. Wkroczenie człowieka w ten wiek uważają bowiem za przejście jego w nieczystą dorosłość. Od tamtej pory w polach, między korbami kukurydzy odbywają się satanistyczne msze, dziwne rytuały i objawienia z krzyżowaniem i zabijaniem intruzów tj. wszystkich dorosłych włącznie. Dzieciaki śmiało czczą demona nazywanego „tym, który kroczy między rzędami” i są posluszni dziecku głoszącemu jego słowo. Jednak to posłuszeństwo też ma swoje granice jeśli grupa nie chce już tego samego proroka….

Wyznawcy stale poszukują nowych ofiar dla swojego kukurydzianego bóstwa, a młodzi Amerykanie wpadają im prosto na talerz. Od tego momentu zaczyna się pościg dwojga dorosłych po mieście i walka pary o przeżycie, kobieta zostaje nawet schwytana,ale nie na długo….

Co nie wszyscy wiedzą?

Niektóre sceny ostały wycofane z wersji filmu dystrybuowanego za granicami USA bo morderstwa były za krwawe i za brutalne. Jednak w amerykańskiej wersji można obejrzeć całość, bez żadnych cięć i braków.

https://www.youtube.com/watch?v=I2ul_vgEl6U