Eisregen – Kreuznarbe (Blizna w kształcie krzyża)

Klip z albumu „Wundwasser” z 2004 r. Opowiada o człowieku który przez całe swoje życie wierzył w Boga, ale został zabrany przez inkwizycję i torturowany bo został posądzony o czary. W rozpaczy modli się wreszcie do samego diabła żeby zostać przez niego uratowanym od inkwizycji. Ale od niego też nie dostaje żądnej odpowiedzi, więc dochodzi do wniosku że wyższe siły nie interesują się sprawami ludzi. I zostaje spalony na stosie….

Sie brachen beides: Meinen Willen, meine Knochen,
Sie rissen mein Fleisch entzwei mit glühendem Metall.
Beschuldigt, der Hexerei;
Wer mich verleugnet hat, weiß ich nicht ein Mal,
Ich kenn’ nicht seinen Namen.
Sie kamen bei Nacht und führten mich ab.

Dann begann die Folter, ich weiß nicht mal, wofür.
Sie warfen mich in ein Verlies und peitschten meinen Leib.
Ich schrie solang ich konnte, bis keine Luft mehr war.
Sie rieben Salz in meine Wunden, der Scherz unsagbar grauenvoll.
Sie schrieen mich an „Gestehe!”, und ich gestand im Fieberwahn.

Und morgen wartet schon der Scheiterhaufen,
Ich werde brennen lichterloh, vor ihren Augen.
Beschuldigt der Hexerei, geglaubt hab ich an Gott,
Bis sie ihn von mir nahmen; Gott zog er vor, zu schweigen.

Doch nun in meiner Not, da Gott mich hat verlassen,
Bete ich zu seinem Gegner, dass er mich retten möge.
Doch auch Satan in der Tiefe lässt nichts von sich vernehmen.
Niemand zeigt sich höher, da ich vor Scherzen schreie.

Jedes Glied ist mir gebrochen, mein Leib ein Heer von Wunden.
Sie brannten ein Kreuz in meine Stirn.
Es eitert ohne Unterlass …
Und diese Narbe, sie ist der Christendank.
Einer der Ihren war ich, bis jetzt, mein Leben lang.
Keine höhere Macht kümmert mein armes Leben;

Ich spucke Blut die ganze Nacht, bis schon der Morgen graut.
Sie binden mich an einen Pfahl,
Und zünden an das Feuer, das meinen Körper fressen wird,
Und endet meine Qual.
Mein Geist, er schreit allein,
Denn längst ist Asche schon mein Fleisch.
Doch endlich senkt sich Schwärze auf das, was ich einst war.

eis

Złamali obydwa, moją wolę, moje kości
Rozrywają na dwie części moje ciało płonącym metalem
Obwiniony o czary
Nie wiem kto się mnie wyparł
Nie znam jego imienia
Przyszli w nocy i mnie wyprowadzili

Wtedy zaczęły się tortury, nie wiem tylko po co
Wrzucili mnie do lochu i biczowali moje ciało
Krzyczałem tak długo jak mogłem, aż nie było już powietrza
Wcierali sól w moje rany, ból niewymownie straszliwy
Krzyczeli na mnie: „przyznaj się!” i przyznałem się w gorączce

I jutro już czeka stos
Będę płoną jasnym światłem przed ich oczami
Obwiniony o czary, wierzyłem w Boga
Dopóki go ode mnie nie zabrali, Bóg wolał to od milczenia

Ale w mojej nęzy (biedzie, potrzebie) Bóg mnie opuścił (zostawił)
Modlę się do jego przeciwnika, czy nie zechciał by mnie uratować
Ale szatan w głębi też nie pozwoli się czegoś o sobie dowiedzieć
Nikt nie pokazuje się wyżej, więc krzyczę z bólu

Złamany mam każdy członek, moje ciało to armia ran
Wypalili krzyż na moim czole
Ropieje bez ustanku…
I ta blizna jest podziękowaniem Chrystusa
Byłem jednym z was przez całe moje życie
Żadna wyższa siła nie troszczy się o moje biedne życie

Pluję krwią całą noc dopóki nie zaświta poranek
Nabijają mnie na pal
I zapalają ogień żeby moje ciało zostało zeżarte
I skończy się moja męka
Mój duch, on krzyczy sam
Bo już dawno popiołem jest moje ciało
I w końcu opada czerń na to czym kiedyś byłem

Tekst był łatwy, a tłumaczenia tego utworu widziałem po rusku, japońsku i francusku…więc i polskiego nie mogło zabraknąć.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s