Hiena (2006) – polska bajka dla dzieci

„Hiena” to polski film w reżyserii Grzegorza Lewandowskiego kręcony przez 20 dni na Dolnym Śląsku i mylnie albo nawet po chamsku i bezczelnie zaliczony do kategorii filmowej – horrory!.

h

Otóż MikeHarry nie zauważył tam nic strasznego, żadnych elementów horroru oprócz opowiadań kilku dzieciaków o tajemniczym zwierzęciu które uciekło z ZOO, a teraz  chodzi po polach i zabija. Zabiło też ojca głównego bohatera, którego ciała nie odnaleziono. Dzieciak nie wierzy w śmierć ojca na kopalni i wnerwiają go też adoratorzy matki (napaleni na dupę po zmarłym) w tym miejscowym policjant (dzielnicowy). Poznaje jednak tajemniczego człowieka ( w tej roli Borys Szyc) ukrywającego się przed cywilizacją w miejscu tragedii która wydarzyła się tam kilka lat temu. W przyczepie mieszkalnej jego ojca wybuchł pożar zaprószony od papierosy. „Bryndza” – bo tak wołali na ojca ciemnego typa stracił w pożarze pół twarzy, a w nocy zmarł z bólu. Miał psa, czyżby on był tytułową hieną chodzącą razem z duchem Bryndzy po wsi i mordującym jej mieszkańców??….

Mały główny bohater przynosi synowi Bryndzy (B.Szyc) jedzenie i boi się zarazem hieny, a tymczasem we wsi zaczynają ginąć również dzieci. Ten mężczyzna obiecuje mu za jedzenie bronić go przed drapieżnikiem (psem swojego złego i okrutnego, na zmarłego przed laty ojca?) czychającym w polach przez które chłopiec codziennie musi przechodzić.

Kiedy do małego bohatera dochodzą wieści o kolejnych niewyjaśnionych morderstwach we wsi rzuca na swojego obrońcę podejrzenia i wydaje go policji. Kto stoi za zbrodniami? Czy syn Bryndzy wrócił aby czcić pamięć swojego ojca??. Zabija on czy zwierzę??. – Chcecie wiedzieć to obejrzyjcie.

Film jest zagmatwany i ciężko się skapować o co w nim chodzi. Nic nie jest wyjaśniane i dali dupy scenarzyści bo mało jest dialogów – czasami kilka minut jest głuchej ciszy. Gromy lecą na niego ze strony krytyków i publiczności gdyż fabuła jest nieczytelna, ma dużo niedopowiedzeń i nie wyjaśnia się wcale o co w całej historii chodzi. Nie jest to straszna historia, w żadnym wypadku horror ( a miał być wg. producentów) i przypomina opowieści którymi matki straszą niegrzeczne dzieci które nie chcą zasnąć czy uczyć się. Mnie na przykład mama straszyła Rumunią, że przyjdzie Rumun i mnie zabierze. Ale zbiegła z ZOO hiena i duch z na wpół spaloną twarzą którzy razem mordują w polu też nadaje się na taki straszak dla dzieci i na starosłowiańskie gusło czające się w polach za domostwami….

h1

https://www.youtube.com/watch?v=LmZQNdMMyP4

 

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: