„Czerwone Horyzonty” – 1990 – Ion Michai Pacepa

Czy można oprzeć przemysł i gospodarkę całego komunistycznego kraju tylko i wyłącznie na szpiegostwie technologicznym? – projektach technicznych i elementach wyposażenia maszyn, pojazdów lub samolotów w całości wykradzionych przez funkcjonariuszy wywiadu w krajach kapitalistycznych zachodu od prywatnych firm i korporacji.

Legalny import jest drogi bo trzeba zapłacić za licencje i patenty, a „inżynier” (szpieg) kosztuje taniej!

Oczywiście że można! Dowodem na to są rządy Nicolae Ceausescu w komunistycznej Rumunii, która swój wywiad technologiczny i inny (DIE, DIA) i siły bezpieczeństwa wewnętrznego (Securitate) uniezależniła całkowicie od Kremla i komunizmu sowieckiego. Słońce narodu rumuńskiego i jego najlepszy syn – Nicolae Ceausescu prowadził taką politykę. Portrety Marksa, Engelsa i Lenina zastępował swoimi by stworzyć w ten sposób inny wymiar komunizmu….

Wywiad rumuński za rządów Ceausescu kierowany był przez autora dosyć starej już książki – bohaterki tego wpisu pt. „Czerwone horyzonty. Kulisy zbrodniczej dyktatury Ceausescu”. Ion Michai Pacepa był szefem DIE, który w 1978 roku uciekł przez Niemcy do Stanów Zjednoczonych, w których bywał wcześniej przynajmniej dwukrotnie przygotowując tam wizytę swojego szefa – prezydenta komunistycznej Rumunii i jego żony – Eleny. Generał Pacepa był najwyższym urzędnikiem państwowym z krajów bloku wschodniego jaki kiedykolwiek zdradził komunizm. Po jego ucieczce z Rumunii Bukareszt stał się oblężonym miastem, a Ceausescu kazał go zabić i jeszcze przez wiele lat usiłował go dopaść w USA przez imigrantów rumuńskich, którzy jak twierdził mimo iż są obywatelami obcych państw nadal winni być posłuszni Rumunii i jej władzom tj. szpiegować i organizować manifestacje poparcia dla swojego prezydenta.

Pacepa zostawił w Rumunii córkę – Danę i jej narzeczonego, a po jego ucieczce na zachód atmosfera w kraju zaczęła wrzeć. – Prezydent z żoną zaszył się przestając udzielać się publicznie i politycznie w ogóle, a DIE kierowany wcześniej przez świeżo upieczonego zbiega zaczął się rozpadać od środka i jego funkcjonariusze byli aresztowani lub po prostu znikali bez śladu. To także pierwszy taki przypadek w dziejach światowych służb wywiadowczych w ogóle aby jakiś wywiad upadł z powodu zdrady jednego z jego funkcjonariuszy. Nowe struktury DIE zaczęła organizować żona komunistycznego dyktatora – Elena Ceausescu, której komisje śledcze dokonały w wiernych Pacepie strukturach tej organizacji ostatecznego spustoszenia.

Tak, więc jeden z najważniejszych ludzi w komunistycznej Rumunii, którego zdrady jej przywódca się nie spodziewał, a który kierował całymi siatkami agentów rumuńskich za granicą, którzy fotografowali potajemnie tajną dokumentację techniczną w fabryce Renaulta we Francji aby potem na bazie tak wykradzionych planów technicznych zaprojektować i zbudować francusko-rumuńską Dacię, sam stał się uciekinierem gdyż dosyć miał duszenia się w komunistycznym kraju. Podlegli mu agenci również często zdradzali Rumunię i już do niej nie wracali, a wtedy mieli wypadek :). Teraz on sam był imigrantem, których miał przedtem za zadanie szpiegować i werbować.

Napisał więc, dla nas tę książkę o szczegółach życia w komunistycznej Rumunii i o jej przywódcy oraz jego żonie. O życiu prywatnym Ceausesców. O tym jak Elena, która nie umiała płynnie czytać była członkiem Akademii Naukowej i wydawała swoje publikację na temat chemii, które wszystkie, bez wyjątku napisał dla niej wywiad z informacji nt. chemii i jej innych aspektów wykradzionych z za granicy przez agentów DIE. Ta kobieta miała dyplomy z wielu dziedzin nauki i tytuły honorowe oraz członkostwa zagranicznych uniwersytetów załatwiane zawsze przez Pacepę i jego ludzi. Lubiła drogą biżuterię z zagranicy,z a którą w całości płacili wywiad i rumuńscy podatnicy. Autor opisuje też wiele jej cech fizycznych i innych przygód obfitujących w faux-pax, które nie są godne małżonki prezydenta dużego kraju.

Sam Nicolae jąkał się gdy był zdenerwowany, a jeść najbardziej lubił pomidory z cebulą i serem feta popijając je żółtym, mołdawskim winem produkowanym wyłącznie dla niego na zamówienie. Takie i inne szczegóły dotyczące politycznego i prywatnego oraz intymnego życia najwyższych oficjeli komunistycznej Rumunii przeczytamy w opisywanej dzisiaj przeze mnie książce.

Prawie cała populacja kraju była na podsłuchu, a służby bezpieczeństwa gromadziły próbki pisma każdego obywatela nie wyłączając ministrów i premiera, ani nawet Rumunów żyjących za granicami kraju.

Jak przekonamy się prezydent łasy na kwieciste pochwały typu „najwspanialszy i godny najwyższego szacunku syn narodu rumuńskiego”, które wynikają z wybuchowego i ognistego temperamentu Rumunów sam był małym karakanem posiadający wille i rezydencje w każdym mieście Rumunii (ponad 40 rezydencji) i lubił oglądać Kojaka, a jedynym językiem jakim władał był rosyjski. Miał też wielu przyjaciół takich jak Muammar Kadafi (przywódca Libii) i Jasser Arafat (przywódca Autonomii Palestyńskiej), o których też wiele można dowiedzieć się z książki napisanej przez byłego szefa DIE. Najjaśniejsze słońce narodu lubił też polować na niedźwiedzie i to przez noktowizor i rozważał wykorzystanie znanego wtedy w Europie terrorysty „Szakala” do zamachu na Radio Wolna Europa lub niewygodnych dla niego i Rumunii imigrantów, a potem udzielenie terroryście azylu w Bukareszcie….

 dwugwiazdkowy gen. Ion Michai Pacepa

Dane techniczne
Rok wydania: 1990
Autor: gen. Ion Michai Pacepa
Liczba stron: 288
Tematyka: komunizm, historia, Rumunia, ZSRR, terroryzm, służby specjalne, wywiad, wojsko, prezydenci, przywódcy, szpiegostwo, zbrodnie, Europa w XX wieku, Nicolae i Elena Ceausescu, Securitate, DIE, polityka, podsłuchy, kapitalizm
Tłumaczyła: Małgorzata Fabianowska
Wydawnictwo: „Litera”

Na licznych kartach książki występują jeszcze takie historyczne postacie jak: Leonid Breżniew, Willy Brandt, Broz-Tito, Gheorghe Gheorgiu – Dej (generalny sekretarz rumuńskiej partii komunistycznej i premier Rumunii), Jimmy Carter (prezydent USA), Zbigniew Brzeziński. Autor wspomina też o synach i córkach Ceausesców i również o matce dyktatora.

Post Scriptum
Jako Post Scriptum do opracowania dołączony jest zapis z procesu Ceausesców przed sądem wojskowym w 1989 roku i kilka nazwisk rumuńskich oficjeli komunistycznych, którzy przeżyli pucz i znaleźli się w nowych, rumuńskich władzach. W tym zapisie wspomniane jest o tym że to nie wojsko wystąpiło przeciwko obywatelom i strzela do nich na ulicach, ale ze to przebrani za wojskowych funkcjonariusze Securitate (rumuńskie UB), którzy na rozkaz byłego już prezydenta mają nastawić armię i naród przeciwko sobie nawzajem. Jest również odnotowane że para odmawia skorzystania z obrony przyznanej jej z urzędu i nie uznaje kompetencji tego sądu jak również tego iż oboje nie są już najważniejszymi osobami w Rumunii. Małżeństwo skazano na karę śmierci i rozstrzelano przy ścianie kamienicy, w której przy kaflowym piecu odbywał się ów proces.

Należy wspomnieć że Rumunia była wtedy krajem, gdzie w każdej ścianie i w każdym telefonie (oprócz telefonu prezydenta) były podsłuchy. Podsłuchiwano nawet ministrów i premiera, a kamery Securitate zaglądały im do alkowy. Szpiegowano i werbowano równieź ambasadorów i obywateli obcych państw, a przedstawicielstwa rumuńskie za granicą były gniazdami agentów DIE z pokojami wypełnionymi aparaturą podsłuchową, szyfrującą, bąblami (pomieszczenie, do którego nie przebiją się fale radiowe ani żadne inne, więc nie można podsłuchać odbywającej się w nim rozmowy). Ambasady miały też specjalnie wydzielone piętra z apartamentami dla pary prezydenckiej, na korytarzach tych pięter wisiały naturalnej wielkości portrety Eleny i Nicolae.

Elena
Na szczególną uwagę zasługują też wspomnienia autora opisujące życie i działalność polityczną żony prezydenta Rumunii, która była naukowcem i członkiem wielu ciał politycznych oraz naukowych w Rumunii, chociaż nie umiała płynnie czytać i nie grzeszyła ogładą, erudycją oraz kulturą, czyli cechami jakimi powinna odznaczać się żona głowy państwa i najważniejsza kobieta w komunistycznym kraju. Pacepa opisuje Elenę jako kobietę marudną, niezdecydowaną, dokuczliwą, kapryśną i dz kompleksem że to nie ona jest swoim mężem. Na tego ostatniego i kierowanie przez niego państwem ta kobieta miała spory wpływ. Jednak nie będę więcej spojlował, a zachęcam do lektury…

Tytuły kilku rozdziałów:
– Operacja „Horyzont”
– Mediator na bliskim Wschodzie?
– Rumuńskie miasteczko technologiczne
„Chcę futro z amerykańskich rysiów”
– Ambicje Eleny
– Nienawiść do Węgrów
– Mikrofony i władza
„Gwiazdy” dla towarzyszy
– Pomoc dla „Carlosa”
– Słaby punkt Austrii
– Deszcz pochwał dla przywódcy
– Lekcja komunizmu
– Oddziały Securitate w sytuacji „C”
– Rozmowy z Tito
– Unieszkodliwić RWE
– „12 km”
– Porwanie na prośbę Tity
– Zdobywanie „Candu” dla Rumunii
– Próbna depesza do Waszyngtonu
– Próbki pisma całej populacji
– Dama zwana Olgą
– Lekceważąco o Carterze

* Książkę autor dedykuje córce Danie i jej narzeczonemu Radu.

**Jak twierdził „najukochańszy syn narodu…..” najlepszymi towarami eksportowymi Rumunii za jego rządów (1965-1989) byli Żydzi i Niemcy. Komunizm rumuński umiał zarobić na emigracji tj. na wypuszczaniu z Rumunii żydów za opłatą. Dość wspomnieć że jeden z przewodniczących Światowego Kongresu Żydów był agentem zwerbowanym przez DIE. Umieli też zarobić na zachodnim kapitalizmie. – W większości z takich pieniędzy utrzymywała się komunistyczna Rumunia Ceausesców.

***Podobnym autorem do Pacepy jest np. Wiktor Suworow, o którego twórczości pisałem tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2016/08/13/wiktor-suworow-powiesci-o-anastazji-strzeleckiej/

https://mikkeharry.wordpress.com/2016/07/22/alfabet-suworowa-wiktor-suworow/

 

Reklamy

Zbigniew Stonoga znowu w Siedlcach!

Videobloger i przedsiębiorca Zbigniew Stonoga znany ze swojej niepohamowanej miłości do naczelnika państwa Jarosława Kaczyńskiego i swojej krótkiej, ale bardzo owocnej znajomości z córką prezydenta Andrzeja Dudy w randze jego siostry – Dominiką Dudą miał kiedyś problem z odwiedzeniem Siedlec o czym pisałem więcej tutaj:

https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/26/stonoga-vs-siedlce/

Rzeczony biznesmen naszą w pełni zelektryfikowaną i odkułaczoną miejscowość wreszcie odwiedził i nawet mam z nim zdjęcie :D, ale po raz drugi odwiedził Siedlce kilka dni temu już bez problemów bo nawet go przywieźli…

Kilka nocek wcześniej Zbigniew Stonoga został przewieziony do siedleckiego zakładu karnego przy ul. Piłsudskiego 47 z więzienia w Białołęce, do którego trafił rzekomo za przywłaszczenie sobie wartego 50 tys. zł Lexusa. On sam tłumaczy że przywłaszczył go sobie pracownik firmy…

Biznesmen poprosił też ostatnio o widzenie się z jednym z siedleckich adwokatów….
No cóż, na Białołęce był nie wygodny bo było za blisko władzy i z okna za daleko roznosił się jego okrzyk pt. „Je..ć Kaczyńskiego!” Czy usłyszymy to również z okien siedleckiego zakładu karnego?

Niemieckie odszkodowania za przymusowe roboty u bauerów

To jest pani Azize Tank – 67 mio letnia Turzynka co się ubiera jak 25-cio letnia lesbijka. Od 2013 roku deputowana do niemieckiego Bundestagu, matka dwójki dorosłych córek, której nie przeszkadzało głosować za dla zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci – jak to dobra działaczka niemieckiej lewicy :). A jako dobra przedstawicielka narodu, który w latach 1915-1917 wymordował w Imperium Osmańskim ok. półtora miliona Ormian głosowała przeciwko angażowaniu się Bundeswehry w konflikty zbrojne w Kosowie czy Afganistanie. Ale ja nie o tym….

Pani Azize Tank od 2013 roku walczy w niemieckim Bundestagu o to aby polskim robotnikom cywilnym, którzy pracowali przymusowo w Rzeszy u bauerów, a byli objęci obowiązkiem płacenia przymusowo składek na hitlerowski system ubezpieczeń (taki ZUS, ale bez najdroższego systemu informatycznego w Europie) dostali teraz od niemieckiego rządu odszkodowanie za to. Tj. aby składki, które zapłacili na superoszczędny hitlerowski ZUS zostały im teraz zwrócone (dopóki jeszcze żyją) lub im spadkobiercom….

Bundestag z początku powiedział ni ch..a zasłaniając się tym że polscy niewolnicy rzeszowskich (takich z Rzeszy, a nie z Rzeszowa) bauerów po wojnie nie zostali w Niemczech, a uciekli do Polski, więc mieszkali i odprowadzali składki tam, byli obywatelami innego państwa. Zasłania się też jakąś umową z 1975 roku, a mówiącą rzekomo o tym że za wypłaty emerytur mieszkającym na terenie Polski odpowiedzialna jest Polska.

Ostatecznie zgodzono się jednak na wypłatę świadczenia z Niemiec w szczególnych przypadkach tj. wtedy gdy ofiara germanizacji nie otrzymała odszkodowania na mocy „Polsko – Niemieckiego Pojednania” (taka fundacja).

Epilog
Żeby nie przedłużać:

Bundestag zgodził się wypłacić po 2556 euro na emeryta polskiego lub jego spadkobiercę. Konsensus?

Rząd niemiecki wypłaci odszkodowania (przymusowe składki?) dla byłych pracowników bauerów, a ofiar Rzeszy DO POLSKIEGO ZUS-u!

ZUS sobie te ponad 2 tysiące euro zrewaloryzuje i wypłaci emeryturę polskim emerytom. Także mieli dostać ponad 2 tysiĄce euro, a dostaną i tak z 800 zł :D.

Różnicę zapewne zatrzyma ZUS gdy polski staruszek wreszcie się przekręci. Bo nie sądzę żeby różnica była wliczana w zasiłek pogrzebowy, czy oddawana spadkobiercy zmarłego przez ZUS.

2556 Euro to ponad 10 tys. złotych. I tak polscy staruszkowie zostaną znowu skrzywdzeni – pośrednio przez obcych (Niemcy), a bezpośrednio przez swoich, rodzimych bauerów (ZUS).

P.S Za trzy dni są w Niemczech wybory do Bundestagu oraz do Landtagów i na kanclerza….

Dziwny domofon i życzliwi znajomi….

Dziwne,

Abstrahując już od blokad miesięcznych na FB mnie i kolegi w tym samym czasie i na tyle samo dni bo to jakiś „życzliwy” znajomy musi mnie i jego cały czas zgłaszać. Toteż moi znajomi na FB mogą się spodziewać po zdjęciu blokady remanentu w nich. Znajomy, który pewnie na co dzień podaje rękę i się uśmiecha, ale inne zdarzenia chciałem opisać…..

A mianowicie: Od pewnego czasu, ktoś mi stara się utrudnić życie psując domofon w mojej klatce i tylko w mojej tuż przed moim powrotem do domu!

Zdarzyło mi się już 3 razy że nie mogłem wejść bo na wyświetlaczu był „error” i żadna cyfra nie działała. Musiałem krzyczeć mordą do sąsiadów, żeby któryś zszedł i mnie wpuścił, co sąsiadów już zaczęło siarczyście wkurwiać tym bardziej że niektórym z nich też się to już zdarzyło tuż przed moim powrotem do domu ze spotkań KoLibra, z castingu, czy spotkania innej organizacji….

Wtedy problem nie za poważny i nie za duży, ale na dłuższą metę i za którymś razem wkurwiający (szczególnie gdy stoi się w deszczu pod blokiem drąc mordę aby ktoś na drugim piętrze usłyszał i zszedł….) został zgłoszony (podobno) do wspólnoty mieszkaniowej. Zgłoszony już dawno, a wczoraj znowu się zdarzyło!

Czy ktoś się na mnie mści? Czy próbuje mnie zgnoić psychicznie i nastraszyć? I czy to ktoś kogo o to podejrzewam? Niech się natychmiast proszę przyzna! Chyba że chce czekać aż mi odblokują FB, na którym tak odważnie i bohatersko zgłosił mnie i jednego z moich znajomych. Czy zrobił to osobiście? Czy wykorzystał do tego konto kogoś innego, młodszego? Albo w ogóle wykorzystał jego.

Z ww. powodów nie mogę tego opublikować teraz na FB, ale wierzę że ktoś z was mi pomoże i wrzuci z tego screena na moją tablicę :).

Poważnym i nie zakłamanym znajomym dziękuję!
MikkeHarry

Zbanowany Harry :)

Zuckerbergi zgwałciły na 30 dni moją wolność do pisania słowa „ciapaty” na FB. Także na miesiąc jestem tam zablokowany. Co ciekawe post, za który mnie przed chwilą zbanowano dodałem kilka miesięcy temu :D. Nie mogę na FB publikować i odpowiadać na wiadomości oraz komentować przez miesiąc.

A może to dlatego że kogoś znam?….

Hotel zła (Fritt Vilt) 2006

Jeden z młodych Norwegów, którzy postanowili pouprawiać sobie sporty ekstremalne w górach Jotunheimen – łańcuch górski w środkowej Norwegii doznaje otwartego i bolesnego złamania nogi uprawiając snowboard. Temperatura spada tutaj poniżej 25 stopni Celsjusza i grupa norweskich przyjaciół zaczyna szukać ratunku dla kolegi i ciepła dla siebie na górskiej, śnieżnej pustyni. Czy znajdą jakąś oazę?….

Dane techniczne
Rok premiery: 2006
Kraj produkcji: Norwegia
Gatunek: Horror, dramat, wg. skandynawskich krytyków – slasher
Reżyser: Roar Uthaug
Nagrody i nominacje: Amanda dla najlepszej aktorki w 2007 roku (Ingrid Bolsø Berdal) i Amanda publiczności dla reżysera
Kontynuacje: „Fritt Vilt 2” (2008) i „Fritt Vilt lll” (2010)

Akcja
Młodzi ludzie w końcu znajdują ośnieżony drewniany dom, wyglądający na opuszczony od dawna. Toteż w środku nikogo nie ma, więc po sprawdzeniu go zatrzymują się w nim aby się ogrzać i opatrzyć rannego. Zamiast leków znajdują tam dużo alkoholu, a otwarte złamanie zaklejają zwykłym klejem! Gdy już rozgaszczają się i jeden z nich wychodzi szukać innej pomocy zostaje zaatakowany przez nieznanego opatulonego w ciepłe ciuchy sprawcę. Następnie nieproszeni goście opuszczonego od lat domu są kolejno mordowani przez tego samego mordercę.

Znajdują w spiżarni dużo jedzenia w słoikach i strzelbę z jednym nabojem, którą spróbuje obronić się dwoje ostatnich ocalałych. Morderca morduje ostrym, metalowym narzędziem, więc niektóre sceny są bardzo krwawe, a wciągającymi aspektami może być to że jedna dziewczyna znika bez śladu, a ktoś jeszcze uciekając przed mordercą do szopy przed domem wpada w sidła na niedźwiedzie. Ranny w nogę cały czas pije alkohol…..

Bohaterowie są pijani również gdy krwawo i brutalnie mordowany jest pierwszy z nich….

Z domem związana jest tajemnica zaginięcia małego chłopca w przeszłości, a w okolicach tego łańcucha górskiego do tej pory ginął ludzie. Norweska prasa obficie donosi o tych zaginięciach.

Zdjęcia i produkcja
Film jest jednym z najlepszych horrorów norweskich XX wieku, a dla niektórych nawet skandynawskim slasherem – co się rzadko zdarza. Produkcja zebrała pozytywne opinie krytyków, a ekipa filmowa i aktorzy na miejsce zdjęć (łańcuch górski Jotunheimen – sam szczyt) przybyli helikopterami obciążonymi dodatkowo dwudziestotonowym sprzętem filmowym każdy!

Zdjęcia do produkcji trwały tylko dwa miesiące, a montaż kolejnych dziewięć.

Główne role
Ingrid Bolsø Berdal − jako Jannicke
Rolf Kristian Larsen – jako Morten Tobias
Endre Martin Midtstigen – jako Mikal
Tomas Alf Larsen – jako Eirik
Viktoria Vinge – jako Ingunn

Film prezentowany był na wielu festiwalach filmowych na całym świecie.

Wilkołak z Hannoveru – Fritz Haarmann, nowe ustalenia

Wstęp:
O Fritzu Haarmannie – wilkołaku z Hannoveru pisałem już tutaj: https://mikkeharry.wordpress.com/2015/08/17/fritz-haarmann/

Ale w międzyczasie i w toku śledztwa pojawiły się nowe fakty i okoliczności. Między innymi szczegóły dotyczące metod wydobywania zeznań z zatrzymanych (w tym wypadku z Haarmanna) przez ówczesną policję kryminalną w Niemczech. Są też nowe szczegóły dotyczące okoliczności w jakich ten pedofil i morderca, a zarazem informator policji – komisarza, który prowadził śledztwo w sprawie jego zbrodni wpadł w ręce organów ścigania.

O makabrycznych szczegółach działalności mordercy i krwawych dowodach, które doprowadziły do jego skazania oraz o jego wspólniku opowiada niniejszy artykuł w „Online Focus”, który właśnie przetłumaczyłem :):

http://www.focus.de/wissen/mensch/historische-serienmoerder-teil-2-fritz-haarmann-der-werwolf-von-hannover-er-durchbiss-jungen-maennern-den-kehlkopf-nach-dem-sex_id_7511047.html

Zapraszam na dawno niegoszczący już na tym blogu nowy-stary horror z życia wzięty 🙂 Ciąg dalszy znanej nam już historii o pedofilu-mordercy i pomocniku policji….

„Wilkołak z Hannoveru: przegryzał młodym chłopakom krtań po seksie.
Fritz Haarmann jest uznawany za jednego z najgorszych seryjnych morderców w Niemczech. Zabił w Hannoverze 27 młodocianych i młodych mężczyzn, przegryzając im krtanie. Wreszcie został złapany, skazany i stracony. To że donosił do policji rzuca złe światło na organy ścigania.

Był środek lutego 1923 roku gdy na policji kryminalnej przy Placu Waterloo pojawiły się dwie młode kobiety. Elli Schulz „gruba, różowa świnka” i Doerchem Mrutzek (Dorota/Dorotka Mruczek? 😀 – przypis – MikkeHarry) „szczupły, długi pręt (drąg). – Jakopisał je dziennikarz Theodor Lessing. Niosły ze sobą dwa kawałki mięsa i chciały żeby zostało sprawdzone przez policję czy chodzi o świńskie mięso, czy jest możliwe że jest ludzkie.

Obie opowiedziały dziwną historię: Widziały u swojego znajomego Fritza Haarmanna młodego mężczyznę, który zniknął. Obie podniosły zarzut że ich znajomy zabił tego młodego chłopca i poćwiartował. Potajemnie przeszukały mieszkanie Haarmanna. Znalazły zakrwawiony fartuch i garnek pełen kawałków mięsa. Wzięły ze sobą dwa z nich i zaniosły na policję.

Śledczy nie wzięli tych dwóch kobiet za bardzo poważnie. Mianowicie wysłali kolegę żeby zbadał mieszkanie. To jednak nic nie wykazało. Lekarz sądowy, który badał mięso trzymał sobie kawałek mięsa przed nosem śmiejąc się i powiedział: Nie mogę dzisiaj wąchać bo mam katar. Ale to widzi nawet ślepy: to są świńskie słoniny. Tym zakończyło się jego badanie.

Faktycznie chodziło o szczątki doczesne 16-sto letniego Fritza Franke, który na krótko przedtem uciekł ze swojego rodzinnego miasta Berlina z kolegą i przyjechał do Hannoveru. Tam obaj poznali na dworcu głównym homoseksualistę Haarmanna. Wziął tego ładnego młodzieńca ze sobą do domu i tam go później zabił.
Seryjny zabójca pracuje jako policyjny szpicel.

To że Haarmann i Franke się poznali nie było przypadkiem. Bo 43-letni Haarmann często się tam zatrzymywał i zagadywał młodych chłopców i młodzież, brał ich do domu i uprawiał z nimi seks. Inne miejsce żeby wejść w kontakt z mlodymi chłopcami było wokoł Cafe Kroepke gdzie zatrzymywało się dużo męskich prostytutek. Czasami Haarmann podawał się za współpracownika policji co nie było nieprawdą.

Faktycznie zarobił trochę pieniędzy jako szpicel policyjny w małym kryminalnym światku. Czego nie wiedziały Ellie Schulz i Doerchen Mrutzek. Przypadkowo dotarły do komisarza, dla którego pracował Haarmann. I on w ogóle nie interesował się tym że może stracić swojego informatora przez taką głupią historię. Więc uznał sprawę za nieważną.

Fakt że Haarmann pracował dpa policji, a ta calkiem otwarcie długo nie sprawdzała, co on wyprawiał nie powinno przysporzyć władzom za dużo publicznej krytyki. Bo półtora roku później, w czerwcu 1924 roku okazało się: Haarmann był brutalnym seryjnym zabójcą, który zabił przynajmniej 23 chłopców i młodych mężczyzn w wieku pomiędzy 10 a 22 lata. I policja musiała coś wytłumaczyć, na przykład: dlaczego tak długo mógł mordować pod okiem policji.

Worki z częściami zwłok
W 1923 i 1924 roku znowu znaleziono w Hannoverze i na jego przedmieściach worki z częściami zwłok. Haarmann po zabiciu ofiary ćwiartował ją, części pakował w worki i te usuwał i te wrzucał do Leiny (rzeka w Turyngii i Nadrenii-Północnej Westfalii – przypis MikkeHarry), która płynęła bezpośrednio za jego domem na hannoverskim Starym Mieście. Wypływały poza miasto na brzeg gdzie znajdowały je dzieci. Policja nie miała pojęcia o jakie ofiary chodzi. Nawet w kwestii sprawcy dreptała w ciemności. le że w grę wchodził seryjny zabójca, było oczywistym.

Wprawdzie otrzymała wskazówki że z Haarmannem coś się nie zgadzał. W czerwcu 1924 roku rozniosły się te wskazówki do tego stopnia że widzieli się zmuszeni obserwować go przez tydzień godzina w godzinę. 23 Czerwca w końcu schwytała go jak wygrażał młodzieńcowi. Został wsadzony do aresztu śledczego i gdy śledczy następnego dnia znaleźli w jego mieszkaniu liczne ubrudzone krwią części ubrań mężczyzn wydawało się że złapali seryjnego mordercę.

Tylko następnie Haarmann nie chciał się przyznać. Policja zastosowała w końcu metody, które w żadnym wypadku nie należą do dozwolonych środków w pracy śledczych.Przymocowała na ścianach celi Haarmanna cztery czaszki jego ofiar i oświetliła ich oczy. Do tego położyła na podłodze wór z kośćmi jego ofiar, także przykuty Haarmann nie mógł do niego sięgnąć. Tak wsadzony pod psychiczną presję, przyznał się w końcu do kilku przypisywanych do jego konta mordów. Metody policji były znane dopiero po dziesięcioleciach gdy zostały upublicznione wspomnienia jednego z uczestniczących w tym śledczych.

Śmiertelne ugryzienie w krtań
Postępowanie i proces przeciwko „wilkołakowi” czy wampirowi” z Hannoveru, jak Haarmann został wkrótce nazwany rozrosło się do sensacji. Sala sądowa była stale wypełniona aż do ostatniego miejsca, gazety wydawały wydania specjalne. Dlaczego i jak zamordował te wszystkie ofiary? Haarmann szukał partnera do szybkiego seksu. Zagadywał swoją ofiarę, obiecywał jej pieniądze i tak zwabiał do domu. Podczas seksualnych ekscesów wpadał w szał – szczyt był dla niego jak w końcu podgryzł swojej ofierze krtań. Następnie kładł się obok martwego i uspokajał się. Potem zabierał się do usuwania zwłok.

Inne postawione pytanie to czy Haarmann działał właściwie sam czy miał wspólnika.Żył przez jakiś czas ze znacznie młodszym od siebie Hansem Gransem i z nim też utrzymywał stosunki seksualne. Jak udowodniono Grans zagadywał dla Haarmanna potencjalne ofiary. Ale nigdy nie mogło być mu to stuprocentowo udowodnione, że on wiedział co jego przyjaciel robił z tymi młodymi mężczyznami. Sam twierdził że chodziło mu o to żeby sprzedać z zyskiem części ubrań. Faktycznie opylał je i też czasami zostawiał dla siebie.

Sprawca cierpiał na zapalenie opon mózgowych

Przed procesem Haarman był trzy tygodnie badany psychologicznie przez ekspertów w Geottingen. Miało to wykazać co doprowadziło go do jego czynów. Eksperci ustalili w końcu że Haarmann cierpiał na zapalenie opon mózgowych. które zostało niezauważone, ale doprowadziło do zmian w jego mózgu i zachowaniu. Po tym jak został stracony przez opadający topór głowa była przechowywana w instytucie w Monachium. Cztery wycinki mózgu zostały na nowo odkryte w 2016 roku, po tym jak były zagubione przez dziesięciolecia. Głowa Haarmanna została odkryta znowu dwa lata przedtem na wydziale medycznym uniwersytetu w Geotingen. Został skremowany i pochowany anonimowo.

Haarmann na procesie nie pokazywał żądnej skruchy z powodu śmierci swoich ofiar. Dla niego były one „Laleczkami-chłopcami” – to było w tym dwudziestoleciu powszechnym określeniem na męskie prostytutki. W jego oczach zasłużyli na śmierć. On sam czuł się całkowicie zdrowy. „Mam tylko niekiedy swoją podróż”, powiedział na procesie według danych dziennikarza Theodora Lessinga. Żądał od sędziego aby skazał go na śmierć i ścięcie glowy. Dokładnie tak się stało. Haarmann został skazany za 27-mio krotne morderstwo, z których przyznał się tylko do 1/3. 15 Kwietnia 1925 roku został stracony.

Jego towarzysz Grans też został następnie skazany na śmierć., po tym jak Haarmann ciężko go obwinił. Wyrok został podniesiony jednak na drugim procesie i Grans wysłany na 12 lat do więzienia. Haarmann podczas jazdyw inne miejsce podczas policyjnych śledztw napisał niezauważenie list i wyrzucił go przez okno w samochodzie, list został później przypadkowo znaleziony.

W tym liście odciążał Gransa że rzekomo nie miał on pojęcia o Morderstwach. Grans po drugim wyroku trafił do więzienia. Po przebiegu aresztu został – w międzyczasie rządzili narodowi socjaliści – wtrącony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Przeżył, wypłynął i ożenił się z kobietą. W 1975 roku zmarł w Hannoverze.

„Poczekaj tylko chwileczkę”
Haarmann żył i żyje w popkulturze nadal. Już krótko po jego śmierci przetłumaczono na język ludowy melodię operetkową: „Poczekaj, poczekaj tylko chwileczkę, wkrótce przyjdzie Haarmann też do Ciebie. małym tasaczkiem zrobi z Ciebie wołowe mięso mielone. Z oczu robi galaretę, z tyłka robi boczek, z jelit robi kiełbaski i resztę, resztę wyrzuca”. „

Tłumaczył MikkeHarry